21.09.12, 18:42
Codziennie rano spotyka mnie miła rzecz.
Kiedy czekam na chodniku aż kierowca mnie zabierze do pracy, a schodzi się czasem nawet 10 minut, każdego dnia przychodzi do mnie i siada przy mojej nodze rudy przyjaciel. Nie wiem skąd przybywa i dlaczego, ale pojawia się, wita się ze mną, merda ogonem i siada. Jest uroczy, o całkiem lisiej urodzie. Siada, rozgląda się i czeka razem ze mną,aż wsiądę do auta i odjadę. Tak jest każdego dnia. Miałam mu dzisiaj zrobić zdjęcie ale zanim na to wpadłam już musiałam odjeżdżać. Rudy przyjaciel,dotrzymując mi towarzystwa w nudnym czekaniu urozmaica mój dzień i wprawia mnie tą serdecznością w dobry nastrój każdego poranka.
Każdy mój dzień ma dobry początek za sprawą rudego przyjaciela.
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: Drobiazg 21.09.12, 19:41
      ogromnie uśmiechnięta opowieść ta.
      następnym razem zrób mu fotkę, Czubateuszu i pokaż tu tego przyjaciela swego.

      a jak Kluseczki ?
      • czubata Re: Drobiazg 21.09.12, 20:06
        Kluski ok.

        Jeszcze inne jakieś wydarzenia miewam w ciągu dnia, które są kontrastem dla tej tu opowieści, ale jakoś mi na świętą noc z głowy pouciekało co się właściwie dzisiaj działo. Bo ja posiadam tylko nienaganną fotograficzną pamięć, resztę diabli biorą coraz bardziej.
        • olga_w_ogrodzie Re: Drobiazg 21.09.12, 20:08
          ale bardzo dużo godzin ta praca zajmuje Ci, prawda ?
          • czubata Re: Drobiazg 21.09.12, 20:32
            Średnio od 7 rano do 18stej jestem poza domem.Zdarzają się wahnięcia. W zeszłym tygodniu był jeden taki dzień, w którym zespół wylądował w domu dopiero o 12stej w nocy, coś pilnego wypadło, ale nie dla mnie. Ja się na takie sytuacje nie godzę i wróciłam do domu normalnie. Podziwiam siebie za odwagę, za to że potrafiłam odmówić wiedząc że narażam się na dezaprobatę, acz żadne słowa dezaprobaty z tego powodu do mnie nie dotarły jakoś. Czułam nawet że mi zwisa i powiewa co tam ewentualnie na boku opowiadają sobie koledzy i koleżanki z zespołu na temat mojego braku solidarności w tyraniu na umór,bo na pewno było, znam te klimaty. Pozytywne zmiany we mnie zachodzą.
            --
            Oto najlepsza rzecz, którą widziałem, rzecz piękna - by człowiek jadł i pił, i widział dobro dzięki wszelkiemu swemu trudowi, jakim się trudzi pod słońcem przez liczbę dni swego życia.(Kaznodziei 5:18)
            • olga_w_ogrodzie Re: Drobiazg 21.09.12, 20:40
              bardzo fajnie sobie radzisz.
              ale mnie się zdaje, że bez dobrej atmosfery w tym zespole, to ciężko by było tyle godzin dzień w dzień plus jeszcze dom, dzieciaki i tyle zwierza.
              • olga_w_ogrodzie Re: Drobiazg 21.09.12, 20:41
                a jak z jedzeniem ?
                zabierasz z sobą coś ?
          • olga_w_ogrodzie Re: Drobiazg 21.09.12, 20:36
            a a propos zwierzów, to Kocica niegrzecznie zachowuje się.
            zżera zielistkę, którą sobie hoduję na szczepki.
            gdy jej kiedyś kupiłam trawkę kocią, to nie chciała jej jeść, a kwiata tego nadżera.
            zatem postawiłam go wysoko na kredensie z porcelaną.
            no i widziałam, że ona się czai, by na kredens wskoczyć, ale sądziłam, że posłucha, gdy jej powiedziałam, że nie wolno i palcem pogroziłam.
            oszukała mnie, bo zrobiła potulną minkę i obiecała, że nie wskoczy.
            na chwilę wyszłam a tu huk - skoczyła i stłukła mi kolejną filiżankę i talerzyk ze ślicznej, starej, wałbrzyskiej porcelany białej - na dodatek prezent to był dawno temu dostany od bliskiej mi osoby.
            podłe to zachowanie było i nawet nie okazała specjalnej skruchy.
            tylko na chwilę wlazła pod fotek, a za moment już mnie molestowała w sprawie głasków jakby nigdy nic.
            sporo mi ona natłukła już.
            i zawsze nie byle co, ale właśnie te rzetelnie stare rzeczy.
            • czubata Re: Drobiazg 21.09.12, 21:09
              A i tak nie można się oprzeć wybaczaniu szkód. Są zwyczaje których u swoich zwierzaków nie potrafię skorygować, jak to Bianki sranie w domu, fakt że w łazience, ale przecież ma podwórko do dyspozycji. Ale jak ja jej coś mówię to ona tak na mnie paczy, że już mi się jej nie chce mówić, i pozostaje się cieszyć że korzysta z łazienki.


              Nastroje bywają skrajne. Ot się przypomniało. Się mi dziś pomyślało że szefostwo, ojciec i syn, obaj chyba mają rapid cykling; bo nastroje tak skrajne,szybkozmienne i intensywne, od miotania się rozpaczliwego, nerwowego, do radosnego darcia mordy w rytmie piosenki w trakcie jazdy,pląsanie na siedząco, cuda i dziwy, że urosłam w przekonaniu że jestem "u siebie". I patologicznie szybka jazda samochodem, odkryłam że to lubię, pod warunkiem że jest to cudze auto nie moje, a ja zapinam pasy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka