ohera
25.08.16, 11:27
"Nienawidzą jej postępowi muzułmanie, zachodni liberałowie i islamscy fundamentaliści. Wszyscy za to samo - niezwykle ostrą krytykę islamu. Ayaan Hirsi Ali nie jest bezstronna. Ta była muzułmanka, obecnie ateistka i bojowniczka o prawa kobiet, postuluje coś, co dla wielu muzułmanów jest bluźnierstwem - reformę islamu."
To bardzo dobre zdanie. Zachodni liberałowie mają bowiem to do siebie, że tego czego nie lubią u siebie akceptują w imię tolerancji u innych grup, ba nawet silnie wspierają.
Tak jak pan Adaś widzi widmo faszyzmu w Polsce, ale jednocześnie nie widzi go na Ukrainie gdzie są bici ludzie przez faszystów wprost odwołujących się do dziedzictwa trzeciej rzeszy.
Tak jak Obama wspiera stronę w syryjskim konflikcie po której walczy nie kto inny ale Al Quaida.
Dziś dobroduszki z GW płaczą bo jakiejś kobiecie daje się mandat za noszenie religijnych strojów na plaży. Dziwne, że kobiety wychowane w Islamie mają bardziej radykalne do niego podejście i w Rojavie wygrywa opcja radykalnie feministyczna.
Ale zachodni feminizm najlepiej symbolizuje pewna nowo jorska feministka, która przeszła na Islam bo uznała, że on najlepiej broni prawa kobiet. I mnie to wcale nie zaskakuje bo uważam, że współczesne feministki to właśnie wyrażają co ta pani.