Dodaj do ulubionych

Ruszyło...

16.12.08, 23:33
www.afektywni.pl/
Obserwuj wątek
    • wariackie_papiery poruszyło... 17.12.08, 08:29
      po prawej stronie, w roli motta zapewne jest cytat z Kay Jamison.
      tak strasznie mi bliski i uderzył wtedy, gdy czytałam Niespokojny
      umysł. Ja też nie dam sobie choroby zabrać (kontrowersyjne, wiem),
      chociaż wczoraj znów chciało mi się zabić. skala przeżyć jest ogromna.
      tak, to prawda. doznania intensywne. mocno czuje się ból, ale drugi
      biegun jest tak piękny. pozwala na pisanie choćby... nie tylko grafomańskie tongue_out
      • megan.k Re: poruszyło... 17.12.08, 10:11
        "ale drugi
        biegun jest tak piękny. pozwala na pisanie choćby... nie tylko grafomańskie"

        Jeśli potrafisz pisać, będziesz to robić również w remisji. Nie wszyscy twórcy to chadowcy.

        "Ja też nie dam sobie choroby zabrać (kontrowersyjne, wiem),
        > chociaż wczoraj znów chciało mi się zabić."

        Takie myślenie jest po prostu chore. Naprawdę nie chcesz mieć remisji, zaznać prawdziwego życia???
        • wariackie_papiery Re: poruszyło... 17.12.08, 11:31
          A moje jest nieprawdziwe? Właśnie siedzę w domku z chorą siotrzenicą.
          Na razie pozwoliła mi odmaszerować, bo wycina bilety do kina. Przydźwigała chlebak
          z kuchni, pomysłowa bestia, zrobiła ścianę
          i drzwi z poduszek kanapowych i powiedziała "dzień dobry, niecynne"
          Zachichotałyśmy i na razie mam wolne.
          Wiesz megan? Ja remisji mam sporo, codziennie. Nie daliby mi pod opiekę
          żywej jak srebro małolaty. I ona lubi we mnie szaleństwo. Doza
          rozsądku też jest, spoko. Np. nie rozumiem, dlaczego małe dziecko
          ma kurteczkę, które nie przykrywa pupy. "Bo taką sobie wybrała".
          Niedobrze.
          • matrioszka42 Re: poruszyło... 17.12.08, 12:34
            Prawdziwe, tylko obarczone problemami niedostępnymi większości ludzi. Remisja nie oznacza zszarzenia życia, braku emocji, bycia warzywkiem; remisja to wyrównanie nastroju, reakcje adekwatne do sytuacji, to możliwość uczenia się interakcji społecznych, umiejętność zaspokojania swoich potrzeb racjonalnie a nie z nutką histerii i hazardu.
            To dla mnie oznacza remisja i bardzo sobie ją chwalę i proszę o jak najdłuższą obecność w moim życiu.
            Nie lubię swojej choroby, przede wszystkim dlatego, że więcej mi zabrała niż dała.
            • veritas8 Re: poruszyło... 17.12.08, 14:25
              Ja się powoli odnajduję w remisji, która trwa dość - jak na mnie -
              długo.
              Przedziwne uczucie, byłam przyzwyczajona do stanów ekstremalnych, a
              tu nagle znalazłam się pośrodku, zakolegowałam się z normalnymi,
              funkcjonuję wśród tych normalnych i nieźle mi to wychodzi (chyba)
              Powoli oswajam się z NORMALNYM życiem.
              Ostatnio miałam ciekawe doświadczenie.
              W pracy spotkało mnie coś naprawdę paskudnego i dostałam doła.
              Ale to nie był dół wynikający z choroby, to był dół "zdrowy", taki,
              jaki miewają ci normalni.
              Mogłam sobie porównać, wypracować jakąś skalę, znaleźć punkt
              odniesienia.
              Pouczające.
              • matrioszka42 Re: poruszyło... 17.12.08, 15:00
                Też oswajam swoją normalność, jeszcze mi trochę brakuje, ale wierzę, że kierunek słusznybig_grin (w końcu to dopiero miesiąc)
                • veritas8 Re: poruszyło... 17.12.08, 15:14
                  Ale powiedz, matrioszko kochana....
                  dziwnie w tej normalności, co nie?
                  Cholera, jak się raz zaznało hipo, to (ze wstydem to stwierdzam) tak
                  jak by czegoś brakowało.
                  Moje życie to była jazda po bandach, teraz grzecznie (i statecznie)
                  wędruję środkiem toru, nie wychylam się, w peletonie jestem...
                  Rozglądam się i zastanawiam, czy mi się to podoba.
                  W sumie...
                  mam, czego chciałam.
                  Witajcie w naszej bajce...smile
                  • matrioszka42 Re: poruszyło... 17.12.08, 15:40
                    Oj, dziwniewink
                    Hipo cudna sprawa, ale mnie zawsze wywalało w manię. I tak sobie myślę, że... ech sami wieciewink
                    Ale pozwalamy sobie czasem na małe szaleństwa, prawda? Dla mnie remisja to tak nad górnym poziomem kreski. Cóż, ale nikt nie powiedział, że ta bajka jest nudnawink same ją ubarwiamy, tylko nie robimy nikomu krzywdy przy tym. Nie chcę być szarakiem, ale nie chcę też być kosmitąwink
                    • dr.zabbon Re: poruszyło... 17.12.08, 16:08
                      Ludkowie,
                      może wy z depresji jesteście niedoleczeni, że tak Wam hipo potrzeba? Ja nie
                      tęsknię za nią. Chcę, żeby było na środku. A faktem jest, że na długo przed tym
                      jak poczułam się naprawdę dobrze(po depresji), mój mąż, mój lekarz mówili - to
                      remisja. A remisja jest dopiero teraz i nie zamienię jej na żadne hipo.
            • wariackie_papiery Re: poruszyło... 17.12.08, 21:59
              Ale ja LUBIĘ, tak, lubię, pojeździć czasem sobie po bandzie. I nie
              chcę być racjonalna wcale. I czasem fajnie jest się spłukać do zera
              robiąc sobie strasznie fajne prezenty.

              "Racjonalne zaspokajanie swoich potrzeb"...porcjami, racjami.
              Ale ja czasem chcę już i od razu i na tym oto stolesmile
              i czasem mam powiedzieć ochotę komuś, co ja tak naprawdę o nim myślę,
              więc wykorzystuję hypomaniakalną odwagę i PŁYYYNĘ.

              w ryzach trzyma kwetiapina. jest ok.
          • dr.zabbon Re: poruszyło... + do Megan 17.12.08, 14:17
            To jest ciekawe. Bo depresja jest - wiadomo. Mania - wiadomo. Hipo - wiadomo.
            Tylko ta remisja...?
            Chciałabym wiedzieć, ile z dokonywanych, przeze mnie wyborów było
            zdeterminowanych chorobą. Bo nie jest tak jak napisała Megan: remisja nie jest
            równoważna zdrowiu. My już do końca życia będziemy mieli ChAD, chociaż miałby
            się on nigdy nie ujawnić.
            Nie potrafię sobie wyobrazić swojego życia bez ChAD, bo nie wiem ile z rzeczy,
            które dotychczas zrobiłabym, zrobiłabym również będąc zdrową. Wiem, że raczej
            nie miałabym tak wcześnie Aniutki, bo decyzja o ciąży podjęta była świadomie,
            ale pod wpływem megapozytywnych emocji z manii - choć właściwie już w remisji.
            Nie wiem, czy poszłabym na drugie studia. Nie miałam wtedy żadnych objawów
            choroby, nie wiedziałam, że jestem chora, ale to nietypowe, że idzie sie na
            studia zaoczne w kierunku całkiem odmiennym niż dotychczas i jednocześnie
            kontynuuje się to, co robiło się wcześniej.
            Trudno oddzielić tu zdrowie od choroby.
            To jest po prostu nasze życie.

            ***

            I jeszcze do Megan:
            Megan, dziwisz się czasami, że wielu osobom nie podobają się Twoje posty i
            bronisz się, że każdy może na forum wyrazić swoje poglądy, czujesz, że
            ograniczamy Twoją wolność słowa. A zobacz jak zaatakowałaś autorkę wątku:
            zwróciłaś się personalnie do niej i zakwestionowałaś jej uczucia. Czemu nie
            napisałaś od siebie: Ja myślę inaczej, ja wolałabym być zdrowa, ja nie chcę z tą
            chorobą żyć. Takie pisanie jak Twoje jest właśnie naruszeniem zasady, że każdy
            może na forum wyrazić siebie. A w ogóle to Ty jesteś chora na ChAD?
            • veritas8 Re: poruszyło... + do Megan + ja 17.12.08, 14:31
              Dokładnie tak...
              ja mam wrażenie, że pisze ktoś, kto nie jest chory.
              I absolutnie nie ma prawa do zajmowania jakiejś arbitralnej pozycji.
              Prawo do mocnych słów mają ci, którzy zmierzyli się z chorobą,
              poczuli to na własnej skórze.
              A innym wara.
              No i tak...
            • megan.k Re: poruszyło... + do Megan 17.12.08, 15:36
              Napisałam, że takie myślenie jest chore, bo jest to jeden z objawów CHAD, ta chęć, żeby hipomania, mania trwała, albo wróciła.
              • dr.zabbon Re: poruszyło... + do Megan 17.12.08, 16:03
                Megan, ale powiedz nam szczerze - Ty masz ChAD?
                • anetta1773 Re: poruszyło... + do Megan 17.12.08, 16:56
                  Moim zdaniem posty Megan są bardzo rzeczowe ale mało empatyczne.Też wydaje mi
                  się, że z autopsji o CHAD mało wie.
                • megan.k Re: poruszyło... + do Megan 17.12.08, 17:35
                  Taką mam diagnozę postawioną przez kilku lekarzy, jeden pobyt w szpitalu psychiatrycznym w okresie manii z zaburzeniami psychotycznymi i 3 pobyty na oddziale dziennym w okresie depresji oraz w celu ustawienia leków. Od wielu miesięcy mam remisję i czuję się świetnie, nie mam żadnych zaburzeń nastroju. Mania wystąpiła po przedawkowaniu i nagłym odstawieniu leków na bóle kręgosłupa (połączenie przeciwpadaczkowego, antydepresanta i przeciwbólowego).
                  To Waszym zdaniem mam CHAD, czy nie? Może niepotrzebnie biorę tegretol??? smile
                  • megan.k do dr.zabbon 19.12.08, 06:23
                    Moje pytanie było skierowane przede wszystkim do Ciebie. Wiele osób na tym forum zarzuca mi, że nie mam CHAD. Ja sama też zaczynam tak myśleć. Może to była tylko jednorazowa psychoza spowodowana nadużyciem i nagłym odstawieniem leków psychotropowych??? W końcu to ja sama zgłaszając się do szpitala, powiedziałam lekarzom, że mam CHAD (po studiowaniu tematu w internecie). Mogłam im diagnozę zasugerować, znając dobrze objawy choroby. Czy jest to możliwe?
                    • wariackie_papiery Re: do dr.zabbon 19.12.08, 10:57
                      dowcip miesiąca.

                      ja też pójdę dziś do dr, która przyjmie na wiarę, że mam stan mieszany.
                      bo już jeden podobny miałam parę lat temu. i ona pokiwa głową.

                      megan, jesteś moim idolem.

                      big_grin
                      • megan.k Re: do dr.zabbon 19.12.08, 19:10
                        Niestety to nie dowcip. U każdego lekarza specjalisty (również lekarza medycyny pracy) na pytanie o choroby w pierwszej kolejności wymieniam CHAD i każdy przyjmuje to na wiarę, bo nie mam teraz żadnych objawów choroby psychicznej. Dlaczego więc to takie niemożliwe, że mając zwykłą psychozę polekową, można było wmówić lekarzom, że się ma CHAD (bo to taka fajna choroba twórców, artystów)? Kiedy w mojej poradni zdrowia psychicznego zmienił się lekarz, kolejny przyjął diagnozę po poprzedniku mimo, że czułam się już dobrze i nie miałam żadnych objawów CHAD. Jedyne co mogłam wynegocjować, to odstawienie antydepresanta i leku przeciwpsychotycznego.
                        Forumowicze uważają przecież, że nie mam CHAD (inaczej poddają to w wątpliwość). Dlaczego???
                        Przecież gdybym teraz zmieniła poradnię, albo wybrała lekarza prywatnego nikt nie postawiłby mi takiej diagnozy.
                        • dr.zabbon RE: DO DR.ZABBON 19.12.08, 22:10
                          Megan,
                          Ty nie wierzysz lekarzom, którzy widzieli Cię i słyszeli, gdy byłaś chora.
                          Myślisz, że moja opinia, osoby, która nie zna Cię, nigdy nie widziała, mogłaby
                          być dla Ciebie znacząca?

                          Na pewno wielu z nas stawia sobie pytanie o trafność diagnozy, zanim zaakceptuje
                          chorobę. Ja długo chciałam wierzyć, że moja jedyna mania była tylko zespołem
                          paranoidalnym wynikającym z ogromnego długotrwałego przemęczenia. Nie chciałam
                          rozpoznania ChAD.

                          I wiesz nie uważam, że ChAD to takie atrakcyjne rozpoznanie (ci artyści i
                          twórcy...). Wolałabym być zdrowa. A zdrowa nie będę już nigdy. Mogę mieć tylko
                          dłuższą lub krótszą remisję.

                          Megan, nie wiem czyś chora czy zdrowa.
                          • megan.k Re: RE: DO DR.ZABBON 20.12.08, 07:39
                            To nie tak, że ja nie wierzę lekarzom. Bardzo szybko zaakceptowałam diagnozę CHAD, przecież wszędzie się do niej przyznaję, nie wstydzę się jej. Zastanawiam się tylko teraz, czy to możliwe, żeby mając taką diagnozę, nie mieć zupełnie żadnych objawów tej choroby. Pewnych typowych objawów CHAD takich jak nadmierne zakupy (wprost nie cierpię zakupów), czy zaciąganie kredytów (nigdy nie miałam nawet debetu, nie mam żadnych długów) nie miałam w żadnym okresie życia, również w czasie stwierdzonej przez lekarzy manii.
                            Z zapisów na tym forum widzę, że czujecie się raz lepiej raz gorzej, a ja ciągle czuję się dobrze. Dlatego zastanawiam się, czy ja naprawdę mam CHAD. Muszę przyznać, że to własnie czytanie tego forum skłoniło mnie do takich refleksji. A może po prostu ludzie, którzy mają taką diagnozę i pełną remisję, tu nie zaglądają i nie piszą???
                            • dr.zabbon Re: RE: DO DR.ZABBON 20.12.08, 10:58
                              Nadmierne zakupy i kredyty robi się w manii/hipomanii. Niemniej podobnie jak Ty
                              choć byłam w manii, nie zaciągnęłam kredytu, nie roztrwoniłam pieniędzy.
                              Pierwszą depresję miałam w 99r.(potem krótką hipo, ale nikt jej nie zauważył,
                              więc nie postawiono rozpoznania ChAD). Po tym było 7 lat remisji, bez leków i
                              bez żadnych objawów choroby. Naprawdę żadnych. Mania w 2006r była jak grom z
                              jasnego nieba.
                              Teraz jestem obstawiona lekami i mam ogromną nadzieję, że resztę życia przeżyję
                              idąc środkiem, a nie górkami i dołkami.
                              Na pewno można mieć ChAD i nie mieć żadnych objawów.
                    • xsenia Re: do dr.zabbon 19.12.08, 11:42
                      Przeprowadzono kiedyś eksperyment - prowokację, polegający na
                      umieszczeniu zdrowych ludzi z niby diagnoza psychozy w szpitalu
                      psychiatrycznym. Lekarze traktowali ich jak chorych mimo braku
                      objawów, wszystko co robili zmierzało w kierunku potwierdzenia
                      diagnozy.

                      Reszete sama sobie dopowiedz.
            • xsenia Re: poruszyło... + do Megan 18.12.08, 11:54
              Żaba, myśle że dużo racjonalizujesz.

              Kolejna ciąża, kolejne studia całkiem z innej bajki... takie decyzje
              podejmują również osoby niezdiagnozowane. Znam matke z 5 dzieci,
              wszystkie urodzone w mlodym wieku, w kawalerce, wszystkie planowane
              (!) malżenstwo szczesliwe, ona wyksztalcona, na rynek pracy weszla
              odchowawszy dzieci, po 30 i swietnie sobie radzi. Znam ludzi
              laczacych wyksztalcenie techniczne humanistycznym.

              IMO jestescie - wszyscy - zbty mocno przywiazani do biomedycznego
              modelu choroby: "zdrowy vs chory" a to jest continuum (!)

              Pytanie o to co by bylo gdyby nie CHAD jest o tyle bezprzedmiotowe,
              że kazdy moze podnosic kwestie pt. "co by bylo gdybym mial inny
              temperament, gdybym urodzil sie w innej rodzinie, w innym miejscu na
              ziemi, itd, itp" odpowiedz jest jedna: bylbys inna osoba.

              Duza amplituda zmian emocji zawsze bedzie czescia naszej tozsamosci,
              pozostaje kwestia opanowania jej tak aby nie wprowadzala destrukcji
              do naszego zycia.

              Ludzie dziela sie na chorych i niezdiagnozowanych wink
              • dr.zabbon Re: poruszyło... + do Megan 19.12.08, 22:12
                Znasz lekarza, który skończył prawo?
                • xsenia Re: poruszyło... + do Megan 20.12.08, 12:47
                  a co ma piernik.....

                  znam inżyniera, który skończył historię, i co?

                  • dr.zabbon Re: poruszyło... + do Megan 20.12.08, 21:43
                    Obawiam się, że i nic.
    • wariackie_papiery Jeśli przyjąć metaforę "krzyża", ja naprawdę 17.12.08, 18:29
      mam wrażenie, że są gorsze. S.M., nowotwór, konieczność
      bycia dializowanym, cukrzyca (mieć stopę cukrzycową, uf, straszne),
      wszelkiego rodzaju zniekształcenia czy np. amputacje.
      ChAD nie jest zły. powtarzam się: czytanie forum "nowotwory-
      damy radę!" zwykle daje mi obuchem po łbie.

      megan jest uczciwa i rzeczowa. i szorstka w obejściu. mnie to
      nie przeszkadza.
      • dr.zabbon Re: Jeśli przyjąć metaforę "krzyża", ja naprawdę 17.12.08, 18:40
        Ktoś pisał o krzyżu? Jakoś przegapiłam.
        Ja pisałam w innym wątku o "ościeniu", ale to zupełnie, co innego niż krzyż.
        Nigdy nie ośmieliłabym nazwać mojej choroby krzyżem.
        Mówią: uderz w stół a nożyce się odezwą. Odezwałam się właśnie, bo wydaje mi
        się, że nawiązałaś do tamtego mojego wpisu.
        • wariackie_papiery Re: Jeśli przyjąć metaforę "krzyża", ja naprawdę 17.12.08, 18:53
          dr.zabbon napisała:

          > Ktoś pisał o krzyżu? Jakoś przegapiłam.

          ja napisałam o krzyżu.

          > Ja pisałam w innym wątku o "ościeniu", ale to zupełnie, co innego niż krzyż.
          > Nigdy nie ośmieliłabym nazwać mojej choroby krzyżem.

          a ja tak. jestem pewna, że nikomu w życiu nie jest lekko. czasem
          lubię takie określenia. krzyż. niech zostanie. pisałam całkiem
          bezpodtekstowo.

          > Mówią: uderz w stół a nożyce się odezwą. Odezwałam się właśnie, bo wydaje mi
          > się, że nawiązałaś do tamtego mojego wpisu.

          Intencje czyste.

          Strasznie źle się czuję i wymyśliłam sobie, że mam nowotwór. Bo boli.
          uncertain

          • dr.zabbon Re: Jeśli przyjąć metaforę "krzyża", ja naprawdę 17.12.08, 19:07
            To pogadajmy o tym może?
            Może pomogę?
            • wariackie_papiery Re: Jeśli przyjąć metaforę "krzyża", ja naprawdę 17.12.08, 19:11
              w pachwinie mnie boli. od dziś. od rana.
              to miejsce trudno sobie nadwyrężyć, prawda?
              • dr.zabbon Re: Jeśli przyjąć metaforę "krzyża", ja naprawdę 17.12.08, 19:20
                A masz tam jakieś zgrubienie?
                A chodziłaś dzis dużo?
                Lub ćwiczyłaś, albo coś takiego?
              • dr.zabbon Motyw zdrowotny 17.12.08, 19:58
                A w ogóle w pachwinie to staw biodrowy boli. Stąd moje idiotyczne pytania.
                (samokrytyka)
                • wariackie_papiery Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:04
                  smile pomacałam. fakt, tam jakaś kostka mieszka. tak, chodziłam, dużo.
                  to dlatego? nie, zgrubień żadnych. to jestem zdrowa?
                  • dr.zabbon Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:12
                    Tego Ci nie powiem. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak.
                  • mari-anne Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:14
                    Mnie w pachwinie boli i nie mam raka, mam za to śliczną dyskopatię wink Czyli od kręgosłupa tyż w pachwinie boli. W pachwinie też może jakaś mała przepuklinka być, może owulacja, etc... Różen różności są w pachwinie wink
                    • wariackie_papiery Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:16
                      bardzo śmieszne. że przepuklinka. OWULACJA W PACHWINIE?
                      ja dużo rzeczy rozumiem, ale tego to już nie.
                      1 dzień cyklu prędzej.
                      • mari-anne Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:18
                        mnie od jajników (owulacja, okres, torbiel) boli w pachwinie jak k**** m**
                        • mari-anne Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:19
                          przepuklina jest śmieszna, w porównaniu do dyskopatii np. z chęcią i obcałowaniem po nogach bym się zamieniła.
                          • wariackie_papiery Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:22
                            współczuję... mnie tu (o tu) boli pierwszy raz. ale ten internet
                            jest ciekawy. człowiek może oswoić swój ból.
                            • mari-anne Re: Motyw zdrowotny 17.12.08, 20:25
                              ja Ci też współczuję, współczujemy sobie big_grin
                              A tak serio to jeśli Ci nie przejdzie przez parę dni to wybierz się do lekarza, na pewno nie zaszkodzi sprawdzić.
    • dr.zabbon Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 20:14
      albo krzyczeć, albo spać, albo nie wiem co. Trochę mnie nosi. Muszę być bardzo
      zmęczona...
      • wariackie_papiery Re: Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 20:20
        podaję Ci dłoń. jestem agresywna i ta szyba w drzwiach mocna jest
        skoro nie wyleciała.
        • dr.zabbon Re: Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 20:31
          Jestem zmęczona, jestem zmęczona, jestem zmęczona, zmęczona, MOCNA SZYBA,
          zmęczona jestem, zmęczona...
          • wariackie_papiery Re: Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 20:38
            nawrzeszczałam na siostrzenicę, gdy wracałyśmy "z miasta" z zakupami.
            strzeliły mi nerwy, gdy położyła torbę z chlebem na chodniku i szła
            wężykiem. miałam 15 pakunków, a małej zabawa w głowie. no i ten
            chleb, którego jednak na ziemi się nie kładzie (wg mojej niepraktycznej
            wiarysmile
            • dr.zabbon Re: Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 21:03
              Takie juz te nerwy są...
              Ja się dziś nerwowałam na synka (4), któremu miałam nie dawać pewnej rzeczy do
              zabawy, a dałam i się nią bawił, jak nie powinien, więc się wściekłam, a
              właściwie powinnam się nerwować na siebie, bo miałam nie dawać. Więc chyba
              nerwując się na niego, nerwowałam się na siebie, tylko że on ucierpiał.
              • wariackie_papiery Re: Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 21:18
                mleko się wylało: ja chcę siostrzenicy, kompanki głupawych zabaw,
                do skakania po folii z bąbelkami. chorą małą mogę się opiekować,
                mogę jej czytać, ale na co dzień..?

                czym on się bawił?
                • dr.zabbon Re: Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 21:28
                  Czapką babci.

                  Ale nadal żyjemy w zgodzie. Ty z siostrzenicą nie? Obraziła się?
                  • wariackie_papiery Re: Mam ochotę krzyczeć 17.12.08, 21:33
                    dziwne. nie. i powiedziała mamie, że superancko spędziła dzień.
                    ja ją przeprosiłam, ona mnie też. i jestem zrozpaczona, bo gdy
                    ją zapytałam, jak pachną moje nowe perfumy powiedziała niewinnie
                    "krewetką". też mi coś nie gra.
                    • wariackie_papiery i leżała na moich plecach, gdy pisałam 17.12.08, 21:45
                      tu i kliknęło mi się w mój profil. a ona "ty, głupia, zrobiłaś
                      zdjęcie swoim butom" i śmiała się tak, jak lubię. po wariacku.
                      i wąchałyśmy je razem, bo guma na zewnątrz dziwnie pachniała.
                      ale w środku już ładnie pachną. boże ty mój. krewetką...
                      • dr.zabbon Re: i leżała na moich plecach, gdy pisałam 17.12.08, 21:53
                        >uncertain Jakie to perfumy?
                        • wariackie_papiery :/ 17.12.08, 22:04
                          krewetkowe
                          smile
                          nie są złe, ale...
                          • dr.zabbon Re: :/ 17.12.08, 22:19
                            Wiem, wiem, to z tych sklepów, gdzie się samemu miesza esencje...
                            Lubisz krewetki, więc wybrałaś krewetkową smile.
                            ***
                            Ile ja świata przemierzyłam szukając werbeny. Aż znalazłam. I jaka skuteczna jest!
                            • dr.zabbon Werbena 17.12.08, 22:27
                              www.gtn.serwisy.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=93&Itemid=122
                              • wariackie_papiery Re: Werbena 17.12.08, 22:42
                                smile nie oszukujesz?
                                to przyznam się, że brałam kiedyś pod języczek kropelki, na buteleczce
                                był napis "seksualność".
                                i trochę od czapki: jak dobrze fizycznie się czuję, głowa jest dobrze
                                ukrwiona i włosy są ciepłe. pachną. już od dawna nie czuję ich zapachu.
                                nie czuję się dobrze. zrobić badania, co nie? i w piątek muszę poważnie
                                porozmawiać z moją dr od afektu. cholera, mam dziury w pamięci.
                                coś jest nie tak. początek depresji? bo rozkładają mnie na łopatki
                                pierdoły

                                a werbena pachnie tak jakoś gorzko chyba, w męskiej linii w Ives
                                Rochers chyba jest...
                              • wariackie_papiery Re: Werbena 17.12.08, 22:50
                                wybrałam bez wahania nr 3 (test), pod wpływem stresu zapominam
                                jak się nazywam. wtedy po braniu kropelek było ten tego dobrzesmile
                                teraz też pomogą?

                                ja wierzę też w homeopatię, w makrobiotykę i w zupę misosmile

                                ciekawe te testy...
                                • dr.zabbon Re: Werbena 17.12.08, 23:23
                                  Dobranoc.
                                  (w damskiej linii IR)
                      • mari-anne Re: i leżała na moich plecach, gdy pisałam 17.12.08, 22:33
                        fajne buty
                        • wariackie_papiery Re: i leżała na moich plecach, gdy pisałam 17.12.08, 23:02
                          cieplutkie i wygodne. i tak miękko chodzą.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka