nienill
03.10.08, 11:21
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=85354730
w ulicy, w autobusie, w sklepie
ja nie
nie wiem co co jest najwazniejszym powodem.
bardze boję sie krwi "obcych" ludzi. to znaczy ogolnie nie lubie
patrzec na skaleczenia, ale gdy widze, ze ktos obcy krwawi, to
autentycznie boję się, ze przypadkiem dotknę tej krwi, i bedzie ze
mną niedobrze.
drugi powod jest taki, ze z pierwszej pomocy naprawde jestem
zielona.
trzeci to fakt, ze podchodzac do takiej osoby bierze sie za nią
odpowiedzialnosc. i trzeba byc spokojnym, opanowanym, czesto bardzo
cierpliwym. w mojej glowie urasta to do naprawde duzego problemu.
generalnie schemat mam taki, ze gdy widzę jakikolwiek wy/upadek to
strasznie sie spinam, staję, zaczynam sie "modlic", zeby pojawila
sie osoba, ktora podejmie sie pomocy,
żebym to ja nie musiala byc tą osobą,
a gdy ktos taki sie znajdzie to odwracam sie i z szarym sumieniem
odchodzę.