06.06.09, 13:45
pojechawszy dziś na działkę
doznałam nieoczekiwanego uspokojenia

skubałam powoli wielką czereśnię
bez nastawienia na prędkość dochodzenia do celu
ot - regularnie, bez nerwów, wśród liści i żyjątek
nic mi nie przeszkadzało
stopniowo klarować mi się zaczęło wiele spraw
że nie chcę stąd - mojego miasta - znikać
że widok na jezioro dąbskie tak szeroki i dech w piersiach zapierający
że może zacząć ryć w ziemi i powstrzymać mamę przed rezygnacją z działkowania
że właściwie jedyna sprawa, z którą będę się musiała w najbliższych miesiącach zmierzyć, to przekwalifikowanie. bo jak Kefirka nie mam siły wracać do zajęć, które wprawiały mnie tylko w pogardę dla siebie i trzymały mocno w chorobie

potem o ludziach myślałam
o swoich trudnych z nimi stosunkach
i o tym, że w sumie dobrze mi, gdy są daleko
gdy letnio tak i niezobowiązująco

a potem się spierdoliłam z drzewa
bo drzewo niegłowione
szerokie, wielkie, rozrośnięte
że po gałęziach w głębokim zazen skakałam

powoli się spadało, na pełnej świadomości
i gałęzi łapało
i gdyby nie niżej stojąca drabina
w którą pierdyknęłam masą całą i przyspieszeniem
to wylądowałabym jak kot

mama mówi, że to wysoko było
jakieś 3,5 metra.

na chwilę wytracona ze spokoju
nieco obita (drabina gorzej na tym wyszła)
wykpiłam się sms-owo z umówionego z przyjaciółmi spotkania
i wróciłam na drzewo

trochę skubałam, trochę gapiłam się na żaglówki
wlazłam wyżej niż poprzednio
i w jeszcze spokojniejszy spokój.

dobrze mi.

po prostu bardzo powoli muszę wracać do świata
i wrócić dopiero, gdy za ludźmi zatęsknię

bo kiedyś tak się stanie.
Obserwuj wątek
    • u.nick Re: zen 06.06.09, 14:00
      > trochę skubałam, trochę gapiłam się na żaglówki
      > wlazłam wyżej niż poprzednio
      > i w jeszcze spokojniejszy spokój.
      >
      > dobrze mi.
      >
      > po prostu bardzo powoli muszę wracać do świata
      > i wrócić dopiero, gdy za ludźmi zatęsknię
      >
      > bo kiedyś tak się stanie.
      >

      :) - za próby nieudolne komentowania musi starczyć
      • wiotka_pchelka E.T GO HOME 06.06.09, 14:34
        jesteś wielkim dzieckiem. Myślisz, że mówiąc 'przepraszam', uleczysz wszystkie
        omyłki i błędy minionych lat, że wymazujesz je z pamięci, że zmywasz truciznę z
        dawnych ran.
        • paradoxus Re: E.T GO HOME 06.06.09, 14:49
          wiotka_pchelka napisał:

          > jesteś wielkim dzieckiem. Myślisz, że mówiąc 'przepraszam', uleczysz wszystkie
          > omyłki i błędy minionych lat, że wymazujesz je z pamięci, że zmywasz truciznę z
          > dawnych ran.

          to ciekawe.
          nie czuję się dzieckiem.

          nie mam też ochoty przepraszać tych
          którym ze mną nie po drodze
          • wiotka_pchelka Re: E.T GO HOME 06.06.09, 14:54
            mysle ze to poczatek pieknej obojetnosci
            • paradoxus Re: E.T GO HOME 06.06.09, 15:19
              wiotka_pchelka napisał:

              > mysle ze to poczatek pieknej obojetnosci

              nie chwalić dnia. przed zachodem.
    • wiotka_pchelka Re: zen 06.06.09, 14:27
      a) szczerze mowiac moja droga nic mnie to nie obchodzi

      b) jedyna rzecz jaka ma znaczenie to tara
      • paradoxus Re: zen 06.06.09, 14:46
        wiotka_pchelka napisał:

        > a) szczerze mowiac moja droga nic mnie to nie obchodzi

        nie szkodzi. drogi panie.

        > b) jedyna rzecz jaka ma znaczenie to tara

        zawsze było tak. i też nie szkodzi.
        • decadent.moth Re: zen 06.06.09, 15:47
          przykro jest niektórym nie mieć dostępu do drzewa czereśniowego.
          nie ma z czego spadać i wyżyć jako tako.
          • olewajsko Re: zen 06.06.09, 16:01
            poeta czy świr?
    • naqoyaqatsi Re: zen 06.06.09, 20:15
      cholera. swietne to o tej dzialce.
      wchodzi w glowe okrutnie.
    • ichnia Re: zen 08.06.09, 09:43
      paradoxus napisała:
      > pojechawszy dziś na działkę
      > doznałam nieoczekiwanego uspokojenia
      >
      > skubałam powoli wielką czereśnię
      > bez nastawienia na prędkość dochodzenia do celu
      > ot - regularnie, bez nerwów, wśród liści i żyjątek
      > nic mi nie przeszkadzało

      Całkiem niedawno zaznałam takiego stanu przy skubaniu rzodkiewek... Latami tego
      nie robiłam.

      > potem o ludziach myślałam
      > o swoich trudnych z nimi stosunkach
      > i o tym, że w sumie dobrze mi, gdy są daleko
      > gdy letnio tak i niezobowiązująco
      >
      O. Bardzo sobie to przemyślałam, kiedy zastanawiałam się nad tym, jak to z tymi
      moimi stosunkami (z ludźmi) jest. Doprowadziłam do tego świadomie i z
      premedytacją. To takie bezpieczne i właśnie niezobowiązujące.

      > po prostu bardzo powoli muszę wracać do świata
      > i wrócić dopiero, gdy za ludźmi zatęsknię
      >
      > bo kiedyś tak się stanie.
      >
      A tego to nie wiem jak będzie w moim przypadku. Chyba wszystko zależy od tego,
      czy mi się polepszy w końcu na tyle, że zatęsknię za nimi. Możliwe, że wtedy już
      nie będzie nawet do kogo zatęsknić, ale wcale mnie to na dzień dzisiejszy nie
      martwi. Chcę być sama ze swoim światem, więc jestem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka