aidka
20.07.09, 22:59
się poszło na spacer z psem, się wraca, a tu mi się nagrał mi mój
brat cioteczny na sekretarkę - 4 wiadomości zapowiedziane były przez
pana z sekretarki jako pilne, no to mi skóra ścierpła.
/brat - schizofrenia paranoidalna, od długiego czasu remisja, gdy o
schizofrenią idzie, ale depresja po wyjściu z ostrego brania prochów
przez 20 lat ponad. /
i mówi tak : - zadzwoń do matki i spytaj, co się tu wyrabia. i do
Roberta /drugi brat/. co oni ze mną wyprawiają, tylko mnie dziobią.
trzech na jednego, ale oni zdrowe byki, a ja kaleka. matka mi pokój
z papierów każe oczyszczać. wyrzuciła archiwalne dokumenty. wciąż
mówią o szpitalu i do lekarza każą chodzić. powiedz im coś. oni
nawet samobójstwa człowiekowi nie dadzą popełnić - jak coś spróbuję,
to od razu wezwą pogotowie i mnie przymusowo zamkną.
a ja tylko chcę umrzeć i żadnego pogrzebu - skremować mnie i popiół
na śmietnisku rozsypać. ale matka pochowa, będzie kupowała
dziesiątki najtańszych świec i będzie codziennie jeździć i mi te
świece palić. a ja nie chcę świec. ty coś zrób, spytaj ich o co im
chodzi, tylko dziobią i dziobią.
o matko.
teraz to z nim albo depresja,
albo nawrót schizy.
jak zadzwonię i mu powiem, że rodzina ma rację, to mnie też wyklnie
i już nikomu nic nie będzie mówił.