Gość: Kolega
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.01.04, 07:40
Kolejny biznesmen ścigany Listem Gończym , zaszczuty jak pies został w pełni
uniewinniony ze wszytskich zarzutów. Zdrowiem psychicznym zapłacił On sam i
jego rodzina, rodzice...
Nie ma winnych.
Żąda odszkodowania i zadośćuczenienia od Skarbu Państwa i słusznie. A sąd
jak niedoświadczony zespół harcerzy nie może ustalić składu. Fleje, tchórze.
W zaszczuciu Tomka K nie mały udział miał jawny (w odróżnieniu od tajnego)
współpracownik służb niejaki "dziennikarz " Adam Zadworny Gazety Wyborczej ,
hiena pierwszej klasy.
cytuję publikację
Wczoraj postępowanie miało się już kończyć. Tymczasem zacznie się od
początku, okazało się bowiem, że musi się zmienić skład sędziowski. Na sali
zapanowało niezłe zamieszanie. Najpierw sąd ogłosił, że ze składu trzeba
wyłączyć sędziego Dariusza Ścisłowskiego, bo kiedyś orzekał, czy aresztować
Tomasza K., czy nie. Po czym adwokat Tomasza K. mecenas Marek Padée
sprostował, że nie sędzia Ścisłowski, ale sędzia Grażyna Sitko (też
zasiadająca w tym składzie) decydowała o aresztowaniu do sprawy, o którą
teraz chodzi, i to przede wszystkim ją trzeba wymienić. Natomiast sędzia
Ścisłowski aresztował Tomasza K. do innej sprawy.
Sędzia Sitko dopiero po przypomnieniu okoliczności posiedzenia aresztowego
przypomniała sobie, że rzeczywiście była wtedy w składzie i uznała, że w tej
sytuacji musi się wyłączyć.
- A sędzia Ścisłowski jeszcze jako prokurator oskarżał mojego klienta -
przypomniał mecenas Padée.
- To ja się też wyłączam - zdecydował sędzia Ścisłowski.
Został więc tylko jeden z trzyosobowego składu sędziów. A i jego trzeba
sprawdzić, bo kilkakrotnie przedłużany był areszt Tomasza K.
- W tej sytuacji przewodniczący zdecyduje, kto nas zastąpi. Mamy więcej
sędziów. Także nowych w wydziale, kiedyś w rejonie, choćby Giecewicz -
stwierdził sędzia Ścisłowski.
- Giecewicz nie, bo on mnie uniewinniał w rejonie - podpowiedział Tomasz K.
I tak sprawa wróciła do przewodniczącego wydziału.
Tomasz K. nie był zdziwiony: - W trzech równolegle prowadzonych sprawach
zarzucano mi zagarnięcie mienia społecznego. Wymiar sprawiedliwości zabrał
mi dziewięć lat mojego życia, z czego rok w areszcie. W końcu od wszystkich
zarzutów mnie uniewinniono.