Dodaj do ulubionych

Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki

26.04.10, 20:22
szkoda dziecka... dobrze ze producent przynajmniej chce mu pomoc
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc1 Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: 83.168.91.* 27.04.10, 07:42
      Może kolejność winnych jest inna? Rodzice - market - producent?
      • Gość: michal Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.chello.pl 27.04.10, 08:24
        Co tu market winny? Rodzicom nalezy sie opie..ol.

        Swoja droga, kret powinien miec dobre zabezpieczenie przed
        otwarciem. Wiem ze takie ma, ale chyba jednak nieskuteczne. Ja
        bardzo pilnuje swojego syna, gdy lapie jakas chemie, wyrywam mu to z
        reki i tyle.
        • jorn Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 08:38
          Obawiam się, że usprawnienie zabezpieczeń nie pomoże. Wydaje mi się, że taki dzieciak nie byłby w stanie sam odkręcić również dzisiaj stosowanego zamknięcia. Raczej jakiś inny inteligentny inaczej klient sklepu z jakiegoś powodu pojemnik otworzył i taki otwarty zostawił.
          • Gość: san san Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.tktelekom.pl 27.04.10, 08:55
            Powinny być jeszcze zabezpieczenia w postaci zgrzanej grubej folli na każdym opakowaniu,takie coś jest trudno rozerwać dorosłemu a co dopiero dziecku,no i głupi dorosły klient nie sprawdzałby zawartości opakowania.
            • Gość: And Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.lublin.mm.pl 27.04.10, 12:00
              Wystarczy taki plastikowy "kapsel" jak na butelkach z winem. Bez noża nie da się go zdiąć. Proste io tanie a skuteczne.
              • Gość: hegemon® sklep winny tak samo jak hieny dziennikarskie IP: *.aster.com.pl 27.04.10, 14:31
                przy okazji makro byla nagonka na te siec ze dzieci nie wpuszczaja

                i mamy dobry przyklad dlaczego sie nie wpuszcza dziecka do supermarketu

                ale moralnosc kalego hien dziennikarskich jak zwykle pozwala wskazac winnego

                w zaleznosci od ktorej strony powieje wiatr
          • Gość: pinezka Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: 80.50.54.* 27.04.10, 21:12
            zgadzam się, że musiał ktoś starszy otworzyć, prowadzę sklep i coś wiem na temat
            "klientów", chce kopić nie chce kupić, otworzy zostawi...
            czasem ludzie powinni się zastanowić, szkoda dzieciaka
        • Gość: gość Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.net.stream.pl 27.04.10, 11:53
          Market niewinny? A kto wyłożył taki towar na najniższej półce?
          • Gość: %%% Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 12:59
            To tak jakbyś za wypadek samochodowy winił producenta samochodu i dealera. To
            rodzice powinni uważać co robią ich dzieci. Niestety niektórzy uważają sklepy za
            plac zabaw.
        • Gość: monika Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 11:59
          akurat jestem w stanie uwierzyć, że sklep jest winny. pochodzę ze Stargardu i czasami robię zakupy w Netto przy Wyszyńskiego, bo jest najbliżej stacji kolejowej. ale to co się tam dzieje to po prostu skandal. powiedzieć, że jest tam bałagan to eufemizm. tam jest po prostu syf. produkty często porozlewane na podłogach, wszędzie walają się puste, podarte kartony, nie wiem, czy ta podłoga jest zamiatana choć raz w tygodniu... praktycznie za każdym razem, kiedy tam byłam na ziemi był rozlany jakiś sok czy rozsypana mąka, kasza itp. więc nie zdziwiłabym się, gdyby i "kret" leżał rozsypany na podłodze. oczywiście, rodzice nie dopilnowali dziecka, ale jeśli granulki leżały na podłodze, to jest to kwestia zaledwie kilku sekund.
        • vandikia Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 12:58
          Gość portalu: michal napisał(a):

          > Co tu market winny?

          silnei żrące środki powinny być ustawione na półkach do których
          dziecko nie sięgnie
      • peryklejtos Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 11:16
        skąd możesz wiedzieć kto jest tu winny? Sytucję znamy jedynie z
        opisu - z trzeciej ręki, a Ty już wszystko wiesz. Dziecka nie trzyma
        się przecież na łańcuchu, mogło podbiec szybko, np. do leżącego na
        ziemi, uszkodzonego pojemnika i łyknąć granulki zanim rodzice
        zdążyli zareagować.
        • Gość: %%% Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:04
          Nie żartuj. Podbiec, otworzyć pojemnik lub sięgnąć po zawartość - to nie jest
          mgnienie oka. Po prostu rodzice nie pilnują swoich dzieci, cieszą się, że mają
          chwilę spokoju i nie interesuje ich za bardzo co dziecko robi. Dopiero jak
          stanie się nieszczęście, to szukają wokół winnych, choć powinni zacząć od siebie.
    • Gość: Tato Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 08:25
      To rodzice malca są najbardziej winni ! To oni maja zas... obowiązek opiekować
      się dzieckiem. A jak nie potrafią to niech nie robią dzieci. Przymusu posiadania
      potomstwa nie ma. Ile to razy widać jak dzieci biegają same po sklepie bo
      rodzice w tym czasie strasznie są zaaferowani czy wybrać dżem truskawkowy czy
      wiśniowy. Prokurator powinien zająć się tymi "rodzicami" Adriana !
      • Gość: grzesiek Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.prolicht.pl 27.04.10, 08:43
        Oby Tobie coś takiego się nie przytrafiło.
        • Gość: jo Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: 86.111.114.* 27.04.10, 08:49
          A dlaczego?
          To dzieciaka dwuletniego można samego puścić np na cmentarz - niech sobie
          pobiega pomiędzy płytami, albo przy stawie, basenie, rzece? Sklep to takie samo
          miejsce, gdzie trzeba dziecka pilnować, a nie puszczać samopas między półkami.
          • Gość: Tia Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.spray.net.pl 27.04.10, 09:43
            Pewnie, obserwuję często takich "nowoczesnych rodziców". Ich dzieci na pogrzebie
            babci gonią się pomiędzy grobami, nie wiedząc w czym uczestniczą( wiek 4-5 lat).
            Inne małżeństwo na przedstawieniu siada z dwulatkiem w drugim rzędzie przed
            sceną, żeby dobrze widzieć. Po 5 min. dwulatek zaczyna się wiercić, po 10 włazi
            mamuni na głowę tak, że musi go trzymać, potem gdy już jej się nie chce puszcza
            go żeby do woli przesuwał krzesła obok. Przezorny tatuś opuscił swoje miejsce,
            zeby posiedzieć w oddali i do woli oglądać sobie tańczące młode panie. Zero
            empatii dla innych widzów, zero wyobraźni i totalna obojętność. Mój mąż
            stwierdził że miał ochotę huknąć mamunię w łebek i że tacy niedorozwinięci
            ludzie uczą nietolerancji dla ludzi posiadajacych dzieci. Święte słowa. Cóż,
            dzieci może mieć niemal każdy...
        • slbm Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 08:53
          Ale co to ma do rzeczy, czy Twojemu przedmówcy się przytrafi, czy
          nie? I tak jest to wina rodziców. Jeśli zabieram własne dziecko w
          miejsce niebezpieczne dla tego dziecka, to tylko ja odpowiadam za
          to, żeby dziecku się nic nie stało. Powszechnie wiadomo, że w
          sklepie są substancje i przedmioty dla dzieci niebezpieczne.
          Niekoniecznie środki do udrażniania rur, są też np. noże kuchenne.
          Więc:
          a) jak biorę dziecko do sklepu, to go z oka nie spuszczam,
          b) nie biorę dziecka do sklepu.

          Z artykułu wynika, że młody człowiek był z "rodzicami" na tych
          zakupiach, czyli z obojgiem. To równie dobrze na zakupy mogło pójść
          jedno z nich, a drugie poczekać z dzieckiem przed sklepem.

          Nikt nie mówi, że posiadanie dziecka to sama przyjemność i radość
          jest!
          • camel_3d Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 09:00
            hough!
          • garym Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 09:39
            slbm napisał:

            > Jeśli zabieram własne dziecko w
            > miejsce niebezpieczne dla tego dziecka, to tylko ja odpowiadam za
            > to, żeby dziecku się nic nie stało. Powszechnie wiadomo, że w
            > sklepie są substancje i przedmioty dla dzieci niebezpieczne.
            > Niekoniecznie środki do udrażniania rur, są też np. noże kuchenne.

            jaki problem dla sklepu ustawić niebezpieczne rzeczy poza zasięgiem dziecka? Czy
            tylko to, że nie spełnia zasad merchandisingu?

            > a) jak biorę dziecko do sklepu, to go z oka nie spuszczam,

            jak dziecko zamkniesz w wózku to tak można, ale ciężko dziecku przez godzinę
            czasem wytrzymać w wózku (a tyle trwają czasem zakupy w takim dużym sklepie +
            stanie w kolejce). Chociaż to akurat Netto było, więc, godzina to sporo. Ponadto
            niektórzy mają więcej niż jedno dziecko które trzeba pilnować.

            > b) nie biorę dziecka do sklepu.

            nie każdy ma taką możliwość. Niektórzy wychowują, albo akurat są sami z
            dzieckiem, a jeść coś trzeba.

            > Z artykułu wynika, że młody człowiek był z "rodzicami" na tych
            > zakupiach, czyli z obojgiem. To równie dobrze na zakupy mogło pójść
            > jedno z nich, a drugie poczekać z dzieckiem przed sklepem.

            no mogli, dużo mogli gdyby wiedzieli jakie to jest niebezpieczne. Warto jednak
            minimalizować ryzyko zarówno po stronie rodziców, jak również sklepu i producentów.
            • Gość: e.beata Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 10:50
              jaki problem dla sklepu ustawić niebezpieczne rzeczy poza zasięgiem
              dziecka? Czy tylko to, że nie spełnia zasad merchandisingu? "

              Problem w tym, ze to jest sklep i nawet gdy ustawi się kreta wysoko,
              to i tak jakiś klient może go niżej przestawic. Pomijam fakt, ze
              netto jest sklepem z dosć duzym bajzlem i niespodzianki czekaja na
              dziecko co krok.
              Czym innym jest nieuwaga rodziców, i np. dziecko wywróci się na
              czymś rozlanym, zrzuci z pólki jakis towar itp, to sekundy, ale
              tutaj trzeba było chwycić butelkę, otworzyć, wsypać granulki. Nie ma
              usprawiedliwienia dla rodziców.
            • Gość: Ciekawy Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.khw.pl 27.04.10, 15:13
              Jestem ciekawy, czy jak idziesz z dzieckiem do znajomych, to każesz
              im być odpowiedzialnym za SWOJE dziecko? Czy każesz im poukładać w
              ICH domu wszystkie rzeczy poza zasięgiem SWOJEGO dziecka, żeby mu
              się nic nie stało?
              Czy raczej TY plinujesz SWOJEGO dziecka, bo jesteś za nie
              ODPOWIEDZIALNY!?
        • camel_3d Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 08:58

          > Oby Tobie coś takiego się nie przytrafiło.

          a czemu? przeciez "tato"..wyrazil si edobrze. To my jako rodzice mamy obowiazek
          opiekowac sie dzieckiem..szczegolnei w takich miejscach jak sklep z chemia. Kto
          puszcze dziecko 2.5 letnie zeby sie "bawilo"...
      • slbm Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 08:49
        Dokładnie tak. To może jakby maluch poszedł na stoisko AGD i pociął
        się nożem, to winny byłby producent noży?

        Dwójka rodziców i dziecka w sklepie nie ma kto pilnować... Ręce
        opadają.

        Tak swoją drogą jeśli tych rodziców akurat była "pod ręką" dwójka,
        to po jasną cholerę ciągać dzieciaka po sklepie?
      • garym Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 08:49
        zmień nick bo tatą to z pewnością nie jesteś. Przynajmniej nie takim co z
        dziećmi do sklepu chodzi, co najwyżej dzieciom kapsle i puszki do zabawy rzuca.
        • camel_3d Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 09:00
          ja chodze z dzeickiem do sklepu i wierz mi, na pewno bym nie pozwolil, zeby
          dziecko miedzy polkami biegalo bez opieki.




          > zmień nick bo tatą to z pewnością nie jesteś. Przynajmniej nie takim co z
          > dziećmi do sklepu chodzi, co najwyżej dzieciom kapsle i puszki do zabawy rzuca.
        • slbm Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 09:01
          A dlaczego niby nie jest? Bo twierdzi, że jeżeli się gdzieś idzie z
          dzieckiem, to trzeba go pilnować?!
          • garym Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 09:44
            slbm napisał:

            > A dlaczego niby nie jest? Bo twierdzi, że jeżeli się gdzieś idzie z
            > dzieckiem, to trzeba go pilnować?!

            bo ma bardzo mgliste pojęcie o wychowaniu dzieci. Dziecko to nie jest urządzenie
            które można wyłączyć i schować do kieszeni. Pilnować owszem trzeba, ale nie
            można cały czas za rękę je trzymać.
            • enro_n Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 10:51
              Jak to nie można trzymać ? - nawet trzeba. Nierozgarnięci rodzice popełniają
              błąd, a później obwiniają wszystkich oprócz siebie.
            • Gość: karibuuu Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.radom.vectranet.pl 27.04.10, 11:19
              dwulatka w sklepie NALEŻY trzymać cały czas za rękę.
              ten maluch najadł się kreta, inny może coś na siebie zrzucić bo ładne, kolorowe, jeszcze inny znajdzie sobie mało bezpieczną zabawkę.
              Dwulatki (i nie tylko) maja to do siebie, że są ciekawskie, wszystko je interesuje a obowiązkiem rodziców jest pilnować, aby w bezpieczny sposób poznawały świat.
              Puszczenie dziecka samopas w sklepie bezpieczne nie jest.
            • Gość: zuzia Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.chello.pl 27.04.10, 11:22
              >Pilnować owszem trzeba, ale nie
              > można cały czas za rękę je trzymać.

              taa,najlepiej dwu-trzylatki puszczać samopas - niech same się uczą metodą prób i
              błędów...
              właśnie przez takie nieodpowiedzialne podejście rzekomych dorosłych - jest tyle
              wypadków z udziałem dzieci.
              Sąd powinien rodziców przykładnie ukarać - bo przez ich niedbalstwo biedny
              dzieciaczek będzie miał kłopoty ze zdrowiem do końca życia.
            • Gość: winyl Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.04.10, 11:56
              Jasne Garym, "nie można zawsze trzymać za rękę". Szczególnie puśc
              dzieciaka ma ruchliwym skrzyżowamiu,albo Nomi czy Praktikerze,albo
              na wcieczce po zoo niech wsadzi rękę do klatki lwa,bo Ty taki rodzic
              musisz sobie odpocząc od dziecka,bo Ciebie szarpie za rękę. Tylko
              tak dalej człowieku myśl,bo wyobraźni to ty za grosz nie masz.
              Słyszałeś o akcji żeby nie stawiać znaków ostrzegawczych "przywrócić
              dobór naturalny". Jeżeli ktoś nie umie przwidzieć niebezpieczeńswta
              może jest zbyt głupi żeby żyć i psuje tylko genom ludzki.

              Co do artykułu. Dzieci nasladują zachowanie rodziców i innych
              dorosłych. Podejrzewam,że Ci rodzice okręcali i próbowali produkty w
              marketach,odstawiając je potem na półkę,albo dzieciak kogos innego
              kto tak robił przyuważył.I tez tak chciał,pech że trafił na chemie.
              Rodzice powinni zwracać uwagę jakie zachowania dziecko interesują i
              negować je jeśli są społecznie nie akceptowane. Chyba rodzice sa
              obojętni lub aspołeczni,i im to nie przeszkadza albo do tego
              nakłaniaja swoje dzieci.
              Ile razy widziałem jak babcia odkręca sobie dzemik i paluchem
              probuje i odstawia na półkę,bo jej nie smakuje, albo szczyli 11-14
              lat rozrywających opakowania i próbujących słodyczy. Jak widzę da
              wiekszości Polaków takie zachowanie jest akceptowalne bo nikt uwagi
              nie zwraca rodzicom ani tym dzieciom.
            • Gość: gość Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.net.stream.pl 27.04.10, 11:58
              Nie nasza wina że dzieciak Ci na łeb wchodzi i nie potrafisz nad nim zapanować.
            • pandzik Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 15:14
              Jak czytam takie posty, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Uwielbiam
              te mamuśki i tatuśków, co uważają, że dziecka za rękę trzymać cały
              czas nie wolno, w związku z czym ich pociechy biegają z wrzaskiem po
              całym markecie, wpadając wszystkim pod nogi i wózki, co jest
              świetnym pretekstem do awantury. Raz mi tylko jedna paniuśka
              wyskoczyła z tekstem, że mam uważać, jak jadę, bo jej syńcio akurat
              miał kaprys wylecieć w pełnym pędzie z alejki pod mój wózek. Po moim
              komentarzu zamknęła się na dłużej.
              Nie trzymajcie dzieci za rączki, po co. Potem wam producent będzie
              fundował leczenie. A w mniej skrajnych przypadkach będzie umilać
              kupującym w marketach czas standardem typu "Dwuletnia Mariolka czeka
              na mamusię w biurze obsługi klienta"...
            • Gość: rek Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.10, 16:29
              Widać że nie jesteś rodzicem.
        • Gość: e.beata Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 10:53
          wiele lat chodziłam z dzieckiem do sklepu. Ruchliwym dzieckiem.
          Jak się chce to naprawdę mozna przypilnować malca. Trzeba tylko
          chcieć i uwazac to za priorytet.
      • Gość: ANA Niedawno krzyczano żeby nie dawać dzici do wózków. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 10:08
        Niedawno były bardzo negatywne opinie że dzieciaczki brudzą wózki
        sklepowe więc Adrianek nie brudził.
        • Gość: rek Re: Niedawno krzyczano żeby nie dawać dzici do wó IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.10, 16:34
          Nie wiem jak w netto ale w innych sklepach jest w wózku miejsce dla dziecka.
      • Gość: Ja Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: 195.47.201.* 27.04.10, 10:34
        Zgadzam się - odpowiedzialność ponoszą wyłłacznie rodzice, którzy
        nie dopilnowali dziecka. I na tym mozna by zakńczyć dyskusję. Zadam
        jeszcze jedno pytanie:
        - czy gdyby dziecko wypadło z okna to winę poniósłby ktoś bliżej
        nieokreslony, kto zostawil okno otwarte, albo ten co wyprodukował
        okno, które sie otwiera???
      • Gość: tay Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 17:20
        Nie sądzisz, że los pokarał ich już wystarczająco? Normalne, że
        zdarzają się różne wypadki, ale faktycznie powinni nauczyć dziecko, że
        w sklepie nie ściąga się różnych rzeczy z półek i nie otwiera. to są
        zwykłe zasady uczciwości, które należy dziecku wpoić jak najwcześniej.
        Nie twoje - nie ruszaj.
    • camel_3d rodzice winni..nie producent.... 27.04.10, 08:57
      przepraszam..czy ktos mi moze powiedziec, dlaczego obwinia sie tu producenta, a
      nie rodzicow? tylko prosze nie mowiece ze ciezko upilnowac dwulatna w sklepie.
      Czy rodzice dziecka slepi byli czy po prostu nie widzieli co dziecko robi bo nie
      zwracali na nie uwagi?
      Nie zrzucajmy wszystkiego na producentow. Jezeli dzeicko wybiegnie na ulice
      nagle..i zostanie potraceone przez samochod..to kto winny? producent samochodow?
      Czy moze jednak rodzice?
      • Gość: gość Re: rodzice winni..nie producent.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.10, 09:08
        ale co za mózg wpadł n a pomysł żeby dać dziecku coś do picia??
        trzeba było się skonsultować z pogotowiem telefonicznie i na pewno
        by usłyszeli że tego nie wolno zrobić w żadnym wypadku!
        mnie się to wydaje takie logiczne że aż nie mogę uwierzyć że ktoś na
        pewno dorosły podał dziecku wodę...:/
        biedny maluch
        • sokolasty Re: rodzice winni..nie producent.... 27.04.10, 10:15
          A to akurat winno być na opakowaniu napisane.
          • sokolasty Re: rodzice winni..nie producent.... 27.04.10, 10:15
            Miałem na myśli, że nie wolno podawać wody.
            • Gość: rek Re: rodzice winni..nie producent.... IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.10, 16:38
              To chyba każdy z IQ ciut większym od kaktusa wie że woda takie rzeczy jak kret
              rozpuszcza.
      • slbm Re: rodzice winni..nie producent.... 27.04.10, 09:08
        Jeżeli dziennikarze mają poczucie jakiejkolwiek "misji społecznej",
        to właśnie taki komentarz powinien być do tego artykułu. Nie mówię,
        że znęcający się nad rodzicami tego konkretnego chłopca, żeby nie
        kopać leżącego, ale zwracający uwagę czytelnika na
        zasadzie "rodzicu, pilnuj dziecka". Ale lepsza "zabawa" jest z
        obserwowania przepychanek producenta ze szpitalem.
      • Gość: Wózek sklepowy Wózków sklepowych nie może dzieko brudzić. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 10:11
        Wózków sklepowych nie może dzieko brudzić bo czyścioszki się burzą
        więc chodzi sobie takie dzieko po sklepie.
        • daga_1 Re: Wózków sklepowych nie może dzieko brudzić. 27.04.10, 13:53
          Bo wozki są sklepowe a nie dziecięce.
          • lia.13 Re: Winni rodzice dopiero potem inni ! 27.04.10, 16:09
            wózek ma specjalnie zaprojektowane siedzisko oraz otwory na nogi dziecka, zatem
            jest jak najbardziej "dziecięcy". Problem jest taki, że rodzice wkładają całego
            dzieciaka do wnętrza wózka, często nawet takiego w wieku szkolnym, co już jest
            nieporozumieniem.
        • pandzik Re: Wózków sklepowych nie może dzieko brudzić. 27.04.10, 15:20
          Nie bądź idiotą z łaski swojej. Wózki sklepowe nie są przystosowane
          do przewozu dzieci i nie powinno się tego robić. Ja nie mam ochoty
          mieć w lodówce gówna, w które czyjeś dziecko wcześniej wdepnęło, a
          potem butami wytarło wózek.
          Są wózki ze specjalnymi krzesełkami dla dzieci albo w formie
          samochodzików i tych się powinno używać. Albo trzymać dziecko za
          rękę, po prostu, alleluja!
    • alpepe Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 09:17
      szkoda, że producent się wycofał z żądania, może by się jeden z drugim lub
      jedna z drugą nauczyły brać odpowiedzialność za to, co chlapią publicznie.
      Dziecka żal, sama mam córkę w wieku Adriana, ale gdzie na Boga byli rodzice?
      Ja moją córkę do sklepu biorę tylko jak muszę, a w sklepie trzymam ją stale za
      rękę, w razie sprzeciwu wychodzimy ze sklepu i nie ma zakupów, bo wiem, że
      takie dziecko może zrobić wiele szkód, sobie i innym.
      • sunday no, a jeśli to prawda...? 27.04.10, 09:39
        > szkoda, że producent się wycofał z żądania, może by się
        > jeden z drugim lub jedna z drugą nauczyły brać odpowiedzialność
        > za to, co chlapią publicznie.

        No, a jeśli to prawda, że kretem dzieci się często parzą?
        • Gość: UFO Re: no, a jeśli to prawda...? IP: *.centertel.pl 27.04.10, 09:48
          To znaczy, że w Polsce mamy nadprodukcję wadliwych rodziców. Producenta tych
          rodziców należałoby przeciągnąć po sądach. Mam nadzieję, że mój komunikat jest
          czytelny.
          PS. Jest jeszcze inna możliwość - kret sam wydostaje się z zamkniętych i
          zabezpieczonych szafek, sam się otwiera, lewituje i atakuje dzieci gdy nikt nie
          widzi. Taki Krecik Chuckie. Ale to chyba mało prawdopodobne...
        • alpepe Re: no, a jeśli to prawda...? 27.04.10, 11:20
          A jeśli nie?
          Bezmyślnych kutas.ów zwanych ojcami i ci.p zwanych matkami, które spały na
          lekcjach chemii, za to biologię uprawiały w pewnych aspektach bardzo żywiołowo,
          nie brakuje. Zrobi taki z taką dziecko i myśli, że z automatu zasługuje na miano
          ojca lub matki.
          • ojca Re: no, a jeśli to prawda...? 27.04.10, 11:35

            Kim jesteś gnojku, żeby innych obrażać?
            • Gość: gość Re: no, a jeśli to prawda...? IP: 212.59.229.* 27.04.10, 12:54
              Ależ ona nikogo nie obraża. Jedynie przypomniała powszechnie znany fakt. Widać
              nie wszystkim znany.
            • daga_1 Re: no, a jeśli to prawda...? 27.04.10, 13:55
              może bardziej odpowiedzialnym ojcem?
          • sunday Re: no, a jeśli to prawda...? 27.04.10, 15:34
            > A jeśli nie?

            Lekarka pracuje w szpitalu i pewnie powiedziała to, co widzi. Proste. Nie ma się
            co obrażać.
      • Gość: ed Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.tktelekom.pl 27.04.10, 09:42
        a ty przeczytałaś czego żądał producent? zrozumiałaś cokolwiek z tego tekstu?
        • alpepe Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 11:18
          Nie, kur.wa, ed, nic nie zrozumiałam, potrafię tylko kopiuj i wklej, więc oto
          fragment tekstu:
          Przed weekendem szpital otrzymał pismo od producenta Kreta z żądaniem, aby
          lekarka, która stwierdziła, że do szpitala często trafiają dzieci poparzone
          granulkami tego preparatu, przeprosiła producenta i opublikowała w mediach
          oświadczenie, w którym odwołuje swoje słowa. Firma żądała konkretnych informacji
          - ile takich przypadków miał szpital w ciągu ostatnich pięciu lat.


          Stąd pisałam o chlapaniu ozorem bez pomyślunku.
          • Gość: xz Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 11:34
            Dokładnie, niech taka lekarka wykaże ile konkretnie było takich
            przypadków ostatnio. Szybko okaże się, że to był jeden, a o innym
            dwa lata temu to mówiła jej koleżanka kuzynki, a trzeci był ponoć w
            sąsiednim mieście. 90% takich bzdurnych stwierdzeń to radio Erewań,
            które potem powielają wszystkie głupie media.
            • memphis90 Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 14:58
              W moim szpitalu- na cztery przypadki poparzeń przełyku substancją
              żrącą w zeszłym roku 3 to był kret, jeden- KMnO4. I co teraz
              powiesz?
              • pandzik Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 15:24
                Po pierwsze, że to popularny środek, a po drugie, że debilnych
                rodziców jest wiecej. Nadal nie rozumiem, co ma do tego producent.
                Ma sprzedawać z zastrzezeniem, że to tylko dla bezdzietnych albo
                myślących...?
          • Gość: rek Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.10, 16:48
            No to alpepe przestań śliną chlapać i staraj się zrozumieć o co chodziło.
      • memphis90 Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 14:55

        > szkoda, że producent się wycofał z żądania, może by się jeden z
        drugim lub
        > jedna z drugą nauczyły brać odpowiedzialność za to, co chlapią
        publicznie.
        Ale to akurat fakt- ile osób ma w domu silny kwas czy ług, a ile-
        kreta w szafce w łazience? Najczęściej poparzenia substancjami
        chemicznymi to właśnie popularny kret. Osoby mające małe dzieci w
        ogóle nie powinny mieć takich rzeczy w domu, a jedynie doraźnie
        kupować pojedyncze saszetki środka i od razu je zużywać.
    • Gość: ... prawie jak w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 09:20
      tam jak ktoś poparzył się gorącą kawą z mcdonalda to oczywiście winny był
      mcdonald że nie napisał że gorące :)) (jakby ów klient kawę dostał zimną to już
      widzę to oburzenie!)

      Sprawa jest prosta: winny zawsze jest ten co ma więcej kasy - na większe
      odszkodowanie można wtedy liczyć
      • Gość: inna mama Re: prawie jak w USA IP: *.acn.waw.pl 27.04.10, 09:44
        może skończy się polska kultura spędzania czasu z dziećmi - na 'wycieczkach" po
        supermarketach. dzieciak nudzi sie jak mops, więc nic dziwnego, ze biega i
        szaleje. denerwuje innych klientów i może sobie jak widać zrobi c straszną krzywdę.
        • Gość: anka Re: prawie jak w USA IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.04.10, 10:03
          W czasach kiedy w sklepach byly pustki stało się z dzieckiem po kilka godzin w
          kolejce po mieso, po mydło, rajstopy - i do głowy mi nie przyszło, żeby dziecko
          puścić samopas bez opieki.
          Dziecko zjadło Kreta i nieszczęście - ale jak otwiera w sklepie, napoczyna i
          zostawia paczkę cukierków, ciasteczek itp to w porządku?
        • Gość: Inez Re: prawie jak w USA IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.10, 10:06
          Zgadzam się w całej rozciągłości! To żałoba, że ludzie wolny czas spędzają całą
          rodziną w hipermarkecie.
        • Gość: e.beata Re: prawie jak w USA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 10:58
          dziecko szalejące, biegające po sklepie, krzyczące, przeszkadzające
          świadczy wyłącznie o kulturze rodziców. Dzieci się nudzą. Rodzice
          powinni więc je czymś zainteresować, a na pewno nie pokazywać ze
          sklep traktujemy jak plac zabaw. Bo dziecko w sklepie też
          wychowujemy. No ale do tego tzreba normalnych, odpowiedzialnych
          rodziców.
    • mynia_pynia Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 09:51
      Bardzo nieszczęśliwy wypadek.
      Ale jak zabieracie dzieci do sklepu to należy pilnować i patrzeć, co
      robią.
      Kiedyś na zakupach w „Oszołomie” miałam zapakowany wózek po brzegi i
      idąc nie zauważyłam dzieciaka około 2 letniego, który biegał sobie
      radośnie między półkami, dobrze że zainteresował minie jakiś produkt
      na półce i w ostatniej się zatrzymałam, bo dzieciak oberwałby kantem
      wózka w twarz, w szoku byłam chciałam zwrócić uwagę rodzicom ale ich
      nie widziałam w tej alejce.
      A co z jeżdżącymi maszynami, które czyszczą podłogi? Albo z wózkami
      do rozwożenia towarów?
      A co jak dzieciak ściągnie na siebie jakiś produkt ułożony na półce,
      np karton soku, wody mineralnej?

      Przecież są markety do których nie wolno wprowadzać dzieci, np makro.
      • Gość: hmmm zakaz wprowadzania dzieci IP: *.lanet.net.pl 27.04.10, 15:05
        Zakaz wprowadzania dzieci do marketów powinien być obligatoryjny. No, ale
        dziecko ma dużą moc sprawczą "kup mama, kup!", więc marketom akurat na klienteli
        z dzieciarnią zależy najbardziej. A że rodzice są głupi sami z siebie i
        dzieciaki tam zabierają, zamiast w pół godziny oblecieć z wózkiem, co trzeba, to
        czasem zdarzają się takie wypadki.

        Żal dziecka, ale odpowiedzialni za tragedię są rodzice, którzy nie dość, że
        zabrali dziecko w niebezpieczne miejsce, to zostawili go bez dozoru.

        Producent dostarcza wyrób prawidłowo zapakowany i oznakowany. Nie ma wpływu na
        to, co się z nim dalej dzieje.
    • lu1234 Sklepy tez winne 27.04.10, 09:56
      Owszem, winni sa przede wszystkim rodzice. Jak nie sa w stanie upilnowac
      dzieciaka w supermarkecie to niepowinni go zabierac na zakupy.
      Ale sklepom tez sie powinno oberwac. Polityka polkowa sprawia ze na wysokich
      polkach (szczegolnie tych na wysokosci wzroku doroslego) sa tylko towary
      ktorych producenci odpowiednio zaplacili - reszta trafia na dolne polki. Nie
      liczy sie bezpieczenstwo - money ueber alles :(
      • Gość: nettowicz Re: Sklepy tez winne IP: *.xdsl.centertel.pl 27.04.10, 10:52
        tak poniekad masz racje z tymi markowymi,sa na wysokosci wzroku,ale
        kret tez zajmuje wysoka polke wiec jak 2,5letni chlopiec siegnal po
        niego to juz nie wiem. Siec sklepow NETTO rzadza sie takimi samymi
        gabarytami co Biedronka i sa osiedlowymi sklepami tzn dyskonty a nie
        supermarkety wiec na tak malym obszarze trudno stracic z pola
        widzenia swoja pocieche wiec co robili rodzice?????
    • teyoo Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 09:56
      "dziecko sięgnęło po Kreta i połknęło żrące granulki"

      Ja nie rozumiem do końca, jak to możliwe. Wiem, że to dziecko itd. no ale chyba jest coś takiego jak odruch i instynkt samozachowawczy. Jak coś jest żrące i ma paskudny smak, to odruchowo się wypluwa, a nie połyka. Czy małe dzieci mają jakiś popsuty zmysł smaku??
      • Gość: aaa Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 10:07
        A czy przypadkiem ten kret w granulkach nie ma jeszcze dodatkowej
        foli ochronnej po odkręceniu nakrętki - z którą nie raz walczyłam ;)
      • mozdzins Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 10:24
        Wodorotlenek sodu jest niestety słodkawy w smaku. Dopiero kiedy reaguje z woda i
        zaczyna parzyć przestaje być taki ale wtedy jest za późno. W sumie zastanawiałem
        się czym go wypłukać w takim przypadku , przychodzi mi do głowy spirytus czy
        denaturat a na koniec osolona woda żeby spowodować wymioty - wiem drastyczne ale
        chyba lepsze niż poparzony przewód pokarmowy.
        • Gość: pjcymru Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: 157.203.43.* 27.04.10, 10:52
          a pomoc poparzonemu mogl durny ocet z dolnej polki. Arodzice durni
          by the way
          • mozdzins Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 10:58
            Co do octu to nie jestem przekonany. W końcu to w 95 % woda.
        • Gość: Ronin Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: 195.116.41.* 27.04.10, 12:09
          To co zrobiła obsługa podając wodę jest jak najbardziej słuszne.
          Powodując wymioty spowowodowalibyśmy oparzenia przełyku i jamy
          ustnej częściowo rozpuszczoną substancją.
        • Gość: Chemik Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:27
          Poczytaj etykietę. Jeżeli dziecko już połknęło to nie naraża się przełyku i
          przewodu pokarmowego na ponowny kontakt. Co bylo w ustach powinno się wyjąc a
          nie rozpuszczać. Kret w kontakcie NP. ze skórą szybko się zagnieżdża i wtapia w
          skórę. Jest silnie higroskopijny. Nie ma jednoznacznej odp. co było w danym
          momencie najlepsze ale napewno nie płukanie wodą gazowaną. Ludzie czytajcie
          etykiety na opakowaniach, tam są kody które po zgłoszeniu lekarzowi dają jasną
          sytuację postępowania w przypadku połknięcia!!!!
        • memphis90 Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 15:02

          przychodzi mi do głowy spirytus czy
          > denaturat
          Jasne, genialny pomysł. Do poparzenia dodać zatrucie alkoholem. I
          dodatkowo zdenaturować tkankę.

          a na koniec osolona woda żeby spowodować wymioty - wiem drastyczne al
          > e
          > chyba lepsze niż poparzony przewód pokarmowy.
          Jeszcze lepiej. Skąd ludziom się biorą takie durne pomysły? W
          przypadku połknięcia żrącej substancji w żadnym razie nie wolno
          prowokować wymiotów- bo wtedy substancja żrąca działa dwa razy.
          A pęknięty przełyk = zapalenie śródpiersia= posocznica= zgon.
      • Gość: Bono Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 15:31
        w tym wieku dzieci wszystkiego próbują.
        To ich naturalny sposób poznawania świata.
        A reakcja u małych dzieci często nie jest natychmiastowa - jeszcze nie mają wyrobionych połączeń w mózgu: żrące - wypluć. Najpierw najczęściej jest zdziwienia, dopiero później płacz.
        Niestety, wyobraźnia/pomysłowość dzieci często jest, dla nas rodziców, kompletnie zaskakująca. Trudno jest wszystko przewidzieć.
        Choć akurat w tym przypadku (sklep jest miejscem stwarzającym całą masę potencjalnych zagrożeń dla dzieci) należało zachować szczególną ostrożność.
        Jest to niestety wina rodziców:-(
        Bardzo szkoda dziecka, ale i dla większości rodziców świadomość doprowadzenia do takiego niedopatrzenia/zaniedbania i jego konsekwencje pewnie są już największą karą, którą będą nosić w sobie do końca życia.
    • maryna70 Opakowania są ze słabego plastiku 27.04.10, 10:52
      Prawdopodobnie opakowanie spadlo z polki i rozbilo sie. nie tylko nakretka
      jest wazna ale i jakosc plastiku z ktorego wykonane jest opakowanie. Firmy
      oszczedzaja na jakosci materialu z ktorego produkuja opakowania. To powinna
      zbadac prokuratura. W Unii takie przepisy bezpieczenstwa sa bezwzgledne.
      Szkoda Maluszka!!!
      • alpepe Re: Opakowania są ze słabego plastiku 27.04.10, 11:21
        używałam kreta, może teraz zmieniono plastik na gorszy, ale kilka lat temu
        opakowanie było dobrej jakości.
      • Gość: chemik Re: Opakowania są ze słabego plastiku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:30
        ?????? zonk co mają opakowania szerloku do połknięcia przez dziecko. Może
        klient odkręcił bo chciał zobaczyć dlaczego tam jest tego tak mało(butelki kreta
        są większe od zawartości), Jeżeli nawet spadło i było pęknięte to i tak winę
        ponosi sklep. Proszę kupić Kreta I go odkręcić.
      • dominikjandomin Re: Opakowania są ze słabego plastiku 27.04.10, 19:57
        maryna70 napisała:

        > Prawdopodobnie opakowanie spadlo z polki i rozbilo sie. nie tylko
        nakretka
        > jest wazna ale i jakosc plastiku z ktorego wykonane jest
        opakowanie.

        BREDNIE

        Używam kreta - to opakowanie nie może "się potłuc".
    • alhanroel Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 11:01
      na miejscu producenta nawet bym palcem nie kiwnął, ale rozumiem chca
      sie pokazac z dobrej strony i zatrzec zle wrazenie, sprawa jest
      prosta tzn. 100% wina rodziców, kompletny brak wyobrazni z ich
      strony, ewentualnie mozna odpowiedzialnosc przerzucic na sklep, bo
      jezeli produkt zostal wziety przez dziecko z polki to pytam kto go
      tam polozyl? takie artykuly powinny byc na najwyzszych polkach tak
      zeby wlasnie nie mogly po nie przypadkiem siegnac male dzieci.
      w calej sprawie najbardziej szkoda malucha, wiec mam nadzieje ze
      wyzdrowieje i bedzie wszystko dobrze.
    • elldan [...] 27.04.10, 11:07
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • naprawdetrzezwy A rodzice w pie r dlu siedzą? 27.04.10, 11:17
      Czy też nikt nie przejmuje się tym, że nie opiekowali się dzieckiem?
      • korbicz Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? 27.04.10, 12:38
        Ty to chyba nie masz dzieci, co? Bo jakbyś miał to byś nie pisał takich
        idiotyzmów. Żaden rodzic nie jest w stanie pilnować dziecka przez 100%
        czasu. Nawet Superman by nie podołał takiemu zadaniu.
        Myślenie, a potem pisanie.
        • Gość: Anna Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:14
          Żaden rodzic nie jest w stanie pilnować dziecka przez 100% czasu? Bzdury
          piszesz. Chciałeś chyba napisać, że nieodpowiedzialny rodzic nie jest w stanie.
          A takimi rodzicami, którzy nie pilnują dzieci i doprowadzają do takich sytuacji,
          to powinien się zająć sąd.
          • beatrix13 Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? 27.04.10, 13:23
            powinnie odpowiedzieć karnie, bo ich obowiązkiem jest piecza nad
            dzieckiem
            skoro tak w sklepie zwykłym pilnują, to co dopiero w jakimś z
            narzędziami albo na ulicy
          • Gość: mnietek Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? IP: *.c.softax.pl 27.04.10, 17:19
            Jak byś była matką na prawdę a nie "wirtualnie" to byś wiedziała doskonale, że
            nie jest. Nie ma fizycznej możliwości. Po prostu.

            • pandzik Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? 27.04.10, 20:42
              Czego nie ma? Możliwości przypilnowania dziecka? Uwierz mi, na trzeźwo jest. Ale
              przy takiej tolerancji jak twoja dla głupoty i nieczułości rodziców nie dziwię
              się, że dzieci teraz pija krety, fruwają z okien i dają się w "sekundkę
              dosłownie" (w której zmieściła się "moda na sukces", "klan" i ploty z sąsiadką)
              porywać z placów zabaw.
        • Gość: Chemik Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:32
          Dwoje rodziców może pilnować dziecko w 150%
        • Gość: e.beata Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 16:00
          a ty jesteś rodzicem?
          I nie potrafisz upilnować dziecka w sklepie?
          To wytłumacz dlaczego tego nie potrafisz?
          Bo nawet instrukcje obsługi mozna czytać mając dziecko na ręku.
          Rodzic, który nie jest w stanie upilnować dziecka powinien głęboko
          się nad sobą zastanowić.

          • Gość: mnietek Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? IP: *.c.softax.pl 27.04.10, 17:17
            Sraty taty. Lubię takie teoretyczne mamuśki. Dziecko potrafi coś zmalowac będąc
            na rękach.

            Co myślisz, że jak np. śpisz to 2.5 letnie dziecko nie wylezie z łóżeczka i nie
            zrobi czegoś co mu akurat do głowy strzeli? Ale podejrzewam, że ty jesteś tylko
            mamuśką "wirtualną", poczekamy aż będziesz prawdziwą.
        • Gość: a. Re: A rodzice w pie r dlu siedzą? IP: *.chello.pl 27.04.10, 21:16
          to może myślenie a potem robienie dzieci?
          • Gość: mr a biedne dziecko cierpi IP: *.btsnet.pl 28.04.10, 22:32
            nie jest niczemu winne, a cierpienia nikt mu niestety nie odbierze
        • naprawdetrzezwy A ty to jakiś sprawy umysłowo inaczej? 27.04.10, 21:50
          O mało nie zabili tego dziecka.
          I wg ciebie są rozgrzeszeni, bo to oni spłodzili to dziecko.

          A wg mnie je okaleczyli (przez brak opieki dopuścii do tewgo, że
          miało czas łazić po sklepie i żreć to, co mu w łapki wpadło).

          To teraz dawaja jakiś teskt o tym, że rodzice mogą zabijać swoje
          dzieci.
          Śmiało, nie krępuj się.
    • gelbigel krej jak jogurcik 27.04.10, 12:03
      W cywilizowanym kraju takie środki mają specjalne nakrętki zabezpieczające. Kret bodajże w granulkach ma zakrędkę jak w jogurcie. Mały pozwik oczywiście prawo tego nie reguluje bo bezpieczeństwo dzieci obywateli jest mało ważne. Już w dzieciństwie pamiętam dziwaczne zakrętki specyfików z zachodu. Mamy pod tym względem jakieś opóźnienie o 30 lat
      • Gość: gość Re: krej jak jogurcik IP: *.net.stream.pl 27.04.10, 12:10
        Rozczaruję Cię, kret również ma nakrętkę zabezpieczającą.
      • pomysl.po.wypiciu wpierw sie zorientuj w temacie a później pisz 27.04.10, 13:02
        kret od dawna ma nakrętkę zabezpieczającą
        • norbertrabarbar widać kiepską i na odczepnego 27.04.10, 14:37
      • psi_zgryz Re: A o Bitreksie slyszeli 27.04.10, 18:11
        Przeraza mnie to polskie myslenie. Na zachodzie to robi sie to tak
        ze spryskuje sie pastylki zracego slodkawego wodorotlenku sodu
        Bitreksem. Jest to czwartorzedowa sol amoniowa o niebywale gorzkim
        smaku. Ilosci tej soli sa minimalne do wywolania gorzkiego efektu i
        jest ona nieszkodliwa dla srodowiska.
        Na nic sie zdadza dobre zakretki bo zawsze zdarzy sie pacan ktory
        odkreci butelke i zostawi jak krowa go..no. Gdy dzieck wezmie do
        buzi taka pastylke momentalnie ja wypluwa bo jest bardzo gozrkie.
        Zrozumcie wkoncu ze trzeba szukac rozwiazan idiotoodpornych a nie
        odwolywac sie do rozumu ludzi ktorzy nigdy go nie mieli i ryzykowac
        zdrowiem maluchow.
    • troll_bagienny Producent "Kreta" niedostatecznie ostrzega 27.04.10, 12:03
      Dlaczego na etykietce nie ma informacji, że w razie dostania się
      granulek na skórę albo do oczu należy przemyć ZIMNą wodą? Piszą
      tylko, żeby przemyć wodą, więc spróbujcie nasypać sobie 2-3 granulki
      na dłoń i odkręcić ciepłą wodę. Uruchamia się proces żrący, a
      poparzenia skóry są aż nadto widoczne, ten sam eksperyment z użyciem
      zimnej wody i brak tak negatywnej reakcji. Trzeba też uważać, żeby
      nie pomylić kolejności działań i nie nasypać najpierw granulek do
      odpływu, a potem nalać wrzątku, tylko na odwrót, bo można doznać
      poparzenia na skutek "wybuchu" ("pamiętaj chemiku młody, wlewaj
      zawsze kwas do wody"). Ja tam wolę tańsze substytuty "Kreta", z
      gatunku "Leader Price", nie dość, że o połowę tańsze, to wprawdzie
      trzeba tego nasypać więcej i efekt utrzymuje się krócej, ale nie ma
      to aż tak żrącego charakteru. Dobrze, że chłopcu nie wypaliło oczu,
      choć nie wiadomo, co będzie z jego przełykiem i żołądkiem.
      • Gość: krecik Re: Producent "Kreta" niedostatecznie ostrzega IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 12:08
        są też krety na zimną wodę, trochę wolniej reagujące ale rónież bardzo żrące.
        • troll_bagienny Jeśli to prawda, to ja pierniczę! 27.04.10, 12:10
          To chyba masz na myśli te w żelu? Wyżrą wszystko oprócz syfu z rur?
          No, ale ten słynny "Kret", działa, jak opisałem.
      • terion Re: Producent "Kreta" niedostatecznie ostrzega 27.04.10, 12:25
        > Trzeba też uważać, żeby nie pomylić kolejności działań i nie nasypać najpierw granulek do odpływu, a potem nalać wrzątku, tylko na odwrót, bo można doznać poparzenia na skutek "wybuchu"

        Wybuch taki, że ja cie.
        Używałeś kiedyś kreta, czy opowiadasz co ślina na język przyniesie?
        • Gość: Stara Baba Re: Producent "Kreta" niedostatecznie ostrzega IP: *.chello.pl 27.04.10, 14:05
          Wystarczy, żeby ci gały poparzyło albo ręce. Znane z autopsji, tłuku.
      • Gość: taka prawda Re: Producent "Kreta" niedostatecznie ostrzega IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:13
        A w jaki sposób ten środek przygłupku może Ci się dostać do oczu??
        Takie informacje z tyłu muszą być bo zawsze się znajdzie jakiś młot
        co sobie nasypie tego do oczu.
      • dominikjandomin Re: Producent "Kreta" niedostatecznie ostrzega 27.04.10, 19:59
        troll_bagienny napisał:

        > Trzeba też uważać, żeby
        > nie pomylić kolejności działań i nie nasypać najpierw granulek do
        > odpływu, a potem nalać wrzątku, tylko na odwrót, bo można doznać
        > poparzenia na skutek "wybuchu"

        PRZEPIS twierdzi inaczej niż ty - najpierw granulki, potem wrzątek.

        >("pamiętaj chemiku młody, wlewaj
        > zawsze kwas do wody").

        tylko, ze kret nie ma nic wspólnego z KWASAMI...
    • Gość: gościu Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.10, 12:12
      Naprawdę nie rozumiem opinii że winne jest opakowanie, sklep albo jeszcze coś
      innego. Dochodzimy do debilizmu amerykańskiego gdzie trzeba napisać, że gorąca
      kawa w kubku może poparzyć! Swoją drogą widziałem dziecko szarpiące się z szybą
      w restauracji a matka w tym czasie "obserwowała" swoją pociechę będąc bardzo
      zajęta rozmową. Na uwagę z mojej strony - nic się nie stanie. Gdyby szyba pękła
      winni byliby wszyscy święci. Oczywiście nie można za każde zdarzenie winić
      rodziców bo dziecko może się wyrwać i gdzieś wskoczyć itp.
      A już kompletnie nie rozumiem stwierdzeń w prasie, że podczas jakiś zdarzeń
      rodzice byli pijani lub nie. To np. podczas imienin nie można wypić bo lekarz
      nie przyjmie do szpitala?
      Nie dajmy się zwariować!
    • korbicz Szukanie taniej sensacji. 27.04.10, 12:34
      Te wszystkie dywagacje pt. kto jest winny są żenujące. Myślicie, że
      to ma w tej chwili jakiekolwiek znaczenie? Jak zwykle w takich
      przypadkach winni są wszyscy po trochu.
      Mnie uderza natomiast co innego: któryś z kolei dzień widzę kolejne
      artykuły o tym biednym chłopcu. Wszystkie w tonie sensacji i szukania
      winnych. Szkoda tylko, że żaden dziennikarz nie zadał sobie odrobiny
      trudu i w ramach pisania o Adrianie nie zamieścił informacji (po
      konsultacji z lekarzem) co robić w podobnych sytuacjach. Jak się
      zachować aby pomóc, a nie zaszkodzić.
      Pisanie o tym, że ktoś się obraził, a ktoś inny domagał przeprosin
      jest tanie i bezwartościowe. I niczego nie zmienia. Tak samo jak
      pisanie o tym, że Adrian będzie miał w połowie maja endoskopię. 90%
      czytających ten artykuł nie wie, co to takiego. 99% nie wie co z tej
      procedury będzie wynikało dla Adriana. A dlaczego nie wie? Bo autor
      artykułu tego nie napisał, zapewne sam zresztą nie ma pojęcia.
      Istotne jest co innego. Takie wypadki były, są i będą, może warto
      więc się zainteresować co robić w podobnej sytuacji. Może się tak
      zdarzyć, czego nikomu nie życzę, że będziemy musieli ratować własne
      dziecko.
      Pozdrawiam,
      • pandzik Re: Szukanie taniej sensacji. 27.04.10, 15:40
        Bardzo mądry komentarz.
      • typical.me Re: Szukanie taniej sensacji. 27.04.10, 16:57
        Zasadniczo się zgadzam, choć nie do końca. Dobrze, że się o tym w
        ogóle mówi i pisze, bo zwrócono ludziom uwagę na duże
        niebezpieczeństwo i wielu rodziców będzie uważniej obserwowało swoje
        pociechy w sklepie. Choć rzeczywiście media kładą nacisk nie na to,
        co trzeba. Zamiast szukać winnych lepiej faktycznie zastanowić się,
        co robić, żeby takich przypadków nie było. W marketach ogrodniczych
        silne środki owado- czy chwastobójcze (czyli silne trucizny) są
        umieszczone w zamykanych gablotach i klient może je dostać dopiero
        gdy sprzedawca mu gablotkę otworzy. Może to samo powinno się zrobić
        z Kretem, skoro jest żrącym kwasem, czyli produktem nie mniej
        niebezpiecznym od trucizny?
    • beatrix13 nie każdy może mieć parwo jazdy,a dzieciaka każdy 27.04.10, 13:05
      stąd codzienne doniesienia o poparzonych dzieciach,wczoraj z 4
      piętra maluch wypadł, gdzieś jakiś w nocy w piżamce po mieście
      spacerował, wnuczka z broni dziadka zastrzeliła kuzynkę
      cóż ludzie niemyślący nie powinni się rozmnażać, bo tylko dzieci
      krzywdzą
      • Gość: %%% Re: nie każdy może mieć parwo jazdy,a dzieciaka k IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 13:17
        Pewnie się okaże, że winien jest producent okna.
        • Gość: kubik Re: nie każdy może mieć parwo jazdy,a dzieciaka k IP: *.szczecin.mm.pl 27.04.10, 13:44
          Nie przyszło by mi do głowy, żeby dać dziecku wodę - a zwłaszcza gazowaną!
          Mam małe dziecko, 15 miesięczne, nawet gdy wsadził do buzi grudkę ziemi -
          nie podałam mu wody, żeby te syfy nie wpadły do żołądka - najpierw
          starałam się usunąć wszystko co było można z buzi.
          Nie wyobrażam sobie pozwolić dziecku latać samopas po sklepie - nie
          pozwalam dotykać produktów - kiedy są w jego zasięgu - kiedy siedzi w
          wózku. Przecież dziecko może przez przypadek coś zniszczyć i co wtedy -
          odłożyć na półeczkę? Jak słyszę, że dziecka nie da się pilnować cały czas -
          to przydzielałabym od razu takim rodzicom kuratora - to znaczy że są
          pozbawieni wyobraźni i odpowiedzialności za dziecko.
          To rodzic - ponosi odpowiedzialność za dziecko - 24h na dobę.
    • super07 Ksiądz na spowiedzi rozgrzeszy. 27.04.10, 13:40
      Jest taki test psychologiczny, jak rodzice wychowują swoje dzieci.
      Nauczyciel nic nie mówi tylko stawia na środku pojemnik z cukierkami.
      Wchodzą dzieci i większość bez pytania bierze.
      Są tacy co przychodzą do supermarketu, "spuszczają" dzieci mówiąc: "róbta
      co chceta" w domu się nie przelewa to tutaj za darmo się najemy.
      Ksiądz na spowiedzi rozgrzeszy.
      Zaobserwowane z monitoringu kamer sklepowych.
    • daga_1 A mamusia z tatusiem z obłędem w oczach biegali 27.04.10, 13:42
      między regałami w pogoni za promocjami, zamiast pilnować dzieciaka. To oni
      powinni być oskarżeni o nie dopilnowanie. To jest tylko i wyłącznie wina
      rodziców. I nie piszcie, że to chwila i itp i że nie sposob upilnowac małego
      dziecka. Wychowałam dwoje i wiem jak to jest.
      • Gość: gsdfgdg Re: A mamusia z tatusiem z obłędem w oczach biega IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.04.10, 14:05
        Jedno pytanie, załóżmy, że masz te dwoje małych dzieci, jesteś sama w domu i
        masz nieodpartą potrzebę postawienia klocka. Idziesz sr... z dzieckiem?
        • pandzik Re: A mamusia z tatusiem z obłędem w oczach biega 27.04.10, 15:31
          Pani powyżej wierzę, że wychowała dwoje dzieci. Co do ciebie, mam
          pewnośc, że nie masz żadnego. A wręcz, że nadal jednym jesteś.
          Oszczędź klawiaturę.
        • Gość: e.beata Re: A mamusia z tatusiem z obłędem w oczach biega IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 16:08
          obraż sobie, ze jak byłam sama w domu, przez pierwsze lata, odkad
          dzieciak nauczył się sam wychodzić z łózeczka, chodziłam do toalety
          z dzieckiem. Wiem, że moje znajome też.
          Daj Boże, że kiedyś będziesz ojcem, obyś wtedy też okazał się
          odpowiedzialnym rodzicem.
    • stwojtek77 winny sklep 27.04.10, 13:48
      winny sklep bo prawie wszędzie tego rodzaju środki stoją na samym dole w zasię
      gu dziecka a poza widzeniem rodziców

      a powinie na samej górze, do tego na etykiecie powinna być czacha a nie
      sympatyczny krecik

      podać sklep do sądu o odszkodowanie to będą myśleć gdzie stawiają,
      producenta za złe opakowanie i pomyślą nad etykietą

      w tym kraju inaczej się nie da
    • norbertrabarbar Odszkodowanie z sześcioma zerami 27.04.10, 13:54
      Jak producent zapłaci kilka sporych odszkodowań to zrobi nowe
      opakowanie, którego dziecko już nie otworzy.
      • Gość: h Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 14:04
        jak dziecko spadnie ze schodów to pozwać budowlańca niech placi, jak wypije
        wódkę i się zatruje pozwać polmos niech placi, jak zlamie noge na rowerze pozwać
        producenta rowerów niech płaci a jak się dziecko uszkodzi podczas wypadku
        samochodowego pozwać prod. siedzonka dla dziecka niech placi wy ludzie juz
        glupiejecie
        • zaquadnik Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami 27.04.10, 14:26
          Gość portalu: h napisał(a):

          > jak dziecko spadnie ze schodów to pozwać budowlańca niech placi, jak wypije
          > wódkę i się zatruje pozwać polmos niech placi, jak zlamie noge na rowerze pozwa
          > ć
          > producenta rowerów niech płaci a jak się dziecko uszkodzi podczas wypadku
          > samochodowego pozwać prod. siedzonka dla dziecka niech placi wy ludzie juz
          > glupiejecie

          Absolutna racja. Po części wypowiedzi widzę tutaj ludzi, którzy chcą by
          traktowano ich jak idiotów, którzy nie potrafią zadbać o siebie i o swoje
          dzieci. A co, niech państwo da, niech państwo zadba, państwo winne, ja nie
          wiedziałem(am) itp. Opamiętajcie się. Czy naprawdę chcecie być traktowani jak
          banda przygłupów, których trzeba kontrolować, bo jak się tego nie robi to zrobią
          sobie (i innym) krzywdę ? Socjalizm powoduje upośledzenie sporej grupy ludzi. Są
          przyzwyczajeni do tego, że państwo da, państwo zadba, państwo zakaże. Przestali
          czuć się odpowiedzialni za siebie samych. Trzeba skończyć z takim ustrojem,
          który produkuje życiowe kaleki. Nauczmy się odpowiedzialności, także za własne
          dzieci.
          • norbertrabarbar Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dzieci 27.04.10, 14:29
            • zaquadnik Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 15:04
              No jeszcze nie mam, ale potrafię wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i ew.
              zaniedbania. Rozumiem, że kolega socjalista ?
              • norbertrabarbar Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 15:28
                "Rozumiem, że kolega socjalista" - nie, ojciec.

                Poza tym prywatne pozwy są wbrew ideom socjalizmu - są wymysłem
                zgniłych kapitalistów. Spójrz na USA - uważasz je za kraj
                socjalistyczny?
                • zaquadnik Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 15:40
                  norbertrabarbar napisał:

                  > "Rozumiem, że kolega socjalista" - nie, ojciec.
                  >
                  > Poza tym prywatne pozwy są wbrew ideom socjalizmu - są wymysłem
                  > zgniłych kapitalistów. Spójrz na USA - uważasz je za kraj
                  > socjalistyczny?

                  Tak. Zauważ, że w USA dyskutowano na przykład nad tym, by zakazać ludziom
                  jedzenia w fast foodach. Jest to wymysł jak najbardziej komunistyczny. Istnieje
                  tam opieka społeczna oraz przymus zatrudniania w firmach państwowych określonego
                  procentu kobiet, murzynów itp. Opieka społeczna na podstawie donosu sąsiadów
                  może zabrać dziecko rodzicom. Był przypadek, że rodzice chorego na białaczkę
                  dziecka po zabraniu go ze szpitala byli ścigani za kidnapping. Tam nawet nie
                  jest socjalizm, a komunizm. Jeśli jesteś ojcem to dobrze wiesz, że to Ty
                  ponosisz odpowiedzialność za swoje dziecko. Wolałbyś być monitorowany na każdym
                  kroku i pilnowany czy na pewno postępujesz dobrze z państwowym dzieckiem ?
                  • norbertrabarbar Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 15:53
                    ciekawe... bezrobotny w stanach dostaje zasiłek tylko przez pół roku,
                    żeby pójść do lekarza trzeba sobie samemu wykupić ubezpieczenie, a
                    procentu czarnych białych itp. pilnuje się tylko... w rozprawach z
                    prywatnego powództwa. Oczywiście będziesz tępo powtarzał, ze to
                    socjalizm.

                    I dobrze wiem, że to ja ponoszę odpowiedzialność za dziecko. Tylko,
                    że MAM PRAWO robić w sklepie zakupy nie martwiąc się, że się dziecko
                    tam zabije. Wychowanie dzieci to nie tylko sprawa rodziców ale całego
                    społeczeństwa. Jeżeli ktoś stawia plac zabaw to nikt nie powinien się
                    zastanawiać czy jest bezpieczny BO POWINIEN BYĆ BEZPIECZNY i kropka.
                    Jeżeli kupujesz w sklepie napój to nie sprawdzasz czy nie jest
                    trujący albo radioaktywny - bo to jest psi obowiązek producenta.
                    • zaquadnik Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 16:00
                      norbertrabarbar napisał:

                      > ciekawe... bezrobotny w stanach dostaje zasiłek tylko przez pół roku,
                      > żeby pójść do lekarza trzeba sobie samemu wykupić ubezpieczenie, a
                      > procentu czarnych białych itp. pilnuje się tylko... w rozprawach z
                      > prywatnego powództwa. Oczywiście będziesz tępo powtarzał, ze to
                      > socjalizm.
                      >
                      > I dobrze wiem, że to ja ponoszę odpowiedzialność za dziecko. Tylko,
                      > że MAM PRAWO robić w sklepie zakupy nie martwiąc się, że się dziecko
                      > tam zabije. Wychowanie dzieci to nie tylko sprawa rodziców ale całego
                      > społeczeństwa. Jeżeli ktoś stawia plac zabaw to nikt nie powinien się
                      > zastanawiać czy jest bezpieczny BO POWINIEN BYĆ BEZPIECZNY i kropka.
                      > Jeżeli kupujesz w sklepie napój to nie sprawdzasz czy nie jest
                      > trujący albo radioaktywny - bo to jest psi obowiązek producenta.

                      Widzisz, pisząc "Wychowanie dzieci to nie tylko sprawa rodziców ale całego
                      społeczeństwa." dajesz dowód myśleniu socjalistycznemu. A niby dlaczego tak ma
                      być ?? Mam wnioskować z tego, że dziecko spłodzone przez Ciebie nie jest Twoje
                      tylko państwowe ?
                      Przykład z napojem jest zły. Napój zasadniczo przeznaczony jest do spożycia, ale
                      kupując i tak patrzy się na datę przydatności do spożycia, prawda ? Sklep jak
                      najbardziej powinien zadbać o świeżość napoju, ale może się zdarzyć, że coś
                      przeoczono. Z kolei jeśli chodzi o chemię to opakowania są zabezpieczone przed
                      przypadkowym otwarciem przez dzieci, ale nie możesz oczekiwać, że przy każdej
                      półce postawi się ochroniarza, który będzie patrzył ludziom na ręce. Założę się,
                      że nie chciałbyś kupować w sklepie, gdzie by tak było. Zatem ktoś mógł to
                      otworzyć itd. To Ty musisz pilnować dziecka i uczyć go od małego czego nie
                      wolno, co jest niebezpieczne itp. Nie oczekuj, że zrobi to za Ciebie państwo.
                      • norbertrabarbar Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 16:17
                        Moje dziecko jest moje, a nie państwowe oczywiście. Chodzi o to, że
                        jeżeli coś robię to robię to z głową, a nie byle jak. Odpowiadam za
                        swoją pracę i skutki, które może ona wywołać bo to jest jak
                        najbardziej logiczne. A jeżeli napój w sklepie jest przeterminowany
                        no to należy się kara - nie wolno sprzedawać przeterminowanych
                        rzeczy. No chyba, że wymagasz aby klienci sprawdzali dokładnie każdy
                        produkt w obawie o własne zdrowie, a sklep mógł robić co mu się
                        podoba?

                        Teraz wiem, że nie tylko nie masz dzieci, ale także jeszcze nie
                        pracujesz.
                        • zaquadnik Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 16:26
                          norbertrabarbar napisał:

                          > Moje dziecko jest moje, a nie państwowe oczywiście. Chodzi o to, że
                          > jeżeli coś robię to robię to z głową, a nie byle jak. Odpowiadam za
                          > swoją pracę i skutki, które może ona wywołać bo to jest jak
                          > najbardziej logiczne. A jeżeli napój w sklepie jest przeterminowany
                          > no to należy się kara - nie wolno sprzedawać przeterminowanych
                          > rzeczy. No chyba, że wymagasz aby klienci sprawdzali dokładnie każdy
                          > produkt w obawie o własne zdrowie, a sklep mógł robić co mu się
                          > podoba?
                          >
                          > Teraz wiem, że nie tylko nie masz dzieci, ale także jeszcze nie
                          > pracujesz.

                          No i tu przegiąłeś. Pracuję, zarabiam na siebie, wynajmuję mieszkanie, płacę
                          rachunki. Dlaczego tak podle mnie oceniasz ? Czy nawoływałbym do dbania o swoje
                          sprawy gdybym był na czyimś garnuszku ? Oczywiście, że sklep nie może robić co
                          mu się podoba. Ale klient powinien sprawdzić datę przydatności do spożycia, bo
                          czasem się zdarza, że dostawca dostarczył nieświeży produkt, w sklepie nie
                          sprawdzili i zonk (miałem kiedyś taki przypadek). Choć przyznam, że może
                          przykład z przeterminowanym napojem nie do końca jest trafiony =] A mając
                          alergię sprawdzisz skład produktu czy przypadkiem nie ma tam składnika, na który
                          jesteś uczulony, czy poczekasz aż państwo zrobi to za Ciebie ? Place zabaw przy
                          budowie na pewno muszą spełniać atesty, ale w toku "eksploatacji" coś może ulec
                          uszkodzeniu tak, że stwarza zagrożenie. Rozumiem, że wtedy też poczekasz aż
                          państwo(czy inny zarządca) to zauważy ? Podejrzewam, że zgłosiłbyś usterkę jak
                          najszybciej i, jako, że płacisz, oczekiwałbyś jej naprawienia (co jak
                          najbardziej jest uzasadnione).
                          Ale naprawdę, nie oczekuj, że całe społeczeństwo weźmie na siebie
                          odpowiedzialność za Twoje dziecko.
                        • Gość: e.beata Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec IP: *.chello.pl 27.04.10, 19:53
                          masz norbert porażającą logikę.
                          Nawet na bardzo bezpiecznym placu zabaw, jak nie będziesz uważał
                          dziecko może spaść z hustawki, drabinek, wsadzić sobie do ust kamyk
                          i patyk w oko.
                          Tak samo jest w sklepie. Tam nie ma rozsypanego po podłodze szkła i
                          noży na sztorc przy każdym regale.
                          Co tobie po karze za przeterminowany sok, jak dzieciak spędzi trochę
                          czasu w szpitalu.
                          Dlaczego główną odpowiedzialność za dziecko zdejmujesz z rodzica??
                          Możesz wytłumaczyć?
                          • Gość: Robert Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec IP: *.chello.pl 27.04.10, 23:52
                            zaquadnik masz 100% racji. A dla nie wtajemniczonych powiem, że Kret
                            był otwarty i rozsypany na podłodze prawdopodobnie przez innego
                            klienta który wcześniej tam był. Oczywiście sklep powinien jak
                            najszybciej to uprzątnąć ale nikt nie jest w stanie non-stop
                            wszędzie być i sprawdzać co robią jego klienci. Natomiast rodzice
                            mają zasrany obowiązek bez mrugnięcia okiem obserwować co robi ich
                            2,5 roczne dziecko w sklepie w którym się znajdują.
                    • Gość: chemik Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.10, 18:13
                      G... prawda jak sobie dzoecko obetnie nożycami palec w sklepie to
                      też wina producenta czy może rodzica który nie upilnował A może
                      sklepu który sprzedawał nożyce.
                      Ludzie ale wy myślicie wąskotorowo!!!
                    • pandzik Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec 27.04.10, 20:49
                      Jak byłam młoda i głupia, to też tak pier...liłam jak ty.
                      "Jak przechodzę na pasach, to nie muszę się rozglądać, bo ja mam prawo przejść,
                      a kierowca ma obowiązek zatrzymać samochód". Cud, że mi się nic nie stało, i na
                      szczęście zmądrzałam. Wolę być zdrowa i uważać na siebie, niż udowadniać swoje
                      racje ryzykując zdrowiem i życiem. Mam nadzieję, że twojemu dziecku tez się nic
                      nie stanie, choć wychowywane jest przez takiego lekkomyślnego człowieka jak ty.
                    • Gość: h Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.10, 13:31
                      sklep nie jest dla dzieci tylko dla rodziców. Oznakowanie na butelce jest po to
                      by w domu rodzic porządnie butelkę schował. Sami z siebie robicie idiotów, każda
                      jednostka rodzinna jest samodzielna chyba że potrzebuje pomocy to zwraca się o
                      pomoc ale nie oczekujcie że wszyscy dookola będą wam pomagać i wychowywać
                      dzieci. (ps dla north.......coś tam) Mam dziecko.I wiem co to znaczy iść na zakupy .
                    • Gość: a. Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec IP: *.chello.pl 28.04.10, 21:20
                      napój ma być bezpieczny ale kret już nie jest .Psi obowiązek to ma
                      rodzic!Społeczeństwo ma Ci dzieci wychowywać a z jakiej racji?Chciałeś dziecko
                      to się zajmuj!
            • Gość: %%% Re: Z twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dziec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 15:06
              Tobie się wydaje, że tylko ludzie nieodpowiedzialni i zwyczajnie głupi mają
              dzieci. Wyobraź sobie, że dzieci mają również ludzie, którzy zdają sobie sprawę
              z niebezpieczeństw czyhających na dzieci - zarówno w sklepie, na ulicy jak i w
              domu i innych miejscach.
          • gelbigel Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami 27.04.10, 18:05
            Dokładnie tak ma być ludzie to ciemna masa. Nie wiesz który ma iq 150 a który 30. To tak jak na forum. A na kubku z herbatą ma być napis gorące tylko nie wiadomo czy wszyscy potrafią czytać.
        • norbertrabarbar Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami 27.04.10, 14:29
          Jeżeli sprzedajesz jakieś produkty musisz zadbać o to, żeby były
          bezpieczne. Jeżeli budowlaniec zrobi krzywe schody, a ja z nich
          spadnę i udowodnię, że to przez ich złe wykonanie - mam prawo do
          odszkodowania. Jeżeli w stłuczce samochodowej ucierpi moje dziecko z
          powodu wadliwego fotelika - mam prawo do odszkodowania.

          Firmy zachodnie dobrze o tym wiedzą - odpowiadają karnie za towar,
          który produkują i wolą dmuchać na zimne.

          A zgłupieli to ci, którzy tu krzyczą, że trzeba oskarżyć rodziców
          dlatego, że nie upilnowali dziecka - widać, że sami nie mają dzieci i
          plotą farmazony.

          Zabezpieczenie opakowań z trującymi czy silnie żrącymi środkami jest
          psim obowiązkiem producenta inaczej wszyscy będziemy się musieli
          zwolnić z pracy żeby własnych dzieci przed głupotą innych pilnować.
          • Gość: %%% Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.10, 14:51
            Opakowania Kreta są zabezpieczone, wydaje mi się, że dobrze zabezpieczone.
            Zawsze jednak może zdarzyć się sytuacja, że dziecko sobie z otwarciem opakowania
            poradzi lub weźmie do ręki opakowanie, które przed chwilą ktoś otworzył. Dlatego
            to opiekunowie dziecka muszą zwracać nieustanną uwagę co robią ich dzieci. A nie
            liczyć na to, że najwyżej będziesz się domagał odszkodowania. Takie myślenie jak
            twoje, to jest jakaś totalna głupota.
            • norbertrabarbar Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami 27.04.10, 15:29
              "Takie myślenie jak twoje, to jest jakaś totalna głupota" - mimo to
              nie zrozumiałeś.
              • alonso0 Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami 27.04.10, 16:23
                %%%, nie dyskutuj z idiotą - bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a
                potem pokona doświadczeniem.
      • beatrix13 Re: Odszkodowanie z sześcioma zerami 27.04.10, 18:21
        norbertrabarbar napisał:

        > Jak producent zapłaci kilka sporych odszkodowań to zrobi nowe
        > opakowanie, którego dziecko już nie otworzy.

        ...........................
        ty chyba nigdy tego opakowania nie miałeś w ręku, bo akurat Kret
        otwiera się ciężko, ma zakrętkę na tzw.zatrzask i jeżeli dojdzie do
        sądowej sprawy to pewniej odpowiedzą rodzice za brak opieki
    • Gość: Chemik Re: Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 14:23
      Dajcie spokój. Rodzicom, producentowi i netto. Powiększcie zdjęcia malucha.
      Pozostało czekać i być dobrej myśli. A wina jest nieważna bo co stało się to już
      się nie odstanie. Należy tylko wyciągnąć wnioski co do położenia na polkach i
      pilnowaniu pociech. BO TO DZIECKO NIC NIE JEST WINNE>
    • devilresident Ani producent, ani sklep nie są winni 27.04.10, 15:10
      Producenci mogą wymyślać niestworzone zabezpieczenia, a w sklepie i tak ktoś
      dorosły może to otworzyć i zostawić na półce. Nawet jeśli to by się znajdowało
      na górnych półkach, zawsze jakiś klient moze to przełożyć. Ile razy jest tak,
      że na pólkach znajdują się rzeczy pozostawione przez kogoś, i to w dodatku
      otwarte. Sklep nie jest w stanie takim sytuacjom zapobiegać. Niestety to
      rodzice muszą pilnować dziecko i piszę to jako ojciec małego dziecka.
      • Gość: gość Re: Ani producent, ani sklep nie są winni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 22:04
        Witam,

        ja również jestem ojcem i zgadzam się z devilresident.
        W żaden sposób nie można obwiniać ani sklepu ani producenta. Niestety w takim
        przypadku odpowiedzialność ponoszą rodzice - tym bardziej że dziecko ma zaledwie
        2,5 roku.
        • beatrix13 Re: Ani producent, ani sklep nie są winni 28.04.10, 00:36
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > ja również jestem ojcem i zgadzam się z devilresident.
          > W żaden sposób nie można obwiniać ani sklepu ani producenta.
          Niestety w takim przypadku odpowiedzialność ponoszą rodzice - tym
          bardziej że dziecko ma zaledwie 2,5 roku.

          .................
          każdy rozsądny i odpowiedzialny człowiek zgodzi się z tym
    • art777th Stan poparzonego Kretem Adriana nadal ciężki 27.04.10, 15:23
      Ludzie, nie dajcie się zwariować. Stała się wielka tragedia, ale czy to ma
      oznaczać polowanie na kozła ofiarnego kto jest teraz winien??? Rodzice,
      market, a może producent? Środek do czyszczenia rur jak i wiele innych,
      powszechnie używanych środków (rozpuszczalniki, kleje, benzyna ekstrakcyjna,
      środki do czyszczenia toalety itp.) w gospodarstwie domowym są NIEBEZPIECZNE i
      takimi pozostaną. Trzeba się mieć z nimi na baczności, a zwłaszcza PILNOWAĆ
      dzieci by nie miały z nimi kontaktu i UCZYĆ je by go nie szukały. Jeśli
      wyłączymy MYŚLENIE, jakkolwiek byśmy się nie starali nie ustrzeżemy się takich
      wypadków. Czajnik z gotującą wodą czy naścienny kontakt także stanowią
      potencjalne zagrożenie życia i zdrowia naszych niepilnowanych pociech...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka