Gość: anula
IP: 158.2.8.*
20.02.02, 11:15
Właśnie dostałam mailem poniższy tekst. Autora nie znam.
Co sądzicie o tej propagandzie?
Pasuje też do dyskusji o tym co w socjaliźmie było cacy w wątku "Specjalnie dla
ZetKi". A zatem:
"Władysław Oczeret (Czerwony Sztandar 24 maja 1971)
Wiele jest sposobów, jakimi może posłużyć się wróg dla
upokorzenia naszego, rozwijającego się w duchu współzawodnictwa pracy
kraju. Oto angielski pisarz J.R.R. Tolkien opublikował jakiś czas temu
książkę, atakującą w zakamuflowany sposób nasz sprzyjający człowiekowi
ustrój. Tytułowy "Władca Pierścieni" - Sauron jest przywódca biednego
kraju, w którym rozwinięty kolektyw posiada autentyczna władzę, sprawowana
przez wybranych na dożywotnią kadencję Nazgulów (zwanych w powieści, o
ironio, upiorami).
Orkowie - klasa robotnicza Mordoru są opisani jako postacie ohydnego
wyglądu i obyczajów (jakże mógł dostrzec piękno ludzi pracy wymuskany
angielski panicz - potomek narodu imperialistów?). {...} świetnej
organizacji, pracy i porządkowi w Mordorze, kraju przedstawionym jako
"spopielona pustynia" (czyżby nutka zazdrości?), przeciwstawia się
obraz krain żyznych, "mlekiem i miodem płynących", w których wszelkich
dobra konsumpcyjne rosną nieomal "na drzewach". Jednak skąd biorą się w
rzeczywistości, ciężko stwierdzić - może pomoc istoty nadprzyrodzonej,
tzw. boga? Ha ha! {...} Podczas, gdy w pracujacym dzień i noc Mordorze
brak jest podstawowych produktów żywnościowych i wody, kraje sąsiednie
opływają w dostatki.
Jak to mało subtelne odniesienie do naszej rzeczywistości, w której
wybujały kapitalizm mami nas obrazkami dobrobytu, którego źródeł nic
sposób się dopatrzyć (czary Gandalfa i elfów?), a chłopi i robotnicy
naszego obozu pracują rzetelnie i uczciwie, dorabiając się bez krzywdy
ludzkiej, dochodząc do wszystkiego praca własnych rąk {...}. Elfy,
hobbici i tzw. szlachetni duzi ludzie symbolizują grupę próżniaczej
arystokracji i burżuazji, próbującej przeciwstawić się globalnej rewolucji,
podczas gdy orkowie i trolle, ukazani jako stwory ciemności, kryją się
pod ziemia i niby górnicy w pocie czoła harują na kawałek suchego chleba
(nie dla nich lembasy ani miruvor!) Organizujący ich w związki, dokarmiający
i walczący o prawa mniejszości, czarodziej Saruman, zostaje napiętnowany i
nazwany zdrajca, jego siedziba zniszczona przez zawsze gotowa do
chuligańskich wybryków reakcyjna, bikiniarska alternatywę. {...} Szerząc
socjalizm w Shire, Saruman zostaje schwytany i ukarany bez sadu przez
hobbitów, wspomaganych (i opłacanych) przez kapitalistyczne mocarstwo
Gondoru. {...} "Siły dobra" w książce Tolkiena są złożone z indywidualistów,
których ręce nigdy nie skalały się ciężką praca. I to dyskryminuje Froda,
Aragorna, Boromira oraz szerzyciela zabobonów i guseł czarodzieja Gandalfa.
A Tom Bombadil to w jednej osobie przedstawiciel bananowej młodzieży i
satrapa
we własnym kraiku, utracjusz i tyran, dysponujący nieograniczona władzą -
jakim prawem? {...} Jeszcze Faramir, zawsze elegancki, inteligentny i
czarujący
niczym James Bond, sabotujący wszelkie przejawy internacjonalizmu.
Galeria postaci bez ideologicznego kręgosłupa, poderwanych do walki
na zasadzie "przeciw inności". Jakie to szczęście, ze rewolucji
socjalistycznej nie da się powstrzymać przez wrzucenie jakiejkolwiek,
choćby i najcenniejszej relikwii do ognia. Trzymaj się Mordorze, otoczony
przez wrogich reakcyjnych sąsiadów! {...}"