Gość: Pismak
IP: 80.51.242.*
24.05.04, 22:12
Smutno dziś Szczecinowi. Rozmawiałem dziś z wieloma ludźmi o referendum.
Najczęściej padało słowo "niestety". Potem pisałem tekst o referendum dla
jednej z gazet z poza naszego regionu. Hm... nie szło. O pewnych sprawach po
prostu ciężko się pisze.
Martwi mnie to, że zaczyna się wielkie obwinianie. Tutaj, na forum, też.
Obwiniamy polityków (i pewnie słusznie), obwiniamy media (sporo w tym prawdy,
bo zachowywały się nienormalnie), i wreszcie - obwiniamy w ostrych słowach
sami siebie. Mieszkańcy Szczecina obrzucają obelgami mieszkańców Szczecina.
Jedni za to, że drudzy głosowali. Drudzy za to, że pierwsi nie poszli do urn.
Tymczasem nie powinniśmy koncentrować się na podziałach, ale wyzyskać
zdobycze referendum!!!
Nigdy w życiu nie spodziewałem się, że to powiem: popieram zdanie studenta -
referendum jednak jest sukcesem!
56 tys. ludzi wstało sprzed telewizora, wyszło z domów i pofatygowało się do
pochowanych i nieoznakowanych komisji wyborczych, by oddać swój głos - mimo,
że poprowadzono nijaką i chybioną kampanię referendalną. Poszli sami z siebie
i nie zraziły ich nawet polityczne gierki, które wokół referendum wyczyniali
miejscowi geniusze polityki. A odwalali takie numery, że przyzwoity człowiek
miał prawo machnąć ręką na cały ten kram. A jednak Szczecinianie sami z
siebie zrozumieli powagę sytuacji - zagłosowali, bo los miasta nie jest im
obojętny. Uznali, że jednak coś można zrobić. 56 tysięcy ludzi!!! Wyobrażacie
sobie jaka to jest potęga? Gdyby wszyscy głosujący wyszli w letni dzień na
Jasne Błonia - mielibyśmy ogromny, nieprzebrany, tłum osób z pełnego
przekroju społecznego - osób wierzących w Szczecin i zainteresowanych
przyszłością Szczecina. Jest nas tyle tysięcy! To prawdziwy sukces!
Jeszcze przed referendum (i przez kilka dobrych lat wstecz) można było mówić
w Szczecinie o maraźmie, olewaniu miasta przez mieszkańców itp. Teraz już
nikt nie ma prawa tego powiedzieć! I nikt nie może powiedzieć, że to miasto
nic nie robi, by było lepiej. Jeszcze w czasie zbierania podpisów można było
mieć jakieś wątpliwości. Zebrano 35 tys. głosów, ale to nie do końca było
reprezentatywne - ludzie oddawali głos na ulicy, przy stolikach, czekając na
tramwaj, zatrzymując się na minutę przy okazji zakupów. Poza tym, komitet
wyszedł "z ofetą do klienta", po głos, po podpis. Ale teraz - 56 tysięcy
głosów złożonych w urnach wyborczych! To już jest aktywna, świadoma, gotowa
do działania siła. Jeżeli tego, historycznego cholera, zrywu nie
wykorzystamy, będziemy ostatnimi patałachami!!!
Trzeba pójść za ciosem. Nie można stracić impetu. Ludzi trzeba utrzymywać w
aktywności. Są świadomi, przygotowani na wysiłek (wyjść z domu i wyrazić
swoje zdanie), gotowi walczyć o miasto. Jest w Szczecinie miejsce na taką
siłę. Politycy są zdruzgotani, zdegenerowani i znienawidzeni. Panuje ogólna
nienawiść do polityki i polityków, degrengolada elit politycznych jest
przytłaczająca. Przestali się liczyć, są słabi. To dotkliwie widać w
Szczecinie. To dlatego właśnie tak łatwo lęgną się nam i zaczynają rządzić
miastem różne obce kliki biznesowe z Czesnym/Ptakiem i stara ekipa złodziei
politycznych typu Wieczorek-Koćmiel (barwy politycznie nie mają tu
znaczenia). Tylko, że te obce bandy biznesowe dopiero krzepną. A przecież
układ łódźki nie zna tego miasta. Działa bez zaplecza i po omacku. Trzeba
działać! Zwykli ludzie mogą wreszcie zacząć się liczyć. Zdanie tych 56 tys.
może wreszcie mieć znaczenie. To ważne. Przed taką grupą wyborców każdy się
ugnie. Może nie wystarczy nas by odwołać prezydenta, ale wystarczy żeby go
wybrać!!! Jurczyk dostał przecież trochę ponad 53 tys. Wystarczy nas, by mieć
większość w radzie miasta!!! Zastanówcie się nad tym. Nie ustawajmy!!!
pismak_logowany@gazeta.pl