stettiner
26.03.02, 12:20
Czytam dziejszy Głos, gdzie ramach cyklu o przedwojennym Szczecinie mamy
artykuł o bulwarach nadodrzańskich i ich powojennych losach i po raz kolejny
zastanawiam się nad prezydentem Zarembą. Dla jednych Szczecinianin Stulecia,
dla mnie (nie jestem do końca w tym odosobniona) barbarzyńca. Weźcie choćby
taki fragment: "Dziś na tej trasie wznoszą się wysokie ruiny, które już były
przeznaczone do odbudowy. Udało się temu zawczasu zapobiec." Czyli generalnie
starówka miała zostać lepiej czy gorzej odbudowana, największym przeciwnikiem
miasta w jego przedwojennej postaci był prezydent Zaremba. Zresztą nie pierwszy
raz spotykam się ze zdaniem, z cytatami świadczącymi, że Zarembie ie podobała
się przedwojenna poniemiecka zabudowa, uważał ją za brzydką i chętnie by się
jej w całości pozbył. Nie czytałma jego wspomnień, może tam znajdę coś na
usprawiedliwienie człowieka i jego punktu widzenia, ale dziś uważam, że Zaremba
był barbarzyńcą, co z premedytacją zacierał historyczny kształ miasta.
Wyprostujcie mnie, może błądzę, ale nie mam najlepszego zdania o
Szczecinianinie Stulecia.