general_service
20.09.14, 22:40
Podobno nie trzeba dużego wysiłku, żeby odnaleźć na świecie innego człowieka. Rozsyłając wici, w kilku krokach, od osoby do osoby, zawsze znajdzie się ktoś, kto zna osobę którą chce się znaleźć. Podobno. Chciałbym przeprowadzić eksperyment. Znaleźć kogoś kto był w słoneczne, sobotnie popołudnie, 20 września w zoo w Ueckermunde. Była ona z grupą przyjaciół i gromadką dzieci. Dwie pary z małymi dziećmi i ona z dwójką dzieci, na pewno z dwójką, ponieważ były prawie identyczne jak ich mama. Jedno jeszcze ze smoczkiem, drugie niewiele starsze. Dwie dziewczynki ubrane w podobne koszulki. Ona z farbowanymi na blond włosami, spiętymi w tyle głowy. We włosy, nad czołem, wpięte okulary przeciwsłoneczne. Koszula w biało-niebieskie pionowe, drobne pasy, z chyba białym kołnierzem, wyłożona na czarne, chyba jeansowe spodnie. Buty .... dziwne, ale na pewno nie był to pantofelek Kopciuszka. Ładne oczy, wydaję mi się, ze trochę melancholijne oblicze, nie widziałem na nim uśmiechu. Ruchy spokojne, z małą dozą niepewności. Nie dostrzegłem na dłoniach obrączki lub pierścionka. Nie wiem czy jest ze Szczecina, ale mam taką nadzieję. Ja byłem z rozbrykaną córką, co jakiś czas nasze ścieżki się przecinały. Jeżeli ktoś zna poszukiwaną osobę proszę o wiadomość, może wyjdzie z tego jakaś kawa ?