doticzek
30.10.04, 11:29
czesc :)
no ja juz moge tez teraz napisac jak to z nami bylo. do szpitala pojechalam
22.10 rano, o 07.00 bylam na izbie przyjec ( skurcze mialam juz od 4.00 rano,
ale stwierdzilam ze nie bede lekarza z nocki meczyc i poczekam do rana),
zbadali mnie, podgolili, zrobili lewatywke, nawet do ktg juz nie podlaczali,
bo skurcze mialam takie ze momentami z lekarzem nie moglam rozmawiac, ani
wejsc na fotel. Na badaniu wyszlo rozwarcie 1,5 cm, czyli nie takie duze. Na
izbie przyjec zajmowal sie mna dr Rzepka, mialam juz kiedys z nim stycznosc i
uwazam ze jest kompetenty i mily do tego a to juz duza zaleta.Zapytalam czy
maz moze ze mna zostac, nie mielismy szkolenia na porod rodzinny, ale ze
wzgledu na to ze ja lezalam w domu a moj mezus wracal zawsze pozno z pracy i
faktycznie nie mielismy jak chodzic na kursy, lekarz pozwolil zeby krzysztof
ze mna zostal. I dzieki wielkie mu za to, nie wiem jak bym to zniosla bez
niego.Pojechalismy wiec z izby na blok porodowy, ja od razu na lozko i pod
ktg, moj mezus po mundurek (koszt ubranka 20 zl). Polozne, pielegniarki i
lekarze na bloku szaleni mili i zyczliwi.Poniewaz mam wade wzroku na "-"
zadzwonili po okulste do badania dna oka, zeby stwierdzil czy moge rodzic
naturalnie czy wskazane jest ciecie. Na szczescie mimo sporej wady moglam
rodzic naturalnie. Pozniej zastanawialm sie czy faktycznie to bylo szczescie,
bo maly urodzil sie z waga 4000 i 60 cm :) calkiem spory gosc :) Bole mialam
okropne, nie moglam zejsc z lozka do kibelka nawet nie mowiac juz o skakaniu
na pilce czy drabinkach. Ale maz dzielnie podtrzymywal mnie na duchu, chociaz
widzialam ze bardzo go boli ze ja sie mecze, ale prowadzal mnie po korytarzu
( zebralam sie raptem na dwa spacery), chcialam wejsc pod prysznic, ale wtedy
akurat polozna podlaczyla mnie pod kolejne ktg.Ze skurczami meczylam sie
jeszcze przez 9 godzin.Nie mialam problemu, bolalo i sie rozwieralo... przed
13.00 doktorka stwierdzila ze rozwarcie jest na 9 cm, ale nie pekl pecherz i
trzeba przebijac, do tego maly nie zszedl w kanal rodny wiec musieli mu
troszke pomoc, ale to juz trwalo tylko pol godzinki i milam swojego synka w
ramionach. Krzysiek byl ze mna przez caly okres skurczy, potem na sam porod
wygonilam go z sali, bo wiem jaki jest wrazliwy i nie chcialam zeby to
widzial, ale wszedl zaraz po tym jak Dawid ujrzal swiat i przecial mu
pepowinke. I bylismy juz od tej chwili razem, cala trojka i tylko to sie
liczylo. Przez kolejne dwie godziny lezalam jeszcze na porodowce, maly
porozrywal mnie w srodku, wiec poza szyciem krocza musieli pozszywac mi
jeszcze srodek, ale nic to, dalo sie wytrzymac. Pozniej przewiezli nas na
sale i tam juz zostalam sama, krzysztof byl tak zmeczony ze pojechal do domku
odpoczac :). Maly caly czas byl ze mna, udalo nam sie z cycem i mam to
szczescie ze moge karmic naturalnie. Boli mnie jedna brodawka, bo maly jakos
bardziej ja pogryzl na poczatku, ale da sie wytrzymac.
Krocze faktycznie bardziej boli jak sie goi, ale uzywam wlasnie tantum rose i
czesto sie myje, to jakos pomaga. Dzisiaj nie jest juz zle, skoro siadlam do
komputerka i moglam tyle napisac :)
a sam szpital rewelacja, dziewczyny, polozne i lekarze, byly takie mile, ze
prawie nosily nas na rekach razem z naszymi maluchami :)) to bardzo pomagalo
w poprawie samopoczucia. Poniewaz jest to szpital "przyjazny dziecku"
malenstwa (jezeli wszystko z nimi jest w porzadku) sa caly czas z mama.
Karmienie tez tylko naturalne, no chyba ze mama ma problemy, albo dzidzia to
wtedy podkarmiaja strzykawka albo wezykiem, na karmienie butla mama musi
napisac specjalne oswiadczenie ze wyraza taka zgode, sam szpital nie moze sie
tego podjac. Ja lezalam na sali gdzie byly trzy lozka i wiekszosc sal jest
wlasnie o takiej pojemnosci.warunki na prawde sa dobre.
Do szpitala mialam spakowane dla malego kosmetyki (chusteczki, pampersy,
kremy na odparzenia), spioszki i kaftaniki tez mialam swoje, do tego recznik.
Wolalam zeby maluszek nosil swoje ubranka niz szpitalne. Mamy dostaja koszule
do karmienia przy przewiezieniu na sale i potem tez salowe proponuja na
zmiane, ale oczywiscie mozna miec swoje. W szpitalu uzywaja kosmetykow
johnsona, wiec jak mamy wola inne to warto zabrac. Polozne i pielegniarki
zagladaja do dzieci,myja je itp. Jezeli mam nie czuje sie pewnie pomagaja w
przebraniu maluszka. codziennie tez jest pediatra. paczuszki oczywiscie sa z
roznymi reklamowkami.
jak bedziecie mialy jeszcze jakies pytania to piszcie, moze uda mi sie
odpowiedziec :)
pozdrawiam cieplutko wszystkie ciezarowki.
Doti z synkiem Dawidem.