stary-patriota
10.11.04, 01:15
Kolejny pijany samorządowiec za kierownicą. Tym razem "na podwójnym gazie"
jechał radny Ligi Polskich Rodzin z Białej Podlaskiej na Lubelszczyźnie.
Edward B. potrącił dziecko i uciekł z miejsca wypadku. Policji udało się go
jednak zatrzymać. Pijany radny potrącił siedmioletnią dziewczynkę. Co gorsza,
do wypadku doszło na przejściu dla pieszych przed jedną ze szkół. Dziecko
odwieziono do szpitala. Na szczęście jego życiu nie zagraża
niebezpieczeństwo; ma złamaną nogę. Pijany kierowca - po badaniu alkomatem
okazało się, że miał 0,8 promila alkoholu - nie zatrzymał się i nie udzielił
pomocy dziewczynce, odjechał z miejsca zdarzenia. Zanim został zatrzymany
przez policję, uderzył w znak drogowy na jednej z bocznych ulic miasta.
Nietrzeźwemu radnemu, zabrano prawo jazdy. Będzie odpowiadał za spowodowanie
wypadku w stanie nietrzeźwości
Przypomnijmy. W Krakowie inny radny Ligi Polskich Rodzin Bogumił Ścirko
spowodował po pijanemu kolizję drogową. Samorządowiec – jak wykazały badania –
miał w wydychanym powietrzu ponad 2,5 promila alkoholu. Przypomnijmy, za
jazdę „na podwójnym gazie” radnemu grozi kara do 2 lat więzienia. Krakowski
radny Ligi Polskich Rodzin Bogumił Ścirko zawieszony w prawach członka klubu.
Zdecydowali tak jego koledzy. Do wypadku doszło w sobotę na ulicy
Gałczyńskiego w Krakowie. Auto prowadzone przez radnego na łuku jezdni
wypadło z drogi i uderzyło w parkan jednej z posesji. Po badaniu alkomatem
okazało się, że radny miał we krwi ponad dwa i pół promila alkoholu.
Zachodzi również podejrzenie (zeznania strażników miejskich) że radny Ligi
Polskich Rodzin Bogumił Ścirko, który od kilku miesięcy forsuje likwidację
krakowskiej Straży Miejskiej, został przyłapany przez strażników podczas
oddawania moczu pod Urzędem Miasta
Tarnowski sąd postanowił zweryfikować stan zdrowia radnego wojewódzkiego
Czesława Kwaśniaka z LPR, który już 18 miesięcy unika odpowiedzialności za
jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.
Pijany radny jechał czy prowadził rower?
Ciężki orzech do zgryzienia ma policja w Nowym Sączu. Funkcjonariusze już od
roku badają sprawę tamtejszego radnego LPR, Artura Czerneckiego. Policjanci
twierdzą bowiem, że mężczyzna jechał po pijanemu na rowerze. Sam radny uważa
jednak, że tylko prowadził rower.Wszystko wydarzyło się rok temu. Po
spotkaniu w ogrodzie i wypiciu kilku piw radny Czernecki postanowił
odprowadzić do domu kolegę. Ten miał ze sobą rower. Po drodze radny potknął
się i stracił przytomność. Kolega wezwał zatem policję. Funkcjonariusze
postawili Czerneckiemu zarzut jazdy po pijanemu na rowerze. Radny twierdzi
jednak, że nie jechał na rowerze, a tylko go prowadził. A to nie jest już
przestępstwem. Tymczasem powołany do tej sprawy biegły stwierdził, że Artur
Czernecki jechał z prędkością 27 km/h. On sam twierdzi, że to
niemożliwe. "Sprawa jest polityczna. Ktoś musi za tym stać" - uważa. I nie
wyklucza, że skieruje sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Policja i prokuratura nie chcą mówić na temat prowadzonego śledztwa. Od czasu
rowerowego wypadku radny stracił stanowisko wiceprzewodniczacego miejskiej
rady i przewodniczącego klubu LPR. Gdyby został skazany, straciłby też mandat
radnego. Grozi mu też grzywna lub rok więzienia. Cała sprawa jest słynna w
Nowym Sączu. Na ten temat powstała już nawet piosenka. "I będzie sędzia
zachodził w głowę/jak to radnego przewrócił rower"
Mój młody kolega patriota to chyba działacz LPR-u? Może odpowie