Gość: ZS
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.01.05, 15:37
info.onet.pl/1041186,11,item.html
Gazeta Wyborcza": Miasto Łódź przegrało utrzymywany przez władze w tajemnicy
proces ze spadkobiercami dawnego fabrykanta.
Na gruntach przedsiębiorcy wybudowano nielegalnie największą inwestycję w
regionie - Grupową Oczyszczalnię Ścieków. Gra idzie o ponad półtora miliarda
złotych - pisze "Gazeta Wyborcza".
Kilka dni temu na "kolegium prezydenckim" - spotkaniu prezydenta Jerzego
Kropiwnickiego z zastępcami prawnicy magistratu powiedzieli "przegraliśmy".
Zapadła grobowa cisza. Wszyscy wiedzieli, że wyrok oznacza otwartą drogę do
zasądzenia kolosalnego odszkodowania, którego domaga się od gminy czworo
spadkobierców przedwojennego fabrykanta.
Teraz władze Łodzi wynajmują najlepszych prawników cywilistów w kraju, by
odwrócić bieg wydarzeń. Grupowa Oczyszczalnia Ścieków to od wielu lat
największa, finansowana z budżetu centralnego oraz kasy gminy inwestycja w
regionie - ma czyścić ścieki całej Łodzi i regionu. Budowę GOŚ rozpoczęto w
połowie lat 70., m.in. na terenach przedwojennego Folwarku Smulsko (dziś
osiedle na obrzeżach Łodzi). Teren należał do zmarłego w 1939 r. fabrykanta
Teodora Tietzena.
W 1995 r. skarb państwa przekazał teren z częściowo zbudowaną oczyszczalnią
gminie Łódź. Dwa lata później Najwyższa Izba Kontroli, badając finanse GOŚ,
zwróciła przy okazji uwagę na nieuregulowaną sytuację prawną części gruntów.
W księdze wieczystej jako właściciel nadal figurował fabrykant Tietzen!
Miasto niemal natychmiast wystąpiło do łódzkiego sądu rejonowego o uznanie,
że teren już dawno "zasiedział" skarb państwa i to on jest właścicielem ziemi
pod GOŚ. Jednocześnie ówczesne władze bagatelizowały sprawę, wniosek został
przygotowany niechlujnie, o sprawie nikt nie powiadomił mediów. Wydawało się,
że sprawy idą pomyślnie dla gminy - w 1998 r. sąd uznał, że teren należy do
skarbu państwa, a po komunalizacji - do miasta. Dwa tygodnie później
odnaleźli się jednak wnukowie fabrykanta, natychmiast złożyli odwołanie.
Wygrali, ale sprawa - z powodów proceduralnych - wróciła do sądu rejonowego.
Właśnie zapadł wyrok, który przyznaje rację wnukom Tietzena. Sąd przyznał, że
państwo nigdy nie wykupiło ziemi Tietzena, nie wywłaszczyło jej właściciela,
nie przejęło też gruntu na podstawie dekretu o majątkach opuszczonych. Po
prostu postawiło budynki na cudzym gruncie! Zdaniem sądu nie może być też tu
mowy o zasiedzeniu, bo nie dotyczy ono sytuacji, gdy państwo zabiera komuś
bezprawnie jego ziemię.
------
Tak weic nasze doszkodowania to jest nic w porowanaiu z lodzkimi. Ciekawe co
teraz zrobia!@!