Gość: gosia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.02.05, 00:37
Słuchaj, babo (mowa do Joanny Strełkowskiej-Kosmali): lepiej siedzieć na
czterech literach, pozować do zdjęcia gazecie i nic nie robić - nie
odpracowywać, nie starać się nawet oddawać małych kwot długu, co? Ale wiedz,
że za twoją leniwą rodzinę płacą praworządni obywatele. Tacy jak wy są po
prostu wrzodami na dupie reszty społeczeństwa. To oni muszą za was płacić.
A z waszej strony czasem wystarczy po prostu mieć dobre chęci i odrobinę woli
współpracy.
Pochodzę z siedmioosobowej rodziny. Tylko ojciec pracował na całą rodzinę.
Ale zawsze pierwszym wydatkiem na liście był czynsz (mieszkanie komunalne),
drugim - rachunki, a trzecim - podstawowe wydatki na życie (jedzenie itp.).
Na to ostatnie często pożyczaliśmy od znajomych. Ustalaliśmy takie priorytety
wydatków, aby starać się nie zagrzebać w złych długach pomnażanych przez
odsetki.
Rozumiem, że wiele rodzin jest w trudnej sytuacji. Ale w budynku moich
rodziców - starej walącej się kaminicy sprzed wojny (na szczęście już tam nie
mieszkam) czynszu nie płacą wielodzietne rodziny złodziei, pijusów i
obiboków, w których "latorośle" kopulują po piwnicach, ćpają i chleją (na co
pieniądze znajdują bez trudu), zaczepiając porządnych przechodniów i
wyzywając ich od najgorszych, poodczas gdy de facto sami się do takich
zaliczają. A potem np. po pożaże spowodowanym świeczką (po odcięciu prądu za
nieopłacone rachunki) administracja budynków komunalnych funduje im remont,
choć nie płacili od miesięcy czynszu, pijusy jedne! A człowiek, który płaci
regularnie czynsz nie może się doprosić o zmianę rynny, jak mu zalewa
mieszkanie! To jakiś absurd!