Gość: Olej
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.02.05, 15:55
Przyjechał dziś do mnie kontrahent z Berlina.
Po prezentacji, aby przypieczętować transakcję zabrałem go na obiad do
Radissona. Po obiedzie wychodzimy na parking - i co?
Szyba w aucie Niemca wyrąbana, radia nie ma.
Było to pół godziny temu...
A Niemiec na to: "mogłem posłuchac żony i tu nie przyjeżdżać".
Europa da sie lubić. A Polska?