Dodaj do ulubionych

Da się być 100% ateistą?

06.04.05, 21:46
Jedni wierzą w Boga, inni nie.
Ateiści nie wierzą w istnienie sił nadprzyrodzonych. Osobiście jest mi trudno
ustosunkować się do tego, czy jestem wierzący, czy też nie. Z pewnością nie
popieram części działań "fioletowych", zbyt wielki panuje tam przepych.
Bardziej podoba mi się skromna postawa mnichów buddyjskich.
Można mnie nazwać deistą, ale też nie do końca, bowiem uważam, że jakaś
cząstka prawdy we wszystkich religiach się znajduje.
Po śmierci papieża łezka zakręciła mi się w oku. Nie dlatego, że był
chrześcijaninem, tylko dlatego, że był dobrym człowiekiem. Może mi prawdziwi
ateiści wyjaśnią, czemu jedni ludzie są źli, a inni dobrzy, czemu potrafimy
płakać, śmiać się, analizować, szukać?
Skoro to wszystko nie dzieło siły nadprzyrodzonej, to czego, przypadku?
Jaki jest w takim razie sens rodzenia się, a potem umierania? Komu potrzebny
jest ten cały cyrk? ;->
Obserwuj wątek
    • shp80 Re: Da się być 100% ateistą? 06.04.05, 21:52
      Fachowo, o takich, jak ja, mówi się chyba agnostyk.
      • Gość: H56 Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.comnet.krakow.pl 06.04.05, 22:21
        ciekawie prawisz kolego. Od pewnego czasu właśnie się zastanawiam, czy ja mam
        prawo uważać się za 100% ateistę. Targają mną takie same rozterki jak Ciebie.
        Smierć papieża też przyprawiła mnie o skurcz gardła i łzy, ale nie potrafie
        przeżywać tej smierci jak moja żona która ma od płaczu opuchnięte oczy. Ten
        człowiek był jednak dla mnie symbolem władzy znienawidzonego przeze mnie kleru
        katolickiego. Wiecej nie bede się teraz rozwodził, bo jednak pewny umiar
        powinno się zachować.

        • shp80 Re: Da się być 100% ateistą? 06.04.05, 23:04
          > Ten
          > człowiek był jednak dla mnie symbolem władzy znienawidzonego przeze mnie kleru
          > katolickiego.

          Ja w ogóle nie patrzyłem na Niego w ten sposób. Przede wszystkim widziałem w
          Nim normalnego człowieka, który swoją spontanicznością, otwartością i dobrocią
          potrafił przyciągać i jednoczyć tłumy. Czasem można było odnieść wrażenie, że
          to, co robił, nie zawsze podobało się jego podwładnym.
          • Gość: Alice No pewnie.. IP: 80.48.19.* 06.04.05, 23:45
            ...zawsze był dobry...zawsze miał rację...czy tez wtedy, gdy upierał się, ze
            prezerwatywy to grzech....i w ogóle stosunek do antykoncepcji...przecież to
            Ciemnogród i średnmiowiecze.... ILU zaraziło sie w Afryce AIDSem przez takie
            gadanie??? TO zbrodnia po prostu...
            • Gość: Gardan Re: Alicjo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:59
              Kompletnie nic nie zrozumiałaś...Szkoda.
            • Gość: Treo Re: Biedne dziecko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 00:04
              Zarazili się? Od gadania? AIDS nie przenosi się w ten sposób.
              Zarazili się, bo co? Bo Go słuchali? I nic innego nie słyszeli?
              Jakby go słuchali, to nikt by się niczym nie zarażał.
            • Gość: mamoniowa Re: No pewnie.. IP: 62.69.200.* 07.04.05, 00:05
              Gloszenie pogladow nie oznacza ich wymuszania.
              Powiedz mi dlaczego w takim razie w prawoslawnej Rosji Aids sie rozwija na
              podobna skale co w Afryce? Tam zdaje sie nie ma ciemnogrodu.
              • Gość: Gardan Re: No pewnie.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 00:08
                Wogóle AIDS szerzy się tam, gdzie nie ma "ciemnogrodu", tylko wolność
                absolutna. I używanie...
            • Gość: mamoniowa Re: No pewnie.. IP: 62.69.200.* 07.04.05, 00:08
              Mowisz, ze od rozmowy mozna sie zarazic ? Czy to jakies najnowsze wyniki badan ?
            • Gość: mamoniowa i jeszcze jedno IP: 62.69.200.* 07.04.05, 00:33
              Pewnie, ze lepiej, jak panowie z Blekitnych Chelmow gwalcac afrykanskie
              dziewczynki i kobiety beda uzywali prezerwatyw.
              Alicjo tak tzrymac !!!!
              • Gość: Alice CIEMNOGRÓD...i tyle IP: 80.48.19.* 07.04.05, 20:49
                ...no i ciotki-dewotki po klimakterium sie odezwały.... Mamoniowa...to nie
                ksywa, to charakter..patrz REJS Piwowskiego... ZAKUTE łby: to jak, prezerwatywa
                jest dziełem Szatana czy nie? TO znaczy wg. szanownych pań, ze jak ktoś sie
                zarazi AIDS to ma za swoje.... I oto katolicki Ciemnogród traktuje aids jako
                kare za pozycie sexualne.... świat sie z was śmieje ciemnoto!!
                • Gość: ORKAN Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:38
                  No i jaka piękna argumentacja - dewotki, ciemnogród i ciemnota...
                  Obrazić, a pewnie.
                  Jesteś prymitywna.
                • Gość: Gardan Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:50
                  Gardan nie jest dewotką. Ani ciotką. Ani po klimakterium. Więcej - Gardan
                  nie jest nawet dziewczynką.
                  I nie histeryzuj.
                  • Gość: Alice Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: 80.48.19.* 07.04.05, 23:56
                    ...:).... no ale do rzeczy cioteczki...prezerwatywa jest dziełem szatana czy
                    nie?...milczycie?...a sex pozamałżeński?...no i co? KABOTYŃSTWO na dodatek...i
                    zakłamanie.... okazało by sie, że wiele "nauk" macie w nosie...tylko ze strachu
                    sie nie przyznacie...Bedziecie po cichu "grzeszyć"...a głosno wychwalać....
                    • Gość: emila Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:32
                      Odpowiadam uprzejmie: prezerwatywy sa dzielem ludzi, podobnie jak sex
                      pozamalzenski, kabotynstwo, zaklamanie i co tam jeszcze piszesz... A i
                      pieniactwo oraz glupota tez;))))
                    • albert_c Re: CIEMNOGRÓD...i tyle 12.04.05, 14:51
                      Gość portalu: Alice napisał(a):

                      > a sex pozamałżeński?

                      * napisze ci tak mala zbuntowana dziewczynko. NIE JEST!

                      po prostu zyjesz bez sakramentu malzenstwa co samo w sobie grzechem nie jest,
                      ale tez nie mozesz np. przystapic do spowiedzi i komunii jezeli nie wyrazisz
                      woli poprawy czyli nie zdecydujesz sie na slub i inne jeszcze sprawy nieco
                      bardziej skomplikowane, ale zdaje sie ze twoj umysl nie jest w stanie ich
                      ogarnac:(

                      to wszytsko jest naprawde proste tylko trzeba sie troszke chciec dowiedziec, a
                      nie nawijac glupoty malolato...

                      • ja_aska albercik 12.04.05, 14:57
                        co tak ostro? sex pozamałżeński nie jest grzechem? naprawdę?
                        • albert_c Re: albercik 12.04.05, 15:03
                          ja_aska napisała:

                          > co tak ostro? sex pozamałżeński nie jest grzechem? naprawdę?

                          * naprawde.

                          sporo czasu przegadalem na ten temat ostatnio podczas prwatnej,w cztery oczy
                          rozmowy z Ks. Bonieckim w trakcie jego wziyty w Szczecinie. Chcialem po prostu
                          wiedziec czy grzesze czy tez nie. Otoz nie, ale spowiedzi mi nie udzielil, bo
                          nie wyrazilem woli przyjecia sakramentu:)

                          a jak wiadomo nie wypada zyc, a i wbrew nauce Kosciola jest jest, zyc bez
                          sakramentu czy to chrztu, bierzmowania czy malzenskiego (a przystepowac w tym
                          czasie do sakramentu spowiedzi), ale samo w sobie nie przystapienie do
                          bierzmowania (i innych sakramentow) i zycie bez niego nie jest grzechem, ale
                          tez bez tego nie jestes pelnoprawnym czlonkiem KK. to tak w ogromnym
                          telegraficznym skrocie Asiu;)

                          tyle zrozumialem z rozmowy z Ks. Bonieckim, a czy dobrze czy zle to tak do
                          konca nie recze, bo ja malutki jestem w tych kwestiach i sie tylko zorietnowac
                          chialem jakie jest moje polozenie w KK. wiem juz wiecej nieco po prostu:)

                          a i dowiedizalem sie np., ze jak z dwojga osob jedno jest niewierzace to nic
                          nie stoi na przeszkodzie, aby oboje wzieli slub koscielny. fakt, ze malo ktory
                          ksiadz o tym wie...
                          • Gość: pies na kobity albercik IP: *.localdomain / 67.15.54.* 12.04.05, 15:08
                            to ty z kotem bez slubu zyjesz?
                            Na kocia lape, znaczy sie.?
                            • albert_c Re: albert odpowiada 12.04.05, 15:10
                              Gość portalu: pies na kobity napisał(a):

                              > to ty z kotem bez slubu zyjesz?
                              > Na kocia lape, znaczy sie.?

                              * z kotka:)

                              nie z kotem.
                              • Gość: pies na kobity Re: albert odpowiada IP: *.localdomain / 67.15.54.* 12.04.05, 15:16
                                a z kotkom to mozna. Juz siem niepokoilem.
                                • albert_c Re: albert odpowiada 12.04.05, 15:18
                                  o albercika mozesz byc spokojny:)

                                  acha i moja kotka to z tych co tepi psy, zwlaszcza te na kobiety:)))))
                            • ja_aska albercik 12.04.05, 15:19
                              o tym ślubie to wiem. jedna osoba składa przysięgę w wierze a druga zwykłą,
                              cywilną. mało któy kościół się "zgadza" na coś takiego.
                              cvo do sexu - wszem i wobec kościół trąbi, że sex tak ale tylko po slubie a do
                              tego dla prokreacji a nie dla przyjemniości. więc czuję się trochę "zagubiona"
                              twoimi rewelacjami.
                              • albert_c Re: albercik odpowiada Asi 12.04.05, 15:30
                                ja_aska napisała:

                                > o tym ślubie to wiem. jedna osoba składa przysięgę w wierze a druga zwykłą,
                                > cywilną. mało któy kościół się "zgadza" na coś takiego.

                                * sprostowanie male; malo ktory ksiadz. nie wiedziec czemu. Widzisz Asiu, a ja
                                wierzacy do niedawna o tym nie wiedzialem;)

                                > cvo do sexu - wszem i wobec kościół trąbi, że sex tak ale tylko po slubie a
                                do tego dla prokreacji a nie dla przyjemniości. więc czuję się
                                trochę "zagubiona" twoimi rewelacjami.

                                * z tym trabieniem to przesada.

                                ja tam sie spotkalem z tym ze wszem i wobec i tylko po slubie, ale moze ja
                                chadzam inaczej i gdzie indziej.

                                Nauka Kosciola natomiast mowi o czytsoci pozycia malzenskiego. Asiu specjalnie
                                dla Ciebie fragment tej nauki. taki bardzo niewielki aby Cie nie zanudzic.
                                Generalnie na ta kwestie trzeba patrzyc bardzo indywidualnie.

                                "Toteż nie sprowadzajmy trywialnie katolickich zasad etyki narzeczeńskiej do
                                zakazu fizycznego współżycia. Czy ktokolwiek zakazuje ogrodnikowi rozwijać
                                niecierpliwie płatki ledwo zawiązującego się pąka róży? Sama natura pąka róży
                                jest taka, że brak cierpliwości w oczekiwaniu na kwiat może doprowadzić do
                                zmarnowania najwspanialej zapowiadającej się róży. Podobnie jest z miłością
                                osób, które już postanowiły złączyć się w małżeństwo. Jeśli zabraknie im
                                cierpliwości i zaczną udawać małżeństwo, choć jeszcze nim nie są, niech liczą
                                się z tym, że pośpiech taki może zaszkodzić nawet najwspanialej zapowiadającej
                                się miłości."


                                Asiu dodam tylko jeszcze ze to fragment z nauk prezentowanych przez o. Jacka
                                Salija.

                                pozdrawiam serdecznie, albert




                                • ja_aska asia odpowiada albercikowi 14.04.05, 13:19
                                  jeden ojczulek tak a większość inaczej. problem polega na tym, że większość z
                                  pobożnych nauczycieli ma inne poglądy. i sam akt sexualny jest dla nich
                                  grzechem.
                                  • albert_c Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 13:33
                                    Asiu, masz racje. dlatego ja mam taka wizje tego bo akurat stykam/lem sie z
                                    przedstawicielami kleru, ktorego mozna zaliczyc do tego nurtu intelektualnego,
                                    otwartego na nowe. Zapewne jest spora czesc kleru, zapewne wieksza ktora ma
                                    poglady odmienne i zupelnie inaczej interpretuje sprawy ktore mnie interesuja,
                                    ale z tymi nie dane mi bylo bo i nie chcialem sie spotykac.

                                    pozdrawiam serdecznie,
                                    • ja_aska Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 13:53
                                      nie stykam sie indywidualnie więc moje komentarze dotyczą obserwacji.
                                      • albert_c Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 14:05
                                        ja_aska napisała:

                                        > nie stykam sie indywidualnie więc moje komentarze dotyczą obserwacji.

                                        * obserwacji czego?
                                        i z jakiego punktu widzenia?:) (antyklerykala jak sadze?)
                                        • ja_aska Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 14:24
                                          np tvp: program pospieszalskiego (fuj). często są tam przedstawiciele kościoła.
                                          niestety mądrych on nie zaprasza.
                                          • albert_c Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 14:32
                                            ja_aska napisała:

                                            > np tvp: program pospieszalskiego (fuj). często są tam przedstawiciele
                                            kościoła.
                                            >
                                            > niestety mądrych on nie zaprasza.

                                            * sam w sobie Pospieszalksi glupi nie jest, wiec nie rozumiem dlaczego mialby
                                            zapraszac do swojego programu ludzi z innej polki intelektualnej.

                                            nie wiem kogo on tam zaprasza, bo tego programu nie ogladam, wiem w oparciu o
                                            jakie poglady jest on zbudowany, domyslam sie chocby z Twojego 'fuj', ze nie sa
                                            to poglady bliskie Tobie:))))

                                            kogo w takim razie zaprasza?
                                            • ja_aska Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 14:35
                                              trudno mi oceniać intelekt pospieszalskiego skoro w jego programie
                                              pierwszoplanowy jest jego tendencyjny brak kultury. a zaprasza niestety samych
                                              nawiedzonych i wszystkowiedzących ze "słusznej" strony i dających się stlamsić
                                              z drugiej.
                                              oglądam to chyba z jakiejś masochistycznej ciemnej strony mojej osoby (fuj).
                                              • albert_c Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 14:55
                                                ja_aska napisała:

                                                > oglądam to chyba z jakiejś masochistycznej ciemnej strony mojej osoby (fuj).

                                                * :)
                                                a jednak posiadasz takowa:-))))) (strone swej osobowosci).

                                                na temat programu i gosci nie bede polemizowal bo nie znam po prostu.
                                                • ja_aska Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 14:59
                                                  pewnie, że posiadam. nawet więcej niz jedną:-) w końcu jestem ateistka a nie
                                                  robocop:-) choć dla niektórych to wszystko jedno.
                                                  co do programu to nie polecam. moja mama już prawie wymyśliła wycieraczki dla
                                                  ekranu tv. opodobno za bardzo pluję!
                                                  • albert_c Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 14.04.05, 15:49
                                                    z polecenia skorzystam bo jak juz w ogole zmuszam sie do tivi to tylko sport
                                                    lub zwierzaczki z animal plant lub discovery i nie bardzo cokolwiek ponadto.

                                                    w końcu jestem ateistka a nie
                                                    > robocop:-) choć dla niektórych to wszystko jedno.

                                                    * Ty kociara jetes:)))

                                                    a 1% na kotki wyslalas? ja wyslalem do fundacji braci mnijeszych im. Św
                                                    Franciszka (jakze pieknie brzmi:))))))) (opiekuja sie azylem dla bezdomnych
                                                    kotkow w Konstancinie)
                                                  • ja_aska Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 15.04.05, 09:32
                                                    dalam na TOZ- niestety. ale nie miałam takowej (o konstancinie) wiedzy. a
                                                    szkoda.
                                                    PS. kociara jestem do entej potęgi
                                                  • albert_c Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 15.04.05, 10:06
                                                    to bardzo dobrze ze dalas na braci mniejszych:)
                                                  • ja_aska Re: asia odpowiada albercikowi i albercik Asi 15.04.05, 10:11
                                                    i siostrzyczki:-)
                          • Gość: Fugazi Re: albercik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:56
                            Alberciku chyba się szaleju najadłeś albo Boniecki bo straszne rzeczy
                            wypisujesz.

                            Naukę o antykoncepcji sprecyzował Paweł VI w ogłoszonej 35 lat temu
                            encyklice "Humanae vitae". Oparł ją o zasadę, głoszącą "nierozerwalny związek -
                            którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać - między dwojakim znaczeniem
                            tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem
                            rodzicielstwa". Z zasady tej papież wyprowadził kryterium oceny stosunku
                            seksualnego: "rzeczą konieczną jest, aby każdy akt małżeński zachował swoje
                            wewnętrzne przeznaczenie do przekazywania życia ludzkiego". Katechizm Kościoła
                            Katolickiego powtórzy to kryterium w nieco innym sformułowaniu: "każdy akt
                            małżeński powinien pozostać sam przez się otwarty na przekazywanie życia" .
                            Zastosowanie tego kryterium do konkretnych przypadków doprowadziło papieża do
                            wniosku, że "odrzucić należy wszelkie działanie, które - bądź to w
                            przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w
                            rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub
                            prowadziłoby do tego".

                            Jednocześnie Paweł VI potwierdził moralną dopuszczalność korzystania z okresów
                            niepłodności, czyli tzw. naturalnego planowania rodziny (NPR). Zdaniem papieża
                            istnieje "istotna różnica" między takim postępowaniem a stosowaniem
                            antykoncepcji. "W pierwszym wypadku małżonkowie w sposób prawidłowy korzystają
                            z pewnej właściwości danej im przez naturę. W drugim zaś stawiają oni
                            przeszkodę naturalnemu przebiegowi procesów związanych z przekazywaniem
                            życia". "Jest prawdą - pisze Paweł VI - że w obydwu wypadkach małżonkowie przy
                            obopólnej i wyraźnej zgodzie chcą dla słusznych powodów uniknąć przekazywania
                            życia i chcą mieć pewność, że dziecko nie zostanie poczęte. Jednakże trzeba
                            równocześnie przyznać, że tylko w pierwszym wypadku małżonkowie umieją
                            zrezygnować ze współżycia w okresach płodności (ilekroć ze słusznych powodów
                            przekazywanie życia nie jest pożądane); podejmują zaś współżycie małżeńskie w
                            okresach niepłodności po to, aby świadczyć sobie wzajemną miłość i dochować
                            przyrzeczonej wzajemnej wierności. Postępując w ten sposób dają oni świadectwo
                            prawdziwej i w pełni uczciwej miłości"

                            Pozdrawiam
                            Fugazi
                            • albert_c Fugazi 13.04.05, 09:58
                              Gość portalu: Fugazi napisał(a):

                              > Alberciku chyba się szaleju najadłeś albo Boniecki bo straszne rzeczy
                              > wypisujesz.

                              * jak juz ktos cos jadl to raczej ja w tej kwestii. zreszta jak zazanczylem ja
                              malutki jestem w te klocki

                              tylko widzisz Fugazi ja nie pisalem o tym ze KK nie ma nic przeciwko srodkom
                              antykoncepcyjnym, ja pisalem o tym ze zrozumialem to tak ze nie jest to
                              grzechem. no ale moge sie mylic oczywiscie.

                              Dzieki za 'podrzucenie' tych tekstow. bede szukal dalej;)

                              pozdrawiam serdecznie, albert


                              • Gość: Fugazi Re: Fugazi IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.04.05, 12:06
                                Problem grzechu powinien być indywidualny i rozstrzygany w sumieniu osoby
                                wierzącej.
                                Taki wniosek wyciągam z samej boskiej sprawiedliwości której zgłębić
                                śmiertelnik nie może. Toteż normalizowanie, kodyfikowanie a co za tym idzie
                                relatywizowanie (np w różnych czasach) samego występku jest ponad miarę
                                administracji KK.
                                Obyczajem Watykanu czy kleru ogólnie jest jednak publikowanie wykładni poprzez
                                chociażby katechizmy czy encykliki co stoi w oczywistej sprzeczności z prawem
                                boskim do potępienia grzesznika lub do oceniania. Udzielenie sakramentów
                                powinno odbywać się na każdą prośbę i nie powinno się tego prawa warunkować
                                czymkolwiek.
                                To domniemany grzesznik wie najlepiej czy grzeszy czy nie a nie osoba po
                                drugiej strony konfesjonału. I tu pewnie w części zgadzamy się z Bonieckim ale
                                wszyscy stoimy w sprzeczności z nauką kościoła publikowaną przez administrację.
                                Jako ateistę temat mnie nie dotyczy, teoretycznie tylko i retorycznie wtrącam
                                swoje 3 grosze za co wierzących przepraszam.

                                Pozdrawiam
                                Fugazi
                                • albert_c Re: Fugazi 13.04.05, 12:21
                                  Jako ateistę temat mnie nie dotyczy, teoretycznie tylko i retorycznie wtrącam
                                  > swoje 3 grosze za co wierzących przepraszam.

                                  * Fugazi prosze Cie przestan;) - przepraszac oczywiscie, bo wiesz ze z kim jak
                                  z kim, ale z Toba lubie polemizowac i cenie sobie Twoje opinie.

                                  masz racje kwestia grzechu jest indywidualna, ale tez nie do konca. Nikt chyba
                                  nie ma watpliwosci ze morderstwo jest grzechem. I dziesiatki innych.

                                  ale sa tez kwestie sporne lub takie w ktorych KK nie pdejmuje jednoznacznej
                                  decyzji czy cos jest czy nie grzechem. I tak sie zdarza, ze kler o ktorym
                                  mozemy smailo powiedziec ze reprezentuje nurt intelektualny w polskim kosciele
                                  bedzie do pewnych spraw podchodzil inaczej niz twardoglowi.
                                  rozmowa z ks. Bonieckim jest wyzwaniem intelektualnym w tym sesnie ze byc moze
                                  nie wszytsko z niej zrozumialem:) ale otrzymalem od niego to co chcialem
                                  uzyskac z tej rozmowy.

                                  i jeszcze jedno: fundamentalna kwestia czesto przy rozpatrywaniu czy cos czy
                                  nie jest grzechem - jest kwestia intencji. tak mi sie zdaje.

                                  pozdrawiam, albert
                                  • Gość: Fugazi Re: Fugazi IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.04.05, 12:41
                                    Nawet tak oczywisty z pozoru grzech jak morderstwo może być przez człowieka
                                    relatywizowany.
                                    Dla jednego morderstwem jest przykładowa aborcja lub eutanazja dla innego już
                                    nie.
                                    Podobnie było z nauką kościoła w historii (ad aborcji czy eutanazji).
                                    Weźmy jako przykład zawód kata i jego czarną robotę - wykonywanie zabójstwa
                                    zgodnie z prawem i na życzenie sądu. Są też inne przypadki morderstw czy
                                    zabójstw które sankcjonuje lub sankcjonował KK.
                                    To co zaś dzieje się w sumieniu człowieka (kata) oraz jaka czeka na niego
                                    nagroda to sprawa pomiędzy Bogiem a grzesznikiem.
                                    Dlatego administracja KK w ogóle nie powinna zabierać głosu w sprawach grzechu
                                    oraz odmawiać sakramentów nawet najzatwardzialszym zbrodniarzom w ich mniemaniu.

                                    Cała ta zabawa w ocenianie i piętnowanie trąci cynizmem, dulszczyzną i brakiem
                                    samorefleksji nad własnymi występkami. Kto bez winy niech pierwszy rzuci
                                    kamieniem. A dotyczy to w pierwszej kolejności wyznawców KK a kleru w
                                    szczególności.

                                    Pozdrawiam
                                    Fugazi
                                    • albert_c Re: Fugazi 13.04.05, 13:26
                                      chyba nie potrzeba abym cos dodawal. polemizowal nie bede bo generalnie sie z
                                      toba zgadzam, przy czym sie upre ze jest w wielu sprawach jasnosc co grzechem
                                      jest i faktycznie do stwierdzenia tego faktu nie potrzeba administarcji KK.

                                      a i tak wszystko w rekach Najwyzszego.
                            • Gość: gosia papież to teoretyk pożycia małżeńskiego;co on wie? IP: *.mtnet.pl 20.04.05, 21:15
                              Fajne to gadanie facetów w sukienkach... Czcza teoria i grzebanie komuś między
                              nogami. Dobrze, że niektórzy są wolni od takiej pustej gadaniny i zabobonów w
                              związku, w łóżku. Co nie oznacza, że się szlajają byle gdzie i z byle kim i że
                              seks jest dla nich najważniejszą wartością w życiu.
                              Poza tym, gdyby 90 - 100% sutannowych naprawdę trzymało się cnoty i czystości,
                              to może warto by było rozważyć znaczenie ich słów i spróbować. A tak?... Szkoda
                              nawet czytać te wypociny papieży i słuchać księży na temat antykoncepcji.
                          • Gość: pst Re: albercik IP: *.devs.futuro.pl 13.04.05, 01:16
                            a trzymał cie, albrcik. za kolano jak to mówił....czy za fujarkę..
                      • Gość: Alice ale cham... IP: *.devs.futuro.pl 13.04.05, 01:14
                        ale cham....bedą cie diabły gotowału w garnku ze smoła palancie...
                    • Gość: mamoniowa Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: 62.69.200.* 14.04.05, 22:50
                      Dziecko drogie zamiast w papierowa torebke, pooddychaj w prezerwatywe, moze
                      odzykasz psychiczna rownowage. Bo jak na razie to jakas nerwowa jestes.
                      • Gość: Alice mamoniowa to kapusta!! IP: *.devs.futuro.pl 19.04.05, 23:44
                        ...fizdejka jedna...
                • Gość: emila Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:28
                  No coz mam inne zdanie... Swiat aktualnie placze... z was, Alice...
                • Gość: emila Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:37
                  KOchamy Cie, Alice, mimo ze tak bardzo lubisz prezerwatywy... fujjj ;)))))
                  • Gość: Alice Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: *.devs.futuro.pl 13.04.05, 01:19
                    nie zyczę sobie...tego kochania...spadaj na drzewo...jakiś sex grupowy tych
                    katolików,opetał...kocham i kocham....kuku-pstruku...
                • albert_c Re: CIEMNOGRÓD...i tyle 12.04.05, 14:48
                  Gość portalu: Alice napisał(a):

                  ZAKUTE łby: to jak, prezerwatywa
                  >
                  > jest dziełem Szatana czy nie?

                  * szanowna, a gdzie w nauce Kosciola jest mowa ze uzywanie srodkow
                  antykoncepcyjnych to grzech z ktorego trzeba sie spowiadac?

                  ja tam biegly nie jestem, ale jezeli Kosciol czegos nie popiera, ty czynisz
                  inaczej niekoniecznie zaraz grzeszysz. tak mi sie wydaje...

                  TO znaczy wg. szanownych pań, ze jak ktoś sie
                  > zarazi AIDS to ma za swoje.... I oto katolicki Ciemnogród traktuje aids jako
                  > kare za pozycie sexualne.... świat sie z was śmieje ciemnoto!!

                  * z takich jak ty sie smieje, ktorzy gdzies cos uslyszeli, nic kompletnie nie
                  kumaja, przekreacaja i uprawiaja klamliwa retoryke, wlasnie z takich blaznow
                  sie swiat smieje.

                  nie zgadzasz sie z nauka Kosciola twoja sprawa, osobista. zawsze masz prawo do
                  polemiki, ale z tego co cie przeczytalem nie masz umiejetnosci czynienia tej
                  sztuki jaka jest polemika, zamiast tego wyrzucasz bloto i zachowujesz sie po
                  prostacku...
                  • Gość: Fugazi Re: CIEMNOGRÓD...i tyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 16:11
                    ,,... odrzucić należy bezpośrednie obezpłodnienie czy to stale, czy czasowe,
                    zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Odrzucić również należy wszelkie działanie,
                    które bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego
                    spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków miałoby za cel
                    uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego."

                    Papież Paweł VI, Encyklika Humanae Vitae, 14.
                    Fragment cytowany również przez Katechizm Kościoła Katolickiego, 2370

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                    • Gość: aLICE ciemniaki nawet nie wiedzą w co wierzą IP: *.devs.futuro.pl 13.04.05, 01:23
                      ...no i tyle...KULT jednostki ..plackiem na ziemi...to i gdzie głowa do
                      myslenia...kapuscianem łby i jakie bezczelne jeszcze ...i leci zaraz i kocham
                      drze sie....ale ja NIE KOCHAM mało inteligantnych i namolnych oszołomów
                      religijnych...SEKTA KANIBALI...jedżą ciało i pija krew....OHYDA !!
            • Gość: emila Re: No pewnie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:23
              No coz, wydaje mi sie, ze Jego nauki trzeba odbierac calosciowo, a nie wyrywac
              z kontekstu. Jan Pawel II nie namawial do stosunkow BEZ prezerwatywy. On w
              ogole nie namawial do stosunkow, w ktorych istniala koniecznosc uzycia
              prezerwatywy... Ba, nawet zabranial stosunkow:))), Wnisek z tego taki, ze gdyby
              ludzie go sluchali nie byloby niebezpieczenstwa AIDS...
              • Gość: Alice no i to jest chore...sex tylko w celu prokreacji IP: 80.48.19.* 09.04.05, 07:38
                ...nie znał życia JP II...poglady z Ksieżyca....
                • Gość: Uli Re: no i to jest chore...sex tylko w celu prokrea IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.05, 11:14
                  Najważniejsze, że ty znasz życie, masz poglądy z tej ziemi, nikt się Z ciebie nie smieje, a mądrość się z ciebie wylewa. I dobrze się bawisz. Nie zrozumiałaś nic,
                  a prymitywna natura każe ci się wydzierać. Wydzieraj się. Co tam...
                • albert_c Re: no i to jest chore...sex tylko w celu prokrea 12.04.05, 14:55
                  Gość portalu: Alice napisał(a):

                  > ...nie znał życia JP II...poglady z Ksieżyca....

                  * alice a kiedy to i gdzie tak Szanowny Papa powiedzial czy tez napisal? zdaje
                  sie ze jestes w bledzie, sporym!

                  zdaje sie ze masz poglady moze nie z ksiezyca, ale gdzies tak z poziomu
                  rynsztoku to na pewno...
                • Gość: mamoniowa Re: no i to jest chore...sex tylko w celu prokrea IP: 62.69.200.* 14.04.05, 23:14
                  A gdzie ty przeczytalas o pogladach JP II, podaj prosze zrodlo, publikacje,
                  encyklike, cokolwiek..
              • albert_c Re: No pewnie.. 12.04.05, 14:54
                Prawie niczego nie dodajac jest jak napisalas:)

                namawial do wiernosci i zaufania, poszanowania i takich tam wartosci ktorych
                alice chyba nie jest w stanie zrozumiec...

                Gość portalu: emila napisał(a):

                > No coz, wydaje mi sie, ze Jego nauki trzeba odbierac calosciowo, a nie
                wyrywac
                > z kontekstu. Jan Pawel II nie namawial do stosunkow BEZ prezerwatywy. On w
                > ogole nie namawial do stosunkow, w ktorych istniala koniecznosc uzycia
                > prezerwatywy... Ba, nawet zabranial stosunkow:))), Wnisek z tego taki, ze
                gdyby
                >
                > ludzie go sluchali nie byloby niebezpieczenstwa AIDS...
            • Gość: jarek pewnie. IP: *.szczecin.mm.pl 14.04.05, 20:22
              aids , głód nie bierze sie z winy boga tylko z winy człowieka, zaden kosciól i
              zaden człowiek nie zmieni swiata tylko na dobvre, on tylko pokazywał po której
              warto stanac stronie, mówił to co wielu chciało ułyszec
              • Gość: parol Re: pewnie. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.05, 19:48
                ludzie sa tylko ludzmi...
        • Gość: mamoniowa Re: Da się być 100% ateistą? IP: 62.69.200.* 06.04.05, 23:22
          Widzisz Heniu, dla mnie Jan Pawel II byl przede wszystkim czlowiekiem, tytuly i
          zaslugi zawsze byly gdzies obok, choc nierozerwalnie z nim zwiazane. Dobrym
          czlowiekiem, dowcipnym, intelektualista. Bog jest jeden, oczywiscie jezeli sie
          w niego wierzy, sa rozni wyznawcy. On to wielokrotnie powtarzal.Czego tu sie
          wstydzic? Szacunku do takiego czlowieka? Czlowieka, ktory potrafil zjednac
          sobie przychylnosc takiej rzeczy ludzi , ludzi roznych wyznan, kultur, ras...
          Moje kolezanki, zadeklarowane ateistki byly kiedys na audiencji w Castel
          Gandolfo, to byl swiadomy wybor. Poplakaly sie widzac tego juz starszego,
          walczacego z niemoca, choroba i bolem czlowieka. Bo to nie byl w tym moemncie
          papiez, ale emanujacy spokojem i dobracia starszy pan. To spotkanie wcale nie
          sprawilo, ze sie nawrocily,ale przekonaly sie do Karola Wojtyly.
          Mysle, ze bycia ateista nie musi ograniczac do spogladania na osoby duchowne z
          wrogoscia. Nie kazdy z zalozenia musi uosabiac cechy, ktorych nie tolerujesz.
          Wlasnie dlaczego mamy taki dziwny sposob patrzenia, ze dostrzegamy tylko jakas
          czesc, najczesciej te, ktora chcemy ?
          • Gość: Sara Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:38
            Bo widzimy tylko wycinek całości. Malujemy impresjonistyczny obrazek, tylko
            Pan Bóg może zrobić fotografię. My jesteśmy obciążeni.
            To nie ja wymyśliłam, to ktos powiedział, nie pamiętam kto...
            • Gość: Sara Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:46
              Już się wynoszę...Powiem tylko jedną rzecz - wydaje mi się, że te pomyje,
              które teraz niektórzy wylewają biorą się z zetknięcia z prawdziwą dobrocią.
              Gdzieś po skórą jest niepokój, że jestem taki mały, taki nędzny, taki słaby,
              łatwiej mi skłamać, wygodniej ukraść, prościej oszukać.
              A JP II był takim lustrem. Naszym. I nie zawsze podoba się patrzącemu, to co
              widzi...
              Dlatego człowiek nie mógł zobaczyć Boga. Za życia. Bo to by go zabiło.
              Dlatego Bóg zakrył Mojżeszowi oczy, pozwalając zobaczyć tylko plecy.
              • Gość: mamoniowa Re: Da się być 100% ateistą? IP: 62.69.200.* 06.04.05, 23:53
                Latwiej jest byc wygodnym, fajniej jest miec zdrowe dzieci, lepeij jest brac
                niz dawac. Po co sie meczyc? I pewnie dlatego dla niektorych dobroc (jakiez
                banalne slowo) jest abstrakcja. Albo moze po prostu nie zostali jej nauczeni...?
              • Gość: Alice Co ty kobieto pleciesz?.. IP: 80.48.19.* 07.04.05, 20:56
                ..mamoniowa w transie.....komedia...
            • Gość: mamoniowa Re: Da się być 100% ateistą? IP: 62.69.200.* 06.04.05, 23:49
              Co mnie zawsze zastanawialo...To, ze chrzescijanom, najczesciej zwolennikom
              kosciola rzymskiego zarzuca sie cechy, ktorymi najczesciej epatuja atakujacy :-
              )
              • Gość: Sara Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:52
                Właśnie. Najpierw się takiego obraża, a kiedy obrażany zaczyna się bronić
                (ten drugi policzek to najtrudniejsza sprawa...), natychmiast wytyka mu się,
                że "proszę, a taki, katolik!"
                • Gość: mamoniowa Re: Da się być 100% ateistą? IP: 62.69.200.* 07.04.05, 00:00
                  Wlasnie o to chodzi, ze wszyscy posiadamy te same cechy, przyzwyczajenia, wady,
                  niezaleznie od przekonan religijnych.
                  Moja przyjaciolka, ateistka, jest najlepszym czlwoiekiem, jakiego spotkalam na
                  swojej drodze, znam tez takich, ktorzy z zacietymi twarzami biegna do kosciola.
                  Nie wiem, ale dla mnie nie ma kategorii ludzi. W jednym temacie mam inny
                  poglad,ale to nie oznacza, ze to dotyczy wszystkiego.
                • Gość: niewierząca Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.mtnet.pl 20.04.05, 21:28
                  Dziwne - katoliczką nie jestem, ale od katolików spotkałam się z identycznym
                  zachowaniem... Spróbujcie powiedzieć w pracy / szkole, że nie wierzycie w boga
                  (lub wyznajecie inną religię), nie uznajecie autorytetu papieża, bo do was nie
                  przemawia jego nauka; przyznajcie, że macie inny światopogląd. Wystarczy takie
                  stwierdzenie, jak ktoś was pyta. Nie musicie obrażać rozmówcy czy papieża, a
                  już macie gwarantowane plwociny na twarzy... od katolików, którzy przecież tacy
                  tolerancyjni...
                  • albert_c Re: Da się być 100% ateistą? 21.04.05, 09:48
                    Gość portalu: niewierząca napisał(a):

                    Nie musicie obrażać rozmówcy czy papieża, a
                    > już macie gwarantowane plwociny na twarzy... od katolików, którzy przecież
                    tacy
                    >
                    > tolerancyjni...

                    * dziwne bo ja jetsem katolikiem i jak mi ktos powie ze nie wierzy w Boga, ze
                    Papiez go tyle interesuje co zeszloroczny snieg jak mawiaja liczni itp., to ja
                    takie argumenty przyjmuje i tyle, szanuje mojego rozmowce, po prostu, to
                    naprawde latwe...

                    ...no ale wg Ciebie to ja w tym co wyzej napisalem zapewne naplulem Tobie w
                    twarz, zrugalem, zeszmacilem itp., bo przeciez jestem katolikiem, a jak
                    napisales powyzej katolik moze tylko 'plwociny na twarzy':(((((

                    ...zenujace do granic jest takie generalizowanie sprawy jak to wyzej
                    uczynilas...
                    • Gość: niewierząca do alberta IP: 217.96.3.* 21.04.05, 15:53
                      Wcale nie uważam, że naplułeś mi na twarz i nie doszukuj się czepialstwa w
                      miojej wypowiedzi. Jednak powiem szczerze, że niesprawiedliwie mnie
                      potraktowałeś, mówiąc, że generalizuję i że taka spokojna reakcja jak twoja,
                      jest dla mnie obraźliwa. Skąd to wyczytałeś? Przecież napisałam, że po prostu z
                      innymi mam inne doświadczenia - że gwałtownie reagują na mój światopogląd,
                      jeśli o nim wspomnę. A widocznie ty jesteś bardziej tolerancyjny niż inni, z
                      którymi się zetknęłam (ale i tak wyczuwam jad z twojej strony)... Pamiętaj -
                      nie wszyscy pochodzą ze środowisk otwartych na inność. I oni obok nas też są
                      i "umilają" życie innym. Dla checy powiedz koomuś z małego miasteczka, że
                      zostałeś świadkiem Jehowy lub zostałeś członkiem kriszna, ok? Zobaczymy, jaka
                      będzie reakcja otoczenia. Możesz też ewentualnie powiedzieć jakiejś 90-letniej
                      babci, że nie bierzesz ślubu kościelnego.
                      • albert_c Re: do Niewierzacej - od alberta 28.04.05, 10:32
                        Gość portalu: niewierząca napisał(a):

                        A widocznie ty jesteś bardziej tolerancyjny niż inni, z
                        > którymi się zetknęłam (ale i tak wyczuwam jad z twojej strony)... Pamiętaj -
                        > nie wszyscy pochodzą ze środowisk otwartych na inność.

                        * nie wiem czy jetsem bardziej tolerancyjny. niech inni to ocenia.

                        co do jadu - sadze ze go nie bylo, byla raczej zlosliwa ironia:)

                        wiem ze nie wszyscy pochodza ze srodowisk, a jakich wyzej wspomnialas - nie raz
                        i nie dwa boli mnie to.

                        Dla checy powiedz koomuś z małego miasteczka, że
                        > zostałeś świadkiem Jehowy lub zostałeś członkiem kriszna, ok? Zobaczymy,
                        jaka
                        > będzie reakcja otoczenia.

                        * nie mam takich doswiadczen.

                        Możesz też ewentualnie powiedzieć jakiejś 90-letniej
                        > babci, że nie bierzesz ślubu kościelnego.

                        * i w czym problem? wszytsko zalezy od tego jak jetses w stanie uargumentowac
                        swoja decyzje, no dobra nie wszytsko, ale wiele...
                        • Gość: niewierząca do alberta IP: 217.96.3.* 30.04.05, 20:27
                          i taka dyskusja mi się podoba - jest na poziomie: argument kontra argument :-)
                          a co do jadu i złośliwej ironii - mała chyba to różnica, gdy nie słychać tonu
                          głosu.
                          • albert_c Re: do niewierzacej 02.05.05, 09:54
                            Gość portalu: niewierząca napisał(a):

                            > i taka dyskusja mi się podoba - jest na poziomie: argument kontra argument :-
                            )

                            * :)

                            > a co do jadu i złośliwej ironii - mała chyba to różnica, gdy nie słychać tonu
                            > głosu.

                            * byc moze, czasem jednak trzeba takze troche dystansu do samego siebie:)))

                            pozdrawiam,
                    • Gość: niewierząca Re: Da się być 100% ateistą? IP: 217.96.3.* 23.04.05, 22:10
                      Chora jestem, mam trochę czasu i z ciekawości zajrzałam do artykułów o śmierci
                      papieża i o sprawach z tym związanych. No i do komentarzy. Polecam tę lekturę.
                      Naprawdę mówi dużo o "tolerancji" Polaków wobec tych, którzy autorytetu papieża
                      nie cenią tak bardzo, jak reszta tego oczekuje. Bardzo pocieszna lektura, która
                      jednak przypomina plucie w twarz odmieńcom. Szmaty, barany, odszczepieńcy to
                      dość częst epitety, ale jak przyznasz, nie dowodzą one tolerancji, jaką się
                      ponoć ty odznaczasz. I oby jak najdłużej. Mam nadzieję, że czytając te wypociny
                      dwulicowców, co chwalą zalety papieża, ale tak de facto mają je głęboko w nosie
                      i nie tylko, dowiesz się, jakie odczucia towarzyszą "odmieńcom". Pozdrawiam.
                      • albert_c Re: Da się być 100% ateistą? 28.04.05, 10:34
                        Badz tak mila i podaj co to za lektury czytalas bedac chora.

                        Troche mnie to zaskoczylo co napisalas, bo ja sporo czytalem i nigdzie nie
                        spotkalem sie z tym o czym Ty napsialas...


                        Gość portalu: niewierząca napisał(a):

                        > Chora jestem, mam trochę czasu i z ciekawości zajrzałam do artykułów o
                        śmierci
                        > papieża i o sprawach z tym związanych. No i do komentarzy. Polecam tę
                        lekturę.
                        > Naprawdę mówi dużo o "tolerancji" Polaków wobec tych, którzy autorytetu
                        papieża
                        >
                        > nie cenią tak bardzo, jak reszta tego oczekuje. Bardzo pocieszna lektura,
                        która
                        >
                        > jednak przypomina plucie w twarz odmieńcom. Szmaty, barany, odszczepieńcy to
                        > dość częst epitety, ale jak przyznasz, nie dowodzą one tolerancji, jaką się
                        > ponoć ty odznaczasz. I oby jak najdłużej. Mam nadzieję, że czytając te
                        wypociny
                        >
                        > dwulicowców, co chwalą zalety papieża, ale tak de facto mają je głęboko w
                        nosie
                        >
                        > i nie tylko, dowiesz się, jakie odczucia towarzyszą "odmieńcom". Pozdrawiam.
                        • Gość: niewierząca Kilka przykładów niemiłych reakcji IP: 217.96.3.* 05.05.05, 20:40
                          To tylko kilka przykładów, jakie utkwiły mi w pamięci (trochę nie mam
                          czasu "wertować" tego od nowa, bo już chora nie jestem i czasu mi brakuje).

                          Najbardziej mnie powaliły z nóg reakcje na jeden komentarz w sprawie włoskiego
                          artykułu dot. Polaków w Watykanie:
                          fakty.interia.pl/otym/papiez//wiecej_papiez/news?sid=4051103&cid=3991995&cinf=611120

                          Warto zobaczyć komentarze do wypowiedzi Zanussiego o apartamentach papieża (a
                          przecież jest on wierzący):
                          fakty.interia.pl/otym/papiez//wiecej_papiez/news?inf=613377
                          Na onet.pl i o2.pl wycinali komentarze niezgodne z ogólną tendencją (nie wiem,
                          czy redakcyjna cenzura, czy na życzenie forumowiczów). Koledze wyrzucili
                          wypowiedź na stronie internetowej lokalnej "Wyborczej" dla Zielonej Góry (nie
                          poparł idei pomnika za 100.000 zł; bez inwektyw).

                          Jest jeszcze jeden kwiatek, tym razem z tygodnika papierowego, nie z netu -
                          Urban i jego artykuł "Żałoba z powodu żałoby" (Nr 15, 14 kwietnia br.). Co
                          prawda, nie czytuję "Nie", ale ktoś mi to pokazał. Bez przekleństw i obrazy dla
                          czytelnika, Urban ubolewa nad szumem medialnym wokół śmierci papieża oraz nad
                          zamarłym z tego powodu życiem w Polsce, a ogólnopolską żałobę po nim utożsamia
                          z owczym pędem, zbiorową emocjonalną reakcją, która porwała miliony ludzi. Oto
                          kilka odpowiedzi na jego artykuł: "Nic dodać, nic ująć, stary komuchu. Jaki
                          jesteś, taki zdechniesz." "Po przeczytaniu dzisiejszego artykułu na wiadomy
                          temat jestem porażona Twoją nieludzkością. Mam jedną jedyną prośbę - nie
                          pokazuj się publicznie, bo sam robisz 'cyrk obwoźny', prezentując nam swoje
                          grube stare cielsko z wychodzącymi na pierwszy plan uszami. Oszczędź nam swojej
                          obecności, a w chwili takiej jak ta zachowaj swoje zdanie w swojej brudnej
                          dupie." Ale były też i kulturalne wypowiedzi za i przeciw.

                          Nieważne, jakie ktoś reprezentuje argumenty. Ważne, żeby wzajemnie się szanować
                          podczas dyskusji. Na pocieszenie dodam, iż fakt, czy ktoś wierzy czy nie, ma
                          czasem mały związek z tym, że jest chamem i nie potrafi się godnie zachować na
                          łamach portali lub gazet. Tak przynajmniej uważam.
                          • albert_c Re: Kilka przykładów niemiłych reakcji 06.05.05, 11:13
                            Gość portalu: niewierząca napisał(a):

                            > Nieważne, jakie ktoś reprezentuje argumenty. Ważne, żeby wzajemnie się
                            szanować podczas dyskusji. Na pocieszenie dodam, iż fakt, czy ktoś wierzy czy
                            nie, ma czasem mały związek z tym, że jest chamem i nie potrafi się godnie
                            zachować na łamach portali lub gazet. Tak przynajmniej uważam.

                            * tak, pod tym moge sie z cala stanowczoscia podpisac.

                            w bardzo wielu mialkich ludziach poczucie anonimowosci powoduje nadprzyrost
                            chamstwa i mysle ze jest to stala tendencja niezalezna od pogladow a zalezna
                            raczej od kompleksow tych ludzi. to i zalezna od tego, ze jak ktos nie ma nic
                            do powiedzenia sensowengo w temacie to rzuca blotem, niestety:(
              • Gość: MYCHA Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 08:22
                Bo istotą chrześcijaństwa jest altruizm i miłość. Do Boga i ludzi. Historia zaś
                chrześijaństwa jest pełna przykładów jak tę istotę wyznania przekładano na
                język przemocy, tyranii, zbrodni itp. Być może akurat w chrześcijaństwie
                najbardziej widoczny jest rozjazd między ideą a realnością życia wyznawców. :)
          • henio56 mamoniowa 10.04.05, 10:32
            z tą nienawiścią do kleru, to faktycznie się wygłupiłem, bo jak wytłumaczyc
            fakt mojej długoletniej przyjażni z księdzem ? nie można wszystkich traktować
            jedną miarą, pośród duchowieństwa są i tacy księża którzy naprawdę wierzą ,że
            spełniają misję. Mój kolega ksiądz /nie lubię słowa przyjaciel w stosunku do
            pojedyńczej osoby/ pomimo ,że zna moje krytyczne nastawienie do kleru
            katolickiego, nigdy na siłę nie przekonywał mnie do zmiany moich pogladów.
            Starał się poprzez wskazanie mi pozytywnych postaci tego kościoła jakimi byli i
            są, Wojtyła, Tchisner,Boniecki, Maliński abym odszedł od uogólnień.
            Zaczynam się coraz częściej z nim zgadzać, nawet pełny ateizm zaczyna mi nie
            pasować. Jednak przekonać mnie do całkowitej zmiany poglądów już mu się raczej
            nie uda.
            • albert_c Re: mamoniowa 12.04.05, 15:06
              Heniu no jestem po wrazeniem, tak wywazonego Cie juz dawno nie czytalem:)

              henio56 napisał:

              > z tą nienawiścią do kleru, to faktycznie się wygłupiłem, bo jak wytłumaczyc
              > fakt mojej długoletniej przyjażni z księdzem ? nie można wszystkich traktować
              > jedną miarą, pośród duchowieństwa są i tacy księża którzy naprawdę wierzą ,że
              > spełniają misję. Mój kolega ksiądz /nie lubię słowa przyjaciel w stosunku do
              > pojedyńczej osoby/ pomimo ,że zna moje krytyczne nastawienie do kleru
              > katolickiego, nigdy na siłę nie przekonywał mnie do zmiany moich pogladów.
              > Starał się poprzez wskazanie mi pozytywnych postaci tego kościoła jakimi byli
              i
              >
              > są, Wojtyła, Tchisner,Boniecki, Maliński abym odszedł od uogólnień.
              > Zaczynam się coraz częściej z nim zgadzać, nawet pełny ateizm zaczyna mi nie
              > pasować. Jednak przekonać mnie do całkowitej zmiany poglądów już mu się
              raczej
              > nie uda.
              • Gość: emila Re: mamoniowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 20:38
                No wlasnie... Dlaczego wszyscy religijnosc utozsamiaja z ks. Rydzykiem,
                Jankowskim i in., a nie z papiezem, Tischnerem czy wlasnie Malinskim??? JAk
                spiewal swego czsu Wujek Wojtyla: "i laikat nie pomoze gdy kler niszczy dzielo
                boze"...:)
            • Gość: mamoniowa do Henia IP: 62.69.200.* 14.04.05, 22:55
              Dokladnie Heniu. Nie wszystkich mozna traktowac jedna miara. Od tego mamy
              rozum, aby pomagal nam ziarno od plew oddzielic.
              Wcale nie uwazam, ze sie wyglupiles :-), ale nigdy nie potrafilam zrozumiec tej
              niecheci graniczacej wrecz z zajadloscia. Ale w koncu jestesmy tylko ludzmi i
              czasami emocje biora gore. Poza tym swiatopoglad jest tylko czastka czlowieka
              i chociaz probowac, starac sie, nie patrzec przez jego pryzmat :-)
    • Gość: Fugazi chyba się nie da. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 22:04
      Doszukiwanie się sensu życia poza naszym światem stanowi istotę tego co
      nazywamy religią.
      Sens zaś w różnorodności myśli i przekonań spojony jest z pewnością chęcią
      czynienia dobra (poza oczywistym marginesem oszustów różnych maści).

      Sens życia to moim zdaniem odszukanie własnej drogi na uczynienie innych i tych
      bliższych i dalszych szczęśliwszymi.
      Dobro które zostawiamy swoim życiem procentuje nie obietnicą zbawienia bo owa
      obietnica często pojmowana jest egoistycznie (zbawienie za dobro jak na targu)
      a raczej procentuje poprzez ludzi którym ową dobroć darowałeś. Tylko takie
      bezinteresowne dobro jest szczere.

      Sensu życia szukam więc w dobroci (i miłości jak chciał JPII) pomimo żem
      ateista podobnie jak Ty. Ale ateizm nasz to brak wiary w siły nadprzyrodzone,
      nie zaś brak wiary w dobro jak sądzę. Więc czy jesteśmy ateistami do końca?

      Pozdrawiam
      Fugazi
      • Gość: Sara Re: chyba się nie da. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:32
        Nie wiem czy nie da się być 100% ateistą, ale wiem, że można sobie
        wyprodukować wlasnego boga, który z Bogiem nie ma nic wspólnego. Taki własny
        bożek jest szalenie wygodny, nie stawia wymagań, jest dla nas tolerancyjny,
        (dla innych niekoniecznie, a dla naszych przeciwników wręcz wrogi), zawsze sie
        z nami zgadza, zawsze nas usprawiedliwia. Często ludzie mówią : "ja uważam, że
        Bóg....". JA. Skoro JA uważam, to tak jest. Taki bożek zawsze podpisuje się
        pod naszą racją. Dobrze mówić, że jest bezosobowy, że to jakaś energia, bo to
        pozwala ukoić leki, że przed KIMŚ przyjdzie kiedyś stanąć i zdać sprawę z życia.
        Dobrze też mówić, że po śmierci staniemy się energią, wszystkim i niczym, bo to
        wyklucza potępienie i też uspokaja.
        No i produkując sobie bożka nie można powiedzieć, że się w nic nie wierzy...
        • Gość: mamoniowa Re: chyba się nie da. IP: 62.69.200.* 06.04.05, 23:41
          Wiele osob wlasnie dlatego odcina sie od Boga, Opatrznosci, Wyzszej Energii,
          niezaleznie od nazwy, poniewaz jest to cos niematerialnego, nie mozna zobaczyc,
          nie mzona dotknac, nie ma tego namacalnie.
          Ale my wszyscy wierzymy w potege mysli, czyli czegos, czgo rowniez nie mozna
          zobaczyc, ciezko nawet zdefiniowac...
          • Gość: Fugazi Re: chyba się nie da. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 00:01
            Nie chodzi o namacalne dowody. Wiara z dowodami nie istnieje.
            To także nie kwestia odcinania lecz świadomego wyboru wierzę lub nie.
            Lepiej go dokonać i żyć w zgodzie z własnym sumieniem niż się oszukiwać lub
            ubijać „zbawienny interes”.

            Pozdrawiam
            Fugazi
            • Gość: mamoniowa Re: chyba się nie da. IP: 62.69.200.* 07.04.05, 00:10
              Oczywiscie, ze kwestia wyboru. Ja bynajmniej nie czuje sie oszukana.
              A tak z ciekawosci zapytam o zrodlo twojego wyboru. Jesli mozna oczywiscie,
              przeprazsam, jesli to zbyt osobiste.
              • Gość: Fugazi Re: chyba się nie da. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.04.05, 08:43
                Osobiste jest to prawda.
                Wybór podyktowany jest:
                a) wiedzą i nauką i własnymi przemyśleniami n/t.
                b) zupełnym brakiem odczuwania obecności sił wyższych
                c) rozczarowaniem postawami tzw wierzących w tym kleru. przekonałem się o tym
                wielokrotnie. są oczywiście wyjątki ale katolicy w swojej masie nie znają wcale
                swojej wiary. wypracowali za to swój odłam chrześcijaństwa w którym inny to
                wróg.
                d) zupełnym znudzeniem liturgicznym. pochodzę z rodziny głęboko wierzącej i za
                młodu codziennie chodziliśmy całą rodziną na msze. dziś nie potrafię ścierpieć
                wałkowania tych samych modlitw i pieśni. skoro nie praktykuję to nie wierzę.
                e) życiem pod prąd obowiązującej większości. jestem przekonany wbrew
                powszechnej opinii, że większość nie ma racji.
                e) ostatnio wyczytałem więc i pewnie brakiem odpowiedniego genu

                Pozdrawiam
                Fugazi
                • albert_c Re: chyba się nie da. 12.04.05, 15:13
                  Gość portalu: Fugazi napisał(a):

                  > e) ostatnio wyczytałem więc i pewnie brakiem odpowiedniego genu

                  * dziedziczy sie po mamie czy po tacie?:))))
                  • Gość: mamoniowa Re: chyba się nie da. IP: 62.69.200.* 14.04.05, 23:15
                    Czasami geny ulegaja mutacjom :-)
                • Gość: mamoniowa Re: chyba się nie da. IP: 62.69.200.* 19.04.05, 20:13
                  znudzenie, walkowanie tych samych modlitw...
                  Dobrze, ze mycie zebow sie nie nudzi :-)
                  • Gość: Fugazi Re: chyba się nie da. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.04.05, 08:31
                    Dobre porównanie: niedzielna modlitwa i mycie zębów.
                    Wobec tego mycie uszu to ... ?
                    Tak swoją drogą to gdybym miał myć zęby całe życie jedną pastą chyba bym
                    zrezygnował (albo z pasty albo mycia).

                    Pozdrawiam
                    Fugazi
        • Gość: Fugazi Re: chyba się nie da. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:56
          Gość portalu: Sara napisał(a):
          > Nie wiem czy nie da się być 100% ateistą, ale wiem, że można sobie
          > wyprodukować wlasnego boga, który z Bogiem nie ma nic wspólnego. Taki własny
          > bożek jest szalenie wygodny, nie stawia wymagań, jest dla nas tolerancyjny
          Nie wiem o kim mówisz, czy o swoim miłosiernym Bogu, czy o moim którego dla
          mnie nie ma.
          Rozmowa o bożkach których nie ma i o energiach wyższych jest bezcelowa bo w nie
          nie wierzę.

          > Dobrze też mówić, że po śmierci staniemy się energią, wszystkim i niczym, bo
          to
          > wyklucza potępienie i też uspokaja.
          Nie jestem katolikiem ale wydaje mi się, że życie dla zbawienia pozbawione jest
          sensu.
          To raczej "interes zbawienny" i strach przed potępieniem nakazuje Ci wiarę, nie
          zaś szczera chęć czynienia dobra.

          Sensem życia nie jest życie doczesne czy życie wieczne lecz owo pragnienie
          czynienia bezinteresownego dobra. W nagrodę albo bez niej.
          Strach przed potępieniem mnie nie dotyczy i go nie odczuwam więc nie jest dla
          mnie bodźcem a swoistej spowiedzi dokonuję w swoim sumieniu którego w
          odróżnieniu od konfesjonału oszukać się nie da.

          Pozdrawiam
          Fugazi
          • Gość: Gardan Re: chyba się nie da. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 00:17
            << To raczej "interes zbawienny" i strach przed potępieniem nakazuje Ci wiarę, nie
            >
            > zaś szczera chęć czynienia dobra.>>
            Skąd ty możesz wiedzieć, co kim kieruje? Kto daje ci prawo oceniać czyjeś intencje?
            Twoje sumienie, w którym dokonujesz spowiedzi?
            • Gość: Fugazi Re: chyba się nie da. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.04.05, 08:31
              Użycie słowa "raczej" uwydatnia wątpliwości z którymi się dzielę na forum
              odpowiadając forumowiczowi ps. Sara.
              Forum jako dialog pomiędzy rozmówcami daje namiastkę rozmowy i na jej podstawie
              można wnioskować, właśnie posiłkując się słowami typu "raczej" lub "sądzę"
              lub "uważam, że" nie zaś stwierdzenia typu "kto daje ci prawo", "jak śmiesz"
              czy "jesteś w błędzie".
              To właśnie dialog i słuchanie wielu stron i nacji powoduje, że jesteśmy
              bogatsi. Lepsze to niż zasklepianie się w monomyślach i otaczanie się ludzmi
              myślącymi podobnie.
              Nie zamierzam walczyć o twoją wiarę i nie zamierzam nikogo przekonywać tylko
              dzielę się swoimi spostrzeżeniami n/t celu życia.
              Nie odnajduję go w zbawieniu i tyle.

              Pozdrawiam
              Fugazi
          • Gość: mamoniowa Re: chyba się nie da. IP: 62.69.200.* 07.04.05, 00:24
            Tu nawet nie chodzi o to, aby spowiadac sie przed ksiedzem. Mysle, ze wyznanie
            komukolwiek wlasnych ulomnosci, grzeszkow, watpliwosci daje wieksze mozliwosci
            do czynienia dobra. Niestety wlasna ocena jest bardzo subiektywna. Samego
            siebie chyba zawsze czlwoiek rozgrzeszy ;-) Chyba jednak brakuje obiektywnego
            punktu odniesienia.
        • shp80 Re: chyba się nie da. 07.04.05, 01:26
          > Nie wiem czy nie da się być 100% ateistą, ale wiem, że można sobie
          > wyprodukować wlasnego boga, który z Bogiem nie ma nic wspólnego. Taki własny
          > bożek jest szalenie wygodny, nie stawia wymagań, jest dla nas tolerancyjny...

          Nie próbuję sobie stwarzać żadnego bożka. Wydaje mi się, (wierzę), że świat nie
          jest dziełem przypadku i tyle. Moje wątpliwości budzi to, kto (co), i w jaki
          sposób zainicjował jego powstanie. Skoro Biblia opisuje tak cudowne zjawiska,
          jak np. rozstąpienie wody przez Mojżesza, czemu w chwili obecnej nie można się
          dopatrzyć takich cudów? Czemu nie ma XXI-wiecznego Mojżesza, który
          wyprowadziłby lud (np. Korea Płn) spod rąk tyranów? O ile dobrze pamiętam z
          Biblii, Bóg kiedyś dawał znaki swego istnienia. Czemu teraz milczy? Potrzebuję
          dowodów, nawet malutkich, jakem Tomasz :-)
          Podsumowując: wierzę, ale chciałbym uwierzyć w tego jedynego, prawdziwego. Jak
          mam w niego wierzyć, skoro _ten właściwy_ nie chce mnie nakierować i
          poprowadzić w odpowiednim kierunku?
    • Gość: mamoniowa a wiesz, ze... IP: 62.69.200.* 06.04.05, 23:25
      sa rodzaje ateizmu czy raczej zrodla niewiary? Agnostycyzm jest jednym z nich.
      • Gość: Sara Re: a wiesz, ze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:35
        Tak jest, mamoniowa. Agnostycyzm jest jedną z nich.
        • Gość: mamoniowa Re: a wiesz, ze... IP: 62.69.200.* 06.04.05, 23:38
          Ale co ciekawe nie dowiedzialm sie tego od zadnego ze znanych mi ateistow,
          tylko wiedziona ciekawoscia zapytalam osobe duchowna. A moi przyjaciele nie
          kryli zdumienia, gdy podzielilam sie z nimi wiadomosciami :-)
          • Gość: Sara Re: a wiesz, ze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:40
            Bo ludzie, którzy mówią o sobie"ateista", często nie zdają sobie z tego
            sprawy...
            • Gość: mamoniowa Re: a wiesz, ze... IP: 62.69.200.* 06.04.05, 23:45
              W pewnym sensie tak, poniewaz ograniczaja sie do jednego hasla, ktore ma kilka
              pojec. Czesto nawet dyskusja jest niemozliwa, poniewaz ludzie nie sa swiadomi
              owych zalozen.
              • Gość: Sara Re: Miło było IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:56
                Miło mi się z Tobą, mamoniowa rozmawiało :)Jakoś tak lepiej mi się zrobiło, naprawdę. Dobranoc!
                • Gość: mamoniowa Re: Miło było IP: 62.69.200.* 07.04.05, 00:01
                  Dobranoc :-)
      • shp80 Re: a wiesz, ze... 07.04.05, 00:35
        > sa rodzaje ateizmu czy raczej zrodla niewiary? Agnostycyzm jest jednym z nich.

        Jest coś takiego, jak agnostycyzm poznawczy.

        pl.wikipedia.org/wiki/Agnostyk
        "Agnostycyzm poznawczy to pogląd filozoficzny polegający na przyjęciu
        niemożności pełnego, rozumowego lub empirycznego ustalenia prawdziwości
        kluczowych faktów z dziedziny teorii bytu, takich jak istnienie materii, Boga,
        czy nawet realności świata zewnętrznego. Agnostycyzm poznawczy w odróżnieniu od
        agnostycyzmu religijnego nie musi stać w ostrej sprzeczności z religiami -
        głosi tylko, że religie to kwestia pozarozumowej wiary."

        I chyba to pojęcie jako tako odzwierciedla moją wiarę/niewiarę.
    • Gość: MYCHA Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 08:15
      Od zarania świata istniała dyskusja między ludźmi o to kto stworzył Kosmos i
      Ziemie, tchnął na niej życie, czy jest jakaś nadprzyrodzona pra-przyczyna, czy
      istnieje Absolut, Stwórca, Bóg, jak jest sens naszego życia i umierania, jaka
      jest relacja miedzy człowiekie a naturą, itp.
      I to jest jeden apekt tej sprawy. Musiałbyś siegnąć po historię filozofii i
      zobaczyć jak ludzkość zmagała się z tym problemem i zmaga do dzisiaj. Nie
      jesteś osamotniony w swoich rozmyślaniach.
      Wszystko tak naprawdę sprowadza się nie do wiedzy ale wiary - i przyjęcie
      odpowiedzi na pytanie: jest lub nie ma Absolutu? Jedno twierdzą, że Bóg,to
      wykrystalizowany przez myśl ludzką Ideał, inni, ze istnieje naprawdę. Jedni
      wierzą, inni wątpią, jeszcze inni nie wierzą. Ci do wierzą - mają różne
      podejścia do tego. Rodziły się wyznania - monoistyczne i wielobóstwowe.
      Ty Tomku urodziłeś się i wychowałeś w kulturze wielkiej religii
      monoteistycznej - chrześcijańskiej, stąd te Twoje odniesienia
      do "fioletów", "purpuratów".
      Nie wiem jak Ci wytłumaczyć - dlaczego jedni są żli a inni dobrzy - jest to ich
      wybór, na który składa się bardzo wiele elementów: wychowanie, wzorce z których
      czerpią przykłady, funkcjonowanie w jakieś grupie która dyktuje pewne normy
      zachowań, przyswojony i uwewnetrzniony kanon zasad etycznych, stopień rozwoju
      intelektualnego, cechy charakteru, temperament itp. Jest tego mnóstwo - na
      róznych płaszczyznach: kulturowych, psychologicznych, intelektualnych,
      wychowawczych.
      Jedno jest pewne - im bardziej człowiek jest świadomy sam siebie, im wiecej
      wie o sobie, swoich możliwościach, im bardziej posługuje się własnym rozumem -
      tym bardziej świadomie przechodzi przez życie i bardziej świadomie dokonuje
      wyborów jak życić, co robić.
      Czemu potrafimy płąkać, śmiać się, analizować?
      Pierwsze dwa czynniki wypływają z fizjologii i psychologii - jest to
      fizjologiczna reakcja na nasze emocje. Poziom emocji zależy od naszej psychiki
      i jej rozwoju.
      Jeśli chodzi o analizowanie - jest to już funkcja naszego mózgu, a właściwie
      pewnego poziomu jego umiejętności (inteligencji), bardzo spójnych z naszymi
      funkcjami psychologicznymi i biologicznymi.
      Nie potrafię Ci odpowiedzieć jaki jest sens rodzenia się i umierania. Jeden
      biologiczny - znasz - przedłuzenie gatunku.
      Sensu intelektualnego - musisz sobie poszukać sam.
      Pozdrawiam Cię serdecznie
      • Gość: Alice MĄDRALE...może mi powiecie dlaczego ... IP: 80.48.19.* 07.04.05, 21:02
        ...STRACH otworzyc lodówkę???
        • Gość: rabka Re: MĄDRALE...może mi powiecie dlaczego ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:39
          Masz w środku lustro...???
          • Gość: Alice Re: MĄDRALE...może mi powiecie dlaczego ... IP: 80.48.19.* 07.04.05, 23:58
            NIE....zresztą nie wiem...boje sie zaglądnąć...ale, skąd ten strach??
            • Gość: mamoniowa Re: MĄDRALE...może mi powiecie dlaczego ... IP: 62.69.200.* 14.04.05, 22:57
              my tez nie wiemy skad ten strach
              • Gość: Zając Re: MĄDRALE...może mi powiecie dlaczego ... IP: *.devs.futuro.pl 19.04.05, 23:46
                ...no bo wszedzie go pełno...moze będzie i w lodówce. ...albo w puszkach.....:)
    • Gość: Asia Da się być 100% ateistą. IP: *.upc-j.chello.nl 08.04.05, 22:26
      Swietnie ucza tego w Holandii. Wiec jezeli ktos chce sie nauczyc byc wyzbytym z
      jakiejkolwiek duchowosci i przemyslen, powinien tutaj troche pomieszkac. Oni
      poprostu nie mysla czy sa ateistami czy nie. Oni poprostu w ogole nie mysla
      filozoficznie, bo nie umieja tego. Jezeli ktos ma jakies przemyslenia nad
      zyciem duchowym, to chyba jednak nie jest w 100% ateista.
      • shp80 Re: Da się być 100% ateistą. 09.04.05, 01:52
        > Oni poprostu w ogole nie mysla
        > filozoficznie, bo nie umieja tego. Jezeli ktos ma jakies przemyslenia nad
        > zyciem duchowym, to chyba jednak nie jest w 100% ateista.

        Tak na marginesie: w Holandii, gdzie katolicy to mniejszość, na drogach
        człowiek jest bardziej szanowany, niż w kraju, w którym katolicy stanowią
        większość...
      • Gość: Alice Re: Da się być 100% ateistą. IP: 80.48.19.* 12.04.05, 01:23
        ...miła opinia o Holendrach...wszystkich?? ..no i w głowach sie
        poprzewracało...W polsce raj i wartości ...w Holandii - no po prostu
        bagno...komedia :):)
        • Gość: dyzio Re: Da się być 100% ateistą. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.05, 10:02
    • skuter70 Re: Da się być 100% ateistą? 12.04.05, 10:08

      > Bardziej podoba mi się skromna postawa mnichów buddyjskich.

      na jakiej podstawie twierdzisz , ze skromna?:)
      tez maja kapiace od zlota swiatynie, tez maja hierarchie, do niedawna istnialo
      teokratyczne panstwo

      skromna postawe moga przejawiac konkretne osoby bez wzgledu na religie,
      w katolicyzmie masz zakony kontemplacyjne, gdzieniegdzie sluby ubostwa itp
      • Gość: dyzio Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.05, 10:44
        Dobrze mówisz, skuter.
      • ja_aska jestem ateistką 12.04.05, 11:07
        czasami płaczę, przeważnie się uśmiecham, czasem "szaleńczo" się śmieję. norma.
        nie jestem robotem.
        zastanawiam się, analizuję, wątpię. bardziej pod kątem natury.
        zasda jest prosta (dla mnie): dziś coś jest, jutro nie ma. nie dorabiam do tego
        niczego.
        • shp80 Re: jestem ateistką 12.04.05, 13:42
          ja_aska napisała:

          > zasda jest prosta (dla mnie): dziś coś jest, jutro nie ma. nie dorabiam do
          > tego niczego.

          Czyli, że przyjmujesz wszystko jako normę i nie wnikasz w szczegóły, jak to
          postało, po co, dla kogo... Tylko, że nie wiem, czy jest to 100% ateizm...
          Wydaje mi się, że tak jak religia, ateizm powinien być świadomym wyborem,
          opartym na pewnych przemyśleniach. A Ty po prostu o tym nie myślisz i tyle. Nie
          interesuje Cię to.

          Weźmy np. taki drobiazg, jak pochodzenie człowieka. Nauka mówi, że od małpy, w
          drodze ewolucji. Brzmi dość sensownie, zważyszwszy to podobieństwo ruchów,
          kształty itp. Tylko, że, jeśli małpy przetrwały do naszych czasów i jakoś udało
          im się nie ewoluować, to gdzie podziali się neandertalyczy? Też powinniśmy mieć
          na ziemi trochę takiego gatunku, prawda? :-)
          • skuter70 Re: jestem ateistką 12.04.05, 13:50


            > im się nie ewoluować, to gdzie podziali się neandertalyczy? Też powinniśmy
            mieć
            >
            > na ziemi trochę takiego gatunku, prawda? :-)

            a gdzie podzialy sie dinozaury albo tury?
            • shp80 Re: jestem ateistką 12.04.05, 14:56
              > a gdzie podzialy sie dinozaury albo tury?

              Dlaczego małpy przetrwały, a następny gatunek po nich (i nie mam tu na myśli
              homosapiens) już nie? Skoro jesteśmy od małp, to małp powinno już nie być, nie?
              • skuter70 Re: jestem ateistką 12.04.05, 15:04

                > Dlaczego małpy przetrwały, a następny gatunek po nich (i nie mam tu na myśli
                > homosapiens) już nie? Skoro jesteśmy od małp, to małp powinno już nie być,
                nie?

                Tomek ja nie ma zielonego pojecia o teorii darwina tak sobie tylko marudze:)
                ale nie widze powodu dlaczego nie moglo byc tak, ze gatunek "posredni" wyginal.
                widocznie byl gorzej przystosowany niz poprzednik i nastepnik:)
                Oczywiscie o ile zalozymy ze teoria darwina jest prawda:)
                • Gość: emila Re: jestem ateistką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 20:51
                  Specjalistka nie jestem, ale slyszalam o czyms takim jak brakujace ogniwo w
                  terii Darwina...
            • albert_c Re: jestem ateistką 12.04.05, 15:38
              skuter70 napisał:

              >> a gdzie podzialy sie dinozaury

              * przeniosly sie do hollywood

              > albo tury?

              * albo co?;)
              • skuter70 dlapospiesznego -tur to taki zwierz:) b/t 13.04.05, 09:24

                • albert_c dla skutera - wiem to doskonale;) n/t 13.04.05, 10:01
              • Gość: q Re: jestem ateistką IP: 155.37.231.* 14.04.05, 18:10
                q
          • ja_aska Re: jestem ateistką 12.04.05, 14:38
            nie przyjmuję za normę tego co jest, bo było by to bzdurą w stosunku do
            patologii. miałam na myśli życie pozagrobowe, raj i takie tam.
            biologia czyni cuda. nie wszystkie istoty w tej samej szybkości ewoluują.
            przykładem nasza kość ogonowa. my np jesteśmy potomkami małp które szybcie niz
            obecne zeszły z drzewa:-)
        • albert_c Re: jestem ateistką 12.04.05, 15:36
          ja_aska napisała:


          > zasda jest prosta (dla mnie): dziś coś jest, jutro nie ma. nie dorabiam do
          tego
          >
          > niczego.

          * Asiu ja tez 'nie dorabiam', a jednak ze mna jest roche inaczej:)
          • ja_aska Re: jestem ateistką 13.04.05, 10:37
            albercik to dobrze:-) wiara (podobno) czyni cuda.
            • Gość: wlodek Re: jestem ateistką IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 14.04.05, 13:09
              Szkoda Waszych postów,najwięksi ateiści na łożu śmierci godzili się z Bogiem.
              • ja_aska Re: jestem ateistką 14.04.05, 13:15
                nie prawda.
      • shp80 Re: Da się być 100% ateistą? 12.04.05, 13:26
        > na jakiej podstawie twierdzisz , ze skromna?:)

        Na podstawie różnych publikacji, reportaży.. Ci ludzie nie rozbijają się
        wypasionaymi furami.. Nie mieszkają w luksusuowych apartamentach. Są bardziej w
        kontakcie z naturą, z życiem. Utrzymują kondynchę fizyczną na wysokim poziomie.
        Natomiast purpuraci wyglądają, jak stado biznesmenów (nie wszyscy, ale spora
        część).
        • skuter70 Re: Da się być 100% ateistą? 12.04.05, 13:32

          > Na podstawie różnych publikacji, reportaży..

          mysle, ze wlasnie tu tkwi blad:)
          nasz kosciol znasz z praktyki - buddyzm z opowiesci

          gdybys sobie wyrabial zdanie o KK na podstawie opowiesci o sw Franciszku,
          o.Kolbe czy obecnie o papiezu tez mialbys wizje raju na ziemi


          • shp80 Re: Da się być 100% ateistą? 12.04.05, 13:50
            skuter70 napisał:

            > gdybys sobie wyrabial zdanie o KK na podstawie opowiesci o sw Franciszku,
            > o.Kolbe czy obecnie o papiezu tez mialbys wizje raju na ziemi

            Tylko, że mi nie chodzi o opowieści o świętych, tylko o wizerunek zwykłych
            ludzi.
            • skuter70 Re: Da się być 100% ateistą? 12.04.05, 13:58
              shp80
              > Tylko, że mi nie chodzi o opowieści o świętych, tylko o wizerunek zwykłych
              > ludzi.

              nieprawda. mowiles o mnichach a nie zwyklych ludziach.
              a "swiety" to tylko etykietka nadana jednym ludziom przez innych ludzi

              • Gość: *** Re: Da się być 100% ateistą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.05, 14:45
                Tak to już jest, ze ci, którzy są poza Kościołem najlepiej wiedzą, co
                się w nim dzieje, co się mówi itd. Słyszeli. Ktoś mówił. Wnioskują z tego, co
                ktoś mówił. ITEDE ITEPE
              • shp80 Re: Da się być 100% ateistą? 12.04.05, 15:02
                > nieprawda. mowiles o mnichach a nie zwyklych ludziach.

                To sprecyzuję: mówię o mnichach urzędujących na dalekim wschodzie (Tybet i te
                sprawy) oraz o księżach urzędujących w Watykanie.
                Ale może faktycznie nie powinienem pisać, że u mnichów jest tak, czy tak, skoro
                nie zapoznałem się z ich kulturą osobiście. Natomiast z kościołem się
                zapoznałem i swoje widziałem. Nie chodzi mi tu o szeregowych księży,
                zakonników, czy siostry, tylko o tą fioletową władzę..
                • skuter70 Re: Da się być 100% ateistą? 12.04.05, 15:17
                  shp80 napisał:


                  > To sprecyzuję: mówię o mnichach urzędujących na dalekim wschodzie

                  ja swietnie rozumiem o co ci chodzi:)
                  tez czytalem o fantastycznych mistrzach zen, o pustelnikach, rozwoju duchowym,
                  oswieceniu, calkowitym wygasnieciu ego...

                  tylko, ze obok nich zyja zwykli ludzie, ktorzy zostali mnichami bo tradycja
                  nakazuje wyslac jedno dziecko do klasztoru, bo "tata kazali" , bo nie mieli
                  innego pomyslu albo dla kariery

                  oni tez maja swoich "kardynalow":)

                  po prostu nie zgadzam sie z uogolnieniem typu buddysci sa tacy a katolicy owacy

                  ps
                  nie jestem katolikiem , wiec nie bronie "siebie":)

                  • albert_c shp 12.04.05, 15:47
                    Tomku, cos tam an szybko 'odkurzylem' troszke o tym jak nauka KK podchodzi do
                    teoarii ewolucji. Moze Cie to zainteresuje:

                    "Żeby niczego nie ukrywać: do jakiego stopnia badacze katoliccy, którzy
                    teoretycznie znali oczywiście naukę wiary o nieustannej zależności wszystkiego,
                    co istnieje, od Stwórcy, nie rozumieli jej wówczas praktycznie, świadczy sposób
                    ich argumentowania przeciwko teorii ewolucji. "Przyczyna nie może sprawić
                    takiego skutku, który przekracza jej możliwości - argumentowali - a więc żaden
                    gatunek nie może wyłonić z siebie gatunku doskonalszego od siebie". Przesłanka
                    jest oczywiście prawdziwa, nieprawdziwy jest jednak wniosek, opiera się bowiem
                    na nieuzasadnionym założeniu, jakoby w bytach nie było wewnętrznej zdolności do
                    rozwoju, zdolności niekoniecznie dającej się zaobserwować bezpośrednio.

                    Żeby jakoś otworzyć się na teorię ewolucji, uczeni katoliccy wypracowali w
                    pewnym momencie doktrynę o szczególnych interwencjach Boga w momentach
                    najbardziej istotnych przemian w postępie ewolucji. Zwłaszcza dwa momenty -
                    twierdzili - wymagają bezwzględnie szczególnej interwencji Stwórcy: powstanie
                    życia oraz pojawienie się pierwszego człowieka, jedynego stworzenia
                    widzialnego, które nosi w sobie pierwiastek duchowy. Doktryna ta stanowiła
                    poważny krok naprzód w kierunku przezwyciężenia deistycznych stereotypów na
                    temat stworzenia, ale ciągle jeszcze była w nie uwikłana. Samo
                    pojęcie "zewnętrznej ingerencji" Boga może przecież podsuwać fałszywe
                    skojarzenie, jak gdyby Pan Bóg był na zewnątrz świata. Oczywiście, On jest
                    transcendentny wobec świata, żadne miejsce nie może Go ogarnąć, ale zarazem
                    przecież On jest cały na każdym miejscu, "w Nim żyjemy, poruszamy się i
                    jesteśmy"


                    * mam nadzieje ze nie za dlugie. juz nic krotszego znalezc na szybko nie
                    moglem:)))))
                    • ja_aska albercik 13.04.05, 10:42
                      "podobno" w niektórych stanach usa w szkołech próbują zakazać dawinizmu na
                      rzecz katolickiego systemu wartości.
                      • anika31 ewolucja 13.04.05, 10:50
                        A jak wytłumaczyć dziecku pochodzenie swiata...siostra na religi o stworzeniu a
                        on o wielkim wybuchu..
                        nie mozna łączyc wiary z nauką, obie rzeczy opieraja sie na innych przesłankach
                        i dotyząinnych sfer życia, nie można też dosłownie interpretować Biblii, nikt
                        normalny nie wierzy że ludzkośc zaczęła się od dwojga ludzi, to wszystko to
                        kwestia symboliki i wiary, a tak przy okazji wcale nie jest powiedziane ze
                        Darwin maił faktycznie rację troszkę za duzo dziur w tej teorii.
                        • ja_aska Re: ewolucja 13.04.05, 10:59
                          ale nie można tak jak w usa spróbować zastąpić nauki wiarą.
                          • albert_c Re: ewolucja 13.04.05, 12:01
                            ja_aska napisała:

                            > ale nie można tak jak w usa spróbować zastąpić nauki wiarą.

                            * Asiu, a skad masz te 'rewelacje'?

                            moze to tylko grupa jakis religijnych inaczej oszolomow 'rzucila na rybke'
                            takie haslo, a ktos to podchwycil. wydaje mi sie nieralne aby cos takiego o
                            czym napisalas zafunkcjonowalo w USA.
                            • ja_aska Re: ewolucja 13.04.05, 12:07
                              drogi albercie, nie rewelacje tylko fakty prasowe. podobno rządy federelne w
                              kilku stanach próbują wprowadzić zakaz nauki (biologia) wdg teorii ewolucji bo
                              kłuci się to z nauczaniem religii (o powstaniu świata).
                              zaczęło się to wszystko po wygraniu wyborów przez paskudę buscha.
                              • albert_c Re: ewolucja 13.04.05, 12:24
                                jezeli faktycznie jest tak jak napisalas to jest to pomysl ze wszechmiar
                                glupiutki. i nie bardzo chce mi sie wierzyc w to bay ktos to traktowal
                                powaznie, w tym sesnie ze inaczej niz tylko i li cyniczna gre polityczna.
                                • ja_aska Re: ewolucja 13.04.05, 13:08
                                  niestety tak jest. a skoro poszło to do dwóch (wujek w dk sprawdził) sądów
                                  stanowych to chyba nie jest gra.
                                  • albert_c Re: ewolucja 13.04.05, 13:29
                                    wciaz sie bede upieral ze to jakas wizja bandy religijnych oszolomow czy tesz
                                    fundamentalistow. byc moze cyniczna wizja na zyskanie poklasku czy cos takiego.
                                    jezeli sie myle to przyzanm ze mailem wieksza wiare w narod amerykanski;)
                                    • ja_aska Re: ewolucja 13.04.05, 14:30
                                      też mam cichą nadzieję.
    • Gość: zigi Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? IP: 155.37.231.* 14.04.05, 15:53
      z tego stwierdzenia" da sie byc "mozna wywnioskowac ze trzeba sie niezle starac by byc
      • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 15.04.05, 09:34
        trzeba się starać by się przyznać. trzeba się starać by samodzielnie zacząć
        analizować.
        • Gość: zigi Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? IP: 155.37.231.* 15.04.05, 14:10
          w ten sam sposob mozna zostac muzulmaninem buddysta itd
          • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 15.04.05, 14:28
            chrześcijaninem, żydem itd.
            • Gość: zigi Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? IP: 155.37.231.* 18.04.05, 16:02
              no wlasnie ale nic na sile
              • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 18.04.05, 16:39
                niestety na siłę u nas można zostać chrześcijaninem.
                • Gość: zigi Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? IP: 155.37.231.* 18.04.05, 19:07
                  eeeeee cos przesadzasz
                  • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 19.04.05, 09:32
                    to nie ja na siłę określam nasz naród jako katolicki i z założenia przypisany
                    do jednego kościoła.
                    • Gość: zigi Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? IP: 155.37.231.* 19.04.05, 14:32
                      przed wojna bylo inaczej
                      mozna powiedziec ze to tzw komuna zrobila ze wszystkich polakow katolikow
                      • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 19.04.05, 14:34
                        i obecna chęć "równania" wszystkich.
                        • Gość: zigi Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? IP: 155.37.231.* 19.04.05, 19:47
                          np zabrac bogatym dac biednym :)
                          • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 20.04.05, 08:28
                            populistyczne hasła: lpr, pis, samoobrony.
      • shp80 Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 20.04.05, 22:58
        > z tego stwierdzenia" da sie byc "mozna wywnioskowac ze trzeba sie niezle
        > starac by byc

        Dobrze wnioskujesz... Bo, jeśli człowiek się zaczyna nad pewnymi sprawami
        mocniej zastanawiać, to te 100% nie jest już takie oczywiste. Te 100% może
        wynikać jedynie z tego, że człowiek w ogóle nie interesuje się "tymi" sprawami,
        przyjmuje życie, jakim jest, nie wnika w szczegóły, skąd (i po co) się to
        wszystko wzięło i jakoś leci... :-)

        Dlatego takie, a nie inne pytanie w wątku... Skoro ateista to istota
        niewierząca, to wydaje mi się, że jako osoba inteligenta, wyboru dokonała na
        podstawie pewnych przemyśleń. A jeśli były przemyślenia - to pojawiło się
        zapewne pytanie: jeśli nie tak, to w jaki sposób? A skoro są wątpliwości, tzn.
        że taka osoba 100% ateistą już nie jest. :-) Zagmatwane?... :-D
        I tak jest w moim przypadku... Kilka lat temu też deklarowałem się, jako
        ateista, ale odkąd człowiek zaczął trochę więcej ruszać głową, to ta
        oczywistość gdzieś umknęła...
        • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 21.04.05, 11:51
          tradycja w rodzinie nakazywała coś innego a przemyślenia co innego. więc po
          przemyśleniach chyba jest te 100%?
        • joanka0 Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 21.04.05, 12:17
          I tu tkwi odpowiedź na zadane w wątku pytanie:"Niespokojne jest nasze serce,
          dopóki nie spocznie w Tobie, mój Boże”. dslatego uważam , ze nie mozna byc
          ateistą w 100 %

          To prawda, że wierzyć jest ciężko, często też ostatnimi czasy wydaje nam się,
          że "Wygaśnięcie Absolutu niszczy sferę jego przejawiania się marnieje religia
          filozofia sztuka maleją naturalne zasoby języka". Ale tylko wiara i to , co z
          niej wypływa (dobro przyjęcie podstawowych wartości, nazywanie dobra i
          zła, ...) nadaje sens życiu. Tak uważam.
          • joanka0 Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 21.04.05, 12:27
            "Wygaśnięcie Absolutu niszczy sferę jego przejawiania się marnieje religia
            filozofia sztuka maleją naturalne zasoby języka". To oczywiście T. Różewicz.
            • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 28.04.05, 11:40
              a ja myślę, że rozróżnienie dobra i zła nie wynika z wiary w Boga
              (jakiegokolwiek). można być dobrym człowiekiem nie wierząc i złym wierząc.
              zbytnie uproszczenie.
              • joanka0 Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 30.04.05, 11:53
                ja_aska napisała:

                > a ja myślę, że rozróżnienie dobra i zła nie wynika z wiary w Boga
                > (jakiegokolwiek).

                Dla człowieka wiary rozróżnienie dobra i zła powinno się opierać na Dekalogu, a
                więc na wierze w Boga. Nazywanie dobra i złą na własną rękę może się źle
                skończyć, prowadzi do relatywizmu.

                >można być dobrym człowiekiem nie wierząc i złym wierząc.
                > zbytnie uproszczenie.

                Toteż ja nie uogólniłam tego w ten sposób.
                Ale,nie mogę sie zgodzić z tym, że można być złym wierząc??? Chyba tylko jak
                ktoś wierzy "inaczej";), czyli nie wierzy... Rezygnując z dobra rezygnuje się z
                wiary.Takie jest moje zdanie.
                • ja_aska Re: Da się być 100% ateistą? a co to znaczy? 02.05.05, 12:08
                  dekalog jest umową "społeczną". pewne jego punkty są na tyle uniwersalne, że są
                  obowiązującym standartem. nie ma to nic wspólnego z wiarą.
                  niestety sama wiara nie czyni nikogo dobrym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka