Gość: eryk
IP: *.chello.pl
07.04.05, 10:05
Jestem osobą niewierzącą. Od kilku lat pracuję w małej firmie, której szef
deklaruje się jako praktykujący katolik, aczkolwiek sądząc po jego
postępowaniu na codzień, odnoszę wrażenie, że pójdzie do piekła. Ale mniejsza
z tym, w każdym bądź razie bardzo szybko się zorientowałem, że lepiej będzie
dla mnie jeśli będę będę udawał przed swoim otoczeniem "głeboką wiarę".
Wszystko szło jak z płatka ale do czasu. Na jutro boss, zarządził wspólne
modły na Jasnych Błoniach, a ja powiem szczerze nawet nie wiem,w którą stronę
się przeżegnać. Jestem ugotowany, moja reputacja oddanego syna kościoła legła
w gruzach. Życie mi się wali.