Dodaj do ulubionych

Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu?

25.11.02, 10:24
I jaka to powinna być religia? Katoliczyzm, swarożycyzm czy islam?
Czy upadek religii poprzedza upadek kultury, a anarchizująca wolność nie
sygnalizuje upadku cywilizacji?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? 25.11.02, 10:33
      jazzek, ta impreza już się skończyła, jest poniedziałek i kawa jakby nieco za
      zimna :(

      oszalałeś, o tej porze takie zagadki??? a w ogóle każde pojęcie
      niedoprecyzowane :)
      • franekkk Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? 25.11.02, 10:48

        ależ doprecyzowane
        moim zdaniem nie jest
        czy jak ja nie wierzę bo jeszcze nie zobaczyłem
        to od razu muszę być lewakiem???
        • jottka Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? 25.11.02, 10:51
          dobra, to wyjaśnij pt publiczności, dlaczego przeciwnikiem 'konserwatyzmu' ma
          być 'lewak', co rozumieć pod pojęciem 'anarchizującej wolności' (brak
          religii?), no i najlepiej definicja 'konserwatyzmu' jako takiego :)
    • enancjo Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? 25.11.02, 11:05
      .. pochodzenie slowa religia jest przypuszczalnie albo od lacinskiego
      01/ relegere --> bacznie obserwowac ... lub
      02/ religari --> przywiazany do Boga
      Generalnie .. religia ma zachowac to co stare (jedna z podstaw miedzy
      innymi buddyzmu i hinduizmu).
      Taka ogolna definicja religii to ...'nalezy bacznie obserwowac (i zachowywac)
      to, co przywiazane do Boga,nawet jesli sie tego nie rozumie'( cytat ).

      Odwracajac to mozna powiedziec ze religia powstala poprzez przekaz
      pokoleniowy bacznie obserwowanych, ale wowczas slabo rozumianych zjawisk.
      W tym wydaniu religia jest z jednej strony konserwatywna (wedlug
      wspolczesnej definicji tego slowa)ale jest tez jednym z fundamentow
      cywilizacji i jej rozwoju ( z drugiej i trzeciej strony ).
      Twoje pytanie jest natomiast podyktowane wspolczesnoscia i jej problemem
      oraz wynikajacym z tego konfliktem. Moim zdaniem zawiera ono tez blad
      logiczny, gdyz to religia i sposob obserwowania i zachowywania czasami
      niezrozumialych zjawisk jest podstawa konserwatyzmu, a nie odwrotnie.
      W takim wydaniu religia nie jest skladnikiem konserwatyzmu, natomaist
      konserwatyzm jest jednym z odlamow religii(pojmowanej jak wyzej).

      Enancjo
      • jottka i otóż 25.11.02, 11:14
        widzimy skutki niedoprecyzowania pojęć :)

        dla frankkka konserwatyzm to pojęcie z dziedziny politycznej, dla enancja
        raczej psychologicznej
        • franekkk Re: i otóż 25.11.02, 11:29

          konserwatywna jest np fifa za przeproszeniem
          (światowy związek piłki nożnej)
          ani to polityka ani z bogiem
          z bogiem

          o ile się nie mylę istnieje coś takiego jak prawica laicka (ja)
          ja jestem konserwatywnym ateistą
          a przy okazji konserwatywny to nie koniecznie zatwardziały
          • jottka Re: i otóż 25.11.02, 11:52
            no właśnie, definicji i skojarzeń z konserwatyzmem, anarchizującą wolnością
            itepe jest mnóstwo - to jak się chce dojść do jakichś wniosków, trzeba
            dokładnie wyszczególnić, co też się ma na myśli :)

            inaczej każdy kląska na własny temat, a zdaje się nie o to chodzi
          • enancjo Re: i otóż 25.11.02, 11:54
            .. w uzupelnieniu ..
            .. czesto ludzie uzywaja bardzo konkretnych pojec bardzo
            powierzchownie ... t.j. znak czasow na ktorych zeruje
            tzw. konserwatyzm .. ja to nazywam ideologia ludzi
            oczytanych, ale nie koniecznie rozumiejacych, natomiast
            przeswiadczonych o swoim wszechrozumieniu .. stad sie
            wywodza problemy i konflikty .. ktore stworzyly takie
            a nie inne pytanie ...

            Enancjo
      • Gość: przecinack przyda sie wegiel myslowy... IP: 213.17.250.* 25.11.02, 12:03
        enancjo napisał:

        > Generalnie .. religia ma zachowac to co stare (jedna z podstaw miedzy
        > innymi buddyzmu i hinduizmu).
        > Taka ogolna definicja religii to ...'nalezy bacznie obserwowac (i zachowywac)
        > to, co przywiazane do Boga,nawet jesli sie tego nie rozumie'( cytat ).

        enancjo, wierze w twoje dobre checi, ale uprawiasz sraczke myslowa,
        jesli juz podajesz cytat, to napisz skad! poza tym celem religii nie jest
        zachowywanie tego, co stare, kto Ci to wcisnal, czlowieku!???

        • franekkk Re: przyda sie wegiel myslowy... 25.11.02, 12:15
          Gość portalu: przecinack napisał:

          > sraczke myslowa

          ale czadowe określenie:)))
          zresztą podejrzewam że wszystkim konserwatywnym homo fecalusom się podoba
          ale jednak w dyskusji i szczególnie do kogoś to ja bym tego chyba nie używał
          he??
        • enancjo Re: przyda sie wegiel myslowy... 25.11.02, 14:36
          Gość portalu: przecinack napisał:
          > enancjo napisał:
          > > Generalnie .. religia ma zachowac to co stare (jedna z podstaw miedzy
          > > innymi buddyzmu i hinduizmu).
          > > Taka ogolna definicja religii to ...'nalezy bacznie obserwowac (i zachowyw
          > ac)
          > > to, co przywiazane do Boga,nawet jesli sie tego nie rozumie'( cytat ).
          >
          > enancjo, wierze w twoje dobre checi, ale uprawiasz sraczke myslowa,
          > jesli juz podajesz cytat, to napisz skad! poza tym celem religii nie jest
          > zachowywanie tego, co stare, kto Ci to wcisnal, czlowieku!???

          .. sam pomysl nim skomentujesz i to dosyc wybiorczo, i slowo 'zachowywac'
          podane jest w nawisach .. czyli tzw. domysl autora .. a nie moj wlasny,
          gdyz podany cytat jest pelny.

          Enancjo
      • brylantowa_rybka enancjo - herezja oj herezja...:) 26.11.02, 18:32
        Spory na temat religii bywaja fascynujace.
        Wtrace wiec swoje trzy grosze :)

        O ile mi wiadomo, buddyzm nie jest traktowany w kategoriach religii, a nawet jesli ktos, kto wszystko musi wpasowac w ramki
        uparl sie przy tym ;), to buddyzm jako chyba jedyna "religia" zaklada ciagly i nieustanny rozwoj oraz calkowity brak przywiazania, co
        wyklucza rowniez przywiazanie do tego co 'stare". Mowienie wiec ,ze zachowanie starego jest jedna z jego podstaw,
        jest chyba czystym niedoinformowaniem. Tu raczej pasowalaby "ewolucja" z uszanowaniem tego, co jest.
        Polecam biografie Karmapow - po lekturze, slowo "przywiazanie" nabierze dla Ciebie zupelnie innego znaczenia...

        Choc jak mawia Dalaj Lama - jesli wierzysz mi na / w slowo, to jestes skonczonym glupkiem ;) Po cos w koncu ten mozg masz!

        pozdrowka!

        xxx


        enancjo napisał:

        > .. pochodzenie slowa religia jest przypuszczalnie albo od lacinskiego
        > 01/ relegere --> bacznie obserwowac ... lub
        > 02/ religari --> przywiazany do Boga
        > Generalnie .. religia ma zachowac to co stare (jedna z podstaw miedzy
        > innymi buddyzmu i hinduizmu).
        > Taka ogolna definicja religii to ...'nalezy bacznie obserwowac (i zachowywac)
        > to, co przywiazane do Boga,nawet jesli sie tego nie rozumie'( cytat ).
        >
        • enancjo Re: enancjo - herezja oj herezja...:) 27.11.02, 10:19
          brylantowa_rybka napisała:

          > Spory na temat religii bywaja fascynujace.
          > Wtrace wiec swoje trzy grosze :)
          >
          > O ile mi wiadomo, buddyzm nie jest traktowany w kategoriach religii, a nawet
          je
          > sli ktos, kto wszystko musi wpasowac w ramki
          > uparl sie przy tym ;), to buddyzm jako chyba jedyna "religia" zaklada ciagly
          i
          > nieustanny rozwoj oraz calkowity brak przywiazania, co
          > wyklucza rowniez przywiazanie do tego co 'stare". Mowienie wiec ,ze
          zachowanie
          > starego jest jedna z jego podstaw,
          > jest chyba czystym niedoinformowaniem. Tu raczej pasowalaby "ewolucja" z
          uszano
          > waniem tego, co jest.
          > Polecam biografie Karmapow - po lekturze, slowo "przywiazanie" nabierze dla
          Cie
          > bie zupelnie innego znaczenia...
          >
          > Choc jak mawia Dalaj Lama - jesli wierzysz mi na / w slowo, to jestes
          skonczony
          > m glupkiem ;) Po cos w koncu ten mozg masz!
          >
          > pozdrowka!
          >
          > xxx
          >
          >
          > enancjo napisał:
          >
          > > .. pochodzenie slowa religia jest przypuszczalnie albo od lacinskiego
          > > 01/ relegere --> bacznie obserwowac ... lub
          > > 02/ religari --> przywiazany do Boga
          > > Generalnie .. religia ma zachowac to co stare (jedna z podstaw miedzy
          > > innymi buddyzmu i hinduizmu).
          > > Taka ogolna definicja religii to ...'nalezy bacznie obserwowac (i zachowyw
          > ac)
          > > to, co przywiazane do Boga,nawet jesli sie tego nie rozumie'( cytat ).
          > >
          • enancjo Re: rybko B .... 27.11.02, 10:43
            .. srki jakais blad sie wkradl w poprzedni post .. ale adrem ...
            .. howgh .. zgoda niezbyt dobrze sformulowane, ale nie do konca
            zaslugujace na opinie o gloszeniu herezji ....troche pusta ta opinia ...
            .. Budda nie byl Bogiem, ale doznal przebudzenia i oswiecenia
            i jego nauki zostaly spisane i gloszone byly / sa przez jego
            uczniow i ich nastepcow ( wspolnota zakonna sangha zalozona przez Budde)...
            .. czyz cztery szlachetne prawdy, Swieta gora Meru, siedem morz,
            trzydziesci jeden poziomow bytu, informacje o ilosci wszechswiatow,
            ze co 5000 lat pojawia sie nowy Budda, nie sa STARYM ZAOBSERWOWANYM
            przekazem,ZACHOWYWANYM i swiadczacym o PRZYWIAZANIU nie do Buddy
            ( bo nie byl Bogiem)ale do drog ktore za pomoca ktorych mozna
            osiagnac przebudzenie i oswieceni ...

            Enancjo
            .. nie ekspert, ale ciagle kombinuje jak zlapac zlota rybke :))
            • Gość: jw Re: rybko B .... IP: *.punkt.pl / *.punkt.pl 27.11.02, 11:50
              enancjo napisał:

              > .. czyz cztery szlachetne prawdy,
              >
              Cztery Szlachetne Prawdy nie sa jakims zbiorem prawd, ktore nalezy przyjac bez
              zajakniecia. Jest to intelektualna analiza egzystencji ubrana w nieco poetycka
              forme.


              > Swieta gora Meru, siedem morz,
              > trzydziesci jeden poziomow bytu,
              >
              Mozna to traktowac albo jako buddyjskie legendy albo w kategoriach
              symbolicznych. W kazdym badz razie te historie nie sa w buddyzmie niczym
              szczegolnie istotnym.


              > informacje o ilosci wszechswiatow,
              >
              Bardziej ufam astrofizykom i ich teoriom. Wg jednej z nich istnieje
              nieskonczona liczba wszechswiatow, co odpowiada pewnym buddyjskim koncepcjom.


              > ze co 5000 lat pojawia sie nowy Budda,
              >
              To kolejna klechda buddyjska. Od czasow historycznego Buddy, w przeciagu ok.
              2500 lat wielu ludzi zdazylo urzeczywistnic Oswiecenie, czyli stalo sie Buddami.


              > nie sa STARYM ZAOBSERWOWANYM
              > przekazem,ZACHOWYWANYM i swiadczacym o PRZYWIAZANIU nie do Buddy
              > ( bo nie byl Bogiem)ale do drog ktore za pomoca ktorych mozna
              > osiagnac przebudzenie i oswieceni ...
              >
              Masz racje. Jednak jedna z podstawowych buddyjskich nauk mowi, ze metody, ktore
              pomagaja zrealizowac Oswiecenie sa jak tratwa, ktora pomaga przeprawic sie na
              drugi brzeg rzeki. Kiedy juz jestes na drugim brzegu nie zabierasz tratwy ze
              soba, nie jest juz tobie do niczego potrzebna. Przywiazanie do nauk Buddy moze
              wiec byc przeszkoda w rozwoju.

              Pozdrawiam,

              Jaroslaw Wierny
              www.buddyzm.edu.pl

              • enancjo Re: rybko B .... 27.11.02, 12:18
                .. zgadza sie ze wszystko nalezy interpretowac w swoim
                dazeniu do oswiecenia ... ale tez trzeba byc swiadomym
                ze owczesne mozliwosci byly mocno ograniczone, dlatego
                przekaz z przeszlosci ma dla naszej wspolczesnej swiadomosci
                zupelnie inny wymiar ...
                .. stad gdybym np mial doznanie czegos absolutnie realnego
                lecz niezrozumialego, staralbym sie to opisac tak jak
                umiem najlepiej, choc dla ludzi z przyszlosci mogloby to
                zabrzmiec jak np poetycka bajka ..
                .. konczac .. przez ostatnie ca 2500 lat bylo wiele szkol
                buddyzmu, a ich zrodlem byly zawsze nauki Buddy ...
                .. piszesz ze wiele osob stalo sie Buddami, zgoda, ale nie
                upraszczalbym tego az tak bardzo ..

                Enancjo
                • brylantowa_rybka Re: rybko B .... 27.11.02, 12:56
                  Tak wiele od tamtej pory sie nie zmienilo.... W pewnym rozumieniu oczywiscie.
                  To, czego Ty uczysz sie w caigu dnia czy dwoch - przecietny Tybetanczyk potrzebuje na to tygodni, miesiecy.
                  Stad, gdy do Polski przyjezdaja lamowie, wprowadzanie w pewne nauki trwa duzo krocej - wszystko zalezy od
                  uwarunkowan kulturowych, umiejetnosci koncentracji, dostepu do szkol itd. Tam, daleko w gorach,
                  dalej czesto jest te 2,5 tys wstecz... Dla nas faktycznie brzmi to jak poetycka bajka, dla nich to ZYCIE.
                  Zreszta zetkniecie tych dwoch kultur, ze wszystkimi ich barierami i ograniczeniami jest naprawde fascynujace.
                  i wbrew pozorom - latwe. Trzeba tylko chciec.

                  A to ze wiele osob stalo sie buddami - kazdy jest budda. Jak to sie mowi - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                  Moglbys byc kimkolwiek innym - jesli oczywiscie bys tylko tego chcial. To chyba wolnosc. Bardzo prosta wolnosc.

                  enancjo napisał:

                  > .. stad gdybym np mial doznanie czegos absolutnie realnego
                  > lecz niezrozumialego, staralbym sie to opisac tak jak
                  > umiem najlepiej, choc dla ludzi z przyszlosci mogloby to
                  > zabrzmiec jak np poetycka bajka ..
                  > .. konczac .. przez ostatnie ca 2500 lat bylo wiele szkol
                  > buddyzmu, a ich zrodlem byly zawsze nauki Buddy ...
                  > .. piszesz ze wiele osob stalo sie Buddami, zgoda, ale nie
                  > upraszczalbym tego az tak bardzo ..
                  >
                  > Enancjo
            • brylantowa_rybka Re: rybko B .... Enanacjo enancjo 27.11.02, 12:38
              Herezja - jasne, ze nie pasuje - to mial byc ZART. Jest jakas lacinsko filozoficzna definicja zartu? ;)

              Budda - nie zakladal zadnych wspolnot. Wspolnoty powstaly duzo pozniej i byly zalozone przez zupelnie innych ludzi.
              Jego (Buddy) oswiecenie polegalo m.in na tym, ze uznal za zbyteczne przylaczanie
              sie do takowych czy siedzenie na glodniaka w jaskiniach ;) Kazdy musi znalezc swoja droge do oswiecenia - on wskazal jedna z
              mozliwych. Korzystanie jednak z gotowych recept jest chyba malo madre i jeszcze mniej buddyjskie :) To, co pomoglo Tobie
              na kaszel, mnie raczej nie pomoze na watrobe. Tak samo jest z filozofia, religia, wierzeniami. Ktos wyznacza kierunek, realizuje sie
              w nim, a ci mnniej samodzielni (takie jest moje zdanie) dopisuja do tego cala historie i probuja sprzedac innym jako recepte na zycie.
              Za to nie lubie religii - za te ramy. Przez to coraz mniej fascynuje mnie buddyzm - przez ograniczenia narzucane przez skostnialych
              i fanatycznych (czasem) "nauczycieli".
              A te drogi... Drogi na szczescie nie sa proste. Jakbys nie kombinowal - zawsze zboczysz ze szlaku...
              Co do szkol - interesujaca wydawala mi sie kiedys diamentowa droga Karma Kagyu, ale (byc moze sie zdziwisz)
              brak tego "przywiazania" w tej wlasnie linii oraz specyficzna osobowosc jednego z nauczycieli z czasem rozminela sie ZE MNA...

              P.S. jak zlapiesz, to ciagle bedziesz musial kombinowac, zeby nie uciekla :) Moze by tak po dobroci?
              Podobno niektorym sie udaje hehe...

              enancjo napisał:

              > .. srki jakais blad sie wkradl w poprzedni post .. ale adrem ...
              > .. howgh .. zgoda niezbyt dobrze sformulowane, ale nie do konca
              > zaslugujace na opinie o gloszeniu herezji ....troche pusta ta opinia ...
              > .. Budda nie byl Bogiem, ale doznal przebudzenia i oswiecenia
              > i jego nauki zostaly spisane i gloszone byly / sa przez jego
              > uczniow i ich nastepcow ( wspolnota zakonna sangha zalozona przez Budde)...
              > .. czyz cztery szlachetne prawdy, Swieta gora Meru, siedem morz,
              > trzydziesci jeden poziomow bytu, informacje o ilosci wszechswiatow,
              > ze co 5000 lat pojawia sie nowy Budda, nie sa STARYM ZAOBSERWOWANYM
              > przekazem,ZACHOWYWANYM i swiadczacym o PRZYWIAZANIU nie do Buddy
              > ( bo nie byl Bogiem)ale do drog ktore za pomoca ktorych mozna
              > osiagnac przebudzenie i oswieceni ...
              >
              > Enancjo
              > .. nie ekspert, ale ciagle kombinuje jak zlapac zlota rybke :))
              • enancjo Re: rybko B .... 27.11.02, 14:16
                .. dzieki nie bede sie .. haha .. wyklocal, gdyz w porownaniu
                z Toba mam bardzo ogolne pojecie o co to w tym wszystkim chodzi
                i jak dotad moje zainteresowania mialy raczej charakter rysu
                historycznego niz kroczenia ta sciezka ... choc poniekad zaluje
                gdyz wyczuwam w naukach buddyjskich cos co pozwala szukac harmonii
                wlasnego wnetrza i zewnetrza ..
                .. bede tez musial sprawdzic, ale z tego co pamietam Budda po
                swoim oswieceniu gromadzil uczniow, glosil tez cos w rodzaju
                osmiorakiej szlachetnej sciezki kroczenia do zbawienia dla
                wszystkich ludzi i stworzyl cos co byc moze wspolczesni nazywaja
                wspolnota zakonna sangha, (... no ale moge sie mylic )z ktora
                przez wiele lat podrozowal niosac pomoc innym ludziom ...

                Enancjo
                .. mowiac zlapac nie mam na mysli zniewolic :))).. no ale
                niektorym haczyk dziala na watrobe innym na serce .. to tylko
                kwestia Tojej interpreatcji ...

                • brylantowa_rybka Re: rybko B .... 27.11.02, 15:00
                  Nie wiedzialam, ze sie klocimy ;)

                  Moje pojecie tez jest ogolne z ta tylko roznica, ze jest ogolne subiektywnie :) Fajna kombinacja swoja droga!
                  Z ta harmonia wydaje mi sie, ze trafiles w sedno. Trudna jednak szukac harmonii w religii czy filozofii, jesli nie ma jej sie w
                  sobie.. To nie zdaje egzaminu - szuka sie wtedy dziury w calym lub czegokolwiek innego, co jest wszystkim ale nie zgoda
                  ze soba samym. Dla mnie religia jest jak na razie niezdefiniowana - cos w rodzaju sposobu na zycie byc moze, wypelnienia,
                  tyle tylko, ze nie dla mnie. Rys historyczny - dobre, naprawde. Sposob na zycie? Nie ta mentalnosc... hehe...Buddyzm - tu znow ta
                  harmonia. Najbardziej pociagajace jest w nim to,
                  ze szukasz samego siebie,
                  sluchasz siebie, swojej duszy i rozumu - po prostu JESTES - jako ktos jedyny w swoim rodzaju z pelnymi uprawnieniami do zycia.
                  Byc moze zle to tlumacze ale tak to rozumiem. Inne "religie" narzucaja sposob bycia, istnienia, pewne kanony... Tu tez oczywiscie
                  takowe istnieja, ale moim zdaniem mniej przypominaja kajdany, a bardziej nauke, z ktorej mozna cos wziac dla siebie.

                  Sciezka - budda - nie - budda - wole swoja wlasna, nawet jesli do konca mialaby byc tylko szukaniem kierunku... Taka karma :)

                  P.S. no coz podobno istnieje rodzaj niewoli z ktorej nie chce sie uciekac ;)
                  P.S. co z moja filozoficzna definicja zartu? ;)

                  enancjo napisał:

                  > .. dzieki nie bede sie .. haha .. wyklocal, gdyz w porownaniu
                  > z Toba mam bardzo ogolne pojecie o co to w tym wszystkim chodzi
                  > i jak dotad moje zainteresowania mialy raczej charakter rysu
                  > historycznego niz kroczenia ta sciezka ... choc poniekad zaluje
                  > gdyz wyczuwam w naukach buddyjskich cos co pozwala szukac harmonii
                  > wlasnego wnetrza i zewnetrza ..
                  > .. bede tez musial sprawdzic, ale z tego co pamietam Budda po
                  > swoim oswieceniu gromadzil uczniow, glosil tez cos w rodzaju
                  > osmiorakiej szlachetnej sciezki kroczenia do zbawienia dla
                  > wszystkich ludzi i stworzyl cos co byc moze wspolczesni nazywaja
                  > wspolnota zakonna sangha, (... no ale moge sie mylic )z ktora
                  > przez wiele lat podrozowal niosac pomoc innym ludziom ...
                  >
                  > Enancjo
                  > .. mowiac zlapac nie mam na mysli zniewolic :))).. no ale
                  > niektorym haczyk dziala na watrobe innym na serce .. to tylko
                  > kwestia Tojej interpreatcji ...
                  >
                  • enancjo Re: rybko B .... 27.11.02, 16:29
                    > P.S. no coz podobno istnieje rodzaj niewoli z ktorej nie chce sie uciekac ;)
                    .. czym jest np wolnosc pod opieka prawa ??

                    > P.S. co z moja filozoficzna definicja zartu? ;)
                    .. hmmm .. moze sprobuje tak
                    .. slowa pisane pozostaje a zart nam z czasem umyka !!!

                    Enancjo
                    • brylantowa_rybka Re: rybko B .... enancjo enancjo enancjo... 02.12.02, 12:11
                      enancjo napisał:

                      > > P.S. no coz podobno istnieje rodzaj niewoli z ktorej nie chce sie uciekac
                      > ;)
                      > .. czym jest np wolnosc pod opieka prawa ??

                      A czymze jest (dla Ciebie) WOLNOSC?
                      Mam wprawdzie odpowiedz na Twojego posta ALE przeciez na tak postawione pytanie nie ma ODPOWIEDZI.
                      I mam wrazenie, ze doskonale o tym wiesz;) Nie wysle wiec jej tak jak mialam zamiar to uczynic.
                      No chyba, ze zaczniemy od pra-poczatku i odpowiesz mi na moje pytanie...

                      P.S.1 Piszac pomyslalam wtedy o milosci, ktora jak piekna, kuszaca I slodka by nie byla, jest jednak pewnym rodzajem zniewolenia /
                      ograniczenia... W koncu nawet doskonale piekno czy dobroc potrafia zniewalac, prawda?

                      P.S.2 co z moja filozoficzna definicja zartu? ;)
                      > .. hmmm .. moze sprobuje tak
                      > .. slowa pisane pozostaje a zart nam z czasem umyka !!!
                      > Enancjo

                      Niektore slowa dopiero z czasem zaczynaja nas smieszyc!
                • Gość: jw Re: rybko B .... IP: *.punkt.pl / *.punkt.pl 27.11.02, 15:10
                  enancjo napisał:

                  > z tego co pamietam Budda po
                  > swoim oswieceniu gromadzil uczniow,
                  >
                  To raczej uczniowie gromadzili sie wokol niego ;-))


                  > i stworzyl cos co byc moze wspolczesni
                  > nazywaja wspolnota zakonna sangha,
                  >
                  Masz racje, jednak wspolczesnie pod pojeciem Sangha nie rozumie sie w buddyzmie
                  tylko wyswieconych mnichow ale wszystkich, ktorzy staraja sie stosowac zasady
                  buddyzmu w swoim zyciu.

                  Pozdrawiam,

                  Jaroslaw Wierny
                  www.buddyzm.edu.pl
                • pepanc Re: rybko B .... 27.11.02, 15:42
                  okreslenie sangha mozna rozumiec na kilka sposobow
                  -moze to byc zgromadzenie bodhisattwow, arhatow...
                  -moze sie to odnosic do pierwsych uczniow buddy (oczywiscie , ze sie gromadzili)
                  -moze sie odnosic do mnichow buddyjskich

                  uzywanie tego slowa do ogolu buddystow to raczej nasza zachodnia specyfika
                  przez analogie do "kosciola powszechnego"

                  >osmiorakiej szlachetnej sciezki kroczenia do zbawienia dla

                  oczywiscie budda nauczal, oczywiscie wskazywal droge, metody, dawal wskazania

                  slowo "zbawienie" niespecjalnie pasuje ale to problem tlumaczenia i przede
                  wszystkim patrzenia na buddyzm przez pryzmat chrzescijanstwa, od czego trudno
                  sie nam uwolnic
      • Gość: jw Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? IP: *.punkt.pl / *.punkt.pl 27.11.02, 11:29
        enancjo napisał:

        > .. pochodzenie slowa religia jest przypuszczalnie albo od lacinskiego
        > 01/ relegere --> bacznie obserwowac ... lub
        > 02/ religari --> przywiazany do Boga
        >
        Jest jeszcze trzeci zrodloslow: "religare". "Re" oznacza "ponownie",
        natomiast "ligare" - "łączyć", chodzi wiec tutaj o ponowne polaczenie z
        Absolutem. Wiąże się to oczywiście z obecną w tradycji judeo-chrześcijańskiej
        historią o wygnaniu czlowieka z Raju. Podobnych historii nie ma np. w buddyzmie
        czy hinduizmie.


        > Generalnie .. religia ma zachowac to co stare
        > (jedna z podstaw miedzy
        > innymi buddyzmu i hinduizmu).
        >
        Nie wiem jak to jest w hinduizmie, ale w buddyzmie za podstawe moga byc uwazane
        nastepujace slowa Buddy:

        "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
        obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi
        od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny
        to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że
        jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że
        brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
        zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
        długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym."

        Pozdrawiam,

        Jaroslaw Wierny
        www.buddyzm.edu.pl

        • Gość: przecinack dzieki! IP: 213.17.250.* 27.11.02, 12:33
          za buddyzmem nie przepadam,
          denerwuja mnie buddysci - amatorzy
          (podobnie jak chrzescijanie wierzacy,
          ale nie praktykujacy), natomiast podoba mi sie,
          jak piszesz o buddyzimie,
          spokojnie i kompetentnie,
          dzieki!

          ps. czy moglbys mi wyjasnic,
          czy sami buddysci mowia o buddyzmie jako
          religii, czy zdecydowanie jest to tylko styl zycia
          lub jeszcze cos innego?
          • Gość: jw Re: dzieki! IP: *.punkt.pl / *.punkt.pl 27.11.02, 15:02
            Gość portalu: przecinack napisał:

            > podoba mi sie,
            > jak piszesz o buddyzimie,
            > spokojnie i kompetentnie,
            >
            Raz sie udaje a innym razem robie sie goracy jak wrzatek ;-) wiec masz dzisiaj
            szczescie ;-)) Fajnie, ze to co pisze w jakis sposob trafia do ciebie.


            > ps. czy moglbys mi wyjasnic,
            > czy sami buddysci mowia o buddyzmie jako
            > religii, czy zdecydowanie jest to tylko styl zycia
            > lub jeszcze cos innego?
            >
            Rozni ludzie zajmujacy sie buddyzmem robia to w rozny sposob, nawet w obrebie
            tych samych szkol i tradycji. To wszystko zalezy od tego jak zdefiniowac
            pojecie "religia", jezeli oprzec sie w definicji na istnieniu i wielbieniu
            Boga, to wowczas buddyzm pod religie nie podpada. Jezeli natomiast
            mowiac "religia" mamy na mysli pewien system wewnetrznego rozwoju czlowieka,
            pracy z jego emocjami, egoizmem i dochodza do tego pewne idee przekraczajace
            nasze zwyczajowe postrzeganie rzeczywistosci, idee zwiazane z jakas forma
            Absolutu (rozumianego w sposob osobowy lub ponadosobowy), to mozna buddyzm
            zaliczyc do religii.

            Generalnie buddyzm to pewien filozoficzny swiatopoglad, ktory jednakze zawiera
            w sobie zarowno praktyczny aspekt psychologiczny jak i religijny.

            Pozdrawiam,

            Jaroslaw Wierny
            www.buddyzm.edu.pl


          • pepanc Re: dzieki! 27.11.02, 16:22

            > czy sami buddysci mowia o buddyzmie jako
            > religii, czy zdecydowanie jest to tylko styl zycia

            jesli wyznajesz jakas religie tzn powinienes starac sie przestrzegac jej zasad
            a wiec staje sie to twoj styl zycia
            IMHO te pojecia sie uzupelniaja

            IMHO nie ma znaczenia czy nazwiesz to religia, filozofia, metoda, droga -
            istotne jest czy zyjesz wg danych wskazan. czasem sie to udaje czasem nie ale
            to juz inna bajka:)
            • Gość: jw Re: dzieki! IP: *.punkt.pl / *.punkt.pl 27.11.02, 16:32
              pepanc napisał:

              > IMHO nie ma znaczenia czy nazwiesz to religia,
              > filozofia, metoda, droga -
              > istotne jest czy zyjesz wg danych wskazan.
              >
              Swietnie to ujales. Czasami ludziom wydaje sie, ze zmienia tylko etykietke i
              stana sie od razu innymi ludzmi ;-)

              Pozdrawiam,

              Jaroslaw Wierny
              www.buddyzm.edu.pl
            • Gość: przecinack Re: dzieki! IP: 213.17.250.* 27.11.02, 18:22
              pepanc napisał:
              > jesli wyznajesz jakas religie tzn powinienes
              > starac sie przestrzegac jej zasad
              > a wiec staje sie to twoj styl zycia
              > IMHO te pojecia sie uzupelniaja

              moim zdaniem zawezenie religii do stylu zycia
              jest dosc duzym uproszczeniem, wtedy rzeczywiscie
              mozna powiedziec, ze mozna wierzyc w cokolwiek,
              byleby czlowiek zyl konsekwentnie i w zgodzie
              z prawem i wlasnym sumieniem,
              a religia to nie tylko styl zycia, ale droga do Boga,
              chyba nawet odpowiedz Bogu na jego objawienie;

              mam wrazenie, ze nasze czasy przyniosly ze soba
              wiele propozycji wlasnie religii bez Boga, w ktorych
              to raczej czlowiek czyni siebie samego punktem odniesienia,
              czyli w pewnym sensie stawia siebie na miejscu Boga,
              a moze to skonczyc sie oplakanymi skutkami...
              • stettiner Re: dzieki! 27.11.02, 19:46
                Gość portalu: przecinack napisał:
                >
                > mam wrazenie, ze nasze czasy przyniosly ze soba
                > wiele propozycji wlasnie religii bez Boga, w ktorych
                > to raczej czlowiek czyni siebie samego punktem odniesienia,
                > czyli w pewnym sensie stawia siebie na miejscu Boga,
                > a moze to skonczyc sie oplakanymi skutkami...

                Ideologie czy sposoby na życie i myślenie o świecie, te "religie bez Boga" jak
                to określiłeś to nie jest bynajmniej wynalazek współczesny, wystęowały od
                starożytności i oczywiście można sie upierać, że od zarania dziejów niuchronnie
                gatunek ludzki - czy może cywilizację europejjską miałeś na myśli?- chyli się
                niezmiennie ku upadkowi i z każdym stuleciem jest tego dna bliżej... pozwól że
                nie podzielę tego poglądu. Nie chce mi się też wyciągać tak trywialnych faktów
                że niejedną zbrodnię, całe mnóstwo wojen i prześladowań prowadzono w imie Boga
                i z tymże Bogiem na ustach... bo to jakby powszechnie znane. Nie rozumiem
                dlaczego filozofie dla których człowiek czyni punktem odniesienia sam siebie-
                i drugiego człowieka- mają się skończyć tymi opłakanymi skutkami. Chodzi ci o
                zanik tradycyjbych więzi społecznych? Ależ one nie na religii się opierały i
                żadna religia im nie zapobiegnie! Sądzisz że rodzajowi ludzkiemu potrzebny jest
                bat nad głową w postaci strachu przed kara boską? Bardziej się boję fantyzmu
                religijnego (każego innego zresztą też) który pomaga ludziom przekonanym że
                posiedli jedyną prawdę usprawiedliwić wszelkie zbrodnie, niż świadomej wolności
                ludzi, wierzących w istnenie Absolutu czy w niego nie wierzących.
                • swarozyc Re: Nie boj sie niewiasto! 27.11.02, 20:48
                  Mnie tam Stettiner nie musisz sie bac! Anim ja fanatyk a i duzych ilosci
                  wyznawcow tez nie mam, a ci ktorych mam sa niegrozni; w epoce broni atomowej
                  paraduja z mieczami przy boku...
                • Gość: przecinack Re: dzieki! IP: 213.17.250.* 27.11.02, 23:42
                  stettiner napisała:

                  > ...gatunek ludzki - czy może cywilizację europejjską miałeś na myśli?- chyli
                  się
                  > niezmiennie ku upadkowi i z każdym stuleciem jest tego dna bliżej... pozwól
                  że
                  > nie podzielę tego poglądu.

                  nie mialem na mysli cywilizacji europejskiej,
                  nie sadze, zeby chylila sie ku upadkowi (jeszcze),
                  bardzo ja lubie i podziwiam jej osiagniecia,
                  chociaz szkoda mi patrzyc, jak w naszych czasach
                  staje sie coraz bardziej pusta i jalowa...

                  > Nie rozumiem dlaczego filozofie dla których człowiek czyni punktem
                  odniesienia sam siebie-
                  > i drugiego człowieka- mają się skończyć tymi opłakanymi skutkami. Chodzi ci o
                  > zanik tradycyjbych więzi społecznych?

                  nie chodzi mi o zanik wiezi spolecznych, podobnie jak nie chodzi mi
                  o filozofie czyniace czlowieka swoja osia, mowilem o RELIGIACH,
                  prosze, czytaj uwaznie, co jest napisane...

                  > Sądzisz że rodzajowi ludzkiemu potrzebny jest
                  > bat nad głową w postaci strachu przed kara boską?

                  akurat Bog zupelnie nie kojarzy mi sie z kara ani z batem
                  i mysle, ze to nie jest potrzebne... chociaz sa ludzie,
                  ktorzy z jego powodu nabieraja respektu

                  > Bardziej się boję fantyzmu religijnego (każego innego zresztą też)...

                  ja rowniez nie chcialbym doswiadczyc takiego fanatyzmu
    • Gość: mika Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? IP: 212.244.77.* 25.11.02, 12:24
      No troche nie było miki i juz sie wyzywają!!! Ludy...
      I to w imie konserwatywnych pogladów rzecz jasna.
      Konserwatyzm pojmowany jako trzymanie sie pewnych dogmatów ,pogladów,zasad
      itympodobne jest charakterystyczny dla reigii monoteistycznych takichjak:
      katolicyzm, islam, judaizm.
      Natomiast w Polsce wykształcił się nowy model katolicyzmu: katolicyzm
      niekonserwatywny czyli "róbta co chceta tylko coby mi było wygodnie".
      Pozdrawiam. Mika zzaśfiatóf...
      • Gość: przecinack Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? IP: 213.17.250.* 25.11.02, 12:31
        Gość portalu: mika napisał:

        > No troche nie było miki i juz sie wyzywają!!! Ludy...

        przepraszam, ponioslo mnie letkoooo...

        > Konserwatyzm pojmowany jako trzymanie sie pewnych dogmatów ,pogladów,zasad
        > itympodobne jest charakterystyczny dla reigii monoteistycznych takichjak:
        > katolicyzm, islam, judaizm.

        nie podzielam tego pogladu,
        zobacz, ile w tych religiach jest roznych odlamow i nurtow,
        wydaje mi sie, ze w nich jest sporo miejsca na rozne poszukiwania,
        natomiast konserwatyzm (zamordyzm) stosuje sie w roznych sektach,
        gdzie nie ma miejsca na samodzielne myslenie

        > Natomiast w Polsce wykształcił się nowy model katolicyzmu: katolicyzm
        > niekonserwatywny czyli "róbta co chceta tylko coby mi było wygodnie".

        a wiesz co, to juz chyba przestaje byc modne,
        moim zdaniem juz sie przejaduo...
        • Gość: mika Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? IP: 212.244.77.* 25.11.02, 12:34
          Gość portalu: przecinack napisał:

          > Gość portalu: mika napisał:
          >
          > > No troche nie było miki i juz sie wyzywają!!! Ludy...
          >
          > przepraszam, ponioslo mnie letkoooo...
          >
          > > Konserwatyzm pojmowany jako trzymanie sie pewnych dogmatów ,pogladów,zasad
          >
          > > itympodobne jest charakterystyczny dla reigii monoteistycznych takichjak:
          > > katolicyzm, islam, judaizm.
          >
          > nie podzielam tego pogladu,
          > zobacz, ile w tych religiach jest roznych odlamow i nurtow,
          > wydaje mi sie, ze w nich jest sporo miejsca na rozne poszukiwania,
          > natomiast konserwatyzm (zamordyzm) stosuje sie w roznych sektach,
          > gdzie nie ma miejsca na samodzielne myslenie
          No tak, tylko ,że to "samodzielne myslenie" ma pewne granice, dobrze gadam?
          >
          > > Natomiast w Polsce wykształcił się nowy model katolicyzmu: katolicyzm
          > > niekonserwatywny czyli "róbta co chceta tylko coby mi było wygodnie".
          >
          > a wiesz co, to juz chyba przestaje byc modne,
          > moim zdaniem juz sie przejaduo...
          Oj przejaduo,przejaduo,ale wciąż jest w uzyciu. Znam nawet takowych, co
          gadają ,ze są niewierzący ,ale sa katolikami.....
          No i co teraz? :-(
          • Gość: zapytajnik Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 25.11.02, 12:42
            bo wspolczsny czlek odrzuca wszelkie skrajnosci
            jestem wiec niewierzacym katolikiem
            pawicowym lewakiem
            konserwatywnym wolnomyslicielem
            i nalogowym abstynentem
          • Gość: przecinack moze to jednak nie konserwa? IP: 213.17.250.* 25.11.02, 13:54
            Gość portalu: mika napisał:

            > No tak, tylko ,że to "samodzielne myslenie" ma pewne granice, dobrze gadam?

            wiesz, moim zdaniem wszystko na swiecie ma swoje granice,
            i caly numer polega na tym, aby ich nie przekraczac,
            samodziene myslenie tez ma swoja granice, jest nia
            po prostu prawda, a ja wierze w obiektywna prawde, a nie
            w to, co mi jest akurat w tym momencie przydatne czy przyjemne

            > nowy model katolicyzmu: katolicyzm niekonserwatywny czyli
            > "róbta co chceta tylko coby mi było wygodnie"...
            > Znam nawet takowych, co gadają ,ze są niewierzący ,
            > ale sa katolikami.....
            > No i co teraz? :-(

            to nie jest konserwatywizm lub jego brak,
            ale konsekwencja i jej brak,
            wyobraz sobie konserwatywnego i niekonserwatywnego
            meza lub zone... no i co teraz? ;)
            • Gość: mika Re: moze to jednak nie konserwa? IP: 212.244.77.* 25.11.02, 14:54
              Gość portalu: przecinack napisał:

              > Gość portalu: mika napisał:
              >
              > > No tak, tylko ,że to "samodzielne myslenie" ma pewne granice, dobrze gada
              > m?
              >
              > wiesz, moim zdaniem wszystko na swiecie ma swoje granice,
              > i caly numer polega na tym, aby ich nie przekraczac,
              > samodziene myslenie tez ma swoja granice, jest nia
              > po prostu prawda, a ja wierze w obiektywna prawde, a nie
              > w to, co mi jest akurat w tym momencie przydatne czy przyjemne

              Problem w tym,że niektórzy rozciagaja sobie te granice wg uznania. No i
              wychodzi niezły bigos.
              Ostatnio czytałam pewien artykuł o pewnym rezyserze chyba 5 razy
              rozwiedzionym,który swoje odejścia argumentował: "nie chciałem RANIĆ żony
              (kolejnych żon), więc jak juz zdradziłem to odchodziłem. Uważam to za uczciwe".
              Co jest obiektywna prawda?
              >
              > > nowy model katolicyzmu: katolicyzm niekonserwatywny czyli
              > > "róbta co chceta tylko coby mi było wygodnie"...
              > > Znam nawet takowych, co gadają ,ze są niewierzący ,
              > > ale sa katolikami.....
              > > No i co teraz? :-(
              >
              > to nie jest konserwatywizm lub jego brak,
              > ale konsekwencja i jej brak,
              > wyobraz sobie konserwatywnego i niekonserwatywnego
              > meza lub zone... no i co teraz? ;)
              Ponoc przeciwieństwa sie przyciągają..:-). Ale nie wróże im szczęścia.
              ps. mam nadzieje ,że nie wywołamy jakiejś forumowej burzy :-)))))))))))).....
              pa! Mika

    • _jazzek_ Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? 25.11.02, 14:43
      "Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie."
      Czy mogę mieć w sobie prawo moralne, boga w sercu nie nosząc?
      A żeby być konserwatystą, muszę popierać Kościół?
      • jottka jazzek, 25.11.02, 14:57
        litości, cóżeś ty za książkę dorwał??? :)

        chcesz przeglądu filozofów, którzy się moralnością itepe zajmowali? to może
        zacznij od greków i koncepcji wrzucenia w byt, win niezawinionych i tak dalej?
        • _jazzek_ Re: jazzek, 25.11.02, 15:07
          No dobra, chodzi o to tylko, czy mam w kolejnych wyborach poprzeć PiS czy PO ;D
    • kishony Religia jest skladnikiem agresji. 25.11.02, 15:15
      Nie mam pojecia dlaczego, ale obserwuje, ze w miejscach gdzie dwie rozne
      religia sie spotykaja, zawsze jest konflikt! Zacznijmy od Izraela. Spozmy na
      Irlandie Polnocna, 3.Rzesz, niedawno Bali, 11.wrzesnia itd...

      Mysle, ze brak czlowiekowi ogolnie tolerancji (nie tylko religijnej).
      Tolerancja duzo moze zmienic (przyklad: francuscy uchodzcy religijni w pruskim
      Szczecinie, 19. wiek), na lepsze.

      Bedzie jeszcze gorzej, bo przez globalizacje swiat zrasta sie ze soba, a 11.
      wrzesnia byl tylko poczatkiem.

      Mysle, ze moze nawet bedziemy miec 3. wojne swiatowa, wojne pomiedzy tym
      cywilizowanym, chrzescijanskim a tym niecywilizowanym, tym ciagle gnebionym
      swiatem. Bez tolerancji i zapomnienia tej sztywnej, potencjalnie agresywnej
      religii, juz niedlugo tak bedzie.
    • swarozyc Re: Czy religia jest składnikiem konserwatyzmu? 25.11.02, 19:47
      swarozycyzm? - owszem!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka