the.bill1
06.03.06, 17:00
CHoć chyba ta końcówka wkurzyła towarzystwo wzajemnej adoracji z III RP i Niemiec.
S.: Pod pana przewodnictwem kraj ma się odrodzić, a Trzecia Rzeczpospolita
przekształcić w Czwartą. Jaką ma pan wizję przyszłej Polski?
L.K.: Jeszcze jesteśmy w Trzeciej Rzeczpospolitej, Czwarta to dopiero plan.
Nie ma ona być państwem ideologicznym, wbrew temu, co się twierdzi u was na
Zachodzie. Będzie państwem, które tworzy porządek. Począwszy od lat
dziewięćdziesiątych Polska osiągnęła wielkie sukcesy, przystąpiła do UE i
NATO, rozwinęła przedsiębiorstwa prywatne. Ale istnieje jeszcze wiele
pozostałości i powiązań z dawnej gospodarki socjalistycznej. Najlepszą
gwarancją dla zrobienia wówczas kariery było współdziałanie w starym systemie,
najlepsze szanse mieli naturalnie ludzie z tajnych służb. Te grupy interesów
odgrywają jeszcze dzisiaj dużą rolę, są nawet powiązane z przestępczością
zorganizowaną. Trzeba położyć temu kres, przede wszystkim muszą zostać
zlikwidowane kliki z tajnych służb.
S.: To pachnie polowaniem na czarownice. Pański PiS, rządząca partia Prawo i
Sprawiedliwość, na partnerów do tego kursu wyszukała sobie akurat partię
prawicowo-nacjonalistyczną i nieobliczalnego, karanego wcześniej przywódcę
chłopów, Andrzeja Leppera.
L.K.: To jest szeroko rozpowszechnione nieporozumienie. Żadna ze wspomnianych
partii nie jest partnerem koalicyjnym rządu. Zachodni obserwatorzy tutaj w
Warszawie nie chcą tego po prostu dostrzec. PiS wygrał wybory parlamentarne,
choć tylko niewielką przewagą, a ja zwyciężyłem w wyborach na prezydenta. Mój
brat bliźniak, Jarosław, szef partii i ja poszlibyśmy o zakład, że możliwa
będzie koalicja z liberalną Platformą Obywatelską. Postawili oni jednak
niemożliwe do spełnienia żądania i ponoszą winę za obecną wewnętrzną sytuację
polityczną. Wszystko inne to kłamstwa, które krążą po Europie. PiS i ja nie
mieliśmy żadnego wpływu na tę konstelację.
S.: Pana rząd zdaje się zatem na sojusz z konieczności, z którego także Pan
nie jest naprawdę zadowolony?
L.K.: Więcej na ten temat nie powiem, to jest nasza wewnętrzna sprawa.
S.: Panie prezydencie, bardzo dziękujemy za rozmowę.
calość:
www.pis.org.pl/article.php?id=857