Dodaj do ulubionych

Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:23
A co tu gadac jesli "Dyrektor Żabiński przyznaje: - Nie jestem zwolennikiem
ścieżek asfaltowych. Nie można ich rozebrać i potem odtworzyć, nie
odprowadzają wody deszczowej w głąb. Są też droższe." to ja mowie ze dyrektor
Zabinski klamie, nie ma zielonego pojecia o cenach wykonywania tego typu
inwestycji i co najwazniejsze uwazam ze nie ma bladego pojecia o rowerze,
drogach rowerowych i rowerzystach.
Klamstwem jest mowienie o dwukrotnie wyzszych kosztach, klamstwem jest
mowienie o odprowadzaniu wody deszczowej (obecne drogi z kostki tez nie
odprowadzaja wodym, robia sie na nich kaluze) a szczytem jest klamstwo o tym
ze drogi nie mozna rozebrac i pozniej odtworzyc... Informuje pana dyrektora ze
stosujemy podobne metody co w przypadku innych nawierzchni asfaltowych, nikt
nie buduje drog dla samochodow z kostki!!! Przypomniam Dyrektor Żabińskiemu ze
mowienie rzeczy niezgodnych z prawda jako urzednikowi grozi mu kara!
Wprowadza w blad opinie publiczna!!!
Obserwuj wątek
    • shp80 Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca 06.04.06, 00:32
      "Dyrektor Żabiński przyznaje: - Nie jestem zwolennikiem ścieżek asfaltowych.
      Nie można ich rozebrać i potem odtworzyć, nie odprowadzają wody deszczowej w
      głąb. Są też droższe."

      Dlaczego szanowny dyrektor Żabiński nie jest zwolennikiem kostki na jezdniach?
      Skoro kostka jest tańsza...

      1. Za rozbiórkę i odtworzenie nawierzchni płacą właściciele infrastruktury
      podziemnej, a nie miasto.

      2. Dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich mógłby się nieco orientować w
      przepisach dotyczących dróg, bo to głównie na nie WIM wydaje publiczne
      pieniądze. Podliczył Pan, ile kosztuje utrzymanie ścieżek rowerowych, łącznie z
      koszeniem trawy, która na nowych nawierzchniach asfaltowych nie ma prawa
      występować? Policzył Pan, ile kosztuje przekładanie nierównej drogi?
      Oczywiście, że nie, bo tego się u nas nikt nie robi, a potem ścieżki wyglądają,
      jak wyglądają.. Twierdzenie, że kostka jest droższa od asfaltu jest zwykłym
      kłamstwem - sama robocizna ułożenia kostki jest mniej więcej 10 krotnie wyższa,
      niż mechanicznego rozściełania nawierzchni asfaltowej. Mam kilku znajomych,
      którzy zajmują się kosztorysowaniem, więc wiem mniej więcej, jak to wygląda.
      Owszem - czerwony asfalt, tzw. mastyks grysowy jest o wiele droższy od
      zwykłego, barwionego asfaltu, jednak jest to nawierzchnia w zasadzie
      eskperymentalna i nowatorska. Do tego dochodzi kilka innych czyników, które
      czynią asfalt znacznie lepszą nawierzchnią dla rowerzystów - lepiej odróżniają
      się od chodnikowej kostki, czy płyt. Z naszej ankiety, przeprowadzonej na
      terenie miasta Szczecina wynika, że rowerzyści wolą nawierzchnie asfaltowe.
      Budowanie ścieżek z kostki to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo nie wszyscy będą
      chcieli z nich korzystać.

      3. Woda opadowa, zgodnie z przepisami, ma ze ścieżek spływać, a nie w nie
      wsiąkać (co zresztą przekłada się na szybsze wyeksploatowanie drogi rowerowej,
      gdyż woda wypłukuje piasek i kostka się zapada. Zgodnie z normami,
      nowowybudowana droga rowerowa powinna wytrzymać ok. 20 lat. Potrafię w każdym
      jednym miejscu udowodnić, że tak nie jest). Nawierzchnia drogi rowerowej,
      zgodnie z przepisami, powinna mieć spadek poprzeczny rzędu bodajże 2, czy 3%.
      Skoro nie ma i woda stoi, tzn. że jest to bubel, który w ogóle nie powinien
      przejść odbioru technicznego.


      Pozdro
      Tomek
      • shp80 Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca 06.04.06, 00:44
        I po czwarte:

        Czerwony asfalt powinien być stosowany tylko w miejscach naprawdę koniecznych.
        Na długich trasach, gdzie ścieżki są oddzielone od chodnika pasem zieleni, albo
        biegną zdala od jezdni, nie stoi nic na przeszkodzie, by był to asfalt zwykły,
        w końcu kolor ma mieć tylko charakter informacyjny, by ścieżka nie zlewała się
        np. z jezdnią, a na przejazdach droga rowerowa była dobrze podkreślona.


        Pozdro
        Tomek
        • shp80 Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca 06.04.06, 01:01
          Na ścieżkach znacznie bardziej brakuje dobrego oznakowania poziomego. Dla
          piechoty czerwony kolor kompletnie nic nie znaczy, a po kilku latach kostka
          czerwona zlewa się z kostką szarą..
          Przykro mi to mówić, ale wszystko, czego dotknął się WIM w przeciągu ostatnich
          kilku lat, można o kant..d... Poronione przebiegi ścieżek, poroniona
          nawierzchnia.. Trzy lata temu też zwracałem uwagę projetkantom Autostrady
          Poznańskiej, że nawierzchnia na projektowanej ścieće powinna być asfaltowa.
          Zgodzili się ze mną, bo jeden z tych panów też jeździ rowerem i wie o co
          chodzi, jednak powiedzieli mi, że nie mogą dać asfaltowej, bo nie przyjmą im
          projektu. Kto? WIM oczywiście... A dziś WIM twierdzi, że za późno na
          jakiekolwiek zmiany w projekcie, i że będzie to blokowało inwestycję. A ja się
          pytam: ile będzie kosztowała całkowita wymiana nawierzchni, jak już zrobią z
          tego polbruku i się okaże za rok, że się zapada i trawa rośnie? Nowy projekt,
          nowe roboty - i oczywiście zmarnowane pieniądze podatników...
          Nie wiem, czy jako stowarzyszenie nie podejmiemy wówczas kroków wystąpienia na
          drogę sądową..

          Pozdro
          Tomek
    • Gość: kasiseb Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca IP: 83.168.106.* 06.04.06, 07:03
      jeszcze jedna sprawa - może ZDiTM zajmnie się oczyszczeniem istniejących...
    • skuter70 sprawa jest prosta 06.04.06, 08:26

      trzeba zachecic stoczniowcow (albo kibicow), zeby zaczli protestowac w jakiejs
      sprawie. protestowac czyli wyrywac polbruk ze sciezek rowerowych i rzucac w
      policje.
      Wladza bardzo szybko dojdzie do wniosku, ze asfalt jest lepszy
      • Gość: Gosc Re: sprawa jest prosta IP: .2P1D* / 195.124.114.* 06.04.06, 09:16
        Dyrektor Żabiński przyznaje: - Nie jestem zwolennikiem ścieżek asfaltowych
        **** ty nie masz byc zwolennikiem, tylko masz robic to co do ciebie nalezy a
        jesli trzeba bedzie wydac jeszcze choc zeta na ten zasmarkany polbruk to cie
        osobiscie zaprowadze do prokuratora za niegospodarnosc, trzym sie
        • Gość: ens Re: sprawa jest prosta IP: *.chello.pl 07.04.06, 00:31
          zgadzam sie w 100% ,zwolennik sie znalazl pi3$@#ny. pewnie latwiej sobie cos do kieszeni przewalic z tych kostek.
      • Gość: Tomek2 Re: sprawa jest prosta IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 10:03
        heheh dobry i chyba najbardziej przemawiajacy argument ;) moze daltego w
        Berlinie nie buduja juz z kostki ;)
        pozdro
    • Gość: Bart Po co komu ścieżki rowerowe ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:41
      Po co komu ścieżki rowerowe, skoro większość rowerzystów mając do wyboru jezdnię
      i ścieżkę rowerową i tak woli śmigać między samochodami. Jeśli ktoś nie wierzy,
      niech się uda na ścieżkę z Głębokiego do Pilchowa - szczegónie ciekawe
      obserwacje w sobotni poranek.
      • Gość: zmotoryzowany Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 11:54
        Na Europejskiej również rowarzyści jeżdżą ulicą zamiast ścieżką rowerową
        oddzielona pasem zieleni. Nie raz się z tym spotkałam, bo dość często tamtędy
        jadę.
        • Gość: dzidzia Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... IP: *.chello.pl 06.04.06, 12:10
          Ścieżka na ul.Europejskiej(i wiele innych) nie była sprzątana od jesieni
          2005,zalegają na niej dzisiątki rozbitych butelek i masa psich odchodów,myślę że
          to jest przyczyna jazdy po jezdni przez nielicznych rowerzystów
        • shp80 Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... 06.04.06, 12:38
          Gość portalu: zmotoryzowany napisał(a):

          > Na Europejskiej również rowarzyści jeżdżą ulicą zamiast ścieżką rowerową
          > oddzielona pasem zieleni. Nie raz się z tym spotkałam, bo dość często tamtędy
          > jadę.

          Widzę tutaj kilka opcji:

          1. Nawierzchnia z polbruku (mimo, że kostka niefazowana to i tak pofałdowana i
          w paru miejscach już się rozszczelnia)
          2. Wjazdy na posesje usytuowane co kilkadziesąt metrów, wykonane z cholernie
          trzęsącej kostki.
          3. Droga dla rowerów biegnie tylko po jednej stronie i to zygzakiem, tzn. od
          ronda Uniwersyteckiego jest po lewej stronie, na kolejnym skrzyżowaniu po
          drugiej..

          Nic dziwnego, że w takich sytuacjach ludzie wolą jezdnię - szybciej i wygodniej.


          Pozdro
          Tomek
          • Gość: lokke Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... IP: *.plusgsm.pl 07.04.06, 00:51
            > Widzę tutaj kilka opcji:
            >
            > 1. Nawierzchnia z polbruku (mimo, że kostka niefazowana to i tak pofałdowana
            i
            > w paru miejscach już się rozszczelnia)
            > 2. Wjazdy na posesje usytuowane co kilkadziesąt metrów, wykonane z cholernie
            > trzęsącej kostki.
            > 3. Droga dla rowerów biegnie tylko po jednej stronie i to zygzakiem, tzn. od
            > ronda Uniwersyteckiego jest po lewej stronie, na kolejnym skrzyżowaniu po
            > drugiej..

            Tomek, ty wyluzuj chłopie, mnie wkurza lekko jak muszę cię co rusz wyprzedzać
            na odcinku Pilchowo-Głębokie, pomimo luksusowej ścieżki rowerowej, którą
            przynamniej trzy razy w tygodniu też jadę do pracy...
            Ja rozumiem, że lubisz cienkie gumki jak prorocy komunikacji miejskiej w typie
            marcina h., ale na ten czas w Sz-nie dużo lepiej jest korzystać z opon 2.1 do
            2.25... przynajmniej do czasu kiedy będziemy mieli bardziej progresywne władze
            miejskie.

            pozdrawiam,
            • shp80 Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... 07.04.06, 01:27
              Gość portalu: lokke napisał(a):

              > Tomek, ty wyluzuj chłopie,

              Jestem jak najbardziej luźny..

              >mnie wkurza lekko jak muszę cę co rusz wyprzedzać
              > na odcinku Pilchowo-Głębokie,

              Akurat w Pilchowie nie byłem od co najmniej zeszłego roku :-)
              A jak jadę, to się niestety wbijam na tą pseudościeżynę, klnę i cierpię..
              Chyba, że jadę w większym gronie albo uskuteczniam z kumplami jakiś nocny rajd,
              kiedy samochodów nie ma prawie w ogóle, wtedy wbijam się na jezdnię..

              > pomimo luksusowej ścieżki rowerowej,

              Wiesz co.. Daruj sobie taki "luksus".. Luksus to miałem, jak nie było tej
              ścieżki..

              > którą
              > przynamniej trzy razy w tygodniu też jadę do pracy...

              Współczuję ;-)

              > Ja rozumiem, że lubisz cienkie gumki jak prorocy komunikacji miejskiej w
              > typie
              > marcina h.,

              Bo cieńkie gumki oznaczają mniejsze zmęczenie i szybszy dojazd (o ile
              nawierzchnia jest równa). Nie po to wybieram rower zamiast samochodu, by się
              nim telepać po nierównościach i wkładać wysiłek w toczenie grubej gumy. Od tego
              mam lasy.

              > ale na ten czas w Sz-nie dużo lepiej jest korzystać z opon 2.1 do
              > 2.25...

              Mam tego farta, że do pracy mam niecałe 2km. Na szczęście bez żadnej śmieszki
              rowerowej po drodze, tylko po osiedlowyej ulicy.
              Z laczy 2.1 korzystałem, jak zaczynałem swoją przygodę z rowerem, tj. jakieś 8
              lat temu. W zasadzie dążyłem do tego, by moje kapcie były jak najgrubsze.
              Zmienił mi się styl jazdy, prócz rekreacji zacząłem użytkować rower. Przyszła
              pora, by sobie trochę ułatwić życie :D

              > przynajmniej do czasu kiedy będziemy mieli bardziej progresywne władze
              > miejskie.

              A to już jest problem władz miejskich, czy dostosują się do potrzeb
              użytkowników. Im więcej będą robić pseudościeżek, tym więcej osób będzie je
              ignorować. Mi taki stan rzeczy dałby do myślenia i albo nie robiłbym ścieżek w
              ogóle albo zaczął je budować stosownie do potrzeb i wymogów.


              Pozdro
              Tomek
              • asdf401 Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... 07.04.06, 01:43
                Przypomina mi się program z TVP3 Niezła Jazda, gdzie urzędnik miejski zapytany
                czy czuje się odpowiedzialny za buebel w postaci ścieżki na której nie sposób
                korzystać bo nie można na nią wjechać odpowiedział coś w stylu, że nie jest
                przecież inżynierem aby się znać na takich rzeczach ...ha ha. Co gorsze uważał,
                że wszystko było w związku z tym wyjaśnieniem w porządku.
          • Gość: K A czy nie mozna... IP: *.atrax.pl 07.04.06, 12:33
            ... budowac sciezek rowerowych na jezdni ? W sensie poszerzyc jezdnie o 1,5 m z kazdej strony i na asfalcie wymalowac linie oddzielajaca rowerzystow od aut ? Skoro i tak wiecej ludzi jezdzi ulicami a nie sciezkami.

            Sam chetniej bym byl na rowerze na miescie, ale z Prawobrzeza nie ma w calosci dobrej sciezki by do centrum dojechac...
            • shp80 Re: A czy nie mozna... 07.04.06, 14:07
              Gość portalu: K napisał(a):

              > ... budowac sciezek rowerowych na jezdni ? W sensie poszerzyc jezdnie o 1,5 m
              > z
              > kazdej strony i na asfalcie wymalowac linie oddzielajaca rowerzystow od aut ?
              > Skoro i tak wiecej ludzi jezdzi ulicami a nie sciezkami.

              Można i tak to powinno się w wielu miejscach robić. Takie rozwiązanie ma tylko
              taką wadę (prócz tych, o których napisałem dalej), że nie można jeździć takimi
              rowerowymi pasami w obu kierunkach, a taka opcja czasem ułatwia życie
              (szczególnie na drogach dwujezdniowych). A istota ruchu rowerowego w mieście
              polega też. m.in. na skracaniu sobie drogi i często właśnie tak rowerzyści
              robią.

              > Sam chetniej bym byl na rowerze na miescie, ale z Prawobrzeza nie ma w
              > calosci
              > dobrej sciezki by do centrum dojechac...

              W 2007 roku ma ruszyć budowa ścieżki prawo-lewo. Czy będzie ona dobra - to się
              okaże. Miała być w całości asfaltowa, a już teraz słyszę, że niektórych
              odcinków nie będą zmieniać, tylko wykorzystają to, co istnieje. Dlatego nie ma
              we mnie entuzjazmu, dopóki namacalnie nie poczuję, że ścieżką faktycznie dobrze
              się jeździ..

              Pozdro
              Tomek
      • skuter70 Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... 06.04.06, 12:30
        dopoki sciezki rowerowe beda
        - budowane z bruku
        - zasypane piaskiem
        - pelne psow na smyczach
        - pelne spacerowiczow
        - pelne zupelnie nieobliczalnych dzieci
        - pelne parkujacych samochodow

        dopoty rowerzysci beda ich unikac
      • shp80 Re: Po co komu ścieżki rowerowe ... 06.04.06, 12:30
        Gość portalu: Bart napisał(a):

        > Po co komu ścieżki rowerowe, skoro większość rowerzystów mając do wyboru
        > jezdnięi ścieżkę rowerową i tak woli śmigać między samochodami.

        A jak myślisz - dlaczego tak się dzieje?

        > Jeśli ktoś nie wierzy,
        > niech się uda na ścieżkę z Głębokiego do Pilchowa - szczegónie ciekawe
        > obserwacje w sobotni poranek.

        Ja wiem, że tak jest.

        Pozdro
        Tomek
    • Gość: julka Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 13:34
      gdzie jest Ul. Niedźwiedzia? Tyle już o niej słyszałam, a nadal nie mogę jej
      zlokalizować :)
      • kapitanmo Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca 06.04.06, 15:05
        w okolicy zwierzynieckiej, rysiej, zoologicznej :)
        pozdrawiam
        • Gość: j Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 17:55
          dzięki :)
          • kapitanmo Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca 06.04.06, 23:58
            zawsze do usług :)
    • Gość: Ula Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 18:40
      Uważam, że ścieżki powinny być, jak w niektórych krajach po prostu wydzielonym
      pasem jezdni nie oddzielonym od ulicy wysokim krwężnikiem. Ocecnie ścieżka to
      poprstu część chodnika po której trzeba przepychać się między pieszymi. jak
      wiadomo, ścieżki są niepołączone, krótkie i często po jednej stronie jezdni,
      trzeba więc nie raz zjeżdzać na ulicę, jechać po chodniku itp. Po prostu nie
      opłaca się pokonywać krawężnik by dostać się na kilka minut na ścieżkę po czym
      znowu zjechać na ulicę.
      • shp80 Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca 07.04.06, 01:42
        Gość portalu: Ula napisał(a):

        > Uważam, że ścieżki powinny być, jak w niektórych krajach po prostu
        > wydzielonym
        > pasem jezdni nie oddzielonym od ulicy wysokim krwężnikiem.

        Myślę, że to zależy jeszcze, w jakich miejscach. Jak najbardziej jestem za
        takim rozwiązaniem wszędzie tam, gdzie samochody nie poruszają się zbyt szybko,
        jednak ma ono też swoje wady: w czasie deszczu może nas spotkać niemiły
        prysznic. Taki pas często byłby zastawiany przez samochody. Jednak
        niezaprzeczalną zaletą jest to, że jesteś na jezdni - na wysokości wzroku
        kierowców - jest więc mniejsza szansa na zajechanie drogi przez skręcający
        pojazd. A i krawężników nie trzeba forsować i tak, jak piszesz - nie trzeba się
        użerać z pieszymi. Ale np. na takiej Gdańskiej, Poznańskiej, Przestrzennej,
        Mieszka I, Taczaka moim zdaniem lepiej jednak odsunięte ścieżki (szkoda tylko,
        że na tych dwóch ostatnich ulicach zmarnowano drzemiący w nich potencjał..
        Można to było znacznie lepiej zaplanować.

        Pozdro
        Tomek
        • Gość: Bolek&Lolek Re: Rowerzyści na asfalcie, choć nie do końca IP: 195.245.213.* 07.04.06, 14:11
          Ja osobiście wolę ścieżki oddalone od pojazdów mechanicznych ( wielu z nich
          jest nieobliczalnych!!!)Natomias na ścieżkach asfaltowych możnaby też na
          rolkach pokatać. Wiele razy jeździłem na rowerku w Bremen, aż miło i nie musisz
          tam prosić i tłumaczyć pieszym, że trasą rowerową jedzie się na rowerze a nie
          jest to czerwony chodnik.
          Ps. no i często nasze ścieżki tak jakoś dziwnie się kończą, że nie wiadomo
          co dalej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka