Dodaj do ulubionych

Byłem na Turnieju Tenorów

IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 29.07.06, 16:30
Coraz gorzej co roku- Turniej na psy schodzi- Obsługa tragedia- nie słychać
3/4 orkietry. Bełkot z jakichś starych głosników. Zniekształcone głosy
tenorów..Kurde tragedia..Gratuluje szanownej dyrekcji ...coraz
gorzej ...Szkoda gadać..fuj...
Obserwuj wątek
    • Gość: rekin Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.chello.pl 29.07.06, 18:26
      Po objęciu nowej dyrekcji puścili z dymem trochę kasiory i teraz
      kłopoty ze szmalem jak wszędzie. Ze sponsorami tez krucho bo zaczęli sie pakować
      i nie będa na koniec szastać szmalem ,żeby Pis ich do pierdla nie wsadził za
      niegospodarność , Ale cieszymy się że Zgorzelski wygrał bo należało mu się.
    • Gość: melo Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.chello.pl 29.07.06, 19:03
      Też byłem... schodzi na psy, oj schodzi...
      organizacja = tragedia
      przekręty z "różanym" głosowaniem

      Fajnie, że "swojak" wygrał, ale nie wydaje mi się, żeby był najlepszy...
      Tak drętwo zaśpiewanej pieśni cygańskiej w życiu nie słyszałem!
      Zero serca, zero zaangażowania, zero mowy ciała, zero mimiki, po prostu kawał
      "drewna" na scenie.

      Każdy, kto ma choć trochę słuchu może porównać tegorocznego laureata z
      zeszłorocznym - Stachura bił wszystkich o dwie głowy.
      Całe szczęście, że choć On ubarwił ten koncert.
      Strach pomyśleć, co będzie w przyszłym roku!
      • Gość: meloman Żal ściska ...gardło IP: *.chello.pl 29.07.06, 19:42
        1. Konferansjerka o niebo lepsza od p. Dykiel ("Witam na zamku w Olsztynie!") i
        ubiegłorocznej rozkosznej pindeczki, mylącej nazwiska i tytuły... Zarazem, w
        porównaniu do duetu Fajkowska-Kunc - słabiutko... To już p. Kosiński sam to
        robił lepiej niż żona w duecie w dyrektorem (ale, jak wiadomo, dyrektorowi się
        nie odmawia, gdy chce zarobić trochę kasy). Moja propozycja: na przyszły rok
        zaangażować do prowadzenia tandem Stachura-Skałuba.

        2. Klasy śpiewaków:
        I. Walendowski (nr 6), Bidziński (nr 9), Kalinin (nr 10). Wszyscy trzej
        aktorsko świetni, Walendowski z dobrą dykcją (nieco sepleniący, ale za to jakie
        pianissimo!).
        II. nrnr 2 (Zgorzelski), 4 (Maciejowski - niestety, znakomity, ale zbyt
        sztywny, to nie jego repertuar), 5 (Kulczyk - bywa lepszy w "Pajacach" na
        scenie opery), 7 (Majzner - wyciął koguta w arii Leńskiego, aż miło, ale to się
        może każdemu zdarzyć, poziom przeciętny, jak na tak młodego wykonawcę, jeszcze
        wszystko przed nim), 8 (też kogucik w "Nessun dorma" z "Turandot", ale
        większych problemów nie było, beznamiętnie, spokojnie, na koniec dorzucił nieco
        efektu).
        III. nieporozumienie nr 1 (Majchrzak - w pierwszym utworze, arii z "Rigoletta"
        miał chyba gardłościsk, myślałem, że gość nie dożyje do końca wystepu, kwiczał
        jak zarzynany prosiak), nr 3 (Marzec - najlepsze lata - a były takie? - tego
        pana minęły jakieś dwie dekady temu, z tym wibrato to może udawać Bocellego w
        Domu Pomocy Społecznej, ale nie występować na scenie operowej czy koncertowej).

        3. Wygrana Zgorzelskiego została przyjęta gwizdami (przynajmniej w połowie
        widowni, gdzie siedziałem), część osób zaczęła wychodzić. Na szczęście zaczął
        lać deszcz i można było nie słuchać "popisów" laureata. Zresztą organizacja
        wygranej była perfekcyjna: jako dama serca p. dyrektor szkoły, krzyczące
        dzieciaki, wrzucanie róż pękami do kosza nr 2... Pogratulować logistyki! Biorąc
        pod uwagę, że laureat jest weteranem turnieju (i nigdy dotąd nie wygrał, bo
        zawsze byli lepsi od niego - Borko, Zdunikowski, Stachura, Skałuba,
        Świdziński), można stwierdzić, że wreszcie zmył tę hańbę (startuje, startuje -
        i nic) - a i publiczność odpocznie, bo laureaci nie biorą udziału w dalszych
        edycjach.

        4. Na przyszłość polecałbym nieco popularniejszy repertuar w kwestii
        instrumentalnej: zamiast uwertury do "Oberona" - do "Wolnego strzelca" tegoż
        Webera, dowolną uwerturę Rossiniego (bardzo melodyjne, nawet te mniej znane -
        bo, jak rozumiem, chodzi o coś nieosłuchanego), "Fidelia", "Bajkę" Moniuszki,
        dowolną Mozarta, Glucka. Tym razem ludzie nawet się nie orientowali, że
        orkiestra już gra - zbyt cicho, nieznane melodie, publiczność rozgadana,
        niewyrobiona. Jakby huknęli początkiem "Don Giovanniego", "Cosi fan tutte"
        albo "Wolnego strzelca", to towarzystwo od razu by zamilkło - i to bez
        nagłośnienia.
        • Gość: melo Re: Żal ściska ...gardło IP: *.chello.pl 29.07.06, 20:07
          W większości się zgadzam... tylko nieco wyżej oceniam Kulczyka - wg mnie - jako
          jedyny starał się włożyć maksimum serca w wykonanie. W pierwszym utworze lepszy,
          niestety w drugim nieco słabszy.
          Większość - zwłaszcza w pierwszej części - głównie koncentrowała się na walce ze
          stresem, tylko w samych końcówkach angażowali się nieco śmielej.
          Niemieckie wykonanie Maciejowskiego osobiście odebrałem jako... nietakt.
          • Gość: meloman Re: Żal ściska ...gardło IP: *.chello.pl 29.07.06, 20:13
            nieco wyżej oceniam Kulczyka - wg mnie - jako
            > jedyny starał się włożyć maksimum serca w wykonanie

            Z tym z kolei ja się zgodzę.

            > Niemieckie wykonanie Maciejowskiego osobiście odebrałem jako... nietakt.

            Nie bardzo rozumiem - możesz szerzej?
            • Gość: melo Re: Żal ściska ...gardło IP: *.chello.pl 29.07.06, 20:23
              Po prostu źle odebrałem wykonanie w języku niemieckim, jakby nie ten klimat na
              tamten wieczór, nie ta poetyka - może to jakieś uprzedzenie, a może nie do końca
              dobrze i spójnie dobrany repertuar.
              • Gość: xs Re: Żal ściska ...gardło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.06, 23:18
                Gość portalu: melo napisał(a):

                > Po prostu źle odebrałem wykonanie w języku niemieckim, jakby nie ten klimat na
                > tamten wieczór, nie ta poetyka - może to jakieś uprzedzenie, a może nie do końc
                > a
                > dobrze i spójnie dobrany repertuar.

                To był Mozart, biedaku...Opery Mozarta są w języku niemieckim. Wstukaj sobie w google "mozart"...
                • Gość: melo Re: Żal ściska ...gardło IP: *.chello.pl 30.07.06, 00:26
                  No faktycznie! Niemcy zabraniają tłumaczenia...

                  I dlatego - my biedaki - do dziś piosenki Kiepury musimy po niemiecku słuchać :(

                  buhaha haha...
                • Gość: melo Do xs: IP: *.chello.pl 30.07.06, 00:47
                  Żeby nie było nieporozumień, to pragnę Cię poinformować o pewnych datach:
                  Prapremiera – Wiedeń, Freihaustheater auf der Wien, 30 IX 1791
                  Premiera polska – Warszawa, 1793 (wersja oryginalna), 1802 (wersja polska)

                  Zatem już ponad 200 lat temu niektóre "biedaki" miały możliwość zapoznania się
                  z wersją polską, co racz na przyszłość sprawdzić... ;)
                  • Gość: Gardan Re:Do melo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.06, 01:29
                    Gość portalu: melo napisał(a):

                    > Żeby nie było nieporozumień, to pragnę Cię poinformować o pewnych datach:
                    > Prapremiera – Wiedeń, Freihaustheater auf der Wien, 30 IX 1791
                    > Premiera polska – Warszawa, 1793 (wersja oryginalna), 1802 (wersja polska
                    > )
                    >
                    > Zatem już ponad 200 lat temu niektóre "biedaki" miały możliwość zapoznania się
                    > z wersją polską, co racz na przyszłość sprawdzić... ;)

                    Ja nie jestem żadnym znawcą jak szanowny meloman, ale z tego, co wiem wszystkie KONCERTOWE wykonania śpiewa się w oryginale. Natomiast spektakle operowe można wystawiać w tłumaczeniach.
                    Turniej mi się podobał.

                    • Gość: melo Re:Do melo IP: *.chello.pl 30.07.06, 02:29
                      > Ja nie jestem żadnym znawcą jak szanowny meloman, ale z tego, co wiem wszystkie
                      > KONCERTOWE wykonania śpiewa się w oryginale. Natomiast spektakle operowe można
                      > wystawiać w tłumaczeniach.

                      Może i tak jest, ja tam się pewnie nie znam, ale musisz o tym powiedzieć
                      Stachurze, bo on "biedaczek" niczego nie świadom, nie tylko WIELKĄ SŁAWĘ
                      "pociągnął" po polsku...
                      • Gość: wyjec Re:Do melo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.06, 11:32
                        Gość portalu: melo napisał(a):

                        > Może i tak jest, ja tam się pewnie nie znam, ale musisz o tym powiedzieć
                        > Stachurze, bo on "biedaczek" niczego nie świadom, nie tylko WIELKĄ SŁAWĘ
                        > "pociągnął" po polsku...

                        Gardan miał rację. Arie operowe w wykonaniach kocertowych śpiewa się w oryginale. Operetkowe - w tłumaczeniu. Kuplety Barinkaya z "Barona Cygańskiego" (Wielka sława to żart...) to jest to drugie. Operetka.
                        Proste.
        • Gość: ... Re: Żal ściska ...gardło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.06, 23:01
          Gość portalu: meloman napisał(a):

          > III. nieporozumienie nr 1 (Majchrzak - w pierwszym utworze, arii z "Rigoletta"
          > miał chyba gardłościsk, myślałem, że gość nie dożyje do końca wystepu, kwiczał
          > jak zarzynany prosiak)

          Jak już oceniasz, to pilnuj nazwisk. Żaden Majchrzak nie śpiewał. Z numerem pierwszym wystąpił Krzysztof Marciniak.

        • Gość: xs Re: Żal ściska ...gardło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.06, 23:16
          Gość portalu: meloman napisał(a):

          > 1. Konferansjerka o niebo lepsza od p. Dykiel ("Witam na zamku w Olsztynie!") i
          >
          > ubiegłorocznej rozkosznej pindeczki, mylącej nazwiska i tytuły... Zarazem, w
          > porównaniu do duetu Fajkowska-Kunc - słabiutko... To już p. Kosiński sam to
          > robił lepiej niż żona w duecie w dyrektorem (ale, jak wiadomo, dyrektorowi się
          > nie odmawia, gdy chce zarobić trochę kasy)

          Czyja żona??
          Ewa Filipowicz - Kosińska nie jest żoną Mirosława Kosińskiego. Jej mąż ma na imię Maciej. Zbieżność nazwisk, wyobraź sobie.

          Wiesz, że dzwonią, tylko nie wiesz w jakim kościele.

          Cała reszta napompowanych głupot w podobnej wiedzy, jak ta "żona"...

    • Gość: zaciekawiony Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.globalconnect.pl 29.07.06, 19:44
      posłuchajcie heavy metalu
      • eryk2 Re: Byłem na Turnieju Tenorów 29.07.06, 20:05
        Gość portalu: zaciekawiony napisał(a):

        > posłuchajcie heavy metalu

        To już wolę Majchrzaka w duecie z Marcem...
        • kiciara11 Re: Byłem na Turnieju Tenorów 29.07.06, 20:15
          eryk2 napisał:

          "Jedynym czysto polskim pismem codziennym jest "Nasz Dziennik"

          chyba wasz dziennik;)
        • eryk2 Do mielonego mana 29.07.06, 23:03
          Panie meloman! Dobrze ktoś pana sprostował powyżej! Przez pana też się
          pomyliłem i zasugerowałem - chodziło mi o Marciniaka, a nie Majchrzaka...
    • Gość: :)) Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.06, 23:09
      A mnie się podobało. Jak sobie przypomnę tego kudłatego pajaca, to mnie mdli. Orkiestra prowadzona jak trzeba, poziom śpiewaków wysoki. Co do laureata, to rzeczywiście smutne nieporozumienie, ale sam widziałem stare babsztyle, rozkochane w miejscowym tenorze, które siedziały na drugiej części nie z jedną różą, ale całymi bukietami, które potem wrzucały do kosza p. Zgorzelskiego....

      Jednocześnie mam prośbę, do różnych takich "melomanów" i "znawców": jak już próbujecie pisać recenzję (hihi..), to dodawajcie "moim zdaniem", a nie wypowiadajcie się jak wyrocznia jakaś...Albo - jeśli zajmujecie się takimi ocenami zawodowo - podpisujcie się nazwiskiem, bo inaczej to jest baaardzo śmieszne...Takie małomiasteczkowe popisy...
      • Gość: Jakobi Kochana dyrekcji o irganizatorzy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 30.07.06, 09:25
        Nie jest smaczne odpowiadając na krytyke widza pluc na byłego dyrektora- bez
        którego zreszta nie możecie się obejść. Co roku w koło wałkujecie jego program-
        bez krzty pomysłu na własny.Wswzyskie premiery oprócz zaproszonych gosci sa
        zlewane przez publikę. Taka bezsilna piana tylko Was osmiesza...
        • Gość: Apis. Fakt co roku to samo IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 30.07.06, 09:28
          Stała kopia W.K. - Turniej Tenorów, Nabucco, Cmetarz. i pare własnych
          poronionych pomysłów.
          P.S. A co Wam Bożena Dykiel zawiniła ??? Nawet o to zawiść zżera ??
          • eryk2 Re: Fakt co roku to samo 30.07.06, 13:59
            Gość portalu: Apis. napisał(a):
            > P.S. A co Wam Bożena Dykiel zawiniła ??? Nawet o to zawiść zżera ??

            A słyszał Pan ten bełkot? Miałem wrażenie, że kobieta jest pod wpływem
            środków... Do czasu występu live w Szczecinie wysoko ją ceniłem - myślałem, że
            tylko gra takie proste baby, granatem od pługa oderwane, a w rzeczywistości
            jest błyskotliwa, dowcipna i nadaje się do poprowadzenia wieczoru z muzyką...
            Niestety - jeśli już, to tylko disco polo na campingu...
        • Gość: xxl Re: Kochana dyrekcji o irganizatorzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.06, 17:54
          Myślisz, że w Operze tylko wspominają "wspaniałe" czasy poprzedników i szukają okazji żeby im dokopać? Nie,sądzę, że poprzednia ekipa jest już na śmietniku muzycznej historii Waszego miasta i nikt już sobie nia głowy nie zawraca.
          A jeśli zwyciężył nie ten co trzeba.. cóz, można i trzeba było jego wzorem zorganizować klakę, która przepchnęlaby kogoś innego. Gratuluję zaściankowości w działaniu i myśleniu.
      • Gość: Jasio.M Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 30.07.06, 09:31
        M.S.- Skoro nazywasz poprzednika>>>>>kudłatego pajaca, to mnie mdli<<To czemu
        nie możesz sie obyć bez niego ??? Sam jesteś - KSEROKOPIARKA
        • Gość: wyjec Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.06, 11:36
          Gość portalu: Jasio.M napisał(a):

          > M.S.- Skoro nazywasz poprzednika>>>>>kudłatego pajaca, to m
          > nie mdli<<To czemu
          > nie możesz sie obyć bez niego ?

          Ja tam się mogę obyć bez niego. Ba! Cała Polska może się obyć bez niego. Facet nie ma pracy, nigdzie nie chcą z nim pracować, taki był świetny...
    • Gość: Beatrix212 Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 30.07.06, 23:03
      Jeju fakt siedziałam z tyłu - ledwie słyszałam pare instrumentów- a głos
      Zgorzelskiego brzmiał jak nieprzymierzając z kubła . Przy takiej randze imprezy
      mogła by się Oprea postarać i uszanować widzów .
      • Gość: muza Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.06, 23:13
        On tak ma nawet bez naglosnienia
        • Gość: Albin.S. Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: 217.153.6.* 01.08.06, 10:21
          Mamolita głupotki - a tu trza prać !!!
    • Gość: Edwin.C Re: Byłem na Turnieju Tenorów IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 31.07.06, 10:38
      Taa z tym turniejrm to jak z festiwalem gwiazd w Międzyzdrojach - co roku
      wieksza lipa...Specjalnosc naszego regionu..W przyszłym roku już na to nie
      idę .Zamiast się rozwijać to siada-Taka sztuka-dla sztuki( ODFAJKOWANA) Chyba
      żebysię jakiś prawdziwy organizator za to wziął.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka