pis-mak
16.09.06, 16:43
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3620289.html
Wędka technologiczna. Polska szansa na nowoczesność?
Bartosz Krzyżaniak, Puls Biznesu
2006-09-16, ostatnia aktualizacja 2006-09-16 14:34
Wędka? Czemu nie. Byle pomogła w wydostaniu się z technologicznej prowincji, w której Polska zdążyła już zagrzać miejsce.
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
ZOBACZ TAKŻE
Lubińska chwali się wędką (29-06-06, 18:46)
Rząd chce zwiększyć nakłady na badania i rozwój (B+R). Ma w tym pomóc przygotowany pod kierownictwem Teresy Lubińskiej, sekretarza stanu w kancelarii premiera, program Wędka Technologiczna.
- Chcemy, by dzięki niemu powstało w Polsce kilkaset spółek technologicznych, z których kilkanaście wejdzie na giełdę. Dziś systemu tworzenia tego typu spółek nie ma, a przedsiębiorców jeszcze nie stać na to, aby sami angażowali środki na badania i rozwój, zwłaszcza w zakresie wysokich technologii. Chcemy to zmienić. Program jest po to, by firmy i badacze przygotowali się do jak najbardziej efektywnej absorbcji unijnych środków - mówi Teresa Lubińska.
Potencjał jest...
A jest o o co walczyć. W grę wchodzi 8 mld EUR na lata 2007-13.
- To ponad 4 mld zł rocznie na innowacyjną gospodarkę. Tymczasem cały budżet na naukę w przyszłym roku to 3,3 mld zł. Jeśli odpowiednio się nie przygotujemy, powtórzy się sytuacja z lat 2004-06, kiedy nakłady na B+R miały wynieść 1,65 mld zł, a ostatecznie wyniosły 0,68 mld zł. I nikt się tym nie przejął - uważa Teresa Lubińska.
Wędka Technologiczna zmieni warunki współpracy środowisk biznesowych i naukowo-badawczych. Chodzi o wzrost innowacyjności i wykorzystanie polskiego potencjału intelektualnego.
- A potencjał jest, o czym świadczy m.in. około 400 projektów, które wpłynęły do nas w związku z programem (zainteresowani to głównie ośrodki naukowo-badawcze, lecz także przedsiębiorstwa). Świadczy o nim także 21. miejsce Polski pod względem publikacji badawczych, co należy uznać za znakomite osiągnięcie, zważywszy, iż w klasyfikacji nakładów na B+R czy liczby wdrożonych patentów jesteśmy na szarym końcu stawki - uważa minister Lubińska.
...pomoc ma być
Rzeczywiście, udział eksportu opartego na wysokich technologiach w eksporcie ogółem jest u nas 18-krotnie niższy niż np. w Irlandii. Liczba zgłoszeń do Europejskiego Urzędu Patentowego także pozostawia wiele do życzenia. To efekt m.in. spadających z roku na rok nakładów na B+R, które w ciągu ostatnich piętnastu lat zmniejszyły się o połowę (w relacji do PKB).
Program zakłada m.in. stworzenie ośrodkom badawczym możliwości do komercjalizowania wynalazków i patentów czy utworzenie zespołu koordynującego, który pomagałby w rozwijaniu współpracy i wymianie informacji między badaczami a firmami, wspierałby badaczy finansowo i oceniał ich prace pod względem komercjalizacji na różnych etapach rozwoju.
- Projekty będą sprawnie i prawidłowo oceniane (po raz pierwszy żądamy, by recenzentami były osoby, które mają w swoim dorobku wdrożone patenty). Wybrane zostaną tylko te, które będą miały rzeczywistą szansę na wdrożenie. Od razu powiem, że w Polsce istnieją takie projekty i dowodem na to jest m.in. 400 projektów ostatnio do nas złożonych. Muszą być na światowym poziomie. Inaczej nie ma to najmniejszego sensu - uważa Teresa Lubińska.
Realizacja programu wymaga jednak wsparcia państwa.
- Chcemy, by były to oddzielne środki przeznaczone na wysokie technologie. Z analiz wynika, że będziemy w stanie ruszyć, jeśli na 2007 r. dostaniemy 900 mln zł. Jeśli nie uda się wszystkich wygospodarować w budżecie - poszukamy innych źródeł. Będziemy jednak zabiegać, by się znalazły - zapowiada Teresa Lubińska.
W dwóch kolejnych latach potrzeby wzrosną do odpowiednio 1,2 i 1,5 mld zł.
Bez tego ani rusz
Polska odbiega od światowych standardów nie tylko ze względu na wysokość (niskość) nakładów na B+R, lecz także ze względu na ich strukturę. Na świecie 2/3 środków na badania pochodzi od prywatnych przedsiębiorców, reszta to sektor publiczny. U nas jest odwrotnie: 3/4 środków pochodzi z sektora publicznego, a 1/4 - od firm.
Zdaniem Teresy Lubińskiej, nasze firmy nie są jeszcze gotowe do angażowania się w takie projekty.
- To będzie dla nich problem, gdyż nie będą mogły w nieskończoność budować pozycji konkurencyjnej, opierając się na taniej sile roboczej w Polsce, bo i tak nie damy rady konkurować pod tym względem z Chinami. Nasi przedsiębiorcy nie będą też konkurować kursem walutowym, bo złoty, wskutek uwarunkowań makroekonomicznych (napływ środków z UE, inwestycje zagraniczne, import i konieczność emisji papierów skarbowych zaowocują popytem na złotego), będzie stale się umacniał, co doprowadzi do wyrównywania polskich i europejskich cen towarów i usług. Dlatego wysokie technologie stają się dla przedsiębiorców szansą na dalszy wzrost konkurencyjności - tłumaczy minister Lubińska.