Gość: stec
IP: 213.155.169.*
18.09.06, 16:35
Szanowna Pani Redaktor napisała ostrożnie i asekurancko. Czyżby wstyd było przyznać się do tego, że się podobało. Recenzent to taki biedny autor, który musi trzymać uczucia na wodzy? A może po prostu uczucia są tandetne, a ich okazywanie niemodne, co? Czy jeśli w muzyce, można usłyszeć melodię, a nie daj Boże ją zapamiętać to już jest to pop niegodny bywalców filharmonii i miana prawdziwej sztuki? Są tacy melomani, dla których na każdym koncercie, najciekawszy jest ten awangardowy utwór grany przez orkiestrę na samym początku, zanim jeszcze na scenę wyjdzie dyrygent. To dopiero prawdziwi koneserzy.
Tym trudniejsze zadanie przed twórcami, żeby pisząc „o tym, co dotyka każdego człowieka” nie otrzeć się o kicz. I nie tylko się im to udaje, ale potrafią otworzyć najtwardsze serca. Ta muzyka łączy pokolenia. Pokochali ją słuchacze od lat 3 do 93. Mało, który z twórców może poszczycić się takim osiągnięciem.
Zbigniew Książek i Piotr Rubik oraz doskonali wykonawcy podbili Szczecin po raz drugi. Na koncert przyszli ci, którzy wiedzieli na co idą. Zebrało się ich prawie 3 tys. To piękne, że w naszym mieście jest tylu ludzi o takiej wrażliwości. Chwała organizatorom, bo dokonali rzeczy wspaniałej. Dzięki Wam ten piękny koncert mógł się odbyć. Szczecinianie są Wam wdzięczni i proszą o więcej. Czas na „Psałterz Wrześniowy”. Gdybyśmy jeszcze mogli mieć takiego prezydenta jak Kielce… A pani redaktor serdecznie polecam posłuchać jeszcze raz. Może również dostąpi łaski i usłyszy w tym „pop-symfoniczno-masowym-oratorium” choć parę nut prawdziwej sztuki.(stec)