Gość: krzycho
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.01.07, 13:20
Na ogół jestem zdrowy, więc jestem dla rodzinnego pacjentem idealnym. Ta przychodnia jest niepubliczna z kontraktem z NFZ, za pacjenta, który nie bywa kasa leci, a nikt głowy nie zawraca. Aż przyszedł czas, że lekarz był mi potrzebny i zaraz zaczęły się schody. Te babsztyle w rejestracji (pielęgniarki, podobno, wstyd!) to coś w rodzaju "Misia" Barei, jakiś koszmarek, wiecznie coś żrą, odkładają słuchawkę, żeby telefon im nie przeszkadzał w swobodnej pogawędce, patrzą na pacjenta jak na kosmitę, są niezorganizowane i niekompetentne. O lekarce nawet nie chcę mówić. Dwóch pacjentów, dwóch przedstawicieli handlowych. Przy czym ci drudzy siedzą tam dłużej niż pacjent. Skierowania na badania nie dostałem, bo pani doktor nie dopatrzyła się niczego złego.
Gastrolog, do którego udałem się prywatnie - dopatrzył się złego i dzięki niemu i pobytowi w szpitalu, gdzie problem mi usunięto wracam do zdrowia.
Tzw rodzinna nie dała mi skierowania nawet na badania typu morfologia i OB. Za to dała receptę na No-Spa. To akurat mogę kupić BEZ recepty, ale jeśli tak się leczy, to dziękuję.
Chcę zmienić lekarza rodzinnego, mam do tego prawo. Znacie jakiegoś dobrego? Jakąś sensowną przychodnię, gdzie lekarz leczy, a nie pertraktuje z chłoptasiami z firm farmaceutycznych?
Można prywatnie, pewnie, ale dlaczego? Te proste rzeczy lepiej załatwiać w przychodni, a płacić za rzeczy naprawdę pilne, za specjalistów.
Znacie?