Gość: przyjaciel TL
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.01.07, 19:24
Dzisiaj w Dzienniku Michał Karnowski na 2 stronie napisał jasno: jedyną
osobą, któa wystąpiła przeciwko korupcji w Ministerstwie Finansów była
Minister Teresa Lubińska. Poprzednicy: Gronicki, Raczko, Kołodko, Belka,
Wasilewska-Trenker, Bauc, Balcerowicz, Borowski jakoś nie zauważali, że ich
urzędnicy pod ich bokiem robili "to, co dyktował im układ warszawski, gang
pruszkowski i polityk producent wędlin. Dziesiątki milionów złotych
podatkowych umorzeń uchodziło uwagi księgowych Rzeczpospolitej, ministrów i
często wicepremierów. To wersja optymistyczna, bo jest i gorsza - że
niektórzy wiedzieli. Oby nie była to prawda. Ale niezależnie, który z
ministrów był leniwy, który ślepy, a który naiwny, w tej sprawie nie zdali
egzaminu. Postał i trwał układ na szczycie władzy." To napisał Michał
Karnowski w Dzienniku. A ja tylko po nim powtarzam...
I niech niektórych nie dziwi, że Teresa Lubińska była w czsie wyborów
największym wrogiem układu w Szczecinie. Układ nie mógł dopuścić do tego, aby
została prezydentem Szczecina. Bo z jednej strony, mając wiedzę, czyste ręce
i intencje, pokierowałaby naszym miastem właściwie, a zdrugiej strony układ
zostałby ujawniony i rozbity, tak jak to się stało za sprawą Teresy
Lubińskiej w Ministerstwie Finansów. Niestety, dużo jeszcze czasu musi
upłynąć, aby układ szczeciński obejmujący szeroką scenę postaci z różnych
środowisk został rozbity. Mam wrażenie, że niektórych spraw nie da się już
ujawnić, rozwikłać, ukarać, naprawić. I tak będziemy dryfować po morzu
zależności, korupcji, sprzeniewierzeń, wzajemnych uwikłań... Aż napotkamy na
górę lodową...