Gość: D IP: *.bazapartner.pl 01.02.07, 20:45 zostawia używane przedmioty w różnych miejscach nie odstawiając na miejsce. roztargniona i chaotyczna, ale to jest cięzko znieść... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: zdesperowany mąż Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.bazapartner.pl 01.02.07, 20:52 mam to samo ze swoja zona, nie chodzi o to ze nie dab o pozadek, nie sprzata, nie sciera kurzu ale notoryczne zostawianie po sobie rzeczy w miejscach gdzie nie powinny sie znalezc (skarpetki w kuchni, kosmetyki na kanapie, majtki na podlodze w lazience) doprowadza mnie do szalu. Njgorsze jest to ze nie mam pojecia jak jej tego oduczyc. Probowalem grozby, prosmy, lagodnie i krzykiem i nic nie daje. Wpadlem na pomysl zawstydzania jej ale nie wiem czy to pomoze. Planujemy dziecko ale nie wyobrazam sobie sprzatania po 2 osobach, poza tym przy dziecku musi byc sterylny pozadek, nie wiem jak to dalej bedzie, moze ktos to przeszedl Odpowiedz Link Zgłoś
swantevit Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 01.02.07, 20:57 Mam to samo ze swoja! Notorycznie nie zakreca, badz zakreca zle wszystkie nakretki po szamponie, przyprawach, kosmetykach!! I co najgorsze, demoralizuje mi dzieci!! Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 01.02.07, 20:59 A dzieci maja certyfikat kosze... tfu, slowianskosci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: striptiserka Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:03 A ja mam to samo ze swiom TŻ, próbowałam wszystkiego-nie da się oduczyć bałaganiarstwa. Ja jestem psychopatyczną pedantką; trzeba nauczyć się z tym żyć! Odpowiedz Link Zgłoś
swantevit Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 01.02.07, 21:21 nie zapomniales wziac prozac dzisiaj? Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 01.02.07, 21:25 Rozmowa z Toba zawsze poprawia mi humor - nie musialem:) Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 01.02.07, 21:31 Nie napisze Ci jednak dlaczego tak jest, bo sie na mnie obrazisz;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: easy Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.chello.pl 01.02.07, 21:06 odrąb jej rękę i schowaj w trudno dostępnym miejscu... Odpowiedz Link Zgłoś
kotbehemot6 Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 01.02.07, 21:11 Nooo.... to albo sam postprzątaj, albo znajdz kogoś kto chetnie dorobi sprzątaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
praszczur1 Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 01.02.07, 21:15 Odpowiedż brzmi-trudno.Łatwiej zmienić żonę,niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:24 Ale kobiety balaganiarki mają w sobie więcej emocji. Doceńcie to w łóżku. Pedantka w łóżku może być nie do przyjęcia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: striptiserka Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:30 Ale chętnie przyjmuje? Odpowiedz Link Zgłoś
barbarella30 powinnam dac na msze 03.02.07, 18:43 Jak ja sie ciesze, ze nie wzielam sobie za meza pedanta bo bym sie wykonczyla przy takim!:-)) ps.kilka razy usiadz jej na kosmetyki lezace na kanapie albo wrzuc czarne majtki do pralki z jej ulubiona biala bluzeczka. Powiedz, ze jestes taki roztargniony ostatnio... (nie zdradz sie pod zadnym pozorem, ze zrobiles to specjalnie);-)) Odpowiedz Link Zgłoś
jam-agru Re: powinnam dac na msze 03.02.07, 18:52 Przypomnij sobie, dlaczego się z nią ożeniłeś! Czy wtedy reprezentowała tym 'urocza trzpiotka', a Ty - etap 'jak ona pięknie kopie stół' (Makuszyński)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galoty Re: powinnam dac na msze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 18:53 Barbarella30. Za Twoją wypowiedż już Cię polubiłem. Takie uczucie od pierwszego powiedzenia :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
barbarella30 Re: powinnam dac na msze 03.02.07, 19:07 Dziekuje:-) Ja Ciebie juz dawno polubiłam (tez za jedna z wypowiedzi ale nie przyznam sie ktora konkretnie) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 19:43 Wpierniczyć kilka razy i wszystko będzie pod sznurek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iridia A gdy chlop to nie tyle balaganiarz a raczej... IP: 195.205.158.* 04.02.07, 12:16 Rzadko spotykam kobiety balagniarki ;) Ale jesli chodzi o mezczyzn... Zmora !!! Masakra !!!! Juz nie chodzi o balaganiarstwo ! To zbyt czesto zwykle flejtuchy i brudasy! Rece opadaja ! Ile bys sie nasprzatala nic nie pomoze ! Z czasem czlowiekowi nie chce sie juz walczyc z teoriami, ze dom to nie muzeum.. Pewnie, ze nie muzeum, ale tez nie lumpiarska impreza... Moze, drogi Gosciu twoejj zonie znudzilo sie sprzatanie po tobie i dala sobie na luz... ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: A gdy chlop to nie tyle balaganiarz a raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 15:00 Moja? Moja właśnie obłędnie sprząta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Życzlywy Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.globalconnect.pl 04.02.07, 12:23 Czy żona wie o tym poście? Żałosny jest mąż, który obgaduje ją publicznie (nawet incognito). Ma podstawę do wszczęcia sprawy rozwodowej (przynajmniej w kraju prawa). Pozdrawiam dziewczynę, która za odstawiony kubeczek gdziekolwiek pada publicznie ofiarą tak pospolitej kanalii... Żona albo pedanteria - wybór należy i tak dalej... Tylko czy aby nie za późno trochę? Odpowiedz Link Zgłoś
beatrix13 z tego wniosek,że przeciwieństwa odpychają się 04.02.07, 12:29 i należy dobierać się wg największej ilości podobieństw :zainteresowań,cech charakteru, wtedy odpadną ciagłe pretensje,narzekania i brak porozumienia i zrozumienia; bo dwoje np. pedantów lub dwoje bałaganiarzy nie miałoby takich problemików,które tu urastają do miana tragedii Odpowiedz Link Zgłoś
felerynka Re: z tego wniosek,że przeciwieństwa odpychają si 04.02.07, 12:49 nie masz racji Bea, podobno przeciwieństwa się przyciągają.Inaczej byłoby nudnie być z osobą zupełnie podobną, takim klonem"..bleeeeeee w człowieku kochanym uwielbiamy jego wady nie zalety, problem powstaje gdy uczucie wygasa, trzeba wtedy szukać natychmiast alternatywy, i nie musi to być zmiana partnera Odpowiedz Link Zgłoś
beatrix13 Re: z tego wniosek,że przeciwieństwa odpychają si 04.02.07, 13:28 miłość,czyli chemia wygasa, człowiek się zmienia, więc i partnera trzeba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emeryt Ja kiedyś zleciłem sprzątanie Bratniakowi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 12:35 Nie pomogło. Czy Bratniak jeszcze istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdesperowany mąż Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: 82.177.254.* 13.02.07, 15:35 wie o poscie, kocham ja baaardzo ale ciezko mi z tym balaganem zyc i zadne pieprzone ideologie nie sa potrzebne tylko porady kogos kto moze mial z tym problem i jakos sobie poradzil, pospolita kanalia!? wypraszam sobie, a dzeiwczyna ktora pozdrawiasz jest rownie zazenowana twoja wypowiedzia co ja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zona Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: 217.153.4.* 13.02.07, 15:35 wie, wie :D i trzyma kciuki za męża by dostał dobre rady, jak na razie są ciekawe, chociaz odrąbanie ręki to przesada :D jesteśmy małżeństwem z dużym poczuciem humoru.... przyznam się to ja dla męża założyłam ten wątek, sama nie wiem jak oduczyć się roztargnienia które powoduje głównie to ze coś pozostawię w dziwnym miejscu... albo ..., zawszę zdążę odstawić.... jestem leniuszek ale poza tym to mój mąż na 1000000000 powpdów by mnie kochać :D Pozdrawiam. I tak naprawdę ten watek traktujemy rozrywkowo bo gdtyby był to druzgocący problem poszukalibyśmy poradni małżeńskiej, o ile miłość by nie wygasła wcześniej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zona Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: 217.153.4.* 13.02.07, 15:39 zdesperowany, prosze mi tu nie używać brzydkich wyrażeń!!!! Kocham Cię. Odpowiedz Link Zgłoś
1.bazyl Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa 14.02.07, 13:23 Trzeba najpierw przesledzic, skad sie bierze balagan w domu. Jezeli w dwupokojowym, zalozmy, mieszkaniu zyje razem maz, zona, kilkoro dziatek, pies, kot, dwie swinki morskie, a nad wszystkim unosi sie kanarek i spiewa, przy czym zona i maz pracuja w pelnym wymiarze plus nadgodziny, to nie ma takiej mozliwosci, zeby w mieszkaniu byl porzadek. Nalezy sie z tym faktem pogodzic, i brodzac w zgromadzonych do pol lodki stosach zabawek, gazet, ubran, resztek jedzenia itd., powtarzac sobie za wieszczem "Nieporzadek mily... Niestare byly raczki, ktore go zrobily...". Mozna jeszcze dla ukojenia nerwow od czasu do czasu przyjrzec sie ilustracji Andriollego ze starego wydania Pana Tadeusza do tegoz wersu, celem pocieszenia sie, ze balagan nie tylko w Waszym znajduje sie domu. Jezeli natomiast - pomimo ogolnego zatyrania zony na dwoch etatach + studia podyplomowe w weekendy - maz nadal obstaje przy swojej wizji czystego mieszkania i trzydaniowego obiadu na stole, mozna albo zatrudnic gosposie ( to w wersji 'kochajacy maz'), albo postarac sie zmienic sposob postepowania zony za pomoca, nazwijmy to, stymulacji behawioralnej (to w wersji 'maz okrutnik'). Po prostu kazda rzecz, ktora nie jest na swoim miejscu - konsekwentnie wyrzucac (ew. oddac biednym). Po pewnym czasie zona zrezygnuje z poszukiwania ulubionej bluzki, i bedzie chodzic do pracy tylko w jednym ubraniu. Kazdy bedzie mial tylko jedna lyzke i noz (widelec - jak jest lyzka - w zasadzie mozna uznac za zbedny). Talerze tez w sumie mozna wyrzucic - po pierwsze nie trzeba bedzie zmywac, a po drugie mozna jesc prosto z patelni, albo z gazety. Butow tez w sumie wystarczy jedna para, zima mozna dodatkowo ocieplic onucami. Dzieci moga donaszac po sobie, szczegolnie, jesli chodza do szkoly na rozne zmiany. Posciel tez nie jest tak bardzo potrzebna, przeciez mozna nakryc sie plaszczem. W wersji hard core mozna uzyc tez sposobu z serialu "Desperate Housewives", gdzie zona, w celu wychowania niesprzatajacego meza, wpuscila do kuchni szczura. No ale szczura moze zjesc kot, wiec w zasadzie to sposob na krotka mete. Po pewnym czasie odkryjecie, ze zyjecie zgodnie z lansowanym od jakiegos czasu wnetrzu minimalistycznym, gdzie balaganu nie ma, bo w zasadzie niczego w nim nie ma. I tylko od pustych scian obija sie echo echo cho o..:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: też roztargniona Re: jak oduczyć żonę bałaganiarstwa IP: *.globalconnect.pl 14.02.07, 17:31 W Walentynki taki smrodek dydaktyczny? Nauczyć, oduczyć? Mój kochany, jak go poznałam, zapowiadał się na wielkiego pedanta. Całe szczęście, okazał się typowym "chłopem", za co niebiosom Bóg zapłać. Nie tracimy cennego czasu na nauczanie i pouczanie. Uzgadniamy stanowiska tylko w najważniejszych sprawach. Myślę, że gdyby tak przestać się tym przejmować, to problem zniknie. Twoja pani wie, że za nią odstawisz na miejsce i tutaj może być "pies pogrzebany". Spokojnie, cierpliwie, a wszystko się zmieni na lepsze. Z pouczania nic dobrego nie wyniknie, a może dojść do poważnego konfliktu. Małżeństwo to nie przedszkole, wchodzimy w nie z różnymi nawykami, bośmy dorośli. Odpowiedz Link Zgłoś