Dodaj do ulubionych

wrażenia z porodu na Unii

28.06.07, 23:19
Witam wszystkie ciężaróweczki i już nie-ciężarówki ;-)
Miesiąc temu rodziłam na Unii i chcę podzielić się odczuciami. Zważywszy na
niezbyt dobre opinie o Unii, to byliśmyz mężem mile zaskoczeni. Personel na
porodówce super. Fakt, że mnóstwo ludzi się tam kręciło, ale wszyscy
interesowali się nami i starali być pomocni(była możliwość zastosowania jakiś
środków znieczulających, wyboru najkorzystniejszej pozycji, korzystania z
piłki, worka sako itp., położna/szefowa szkoły rodzenia/ mimo, że do niej nie
chodziliśmy, starała się jak najbardziej pomóc, np. robiąc masaż.W efekcie
poród sn trwał 5 i 1/2 godz., choć gdyby Maja nie rodziła się z tzw.
przodującą rączką, mógłby zakończyć się po 3 godz. Oddział połogowy
(spędziłam tam z Majką 7 dni) wspominamy nieco mniej milej z uwagi na
tragiczne!!! warunki sanitarne (2 prysznice z lat 70-tych połączone z 2
toaletami na cały oddział, brud, brak mydła, papieru, ręczników papierowych).
Jednakże zaangażowanie i pomoc położnych i pielęgniarek z noworodków oceniam
na piątkę. Konkluzja: na Unii dobrze rodzić, ale najlepiej nie leżeć po
porodzie ;-)
Pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • martaewa29 Re: wrażenia z porodu na Unii 29.06.07, 10:16
      Miałas dużo szczęścia na Unii, skoro na połodu chciały przyjść położne i
      wczymkolwiek pomóc. Ja oceniam połóg jako katastrofę tego szpitala.
      Oddział dla noworodków, trudno ocenić dlaczego matka nie może uczestniczyć przy
      myciu jej dziecka, albo przy szczenieniu. Informacje żeby cokolwiek się
      dowiedzieć o stanie zdrowia dziecka graniczy z cudem !!!
      Kolażanka niku nie podaje bo udziela się od czasu do czasu na forum, na karcie
      wypisowej dopiero zobaczyła, że jej syn urodził się bez prawego jądra.

      Szkoda słów dajej pisać.
      • jk1977 Re: wrażenia z porodu na Unii 29.06.07, 11:41
        witam,ja tez mam mieszane odczucia co do tego szpitala.Sam pród ok,faktycznie
        położne miłe i pomocne-zreszta mój poród trwał tylko pare godzin, więc dlatego
        mam pewnie miłe wspomnienia.Pewnie gdybym męczyła siś tam dłużej to może
        miałabym inne zdanie na ten temat.
        Natomiast połóg to katastrofa.Stare łazienki,atmosfera też taka sobie.Fakt jak
        poprosiłam o pomoc to w ciągu dnia przychodziłą położna i pomagałą.A w nocy to
        dzwi miała już zamknięte i spała-więc byłąm zdana tylko na siebie.
        Jeśli chodzi o oddział noworodków to totalna klapa.Pielęgniary złośliwe-nie
        wiem tylko po co w takim razie pracują.Dużo czynności wykonują z łaską.
        Najgorsze jest to ,że nie można uczestniczyć przy pobieraniu krwi.I słyszałam
        jak te maluchy potem płaczą przez 15 minut w sali ,zanim mamy do nich mogą
        wejść.
        Jak ktoś urodzi i po 3 dniach ucieka do domu to można rodzić w tym
        szpitalu.Ale jeśli są jakieś komplikacje-tak jak było w przypaku mojego
        dzidziusia, to szpital ten potrafi doprowadzić do depresji.W dodatku lekarze
        nie udzielaja konkretnych odpowiedzi,straszą .
        Gdybym miała rodzić raz jeszcze to byłoby mi już dużo łatwiej i nie miałoby dla
        mnie aż takiego znaczenia w którym szpitalu bym rodziłą.
        DZIEWCZYNY ŻYCZĘ WAM ŁATWYCH PORODÓW,MĄDRYCH DECYZJI,GRZECZNYCH I SPOKOJNYCH
        BOBASKOW
        • cukiereczek123 Re: wrażenia z porodu na Unii 29.06.07, 13:08
          Ja się zastanawiałam czy nie napisać na ten oddział połogowy i noworodkowy skargi.
          Zostałam wypisana ze szpitala z zapaleniem piersi dlatego że było dużo porodów.
          Na karcie wypisowej miałam że mój syn urodził się 37 tygodniu ciąży, a urodziłam
          go po terminie. Kolejna rzecz na karcie wypisowej napisane jest że mój syn ma
          nie wstąpione prawe jądro, nikt mnie o tym w szpitalu nie poinformował. Jak
          skończył 3 miesiące okazało się że mój syn w ogóle nie ma jądra (prawego) i brak
          mu prawej nerki. Z Unii pojechałam do szpitala do Zdroji, tam rewelacja nie jest
          ale dużo lepiej niż na Unii.

          Dziewczyny nie ma co się sprzeczać o NFZ że dziewczyny wolą Schwet, w Polsce
          jest tragedia, przynajmniej na UNII. Położne na połodu za frajer dostają
          wypłatę, mi robiły łaskę że w ogłe przyszły, NIC NIE CHCIAłY POMOC !!!!
          • jk1977 Re: wrażenia z porodu na Unii 29.06.07, 15:54
            Cukiereczku ja bym napisała na Twoim miejscu skarge.A co niech wiedzą co o nich
            myślisz.Może dyrektor szpitala nie zdaje sobie sprawy co sie dzieje u niego w
            szpitalu.
            Mnie z konieczności pozostania przez pare dni w szpitalu przenieśli na izolatke
            (też z braku miejsc) -gdzie widziałam matki ,które traciły swoje dzieci.JEdna z
            moich koleżanek z pokoju wpadła w depresje.Przestała wogóle chodzić do
            maluszka.Gdyby nie nasza interwencja to dziewczyna gniłaby w tym pokoju.A tak
            chociaż -ja wychodziłam wcześniej,za naszą prośbą przenieśli ją ponownie na
            połóg.Także nie jest za wesoło w szpitalu.TEreaz patrzę na to juz inaczej,ale
            wtedy będąc w szpitalu to moim największym marzeniem było wracać do domu i
            zapomnieć o tym wszystkim.
        • akaspa Re: wrażenia z porodu na Unii 29.06.07, 17:27
          Cześć,
          Faktycznie trzeba się dopytywać lekarzy, szczególnie pediatrów, bo sami z
          siebie nic nie powiedzą na obchodzie; ja ich męczyłam, więc nawet zdarzyło się,
          że lekarka poza godzinami obchodu przyszła do mnie omówić wyniki małej.
          Co do kąpieli i innych czynności na noworodkach, to się wcale nie dziwię
          pielęgniarkom, że nie pozwalają w tym uczestniczyć - muszą jak najszybciej
          hurtowo umyć i przebrać maluszki (kąpiel tam nie ma nic wspólnego z domową
          kąpielą bobasa ;-)) a potem wykonać inne zabiegi, jak np. pobranie krwi,
          zakropienie oczu, szczepienie, a mamy by raczej tylko przeszkadzały. Spędziłam
          tam 7 dni i przez ten czas miałam zastrzeżenie tylko do jednej pielęgniarki -
          takiej sprawiającej wrażenie "zakonnicy". Przez czas naszego pobytu położne z
          połogu co jakiś czas zaglądały do sal, szczególnie jak słyszały płacz
          maluszków. Do koleżanki z pokoju, która miała problemy z karmieniem, zaglądały
          także w nocy. Ja często w nocy karmiłam siedząc na krześle przy otwartych
          drzwiach, by nie przeszkadzać wspólokatorce zapalaniem światła, i za każdym
          razem położna przychodziła by sprawdzić czy wszystko w porządku. Myślę, że
          sobie z córcią dobrze radziłyśmy same (tylko raz słyszałam płacz mojej małej,
          jak ją trochę przetrzymałam z nakarmieniem)więc może dlatego mam dobre zdanie o
          personelu z połogu. Widziałam, że zdarzały się mamy, które prosiły o
          przewinięcie dzieci i położne raz czy dwa to robiły, ale już potem sugerowały
          samodzielność.
          Do depresji to mnie doprowadzał wszechobecny brud i szpitalne jedzenie. Co
          posiłek, to okazywało się,że w ogóle nie nadaje się dla mam karmiących. Np
          drugie śniadanie: jabłko i sok marchwiowy, w drzwiach staje pielęgniarka i
          krzyczy żebyśmy tylko tego nie zjadły, bo zaszkodzimy dzieciom.Ze szpitalnego
          jedzenia dla mam nadaje się jedynie pieczywo i ziemniaki. Poza tym pani
          rozwożąca jedzenie przyznała się, że posiłek na kolację musi już odebrać o
          godz. 15 i ciekawe gdzie go przechowuje? bo "masło" wyglądało nieszczególnie.
          Ja tam przeżyłam tylko dzięki jedzonku mojej teściowej codziennie dowożonym
          przez rodzinkę.

          Wszystkim ciężaróweczkom i niecieżaróweczkom życzę powodzenia z ich maleństwami
          • sylki sorry ale jabłko i sok marchwiowy to akurat mamie 29.06.07, 18:12
            karmiącej wolno jeść i pić.
            Ja rodziłam w Policach i tam przy kąpaniu dzieci mamy uczestniczyły, zresztą
            podobnie jest na Pomorzanach. Dla mnie nie jest wytłumaczeniem, że maja dużo
            maluszków do wykąpania.
          • moskirz moja opinia o unii 09.07.07, 20:42
            rodziłam 30.04.07.. poród cc

            porodówka

            2 sale do porodu SN i 1 operacyjna
            pokoje przedporodowe
            sala pooperacyjna

            2 prysznice(do społu z patologią ciązy)lata 70te

            połozne na porodówce przemiłe i służą pomocą.. poród rodzinny 50zł

            do dyspozycji prysznic ( późny gierek) , piłki i inne bajery.. pozwalają
            rodzić w dowolnej pozycji.. leząłam na połogu z dziewczyną , która rodziła
            naturalnie i parła w pozycji kolankowej i w kucki i na leząco.. byleby było
            jej wygodnie..

            porodówka wyremontowana ale łazienki niestety nie widziały remontu X czasu

            po porodzie naturalnym przenoszą na połóg po około 6h zaś po cc po 8-12h

            opieka okołoporodowa rewelacyjna.. w każdej chwili po cc można dostać zastrzyk
            p/bólowy.. nikt nie znęca się nad dziewczynami

            połóg

            sale 2 osobowe i jedna 3osobowa. nie mogę powiedzieć że są super ale jak na
            oddziały przed remontem nie jest też źle.. gorzej było na patologii ciąży

            położne - zależy na kogo się trafi.. są 2 panie które wywołują kontrowerje o
            których ja osobiście nie dam złego słowa powiedzieć.

            miałam ogromny problem z laktacją.. od większości połoznych słyszałąm"proszę
            przystawiać " ale mało która pokazała jak się TO robi.. prawdziwe abecadło
            zrobiła mi pani połozna romana.. kobieta oschła w obyciu i z miną mopsa
            okazała się moim aniołem.. pomogłą mi przejść przez najcieższe momenty
            połogowe - burzę hormonów i brak pokarmu.. wraz z panią bożeną (kolejna
            nielubiana na oddziale) wyprowadziły moje cycuszki na prostą po nawale z
            zatorem.. dzieki nim i ich doświadczeniu karmienie zuzy to czysta przyjemnośća
            nie kara.. moja kondycja psychiczna była cieniutka.. dzięki tym paniom i ich
            radom stanęłam na nogi a z cycusiów popłnęła rzeka mleka dla mojej córci


            opieka neonatologiczna

            lekarki - jak każdy mają swoje humorki ale jednego nie można im zarzucić -
            profesjonalistki.. chociaz mogłyby wczesniej zacząć obchód dzidziowy, bo
            maludzki niepokoją się z głodu.. szczególnie polecam dr monike bracik ( młoda
            z ciemnymi długimi włosami) i doktor na S ale nie pamietam nazwiska.. wiem,ze
            jexdzi też z wizytami do domu.. dr bracik - typowy łopatolog.. przybiegała jak
            tylko dostała wyniki badania dziecka.. informowała wyczerpująco o stanie
            zdrowia dziecka..

            pielegniarki neonatologiczne - spędziłam z nimi godziny karmiąc zuzię
            podłączoną do pompy infuzyjnej.. widziałam na własne oczy co i jak robią z
            noworodkami.. przyjaźnie nastawione do mam i dzidzi.. nie wyganiają i
            zachęcają do karmienia naturalnego..kapaie - fakt same ale jak poprosiłam czy
            mogłabym zostac i zobaczyc nie pogoniły mnie.. kwestia odpowiedniej rozmowy..

            dziękuję wam za opiekę nad moją córcią.. latałyście po mnie na każde
            kwiknięcie zuzy żebym mogła nakarmić ją piersią.dzięki waszej opiece zuzia jest
            ze mną w domeczku..
            • jj555 Re: moja opinia o unii 09.07.07, 22:20
              moskirz - miałaś jakieś wyjątkowe szczęście, albo umiesz rozmawiać z ludźmi.

              Ja rodziłam już prawie 1,5 roku temu, ale widzę, że nic się nie zmieniło.

              Ta z was która trafiła na babkę prowadzącą szkołę rodzenia też miała szczęście.

              Ja rodziłam z mężem, ale wcale się nami nie interesowali dopóki nie było
              rozwarcia na 10cm, więc wielkie dzięki dla mojego męża bo sama to bym nie dała
              rady, no a razem i po szkole rodzenia to całkiem sprawnie nam poszło.

              Jak już było rozwarcie to mie przetrzymali na bólach partych, bo kończyli
              cesarkę i trochę tu przegięli, ja mówiłam, że już, a oni że jeszcze nie.
              Przyszła jedna babka i powiedziała ,że rozwarcie 8cm, po minucie druga jakaś
              ważniejsza sprawdziła i wszyscy się zbiegli na jej wezwanie, bo się okazało ,że
              jednak ja mam rację. No i przy samym porodzie to tłum był ludzi. a w tym chyba
              tylko 2 praktykantki, więc lekarze się spisali.

              Poród ogólnie ok.

              Połóg tragedia i szkoda mi słów, większość już została powiedziana.
              Po 3 dniach mnie wypisali, po tygodniu wylądowałam z dzieckiem w Zdrojach i tu
              było o niebo lepiej.
              • isabelka20 Re: moja opinia o unii 13.07.07, 22:57
                A ja patologie wspominam ok, no te prysznice to rzeczewiscie maskakra. Na
                porodowce spedzilam prawie dobe, ale zlego slowa nie moge powiedziec, tylko zal
                mam do poloznych ze dziecko po porodzie dostalam doslownie na sekundke, bez
                mozliwosci przystawienia itd. Co do pologu hmm jak dla mnie horror, koszmarny
                personel, paskudne jedzenie, tlumy studentow itd itd. Z opisow widze ze nic sie
                nie zmienilo pomimo tego iz rodzilam 2 lata temu. Nastepne dziecko urodze
                napewno gdzie indziej, w planach Pomorzany, ale to za pare lat :)
                Pozdrawiam cieplo
                iza mama oliwki
                • moskirz tez byli.. 14.07.07, 20:20
                  • moskirz Re: tez byli.. 14.07.07, 20:23
                    sorry.. zapisałam przez przypadek..

                    studenci szwendali sie na pato i na połogu ale wypraszałam ich ... zaden z nich
                    nawet nie zerknał na wkladke, krocze lub rane po cc... zaden mnie ani razu nie
                    przebadał...

                    pomorzany sa równiez szpitalem kliniczntym.. tam tez studentów jak mrówków...
            • sylki moskirz, a czy ty nie jesteś lekarzem? 14.07.07, 07:58
              Czasami jest tak, że lekarze i pielęgniarki mają trochę lepsza opiekę.
              To jest moja opinia, ale może się mylę. I nie chodzi mi tylko o szpital na Unii
              ale o każdy inny.
              • moskirz jestem 14.07.07, 20:20
                ale panie na neo i na połogu nie wiedziały o tym.. w dniu wypisu przyszła pani
                adiunkt i zwróciła sie do mnie tytularnie.. wtedy sie dowiedziały..

                mój zawód nie miał nic wspólnego z zachowaniem w stosunku do mojej osoby czy
                tez mojej córeczki... byłam jedna z wielu pacjentek która przyszła z patologii
                ciazy..
                • sylki Re: jestem 15.07.07, 08:45
                  rozumiem, dlatego pytałam, bo niestety czasami jest tak jak napisałam :(
                  • moskirz Re: jestem 17.07.07, 12:22
                    a racja... strasznie żadko korzystam z pomocy tutułu.. nawet w kolejkę w
                    przychodni nie pcham się bez kolejki.. ot.. taki charakterek.. ;)


                    popatrz sylki.. miałysmy razem rodzic.. mojej sie spieszyło na świat a tak
                    pewnie leżałybysmy razem na oddziale.. :)
                • jj555 Re: jestem 15.07.07, 13:04
                  Ja jednak myślę, że Twój zawód miał coś wspólnego, może jeśli obracasz się w
                  tym środowisku, to wiesz jak postępować z ludźmi z tego środowiska i jak coś na
                  nich wymóc, w jaki sposób poprosić i jak do nich mówić.

                  A zwykła matka po porodzie jest tak wykończona, że jeszcze myślenie o tym jak
                  kogoś do siebie przekonać i poprosić skutecznie o pomoc to już często ponad
                  siły. Mam tu na myśli oczywiście oddział poporodowy.

                  Ja kilka razy prosiłam, żeby popatrzyły czy z piersiami wszystko ok, mówiłam,
                  że coś mi spuchło i nic nie widziały. Ale ja urodziłam w piątek i może tu jest
                  mój pech pogrzebany. Bo bardzo miłe Pani były w piątek, w weekend było fatalnie
                  a w poniedziałek mnie wypisali. Jak w piątek trafiłam na oddział, to w sobotę z
                  mojego pokoju wychodziła dziewczyna która właśnie była bardzo zadowolona z
                  opieki - Pani pomogły jej z piersiami, z karmieniem i ze ściąganiem pokarmu,
                  ale ona była tam ponad tydzień - więc myślę, że mnie te miłe panie niestety
                  ominęły.

                  • moskirz spokojnie.. 17.07.07, 12:20
                    nie tylko ja uzyzkałam pomoc.. warto poprosic 2 panie - bozene i romane.. one
                    sa oschłe w obyciu ale najlepiej doradzą i pomogą...

                    widac naprawde miałas pecha przez wielkie P.. widać wszystko zalezy od ekipy w
                    danym dniu..
    • myszolinek Re: wrażenia z porodu na Unii 17.07.07, 21:40
      Rodziłam na Unii daaaaaaaawno temu bo na początku 2002 roku i widzę, że w
      kwestii warunków na oddziale poporodowym nic się nie zmieniło.
      Ale po kolei.
      Rodziłam bez męża (pojechał do domu bo wszyscy stwierdzili, że ten Wielki Dzień
      to jeszcze nie dziś:))).
      Największy zgrzyt pojawił się na izbie przyjęć dzień przed porodem.Pojechałam
      tam z mężem na KTG (coś mnie pobolewało i takie tam).Byliśmy wieczorem około 20-
      tej bo mój mąż tak wtedy kończył pracę.Jakiś babsztyl wielce obrażony, że sobie
      taką porę wybrałam.Była okropna.Tak bardzo, że ciśnienie mi okropnie skoczyło i
      mąż poprosił o lekarza.Zeszła na dól jakaś Pani doktor i nieźle mnie objechała
      za takie "wnerwianie się w sekundę" ale zrobiła to w bardzo przyjacielski
      sposó.Zmierzyła mi ciśnienie (mężowi też przy okazji).Poszłam wreszcie na to
      KTG. Babsztyl już spokojny wezwał jednak lekarza bo "taaaaakie góry" tam
      zobaczyła.
      I tu druga część historii.
      Lekarz bardzo miły i sympatyczny zarządził, że może by tak USG sobie zrobić bo
      na oddziale spokojnie i ma czas. Na co my, że jasne. Wszystko nam bardzo
      szczegółowo objaśniał.Ekran był duży więc paluszki sobie policzyliśmy i
      widzieliśmy ja pęcherz się opróżnia itd.Bardzo miło i sympatycznie.
      Zaprosił mnie na jutro bo czuł pismo nosem, że długo to już nie potrwa.
      Następnego dnia zlądowałam na Unii o 16-tej. Na izbie przyjęć inna zmaina więc
      było miło.
      I do góry na łużeczko.Trafiłam na tego sama lekarza i od razu mi było lepiej.
      Mogłam pić, chodzić i ogólnie robić co tam sobie chcę.Położne się przedstawiły
      i widząc moją minę usiadły koło mnie i opowiadały śmieszne historie.
      Mój kochany doktorek kazał mi dużo chodzić, ale ja chciałm tylko leżeć na boku
      więc jak nie chodziłam po korytarzu to krzyczał ze swojej dyżurki:"chodzić,
      chodzić kochaniutka nie słyszę tuptania".
      Błagał mnie abym się uwinęła bo mu się urop za parę godzin zaczyna.Na prawdę
      kupa śmiechu.
      Potem już nie byłao tak wesoło. Darłam się jak opętaniec (ale nie bierzcie do
      siebie kochane ciężaróweczki-jak na prawdę ryczę jak mnie komar ugryzie).
      Doktorek siedział przy mnie i razem oddychaliśmy i jak się dało to robił
      wszystko po prostu wszystko aby mi było dobrze. Zuzia urodziła się piękna i
      zdrowa.Doktorek nawet się z nią przywitał.Neonatolog od dzieci przesympatyczna
      i wesoła (Wioletta o ile się nie mylę). Na do widzenie standardowe "do
      zobaczenia za rok" ;).
      Sale poporodowe i łazienki to jeden wielki koszmar.Ale opieka bardzo
      dobra.Zresztą było mi już wszystko jedno. Chciałam do domu. Jedzenie okropne.
      Wszystko tak naprawdę wspominał bardzo miło i sympatycznie.
      Aten najfajnieszy młody doktorek ma na nazwisko Uzar.
      Pozdrawiam doktorka i Was wszystkie!
      • paris4 Re: wrażenia z porodu na Unii 18.07.07, 09:39
        Urodziłam dwójkę dzieci na Unii.
        I powiem tak - porodówka rewelacja - wspaniałe położne - u mnie też była kupa
        śmiechu przy obydwóch porodach. I faktem jest, że jest to chyba jedyny szpital
        w Szczecinie gdzie można cały poród się poruszac będąc jednocześnie podłączonym
        do ktg - więc mama ma komfort a dziecko jest cały czas monitorowane. W dodatku
        nie zwlekają z cesarką godzinami - jak poród nie postępuje nie czekają bóg wie
        na co tylko tną.
        Połóg - warunki faktycznie spartańskie. Na położne nie mogę narzekac- jedne sa
        bardziej miłe i pomocne inne mniej, ale nigdy nie spotkałam się z odmową
        pomocy.
        Pilęgniarki neo tak samo zalezy na kogo się trafi, ale zawsze odpowiadłay na
        pytania, była taka noc, że wszystkie dzieci na salach się darły to same
        przychodziły z neonatologii żeby pomagac.
        Pediatrzy w sumie ok, choc u mnie przy drugim dziecku nastąpił pewnien zgrzyt i
        to rzuciło cień na moja opinie o tamtejszych pediatrach a głównie o organizacji
        ich pracy
        • paris4 Re: wrażenia z porodu na Unii 18.07.07, 09:40
          a zapomniałam dodac, że ekipa lekarzy ginekologów rewelacyjna - profesjonaliści
          do tego bardzo sympatyczni - jeszcze nie trafiłam tam na gbura a trochę ich się
          przewinęło koło mnie przy 2 paorodach, pobytach na patologii itp.
          • martaewa29 Re: wrażenia z porodu na Unii 18.07.07, 18:31
            Do Paris

            Chyba nie miałaś problemu z piersiami, bo mi żadna położna nie chciała pomóc, a
            jak przyszła poględziła i poszła. Lekarze na obchodzie ciągle ze studentami, do
            tego ciągle Engel-Pietrzak, nikomu nie polecam.
            Potwierdzam porodówka rewelacja !!!
            • paris4 Re: wrażenia z porodu na Unii 19.07.07, 08:55
              Ja piszę tylko o SWOICH odczuciach z kilku pobytów na Unii. Nie zachęcam ani
              nie odradzam do rodzenia w tym szpitalu. Każdy podejmuje własne decycje.
              Czy chodzi o dr. Karinę Engel - jeśli tak to złego słowa nie moge powiedziec.
              Studentów tam wcale nie widziałam bo rodziłam w okresie wakacyjnym, zresztą
              jestem zdania, że decydując się na poród w szpitalu klinicznym z obecnością
              studentów należy się liczyc - przeciez można wybrac inny szpital.
              A problemów z piersiami w szpitalu fakt nie miałam za to w domu nieustające
              problemy:/ Ale mojeje sąsiadce któa była po cc położne pomagały. Tak jak
              mówiłam jedne z większym inne z mniejszym zaanagażowaniem
              Ile osób tyle opinii - to są bardzo subiektywne odczucia
      • edzia1602 Re: wrażenia z porodu na Unii 19.07.07, 14:33
        Wiola, czy to Ty łobuzie?
        • myszolinek Re: wrażenia z porodu na Unii 19.07.07, 18:45
          Ciebie Ciotko to wszędzie pełno :)))))
    • viola_j Re: wrażenia z porodu na Unii 12.08.07, 15:32
      Rodzialm na Unii w maju. Wrażenia mam podobne do was. Poród super,
      polożne przemile i super lekarz. Niestety pológ to porażka , bardzo
      niemile polożne , sale malusieńkie, tylko dwa stare prysznice. Ja
      natomiast trafilam na przemilą pediatrę dr Girzejowską. Rodzilam tam
      ze względu na najlepsze zaplecze medyczne dla noworodków. Nie ma co
      ukrywać pracują tam najlepsi specjaliści od noworodków. A to jest
      najważniejsze.
      • jj555 Re: wrażenia z porodu na Unii 12.08.07, 21:28
        A ja słyszałam, że najlepsze noworodki są w zdrojach.....
        • viola_j Re: wrażenia z porodu na Unii 13.08.07, 12:53
          Moja córka już w ciąży miala stwierdzoną torbiel jajnika, dlatego
          rodzilam na UNII. Są tam najlepsi specjaliści np. Docent Gawrych
          najlepszy chirurg dziecięcy w Zachodniopomorskim. Moja córka zostala
          przebadana od czubka glowy po najmniejszy palec u nogi. Nadal
          jesteśmy pod opieką lekarzy z Unii. Polecam bo zainteresowanie
          lekarzy dzieckiem jest ogromne. Bylam informowana o każdym badaniu i
          każdym wyniku. Nie pozostawiają matki bez informacji.Każde dziecko
          jest dla nich ważne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka