Dodaj do ulubionych

rowerowe wakacje

04.07.07, 08:38
gdybyscie mogly/li spakowac sakwy, wziac rower, to dokad byscie pojechaly/li?
jaki kierunek swiata? mi marzyla sie w tym roku wyprawa ze znajomymi do
turcji, a poki co to siedze w pracy i nic z tego nie bedzie :( nie dostane 3
miesiecy urlopu ;) a szkoda ;(((
Obserwuj wątek
    • buka007 Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 09:43
      turcja moze byc, a jaka trase mieliscie w planie??
      • kotabma Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 10:34
        chcielismy sie dolaczyc do zorganizowanej wyprawy z Brukseli do Turcji/na Cypr
        chocby tylko na troche, ale i tak nawet na 2 tygodnie nie wyjdzie :(
        trasa idzie przez
        belgie/holandie/niemcy/czechy/polske/ukraine/rumunie/bulgarie/turcje/ew. na
        cypr)
        a moglo byc tak fajnie (spanie w namiotach, lokalne jedzenie i picie,poznanie
        innych kultur, mycie raz na kilka dni ;) )

        • niewidzialna_l Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 10:50
          nigdy nie byłam na rowerowych wakacjach,przewaznie rower mam przyczepiony do
          auta.Raz z nami pojechał do Chorwacji,ale nie udało sie tam na nim pojezdzic.Nie
          wyobrazam sobie,ze mam obładowana z sakwami w spiekacym słoncu,pokonywac
          codziennie 100km ,albo wiecej.
          • kotabma Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 11:02
            ja raz bylam na rowerowych wakacjach - to byly najlepsze wakacje w moim zyciu.
            jezdzilismy ponad 100 km dziennie, czesto nie bylo gdzie sie umyc, spalismy w
            namiotach, jedlismy duuuuzo slodyczy
            wrocilam po takich wakacjach bardzo zmeczona fizycznie, ale wypoczeta
            psychicznie ;)
            i wtedy tez stwierdzilam ze mam szczescie ze mieszkam w Polsce (bylismy na
            wschodzie)
            • niewidzialna_l Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 11:12
              moze bym zasmoczyła,kto wie,ale zdecydowanie wole łazic po górach,zwiedzac
              jaskinie, zamki,i przemieszczac sie z miejsca na miejsce autem.Pewnie rowerem
              nie zwiedziałabym Bosni i Hercegowiny.Bo tam strach sie bac.
        • buka007 Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 12:00
          Matko jedyna, rowerem do Turcji?!?!
          Eee.. myslałam, ze do Turcji samolotem i po samej Turcji rowerkiem..
          A jak się wyznacza taką trasę, to jakimi drogami?? Polnymi, sciezkami
          rowerowymi, czy jak??
          • kotabma Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 12:33
            jesli sa drogi rowerowe to droga rowerowa,
            jesli nie to mniej uczeszczanymi drogami
            jesli trzeba dojechac autostrada to organizatorzy zglaszaja na policji i w
            niektorych krajach pozwola przejechac kilka km, zeby dostac sie na mniej
            uczeszcana droge, ale wtedy trzeba sie liczyc z tym, ze policja bedzie nas
            kontrolowac na trasie calego przejazdu przez autostrade
            jesli wjezdzamy do duzego miasta a nie ma tam drog rowerowych to
            wtedu "otrzymujemu" np 2 radiowozy i nas eskortuja zeby nic nam sie nie stalo ;)
            • buka007 Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 14:09
              kotabma napisała:


              > jesli trzeba dojechac autostrada to organizatorzy zglaszaja na policji i w
              > niektorych krajach pozwola przejechac kilka km, zeby dostac sie na mniej
              > uczeszcana droge, ale wtedy trzeba sie liczyc z tym, ze policja bedzie nas
              > kontrolowac na trasie calego przejazdu przez autostrade
              > jesli wjezdzamy do duzego miasta a nie ma tam drog rowerowych to
              > wtedu "otrzymujemu" np 2 radiowozy i nas eskortuja zeby nic nam sie nie
              stalo ;
              ---
              a ile kosztuje was takie eskortowanie przez policje??
              • kotabma Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 14:34
                zakladam, ze nic - oni dbaja o swoj dobry wizerunek i nasze bezpieczenstwo
                takie ich zadanie :) u nas jak ktos organizuje jakas impreze rowerowa to tez
                mozna zalatwic eskorte policji.
                nie wiem jakie sa formalnosci ale mozna bo zama uczestniczylam w
                takich "rajdach"
    • sibeliuss Re: rowerowe wakacje 04.07.07, 22:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34848&w=65126029&a=65126029
      • niewidzialna_l Re: rowerowe wakacje 05.07.07, 07:34
        Na zlotach Garbusów,tez mielismy eskorty policyjne, w kazdym miescie.Było to
        nieodpłatne.
    • kriss67 Re: rowerowe wakacje 06.07.07, 11:16
      Heloł:)
      Polecam Wam Karkonosze. Szklarska Poreba albo Karpacz. Kapitalne trasy zarówno
      na rower górski jak i po szosie. I dostosowane w sumie do róznych użytkowników.
      Od wielbicieli katowania do jazdy turystycznej. Na miejscu mozna kupic za
      grosze lokalne przewodniki rowerowe.

      Superanckie są też Gorce. Wjazd z Obidowej na Turbacz - rewelka:)
      • niewidzialna_l Re: rowerowe wakacje 06.07.07, 11:50
        a ,czy jest opcja samego zjazdu z górek?
        • kriss67 Re: rowerowe wakacje 06.07.07, 12:38
          Jest:)
          W Szklarskiej Porebie jest wyciąg który zabiera i ludziki, i rowery.
          Aha, zapomniałem o Szczawnicy. Tam polecam wyciąg na szczyt, hm.... o ile
          pamietam góra nazywa sie Wysoka. Można sie wwieźc na góre i tam granią
          pojeżdzic. Przy ładnej pogodzie kapitalny widok na Tatry:)

          Pozdro
          Krzysztof
    • kriss67 Jedna z moich tras górskich:) 06.07.07, 12:46
      Trasa na Karkonoską Przełecz:)

      Autem dojechaliśmy do Borowic, żeby zaoszczędzić parę kilometrów. Plecaki
      wypchane niemiłosiernie - kurtki, bluzy, napoje. Ja już siedzę na swojej
      maszynie gotowy do drogi, a mój przyjaciel przekopuje cały samochód. Nagle z
      niepewna miną wypalił, że nie zabrał z Karpacza..... spodenek rowerowych!!!
      Normalna załamka. Proponuje mu, żeby pojechał w samych slipach. Jaka była jego
      reakcja nie muszę tłumaczyć. Szybka decyzja, ja zostaje na parkingu przy
      rowerach, Wojtek grzeje z powrotem po spodenki.
      Jadąc w Karkonosze miałem uszkodzoną przednią przerzutkę. Ustawiłem więc
      łańcuch na sztywno na środkowym blacie sądząc, że to wystarczy. W jakim byłem
      błędzie!!! Ten wjazd na przełęcz nie kosztowałby mnie tyle wysiłku gdybym miał
      w pełni sprawny napęd. Najgorszy jest pierwszy kilometr. Na około 800m zaczyna
      się wypłaszczenie i tu z drobnymi przerwami na złapanie oddechu da się jechać.
      Sielanka kończy się na drugim kilometrze - na przemian pchanie i jechanie. Od
      trzeciego kilometra dla mnie to już było praktycznie podchodzenie, z drobnymi
      wyjątkami. Pogodę mieliśmy doskonałą, więc w chwilach przerwy można się było
      oddać kontemplacji piękna krajobrazu. Tylko na samym szczycie smutny widok -
      setki suchych drzew, pewnie skutki klęski ekologicznej.
      Powiem Ci Marku, że przy Odrodzeniu i w całej okolicy spotkaliśmy mnóstwo
      rowerzystów. Polacy, Czesi, sporo Niemców. Rowery przeróżne, górale, trekingi,
      kolarki. Można było odczuć miłą, międzynarodową, rowerową wieź...
      Zjechaliśmy trochę do Czech, ale nie do Spindlerowego Młyna. Baliśmy się, że
      nie damy rady podjechać z powrotem na przełęcz.
      W drodze z przełęczy przydarzył mi się następujący przypadek - po pierwszym
      kilometrze zjazdu obręcz tak mi spuchła, że zablokowała hamulec! Pisk i wycie
      niesamowite. Pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego. Tak więc do dołu
      zrobiliśmy jeszcze dwie przerwy, żeby nie wykończyć hamulców. Chciałem na tym
      odcinku pobić swój rekord prędkości w dół, ale nic z tego. Częste zakręty i
      nierówny asfalt.
      Jak zauważyłem większość rowerzystów podjeżdża na Przełęcz Karkonowską od
      strony Czech, polski odcinek służy raczej do zjazdu. Jeszcze uwaga natury
      lingwistycznej. Myślałem że z Czechami spokojnie się dogadam. Ale byłem w
      błędzie. Pani w kiosku za nic nie chciała zrozumieć, że chcemy zakupić po trzy
      pocztówki i trzy znaczki. Ale jakoś w końcu poszło.
      A sobotę z samego rana zrobiliśmy sobie jedną pętle `królewskiego' etapu TdP.
      Mowie Ci, zjazd do Sosnówki i Miłkowa to praktycznie 10 km w dół!!! No, ale
      potem trzeba wrócić....
      Przełęcz Karkonowska stanowi część rowerowego szlaku `Europejski Szlak Rowerowy
      Liczyrzepa ER2'. Szlak jest dokładnie oznakowany, nie sposób się zgubić. Na
      parkingach mapki. Tych rowerowych było w sumie więcej niż pieszych.

      Pozdro
      Krzysztof
      • niewidzialna_l Re: Jedna z moich tras górskich:) 06.07.07, 13:55
        piekna jazda,czy te spodenki sa konieczne?Starsznie nie mesko wygladaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka