Dodaj do ulubionych

Chopin - jakim go pamietam...

25.06.03, 13:36
Fryderyk Chopin

Ojciec Fryderyka byl Francuzem, który majac siedemnascie lat przybyl do
Polski. Spolonizowa sie niezwykle predko, w czym dopomoglo mu niewatpliwie
małzenstwo z polska szlachcianka Justyna Krzyłanowska. Z małzenstwa tego w
1810 roku urodzi sit Fryderyk. Byl dzieckiem niezwykle wrazliwym, wykazujacym
olbrzymie uzdolnienia muzyczne. Rodzice postanowili go zatem ksztalcic na
pianiste i w konsekwencji trafil do warszawskiego konserwatorium. Kiedy je
skonczyl, rektor Józef Elsner nazwa go geniuszem muzycznym.
Mlody pianista stal sie wkrótce ulubiencem warszawskich salonów, poprzez
które wkroczyl w wielki swiat artystyczny. Pomogly mu w tym niewatpliwie
kobiety, poniewaz przystojny artysta byl przez nie nieustannie adorowany.
Jedna z jego pierwszych sympatii byla Aleksandryna de Moriolles, córka
guwernera wielkiego ksiecia. Znal ja wlasciwie od dziecka i mlodziencze
uczucie mialo charakter czysto platoniczny.
Podczas pobytu w Dusznikach szesnastoletni Fryderyk rzekomo zakochal sie w
niejakiej Libuszy, córce czeskiego robotnika, która nalewala kuracjuszom wody
ze zródla. Kiedy jej ojciec ulegl wypadkowi, mlodzieniec urzadzil w
uzdrowisku koncert dobroczynny, aby wspomóc osierocona rodzine. Wspólczesny
Chopinowi Eugeniusz Skrodzki wspominal takze o schadzkach mlodego pianisty na
wislanej skarpie z jakas nieznana panienka oraz o tym, ze o jego wzgledy
zabiegaly Anna i Klara Magnuszewskie, Emilia Elsnerówna, a nawet Wanda
Zajaczek, córka namiestnika Królestwa.
W 1829 roku dziewietnastoletni Fryderyk wyruszy z koncertami do Wiednia.
Zawrócil tam glowe wiedenskiej pianistce Marii Leopoldynie Blahetka, której
musialo byc ze “mna dobrze, kiedy mi swoja kompozycje na odjezdzie z wlasnor
cznym podpisem na pamiatke, dala" pisal. Romans ów trwal krótko. Chopin w
Wiedniu przebywal tylko kilka dni i chociaz odwiedzil to miasto jeszcze po
roku, nie jest pewne, czy sie wówczas spotkali.
Po powrocie do Warszawy flirtowal ze spiewaczka Henrietta Sontag, a pózniej z
owdowiala hrabina Laurf Czosnowska, której maz zastrzelil sie wczesniej z
zazdrosci.
Pierwsza jego prawdziwa miloscia stala sie dopiero Konstancja Gladkowska,
która poznal w 1829 lub 1830 roku. Dorodna jasnowlosa dziewczyna o
szafirowych oczach byla córka burgrabiego zamku warszawskiego. Milosc do niej
okazala sie nader gwaltowna, chociaz ja ukrywal i w listach do swojego
przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego pisal: “Jekeli masz jakie podejrzenia
milosne, tak jak wielu ludzi w Warszawie, odrzuc je i przekonaj sie, ze
umialbym wyzszym byc nad wszystko tam, gdzie idzie o moje ja i gdybym byl
rozkochanym, pary lat dluzej jeszcze bym potrafil ukryc nedzne i niedorzeczne
zapaly". Swoim rodzicom nie powiedzia takze o Konstancji i wmawial im, iz
flirtuje w tym czasie z Aleksandryna de Moriolles. O Gnadkowska byl przy tym
niezwykle zazdrosny i kiedy widzial, jak umizgaja sie do niej polscy i
rosyjscy oficerowie, czyni jej z tego powodu wyrzuty, a nierzadko dochodzi
pomiedzy nimi takze do sprzeczek....(...)

cd moze nastapi...
Obserwuj wątek
    • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn2 26.06.03, 12:47
      Konstancja stanowila wszakze typ kobiety, która potrzebuje adoracji, i czesto
      nie potrafila zrozumiec jego pretensji. Chociaz flirtowala z adiutantem
      wielkiego ksiecia, Biezobrazowem oraz oficerami Gresserem i Pisarzewskim, na
      swój sposób kochala zapewne równiez Chopina. Kiedy jednak w 1831 roku opuncil
      on Polske i udal sie do Paryza, nie zamierzala dochowywac mu wiernosci. Juz po
      roku poslubila bogatego ziemianina Józefa Grabowskiego. Historia mówiaca o tym,
      ze przez cale swoje zycie przechowywala listy Fryderyka i spalila je dopiero
      przed swoja smiercia, jest zapewne apokryfem wymyslonym przez pózniejszych
      biografów artysty.
      Chopin nie kultywowal tez zbyt dlugo tego uczucia. Jadac do Francji, zatrzymal
      sin w Wiedniu, gdzie nawiazal romans z Teresa Froehlich. Kiedy pod koniec 1831
      roku pojawil sie w Paryzu, od razu zawrócil w glowie pieknym paryzankom. Antoni
      Orlowski pisal bowiem, ze “Chopin wszystkim kobietom glowy zawraca, a w
      mezczyznach zazdrosc wznieca". Romansowal podobno ze swoja sasiadka z bulwaru
      Poissonnire oraz z wychowanica Johanna Pixisa, pianistka Francillz. Wkrotce
      trafil do salonu pieknej hrabiny Delfiny Potockiej, ktora po jornych romansach
      z Flahautem i ksieciem Orleanu odbywala wlasnie uczuciowa kwarantanne. Pomny
      słow Dufoura, “ze za kochanka muz uznaja cie wtedy, gdy zostaniesz kochankiem
      muzy owej i dobrze utytuowanej", Fryderyk poczal asystowac pienknej hrabinie i
      przekonal sie, ze nie jest jej obojetny. Jeden z francuskich biografow Chopina
      pisal: “Fryderyk ulegl czarowi tej pieknej bestii milosci. Od pierwszego razu
      zawrociła mu w gjowie. Pyszny glos Delfiny oczarowal go. Akompaniowal jej na
      fortepianie, usilowal, odgadnac jej dusze. Milosc platoniczna, do ktorej Chopin
      usiiowal ja nakwonic, wydawala sie Delfinie komiczna i niemozliwa, oddala mu
      sie, nim ja o to poprosil. Przygoda trwala niedlugo, ale Delfina zachowala
      zawsze dla Chopina szczere uczucia". Podobnego zdania byl takze Anglik William
      Murdoch, wedlug ktorego ”kochali sie, z tym ze ona byla strona czynna, gdy
      Chopin nie byl bardziej zdecydowany w milosci niz w innych sprawach. Przez
      pewien czas byl szczesliwy. Gdyby ten zwiazek utrwalil sie, karta jego zycia
      bylaby odmienna, gdyz ona byla stworzeniem bardzo ludzkim". Ich zwiazek rozpadl
      sie wowczas, kiedy Delfina nawiazala romans z wielkim ksieciem Michalem.
      Wkrotce potem spotkala zreszta Zygmunta Krasickiego.
      Chopin zadurzyl sie w miedzyczasie w Marii Wodzijskiej, niezbyt wprawdzie
      przystojnej, ale czarujcej panience, w ktorej kochal sie wczesniej Juliusz
      Slowacki. Spotkali sie w Dreznie, gdzie Wodzijska poprosila go o lekcje muzyki.
      Byc moze, ze uzyskal z jej strony jakies obietnice, poniewaz kiedy Wodzijscy
      wybrali sie do Marienbadu, pojechal tam za nimi. Naleny przypuszczal, ze
      poprosil ja wtedy o reke i chyba zosta przyjety, gdyz Juliusz Slowacki pisal na
      ten temat do matki: Mowia, ze sie Chopin z Maria Wodzijska, a niegdy z moja
      Maria, ozeni. Moze poszla za niego dla mnie, bo mowia ludzie, ze Chopin do mnie
      jak dwie krople wody podobny. Jak to sentymentalne podle za czlowieka podobnego
      temu, ktorego pierwsza miloscia sie kochalo". Slowacki mylil sie, Wodzinska nie
      poslubila Chopina. (...)
      • Gość: Zuza Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn2 IP: *.arkonskie.v.pl 26.06.03, 16:07
        Dlaczego tak póżno ten referat dziewczyny miały właśnie pisać o Chpinie w maju
        na ocene po czymś takim muzowana szóstka.
        • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn2 26.06.03, 16:10
          Zuziu, po tym referacie mozna tylko ze szkoly wyleciec...
          • Gość: Zuza Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn2 IP: *.arkonskie.v.pl 26.06.03, 17:29
            swarozyc napisała:

            > Zuziu, po tym referacie mozna tylko ze szkoly wyleciec...
            >
            >
            >
            zaręczam Ci że po tym artykule moje dziewczyny przyniosłyby szóstki takie
            inteligentne stworzenie ich uczy "sztuki".Ale arytkuł mi się podoba.
            • Gość: Gryf Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn2 IP: 80.55.144.* 28.06.03, 08:06
              Swarozycu drogi czyś swiadomie pominal J.Sand ?
              A moze z Twojej strony jest to odwet za pomysl J.Sand wywiezienia chorego juz
              Chopina na Majorke gdzie w opuszczonym zimnym wilgotnym klasztorze choroba
              poczynila nieodwracalne spustoszenie!





              Dzis pozwolilem sloncu aby wstalo wczesniej niz ja.
              • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 30.06.03, 15:11

                Na przeszkodzie stanal zapewne ojciec dziewczyny, ktory biorac pod uwage stan
                zdrowia artysty, nie wyrazil ostatecznie zgody na malzenstwo. W 1837 roku
                Fryderyk zachorowal bowiem na gruzlice i rozeszla sie nawet wiadomosc o jego
                smierci. Wodzioski mial takze do niego pretensje, ze nie przyja ofiarowywanego
                mu tytulu nadwornego pianisty Jego Wysokosci Cesarza Rosji.
                Gdy zatem Maria wraz z rodzicami wrocila do Polski, korespondencja pomiedzy
                mowna takZe wykluczy9, io rozstanie[tekst, niestety, niezrozumialy dla mnie,Sw-
                c] Chopina z Wodziska nastapilo za sprawa George Sand, ktora poznal w 1837
                roku. Nie zrobila na nim poczatkowo najlepszego wrazenia: ”Coz to za
                antypatyczna kobieta ta pani Sand, pisal podobno. Czy to naprawde kobieta?
                Jestem sklonny watpic". Sand, zauroczona kompozytorem, przyslala mu jednak na
                bileciku ”Uwielbiam pana" i wyznaczyla intymne spotkanie. Chopin dlugo sin
                wahal. Liszt, ktory byl tego wszystkiego bezposrednim swiadkiem, pisal,
                ze: ”Chopin zdawal sie odczuwac lek przed ta kobieta, tak bardzo gorujaca nad
                innymi... Unika jej, odwleka spotkanie; pani Sand nie miala o tym pojecia i w
                urzekajacej prostocie ducha, ktora stanowi jeden z jej najszlachetniejszych
                powabow, nie odgadla owej obawy ducha. Sama uczynila pierwszy krok i i widok
                jej niebawem rozproszyl uprzedzenie, z jakim Chopin odnosil sie do kobiet
                piszacych".
                Kiedy lody zostaly wreszcie przelamane, zakochal sie w tej energicznej
                kobiecie bez pamieci, gdyz wyznal , juz po miesiacu: Trzykrotnie sie z nia
                widzialem. Patrzyla mi gdyboko w oczy gdy gralem. Byla to muzyka nieco smutna,
                legenda Dunaju; jej oczy zapatrzone w moich, oczy ciemne, oczy dziwne? Serce
                moje zostalo zdobyte. Widzialem ja potem dwukrotnie. Kocha mnie... Aurora, coz
                za urocze imie".
                Trzeba jednak oddac pisarce sprawiedliwosc , ze zanim uwiodla Chopina,
                dowiadywala sie, czy jego uczucie do Marii Wodzirskiej juz wygaslo. Jezeli
                Chopin jest szczesliwy lub moze byc dzieki niej szczesliwy, niech tak bedzie.
                Jezeli ma by nieszczesliwy, prosze mu na to nie pozwolic . Jezeli moze byc
                szczesliwszy przy mnie, nie przestajac z nia byc szczejliwym, ja moge zrobic
                to samo. Jezeli nie moze byc szczesliwy dzieki mnie, nie bedac z nim
                nieszczesliwym, trzeba abysmy sie unikali i by o mnie zapomnial . Nie ma nic
                poza tymi czterema mozliwosciami". Gotowa byba zatem usunom sie z zycia
                kompozytora i stlumic w zarodku zawiazujacy sie romans.
                Zakochany Chopin nie chcial juz niczego przerywac i jesienia 1838 roku udali
                sie wspolnie na Majorke. Rozpoczal sie w ten sposob ich dziewiecioletni
                zwiazek. George Sand pisala o nim malarzowi Delacroix: Trwam nadal w upojeniu,
                w jakim mnie Pan widzial ostatni raz. Ani chmurki na tym czystym niebie...
                Zaczynam wierzyc, ze bywaja anioly przebrane za mezczyzne... Gdyby Bog zeslal
                mi za godzine smierc, nie skarzylabym sie, bo mijaja juz trzy miesiace nie
                zakloconego niczym upojenia". Po poczatkowych uniesieniach Fryderyk zacznie
                znow chorowac i w starszej od siebie o osiem lat przyjaciolce znalazl przede
                wszystkim opiekunke. Pielegnowala go w jego chorobie i ze stoickim spokojem
                znosila zmienne humory. Adam Mickiewicz, ktory obserwowal ten zwiazek, nazywal
                Chopina ”wampirem moralnym i krzyzem" pisarki.
                • Gość: Gryf Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 IP: 80.55.144.* 30.06.03, 17:52
                  G.Sand a nie jak napisalem J.Sand to bardzo ciekawa postac swojej epoki.Byla
                  ona klasycznym "bekartem" to znaczy tatus baron badz hrabia swawolil sobie z
                  praczka domowa ze zwiazku tego narodzila sie G.Sand. Po smierci rodzicow
                  kilkuletnia G.Sand znalazla opieke u despotycznej babki , matki tatusia barona.
                  Babcia G.Sand przez caly czas wypominala wnuczce jej "bekarcie"
                  pochodzenie.Po smierci nic nie zapisala G.Sand ale G.Sand wyszla za maz za
                  bardzo bogatego czlowieka ktory nie nacieszyl sie nasza bohaterka bo umar,
                  zostawiajac wielki majatek.Z cielawostek zapamietalem , ze G.Sand miala odwage
                  chodzic w spodniach w epoce gdzie stroj ten byl wylacznie zarezerwowany dla
                  mezczyzn.Zwiazek z Chopinem mial swoje wzloty i upadki.Fryderyk zdradzal w tym
                  czasie G.Sand min z ksiezna Izabela Czartoryska.





                  Dzis pozwolilem sloncu aby wstalo wczesniej niz ja.
                  • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 30.06.03, 17:57
                    Fajny chlopak jestes, Gryfcio...:-)
                    • Gość: Gryf Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 IP: 80.55.147.* 30.06.03, 20:04
                      swarozyc napisała:

                      > Fajny chlopak jestes, Gryfcio...:-)

                      Kurde tylko tyle!!!



                      Dzis pozwolilem sloncu ,aby wstalo wczesniej niz ja.
                      • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 30.06.03, 21:04
                        a co? ode milosna mialem Ci odwalic...:-)
                        • Gość: Gryf Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 IP: 80.55.147.* 30.06.03, 21:32
                          Wiesz Swarozyc nie chce podwazac Twojej wiedzy na temat rodziny Chopinow
                          ale "stary" Fryderyka Chopina to mial chyba wiecej lat niz 17-nascie gdy
                          przybyl do Polski i to wcale nie z milosnych wzgledow a z prozaicznej
                          przyczyny poszukiwania pracy jako nauczyciel francuskiego [tylko blagam nie
                          kojarz tego z seksem].I wiesz co on chyba miszkal w Niemczech czy jak tam sie
                          zwaly te niemieckie panstewka.





                          Dzisw pozwolilem sloncu, aby wstalo wczesniej niz ja.
                          • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 30.06.03, 21:39
                            Gryfcio, mnie sie wszystko z d...a kojarzy...._:)
                          • Gość: Gryf Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn3 IP: *.net.pl 01.07.03, 22:54
                            A wiesz Ty Swarozycu , ze Chopin spotkal sie z Mickiewiczem [w Paryzu] i
                            miedzy innymi Wieszcz namawial Chopina na zmiane pisowni nazwiska na Szopen
                            badz Szopinski!




                            Dzis pozwolilem sloncu, aby wstalo wczesniej niz ja.
                            • swarozyc Re: Gryf 02.07.03, 20:53
                              A co mu Chopin przeszkadzal? Szlajal sie po calej europie, pieprzyl wszystko
                              co mialo "czarnego luda" miedzy nogami az w koncu zmarl na cholere czy syfa
                              (jak twierdzi Aska) i oglupial swoj narod swymi manifestami. To mu nie
                              przeszkadzalo?
                              • Gość: Gryf Re: Swarozyc! IP: 80.55.147.* 02.07.03, 21:30
                                swarozyc napisała:

                                > A co mu Chopin przeszkadzal? Szlajal sie po calej europie, pieprzyl wszystko
                                > co mialo "czarnego luda" miedzy nogami az w koncu zmarl na cholere czy syfa
                                > (jak twierdzi Aska) i oglupial swoj narod swymi manifestami. To mu nie
                                > przeszkadzalo?

                                Jak wiesz moja sympatia do Ciebie ma fundament w Twoich wypowiedziach
                                nierzadko kontrowersyjnych!W twej krotkiej zwiezlej wypowiedzi dostrzegam
                                prowokacje!Bo co masz na mysli mowiac:"oglupial........." To dzieki
                                patriotycznej tworczosci WIESZCZA narod przetrwal zniewolenie zaborow ba
                                nawet "komuny".Jestem goracym zwolennikiem "proroka" i jego autorytetu.Takich
                                autorytetow nam Polakom bardzo brakuje w trudnym obecnym okresie!!!!



                                Dzis pozwolilem sloncu, aby wstalo wczesniej niz ja.
                • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn4 01.07.03, 20:23
                  Chopina ”wampirem moralnym i krzyzem" pisarki.
                  W 1839 roku George Sand zawiozla Fryderyka do swojej posiadlosci w Nohant,
                  gdzie miala spedzic z przerwami najblidsze osiem lat. Przebywaly tam takze jej
                  dzieci: syn Maurycy i corka Solange. Ta ostatnia wkroczyc miala niebawem w
                  zycie pianisty.
                  Pierwsze lato na wsi bylo szczesliwe, ale wkrotce obawa i niepokoj wkradac sie
                  poczely pomiedzy kochankow. Chopin byl slabej postury i notorycznie chorowal ,
                  nie mogac zanadto oddawac sie milosnym rozkoszom. George Sand, pomimo jego
                  sprzeciwow, zmusila go do seksualnego umiaru, a pozniej do calkowitego
                  wyrzeczenia sie milosci zmyslowej. W 1847 roku pisala do Wojciecha
                  Grzymaly: ”Od siedmiu lat zyje z nim i z innymi jak dziewica. Przedwczesnie
                  zaczynam udawas starosc, nawet bez wysilku, tak bardzo bylam zmeczona
                  namietnosciami i rozczarowana; i to juz bezpowrotnie. Jezeli jakas kobieta na
                  swiecie powinna byla wzbudzic w nim calkowite zaufanie, to ja, ale on nigdy
                  tego nie zrozumial".
                  Chopin jej pozorna ozieblosc, przypisywal oczywiscie stosunkom milosnym z
                  innymi mezczyznami i coraz bardziej cierpia z zazdrosci. I wtedy wlasnie do
                  akcji wkroczyla Solange. Zbuntowana przeciwko swojej matce, kokietowac poczela
                  artyste, a on poddal sie calkowicie jej urokowi. W listach, ktore do niej
                  pisal, tyle bylo dwuznacznosci i niedomowien, iz mozna przypuszczac, ze mloda
                  dziewczyna uwiodla kochanka wlasnej matki. Snul on nawet niedorzeczne
                  projekty, ze ja poslubi.
                  W Nohant zjawil sie tymczasem mlody rzezbiarz August Closinger, mezczyzna
                  wybuchowy i brutalny. Mowiono, ze zostal najpierw kochankiem matki, a pozniej
                  uwiodl jej corke, ktora zaszla z nim w ciaze. George Sand musiala zerwac
                  projektowane malzenstwo corki z Ferdynandem de Preaulx i wydac ja za
                  Closingera.
                  Fryderyk przezyl to bardzo mocno, wyjechal z Nohant, rozchorowan sie i cale
                  dwa tygodnie przelezal w lozku. Solange snula jednak dalej swoje intrygi.
                  Podburzac miala przeciwko matce i bratu i w Nohant doszlo nawet do gorszacych
                  rekoczynow. George Sand wymowila corce mieszkanie. Pisala pozniej do swojej
                  przyjaciolki: ”To diabelskie stadco wyjechalo wczoraj wieczorem, zadluzone po
                  uszy, tryumfujace w bezwstydzie i pozostawiajac w okolicy pamiec skandalu,
                  ktorego nigdy nie zdolaja zatrzec".
                  Solange postanowila sklocic ostatecznie Chopina ze swoja matka. Opowiedziala
                  mu, ze romansuje ona z Victorem Borie i Eugeniuszem Lambert i ze pozbywa sie
                  jej z domu tylko dlatego, aby nie miec swiadka swoich gorszacych romansow.
                  Chopin uwierzyl i przeslal swojej przyjaciolce list pelny wyrzutow i oskarzen.
                  George Sand zrozumiala, ze jest to koniec ich przyjazni. ”zegnaj, Przyjacielu!
                  Niech Pan sie szybko wyleczy ze swoich cierpien. Bede Bogu dziekowac za to
                  dziwne zakonczenie dziewieciu lat naszej przyjazni. Prosz mi czasem doniesc o
                  sobie. A co do reszty, to nie warto do tego powracac", napisala do niego. Na
                  ten list Chopin juz nie odpowiedzial.
                  Stan zdrowia kompozytora ulegl w tym czasie gwaltownemu pogorszeniu. Georges
                  Mathias pisal, ze ”Chopin... przedstawial bolesny widok. Byl obrazem
                  wycieczenia, zgarbiony, z glowa pochylona ku przodowi".
                  • swarozyc Re: Chopin - jakim go pamietam...cdn 5 02.07.03, 21:56
                    Plotka glosila wprawdzie, ze odnowil wtedy romans z Delfina Potocka, ale
                    wydaje sie to zupelnie nieprawdopodobne. Schorowany artysta nie mial zupelnie
                    sil na burzliwe romanse, chociaz o jego wzgledy zabiegaly wyraznie Marcelina
                    Czartoryska, Maria de Roziores, Eliza Gavard i Natalia Obriezkow. Przyjal
                    jedynie zaproszenie zakochanej w nim Jane Stirling i na krotko pojechal do
                    Anglii.
                    Jane byla piekna i sentymentalna kobieta, chociaz nie pierwszej juz mlodosci.
                    Miala wtedy czterdziesci cztery lata, a jej spozniona milosc do Chopina
                    wyrosla na gruncie kultu dla jego muzyki. Nie mozna wykluczyc, ze u jego boku
                    chciala spelnic role podobna do tej, jaka uprzednio odgrywala George Sand. W
                    Anglii artysta czul sie jednak nie najlepiej i pisal stamtad dosc smutne
                    listy: ”Dzisiaj rano mniej sie dusze, ale przez caly ubiegly tydzien bylem do
                    niczego... Jeszcze nie przyzwyczailem sie do londynskiego powietrza, a zycie
                    wsrod wizyt, obiadow i wieczorow towarzyskich, ciaza mi bardzo. W ostatnich
                    dniach plulem krwia".
                    Opieka, jaka roztoczyla nad nim Jane, sprawila, iz poczatkowo mowiono o ich
                    rychlym malzenstwie. Uwierzyl w nie nawet przyjaciel Chopina, Wojciech
                    Grzymala. Pogloskom tym Fryderyk zdecydowanie zaprzeczal: ”Czyzbys mnie
                    zapomnial, zeby wnosic z moich listow, w ktorych Ci pisalem, ze jestem coraz
                    slabszy, nudniejszy, bez nadziei zadnej, bez siedziby, zeby z tego [nie
                    zrozumialy tekst]. W dzien, w ktorym odebralem od ciebie poczciwy i kochany
                    Twoj list, napisalem rodzaj porzadku z moimi gratami do zrobienia w przypadku,
                    gdybym gdzies zdechl".
                    W listopadzie 1848 roku Chopin powrocil do Paryza. Byl bardzo slaby i z rzadka
                    tylko opuszczal swoje mieszkanie. Wezwal z Polski siostre Ludwike, aby ta
                    towarzyszyla mu w ostatnich godzinach zycia. Zmarl w pazdzierniku 1849 roku,
                    przezywszy niespelna czterdziesci lat. Przed smiercia odwiedzila go Delfina
                    Potocka i Solange. George Sand, ktora czekala na przyjazny gest z jego strony,
                    pisala: ”Gdyby mnie by wezwal do siebie podczas ktoregos z moich krotkich
                    pobytow w Paryzu, bylabym przyszla do niego; gdyby byl napisal do mnie lub
                    kazal napisac serdeczne slowo, bylabym mu odpowiedziala, ale teraz czyz
                    istotnie pragnie uslyszec ode mnie slowa przyjazni, przebaczenia lub
                    jakiegokolwiek dowodu zainteresowania?" Na to pytanie nikt jednak nigdy nie
                    odpowiedzial. Gloszono natomiast, iz umierajac wyszeptal: Mawiala mi, ze umre
                    w jej ramionach".
                    Kompozytor Hector Berlioz napisal po jego smierci: Po dlugiej i straszliwej
                    agonii Chopin umarl. Nie zastosujemy do konwencjonalnej formuly, mowiac, ze
                    smierc jego jest strata dla sztuki. Niestety! Chopin stracony byl dla muzyki
                    od dosc dawna. Jego oslabienie i cierpienia tak sie wzmogly, ze nie byl juz w
                    stanie ani grac na fortepianie, ani komponowac ... Stad to odosobnienie... zle
                    tlumaczone przez wielu i przypisywane przez jednych wzgardliwej dumie, przez
                    innych czarnej melancholii, cechom w rownym stopniu obcym charakterowi tego
                    uroczego i znakomitego artysty".
                    KONIEC


                    Jerzy Jankowski "Nieromantyczni romantycy"

                    republika.pl/toporzel/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka