Dodaj do ulubionych

gorsze dzieci

IP: 83.18.220.* 14.10.07, 12:44
fajnie to zabrzmiało w piątek....to jakby kwintesenscja pomysłu
kaczora na świat, nie? wyselekcjonować, odizolować, przykładnie
ukarać. powodzenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: sc masz racje, powinnismy je przytulic i pochwalic... IP: *.ccc.de 14.10.07, 13:01
      wiadomosci.wp.pl/kat,35116,wid,8629670,wiadomosc.html?ticaid=14a34

      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8686543,wiadomosc.html?ticaid=14a34

      www.biznesnet.pl/ar/20/122827/trzej,nieletni,zabojcy,odpowiedza,jak,dorosli.html

      www.mediweb.pl/psyche/wyswietl.php?id=1265
      • Gość: selawi Re: masz racje, powinnismy je przytulic i pochwal IP: 83.18.220.* 14.10.07, 13:14
        w szkole mojego dziecka ( 1 klasa podstawówka) są dwie godziny
        religii tygodniowo. Zajęcia sponsorowane przez nasze podatki, ale
        poza jakąkolwiek kontrolą merytoryczną państwa. Śmiem przypuszczać,
        że gdyby te pieniądze przeznaczono na cotygodniowe, 2-godzinne
        zajęcia prowadzone przez psychologów i pedagogów, gdzie byłoby
        miejsce na zabawy integracyjne, na umacnianie więzi w grupie, na
        spotkania z ludźmi, którzy mają jakiś pomysł na działalność lokalną,
        na aktywizowanie dzieciaków- np. organizowanie akcji pomocy dla
        dzieci w szpitalach czy domach dziecka ( a więc działanie
        zorientowane na cel, na pomoc), to tych "gorszych dzieci" mogłoby
        być znacznie mniej. Gdyby szmal wywalony w błoto na mundurki
        przeznaczyć na choćby niwelowanie różnic kulturowych dzieci gorzej
        sytuowanych, mniej by było poczucia nierówności, zawiści czy
        niesprawiedliwości. Ale fakt- lepiej podzielić na gorszych i
        lepszych i umundurować. Powodzenia.
        • Gość: Vlad.H. smiem tweirdzic ze gdyby IP: 80.53.41.* 14.10.07, 23:52
          zamiast religi wprowadzono logike to to moglibysmy miec znacznie mniej mordercow
          - problem z wieloma ludzmi jest taki ze nie potrafia ocenic swoich dzialan w
          dalszej perspektywie czasu, w wypadku dzieci jest jeszcze gorzej bo czas dla
          nich jest wlascwie liniowy i ograniczony do tu i teraz - religia nie daje im
          zadnej szansy na logiczna analize wlasnych dzialan, wyszukiwanie sciezek
          krytycznych czy estymacje przyszlosci.
          Religia nie daje zadnych odpowiedzi opartych na przemyslaniach i intelekcie -
          tworzy zludne wrazenie ze wszystko zostalo juz okreslone, zaplanowane i czlowiek
          ograniczyc sie ma wylacznie do realziacji jakiego niedostepnego boskiego planu.
        • mamoniowa303 Re: masz racje, powinnismy je przytulic i pochwal 15.10.07, 00:11
          Jednym slowem to szkola ma wychowywac nasze pociechy, przemoc,
          przestepstwa biora sie z powodu zlego programu ?
          Przepraszam bardzo, jaka jest zatem rola rodzicow w ksztaltowaniu
          dziecka?
          Naprawde trzeba psychologow, aby zorganizowac pomoc dla szpitali i
          domow dziecka? Taka inicjatywa nie moze wyjsc od mamy czy taty?
          • Gość: Vlad.H. Czlowiek ksztaltowany jest nieustannie IP: 80.53.41.* 15.10.07, 00:28
            w domu, szkole, kosciele... jakosc wychowania jest wypadkowa tego.
          • Gość: selawi Re: masz racje, powinnismy je przytulic i pochwal IP: 83.18.220.* 15.10.07, 09:12
            przepraszam bardzo, skoro szkoła nie jest min. in. od wychowywania,
            od przekazywania jakiś wartości, to na kiego ch.... religia w
            szkole? te apele, pedagog, na grzyba to? A co do rodziców- nie wiem,
            czy wiesz, nie żyjemy w swiecie idealnym i kłopot polega na tym, że
            nie w każdym domu przekazuje się cokolwiek dobrego. Od tego, od
            wyrównywania tych różnic, mogłaby być szkoła. Gdyby nie jechała na
            pasku Kościoła.
            Zabawne jest to, że akurat moje dziecko nie chodzi na religie, za to
            jeździ do szpitala dziecięcego i zawozi zabawki, wybiera rzeczy,
            które chce oddać do Caritasu. A w szkółce z działań prospołecznych
            widzi jebitne "wystawki" z napisami stop aborcji i stop eutanazji.
            Wykonywane przez uczniów klasy 4....Napewno szkoła sprawi, że stanie
            się świadomym, dobrym człowiekiem, otwartym na innych, hahahaha.
          • Gość: DamaKier Re: masz racje, powinnismy je przytulic i pochwal IP: 83.18.220.* 15.10.07, 10:15
            mamoniowa303 napisała:

            > Jednym slowem to szkola ma wychowywac nasze pociechy, przemoc,
            > przestepstwa biora sie z powodu zlego programu ?
            > Przepraszam bardzo, jaka jest zatem rola rodzicow w ksztaltowaniu
            > dziecka?
            > Naprawde trzeba psychologow, aby zorganizowac pomoc dla szpitali i
            > domow dziecka? Taka inicjatywa nie moze wyjsc od mamy czy taty

            A nie możesz wpaść na prosty pomysł, że może to być zadanie wspólne
            dla szkoły i rodziny?
            Ozywiście, powiedzieć, że przestępstwa biorą się ze złej pracy
            szkoły to uproszczenie, ale zła praca szkoły na pewno jest jedną z
            przyczyn.
            Co do religii w szkole - szkoła jako jedno z głównych przesłań
            wychowawczych powinna nieść przesłanie, że należy szanować innego
            człowieka niezależnie od jego przekonań i wiary. Religia bliźnich o
            innych przekonaniach z założenia przedstawia jako tych, którzy
            błądzą. Nie może uczyć szacunku do ich postawy skoro zakłada
            potrzebę nawracania na wiarę. Dlatego powinna być poza szkołą.
            • andreas.007 jednak dom 15.10.07, 17:37
              Damo nie wolno, zaden rodzic nie powinien
              zrzucac obowiazku i odpowiedzialnosci za wychowanie
              swojego dziecka na szkołe...
              Taki rodzic jest wyrodny, który liczy na to
              ze jakis system wychowa jego dziecko,
              kazdy system wychowa tak, jak system potrzebuje,
              a nie tak jak rodzic chce.

              Takie myslenie, to zaszłośc z czasów socjalizmu wmawianego!

              Nigdy - powtarzam - nigdy szkoła nie wychowa...
              na co Wy liczycie, szkoła moze nauczyc, powtarzam może jedynie...

              Moim zdaniem, taka samo jak religia, sekty,
              partie i sprzedaz odreczna powinny byc
              poza szkołami i urzedami panstwowymi!

              Wprawdzie 90 proc. Polaków deklaruje wiare,
              a wiec sa podstawy do religii w szkołach!
              • Gość: kiełbaska Ogłoszenie wyborcze bez finansowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 17:59
                Jeżeli w przyszłym roku trawa ma być zielona głosuj na Platformę
                Obywatelską.
              • 1.bazyl Re: jednak dom 15.10.07, 20:54
                To nie jest tak, ze dziecko slucha i jest ksztaltowane przez
                rodzicow wylacznie, ktorzy wracaja z pracy o szostej (jak dobrze
                pojdzie) na szybkiego robia cos cieplego do jedzenia, miedzy praniem
                a sprzataniem spojrza, czy lekcje odrobione, i zagonia do lozka. Tak
                wyglada rzeczywistosc w wielu polskich domach.

                Oczywiscie, ze wplyw rodzicow jest bardzo wazny - ale nie
                demonizujmy go. Vlad H. ma racje (wyjatkowo sie z nim zgadzam:), ze
                proces wychowania to wypadkowa wielu zdarzen i wplywow.

                Szkola rowniez wychowuje - poprzez wplyw nieformalnej grupy
                rowiesnikow, ktory czesto jest nawet wazniejszy dla nastolatka niz
                to co mowia do nich zgredziali rodzice, i czasami -wciaz sie zdarza-
                poprzez wplyw wywierany przez pedagogow z prawdziwego zdarzenia,
                ktorzy sa autorytetami dla mlodych.

                Nie wspominajac juz o dzialaniu grupy, pracy zespolowej.

                I Selawi i Damakier maja wedlug mnie absolutna racje na temat tego,
                ze wiecej dobrego przyniosloby wyprowadzenie religii ze szkol.
                Zreszta, w Holandii jest np. bardzo duzo szkol wyznaniowych, rodzic
                moze sobie wybrac, pomiedzy katolicka, protestancka, publiczna, czy
                Montessori. Przynajmniej sa to jasne reguly gry, i nie ma narzucania
                wszystkim jednej religii, albo wprowadzania jej tylnymi drzwiami, bo
                ktorys tam rzad (albo pare osob z niego)chce sie przypodchlebic
                Watykanowi...

                P.S. Andreas, docenilabym naprawde, gdybys odpowiadajac mi darowal
                sobie wstep o tym, ze socjalizm nasral mi do glowy, i takie tam...:P
                • andreas.007 Re: jednak dom 16.10.07, 00:32
                  Moja droga Bazylu czy tego chcesz czy nie
                  mnie i Tobie socjalizm nasrał do głowy... niestety!
                  Tego sie nie pozbedziemy - zwalamy wszystko na system!

                  Słuchałem dzis w aucie przypadkiem jakiejs audycji
                  mowili tam, swietnie to okreslili, ze obecnie rodzice
                  ograniczaja sie jedynie do dania zycia dzieciom...
                  nie daja juz wzorca, przykładu, nie potwierdzaja osobowosci dzieci,
                  dzieciaki same musza szukac tego u rówiesników lub w necie.
                  Potem tylko rodzice tacy zdziwieni - to niemozliwe,
                  okazuje sie, ze nie znaja swoich dzieci!

                  A nauczyciel w szkole ma 30. dzieciaków -
                  nie jest w stanie wychowac, ba nawet trudno jest mu nauczyc.
                  Bo szkoly zamiast utrzymac 15. uczniow, bo jest mniej,
                  to sie likwiduje, bo koszty...

                  Nie odnosze sie do programu, bo ten ustalaja politycy,
                  a w chyba nikt nie wierzy politykom.
                  To rodzice, jezeli lezy im na sercu wychowanie dzieci,
                  powinni sie tym zajac i miec świadomośc,
                  ze w szkole nie wychowuja nauczyciele,
                  ale co najwyzej rówiesnicy...

                  Szkoła moze tytlko wspomóc rodziców, ale nie zastapić!
                  jezeli ktos ma inne wyobrazenie, to sie grubo myli,
                  mówie tu o Polsce, a nie Holandii.

                  Miałem papiery na nauczyciela i uczyłem krótko -
                  zastepowałem nauczycielke matematyki, która miała problemy
                  z psychika - nie tylko, ze niczego nie nauczyła w temacie,
                  ale trudno jej było kogokolwiek wychowac....
                  Rodzice, którzy spodziewaliby sie wychowania,
                  moim zdaniem, byliby niespełna rozumu.

                  A dwie godziny w tygodniu religii czy psychologii czy etyki,
                  to moi drodzy jest fajnie, ale to jest nic w temacie wychowania!
                  Tak samo jak wchowawczyni klasy, to osoba która
                  prowadzi statystyke klasowa, a nie wychowuje... bażdźcie realistami!
                  • 1.bazyl Re: jednak dom 16.10.07, 10:02
                    To przeciez nie jest tak z wychowaniem, ze nauczyciel przychodzi na
                    lekcje, sprawdzi obecnosc, i powie: A teraz drogie dziatki bede Was
                    przez 15 minut wychowywal, a potem kartkoweczka...

                    Wychowuje sie mimochodem, poprzez dawanie przykladu wlasnym
                    postepowaniem, a nie truciem pogadankami.

                    Nauczyciel, ktory prowadzi lekcje w taki sposob, ze potrafi postawic
                    pytania prowokujace uczniow do myslenia, a potem z uwaga ich
                    wysluchuje i powaznie podchodzi do tego co mowia - rowniez
                    wychowuje, choc Tobie moze sie wydawac, ze on tylko omawia lekture.
                    W tym momencie dzieciak uczy sie, ze to co mysli i ma do powiedzenia
                    jest dla kogos WAZNE, a byc moze w domu takiego komunikatu nie
                    otrzyma, z roznych wzgledow...

                    Nauczyciel historii, ktory zdobylby sie na wysilek ruszenia sie zza
                    biurka i zorganizowal w ramach lekcji wycieczke po Szczecinie (tak
                    jak to w watku obok opisala Selawi - rewelacja) nie tylko przekazuje
                    fakty na temat tego, co kiedys bylo i co sie dzialo i dlaczego, ale
                    posrednio - uczy dumy ze swojej malej ojczyzny...

                    Czy tego chcesz czy nie szkola jest miejscem, w ktorym rowniez
                    ksztaltuja sie nawyki, cechy charakteru. Nie ma tak, ze tylko geny i
                    tylko rodzice od godziny 18-20, a przez caly dzien dziecko jest
                    nieprzemakalne na wplyw otoczenia.

                    Sam fakt, ze nauczyciel z entuzjazmem podchodzi do tego co robi,
                    przygotowuje sie do lekcji w taki sposob, zeby tym entuzjazmem
                    zarazic uczniow - rowniez ich czegos uczy w sposob, pozawerbalny -
                    ze swoja prace lubi i szanuje, a przez to, ze sie do niej
                    przygotowuje - szanuje rowniez i swoich uczniow.

                    Inna sprawa jest, na ile w dziesiejszej polskiej szkole chce sie
                    nauczycielom faktycznie uczyc czegokolwiek z entuzjazmem i pozytywna
                    energia. Wiele mozna wskazac przyczyn takiego stanu rzeczy, w ktorym
                    noszenie kamizelki w granatowym kolorze czy wykucie na pamiec
                    modlitwy staja sie najwazniejsze...
                    Ale to juz dluzsza historia.
                    • andreas.007 Re: jednak dom 16.10.07, 12:14
                      alez pieknie teoretyzujesz kochana Bazylu, jak w soc... ;))

                      Moja droga, nauczyciel ma 30. rozwrzeszczana, na róznym poziomie,
                      ma dodatkowe etaty i korypetycje, ma takze swoje prywatne sprawy -
                      powtarzam dobrze, jak dostatecznie, podkreslam dostatecznie uczy...
                      bo raczej rzadko, który ma czas na "wychowanie"
                      szybko i sprawnie załatwi sprawe krzykiem...

                      Bazylu nie chce mi sie teoretyzowac,
                      ale zeby spełnic to, co napisałas wyzej, to nauczcyciel powinien
                      zarabiac 4-5 tysiecy, klasy 15. osobowe i mało godzin,
                      to wtedy bawiłby sie w dawanie przykładu swoja postawa...

                      Moe bede przytaczał przykładów moich nauczycieli - wiekszosci,
                      aczkolwiek miałem tez solidnych matematyków,
                      którzy dawali mi przykład, ale moi koledzy, którzy mieli problemy
                      raczej go nie wspominaja dobrze...

                      Na pewno nie wiesz, ale do szkoły na nauczyciela -
                      tak jak niektórzy deklaruja na wybory -
                      nastepuje selekcja negatywna...

                      Bazylu, nie bede teoretyzował, jak powinno byc...
                      Wiem jak jest!

                      Powtórze miałem w klasie 30. i byłem młodym człowiekiem - student!
                      jaki ja przykład mogłem dac... ;))
                      Zastapiłem osobe, która miała załamanie psychiczne...
                      Byłem na obozach w górach z młodzieza,
                      30. i ja jeden plus kierownik, kierownik lubiał wypic!
                      Jak myslisz dawalisma dobry przykład... ;))
                      • andreas.007 Re: jednak dom 16.10.07, 12:17
                        aaaa i najprostsze jest stawianie pał za złe zachowanie
                        w ramach porzedmiotu - to jest wychowawcze bardzo... ;))))
                        a bardzo powszechne!
                        • andreas.007 Re: jednak dom 16.10.07, 12:59
                          nauczyciel, nawet ten bardzo dobry i z powołania,
                          ma kilka, kilkanascie godzin w tygodniu dla 30. uczniów,
                          a rodzic w domu i swieta i weekendy ma wiecej czasu...
                          To rodzice maja wieksze mozliwosci!
                          Ale zapewne tak samo zreszta, jak nauczyciele,
                          sa zmeczeni, maja inne sprawy, chca miec czas dla siebie...
                          nie maja czasu na dawanie przykładu i szacunku!

                          Wymaganie tego od systemu, który jest jaki jest...
                          to smieszne bardzo!

                          Bazylu siedzisz w Holandii, masz najlepsze porównanie,.
                          jak wiem zarówno co funkcjonowania panstwa i urzedów,
                          ale na pewno wieksze co do szkół...

                          Jestem ciekaw ile osób oddało by swoje dziecko do wychowania mi?
                          A ja mogłem byc nauczycielem... ;)))
              • Gość: DamaKier W tym punkcie nie ma sporu! IP: 83.18.220.* 15.10.07, 23:58
                > Damo nie wolno, zaden rodzic nie powinien
                > zrzucac obowiazku i odpowiedzialnosci za wychowanie
                > swojego dziecka na szkołe...
                Święta prawda! Czy gdziekolwiek pisałam, że rodzice mogą się czuć
                zwolnieni z obowiązku wychowywania swych dzieci?
                > Moim zdaniem, taka samo jak religia, sekty,
                > partie i sprzedaz odreczna powinny byc
                > poza szkołami i urzedami panstwowymi!
                No właśnie pisałam, że religia powinna być poza szkołą. Cieszę się,
                że też masz takie zdanie :)
                > Wprawdzie 90 proc. Polaków deklaruje wiare,
                > a wiec sa podstawy do religii w szkołach!
                Według mnie, to właśnie daje podstawy aby religii nie było w
                szkołach!
                • andreas.007 Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 00:37
                  to tak troche jak by powiedziec, ze kazdy musi umiec liczyc,
                  bo to w sklepie czy w domu, to nie potrzebna matematyka!

                  Chyba potrafisz odróżnić zajecia z religii od modlitwy...
                  • 1.bazyl Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 10:10
                    A jestes pewien, ze katechetka prowadzaca te zajecia potrafi to
                    odroznic?
                    • andreas.007 Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 12:18
                      ja tak samo jestem tego pewny, jak Ty
                      ze nauczyciel moze wychowywac jednoczesnie kształcac... ;))
                      • 1.bazyl Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 13:07
                        Nie wiem, do jakich szkol Ty chodziles - najwyrazniej do innych, niz
                        ja. Konczylam LO VI, i niektorych nauczycieli do dzis wspominam z
                        sympatia i podziwem, np. pania Drelich od polskiego albo pania
                        Slowko od chemii. To byly madre osoby, ktore potrafily zaprowadzic
                        dyscypline nie za pomoca pal, ale swojego autorytetu i charyzmy.

                        jak zwykle - czytasz tak, zeby nie przeczytac, a tylko odparowac,
                        zeby na Twoje wyszlo. A za chwile pewnie zaczniesz mmnie od glupich
                        wyzywac, tylko dlatego, ze osmielam sie miec zdanie inne niz Twoje...

                        Oczywiste jest, ze zly, przemeczony i obrazony na swiat nmauczyciel
                        nie bedzie mial pozytywnego wplywu - nie sprowadzaj moich slow do
                        absurdu. Jednak jestem przekonana, ze kadra nauczycielska nie jest w
                        100% taka, jak Ty ja malujesz.

                        A jezeli nie dostrzegasz tego, ze wychowuje sie nie poprzez
                        pogadanki, a poprzez dawanie przykladu rowniez swoja praca - to
                        doprawdy zal mi Ciebie, i tych dzieci, ktore uczyles.
                        • Gość: DamaKier Pozdrawiam współabsolwentkę LO VI ! :) IP: 83.18.220.* 16.10.07, 13:45
                          • 1.bazyl Re: Pozdrawiam współabsolwentkę LO VI ! :) 16.10.07, 16:36
                            :-)
                        • andreas.007 Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 15:16
                          Bazylu prosze Ciebie nie pisz, co ja mam Tobie nie pisac o Tobie!
                          Bo ja tego nie pisze...

                          Chodziłem do innych szkół to prawda,
                          a powtarzam nadto uczyłem w szkołach!
                          Bo moja droga nie wszystkie szkoły sa takie idealne!

                          Wychowanie odbywa sie całe zycie, ale najwazniejszy etap,
                          to nie czas liceum i studiów, ale szkoła podstawowa i gimnazjum!
                          Oczywiscie w liceum bywaja juz inni nauczyciele - profesorowie,
                          ale i tak nie wszystkie licea sa na najwyzszym poziomie...

                          Powtórze w szkole podstawowej klasa 5 przejełem wszystkie klasy
                          po pani, która była nerwowa i miała załamanie - jaki to był przykład?
                          Nic nie umieli z matematyki - nawet dodawac i mnozyc - piata klasa!
                          Znam młodego człowieka, który jest w gimnazjum,
                          a nauczycielka matematyki bierze prochy na uspokojenie,
                          czyli jest w innym swiecie i bywa słabo kontaktuje!
                          Chłopak bierze korypetycje...

                          Bazyl oczywiscie sa przykłady idealnych nauczycieli,
                          ale ty chcesz rozmawiac o przypadkach, a ja o tym co jest w szkole?
                          Prosze Ciebie... ja Tobie mówie, jak jest,
                          a Ty mi teorie o ideałach wciskasz...

                          Zgadzam sie sa wyjatki, miałem do czynienia,
                          ale niestety w naszym polskim systemie moja droga
                          rodzic zaden nie powinien na to liczyc, ze trafi sie taki jeden.
                          Tym bardziej, ze nawet najlepszy nauczyciel bywa z uczniami
                          z całą 30. przez kilka godzin w tygodniu, a rodzic całe zycie,
                          zycie w ktorym skorupka nasiaka...

                          Ja nie mowie, ze nauczycuel nie ma wpływu - ma,
                          ale wiekszy maja rówiesnicy, filmy i net,
                          bo rodzice tez nie maja czasu i licza na szkołe!

                          Odnosze wrazenie, ze to Ty w ogóle nie czytasz moich postów,
                          nadto idealizujesz zyjac w zupełnie innym kraju!

                          Powiem jeszcze, ze moglem byc nauczycielem
                          i to ja bym wychowywał Twoje dzieci tak jak ja uwazam
                          i na pewno bym mowił zeby nie szły na głosowanie... ;))
                          • 1.bazyl Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 16:56
                            Powiem jeszcze, ze moglem byc nauczycielem
                            > i to ja bym wychowywał Twoje dzieci tak jak ja uwazam
                            > i na pewno bym mowił zeby nie szły na głosowanie... ;))
                            O Chryste... Jednak Opatrznosc czuwa nade mna...;)

                            Tak jak w dowcipie:"Jak pomysle, jakim jestem inzynierem, to
                            odechciewa mi sie isc do lekarza...".

                            Twoj argument o tym, ze siedze sobie w Holandii i teoretyzuje
                            (wysuwany zreszta po raz kolejny, zazwyczaj bez zadnego zwiazku z
                            dyskusja, a obliczony, podejrzewam, tylko na to, zeby mnie
                            rozdraznic) uwazam za kompletnie chybiony. Jeszcze mialby racje
                            bytu, gdybym po urodzeniu wyjechala do Holandii, i w Polsce nigdy
                            nie byla, ale dobrze wiesz, ze wyjechalam niedawno, a cale zycie
                            przezylam w Polsce, tu sie ksztalcac, i tu obserwujac nauczycieli,
                            ktorzy dosc licznie wystepuja w mojej rodzienie.

                            Zreszta, wyobraz sobie, ze posty pisze siedzac w Szczecinie - czy
                            wtedy nabieraja one sensu (albo traca;)?

                            Dyskusja zaczela sie od tego, ze podwazyles w ogole role szkoly w
                            wychowaniu, i stwierdziles, ze tylko rodzice. Zwroc uwage, ze caly
                            czas staram sie Ciebie przekonac, ze rodzice owszem tak, ale nie
                            tylko. Ty przekrecasz to w taki sposob, zeby mi udowodnic, ze chce
                            zeby tylko szkola wychowywala dzieci - a wcale tak nie jest.

                            "> Ja nie mowie, ze nauczycuel nie ma wpływu - ma,
                            > ale wiekszy maja rówiesnicy, filmy i net,
                            > bo rodzice tez nie maja czasu i licza na szkołe!"

                            Ale widze, ze jest pewien postep z Twojej strony:)!

                            A tak w ogole, to w Holandii w klasie mojego syna jest 27 dzieci,
                            nauczyciele rowniez zarabiaja niewiela, jak to w budzetowce. Glowna
                            roznica polega na tym, ze tutaj im sie chce, a w Polsce,
                            najczesciej - nie.

                            I jeszcze w kwestii wychowania, i wplywania na siebie. Tak sobie
                            mysle, ze proces ten trwa przez cale zycie. Sami siebie nawzajem
                            wychowujemy, poprzez swoje zachowanie. Jesli wiekszosc w pracy
                            bierze lapowki i olewa robote, trzeba byc naprawde niezwyklego hartu
                            ducha czlowiekiem, zeby sie nie dostosowac.Nawet na tym forum, do
                            rzadkosci w sumie naleza osoby, ktore konsekwentnie potrafia w
                            dysjusji nie dac sie sprowokowac i trzymac meritum, a nie zgodnie z
                            obowiazujacym tu savoir vivre w drugim poscie wyzywac sie od
                            pisdzielcow i strupieszalych komuchow, w zaleznosci co tam komu
                            pasuje...

                            > Bazyl oczywiscie sa przykłady idealnych nauczycieli,
                            > ale ty chcesz rozmawiac o przypadkach, a ja o tym co jest w szkole?
                            > Prosze Ciebie... ja Tobie mówie, jak jest,
                            > a Ty mi teorie o ideałach wciskasz...

                            Nie wciskam teorii o idealach, nie pisze, ze nauczyciele sa idealni.
                            Pisze, ze jesli jest w szkole kilku WYSTARCZAJACO DOBRYCH, zeby
                            uczniow przedmiotem zaintersowac, to jest juz bardzo dobrze. Chesz
                            mi powiedziec, ze w calym Szczecinie we wszystkich szkolach wszycy
                            co do jednego sa absolutnie beznadziejni? To kto te olimpiady
                            wygrywa? Chyba sam widzisz, ze to razace uogolnienie.
                            • andreas.007 Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 17:10
                              bazylu koncze dyskusje, bo nie ma sensu,
                              ja napisalem juz prawie wszystko co chciałem, a wiecej nie moge,
                              bo bym musiał pisac na konkretnych przykładach!

                              Olimpiady moja droga wygrywaja jednostki - rozumiesz,
                              to tak jak w klasie jest 30. z tego maks 3-5 jest w temacie,
                              a pozostali staraja sie nadazac,
                              a reszta zostaje i odpuszcza sie ich!
                              Rozumiesz nauczyciel koncówke totalnie odpuszcza,
                              a jak nie odpuszcza, to ci wybitniejsi zostana straceni!

                              Miałem w pierwszej klasie liceum matematyka alkoholika,
                              poziom był denny, ale ze klasa znecała sie nad panem,
                              to zmieniono nam matematyka - to było moje szczescie zyciowe!

                              Mów mnie jeszcze o wychowywaniu... ;))

                              Szkoła nie wychowa, a rodzice, który na to liczą -
                              nie pisze , ze TY, ale ze rodzice, którzy na to licza -
                              czytaj uwaznie! - zawioda sie srodze!

                              Wychowanie nastepuje tylko i wylacznie w domu!
                              • 1.bazyl Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 17:15
                                > Miałem w pierwszej klasie liceum matematyka alkoholika,
                                > poziom był denny, ale ze klasa znecała sie nad panem,
                                > to zmieniono nam matematyka - to było moje szczescie zyciowe!

                                Ale sam zastanow sie nad tym, co w tym momencie napisales...:)!
                                • andreas.007 Re: W tym punkcie nie ma sporu! 16.10.07, 18:30
                                  powiem, ze ja i moja klasa miała to szczescie,
                                  ale pan uczył dalej innych... i wychowywał!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka