franekkk
21.11.03, 12:43
czy sposób na jurczykową dziurę?
www1.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1787611.html
Miliony leżą pod ziemią
Bogdan Wróblewski, Mariusz Jałoszewski 20-11-2003, ostatnia aktualizacja 20-
11-2003 23:36
Ratusz chce zarobić grube miliony na "podziemnym mieście". Prywatne firmy
telekomunikacyjne, energetyczne czy gazownicze miałyby wnosić opłaty od
infrastruktury podziemnej położonej w gruntach miejskich.
Pomysł ujawnił wiceprezydent stolicy Władysław Stasiak podczas ostatniej
komisji bezpieczeństwa Rady Miasta. Poinformował, że został powołany
specjalny zespół ds. ustalenia "zasad użytkowania przez podmioty prywatne
infrastruktury podziemnej położonej w gruntach będących własnością miasta".
Radni się tym nie zainteresowali. Tymczasem warto.
Poszło o kamery
Zaczęło się od sporu miasta z TP SA o rozbudowę systemu monitoringu. Teraz 96
kamer obserwujących ulice Warszawy (korzysta z nich policja a obsługuje
miasto) połączonych jest siecią światłowodów, położonych w kanalizacji TP SA.
Telekomunikacja do niedawna nie brała za to ani złotówki. Latem - gdy
negocjowano rozbudowę monitoringu - zażądała opłat: miliona złotych rocznie.
- To z tego powodu system kamer nie został rozbudowany. Jednak my przeszliśmy
do kontrataku - zażądaliśmy od Telekomunikacji, by przedstawiła nam tytuł
prawny do ich kanalizacji. Do dzisiaj nam go nie pokazali - mówi Lucjan
Bełza, dyrektor Biura Bezpieczeństwa w ratuszu.
Ostatecznie miasto zdecydowało się na budowę własnej sieci światłowodowej (w
kanalizacji MPWiK, SPEC, podwieszanej na latarniach). Ale przy okazji
prawnicy "zajrzeli pod ziemię".
Podziemne miasto
Dotarliśmy do opinii biura prawnego ratusza. W jednej z nich
czytamy: "Pożytki czerpane przez miasto z tytułu dzierżawy (lub służebności)
od podmiotów korzystających w sposób szczególny z gruntów miejskich powinny
stanowić jedną z największych pozycji dochodowych miasta". Kolejna precyzuje,
że miasto mogłoby się odwołać do przepisów kodeksu cywilnego - wynika z nich,
że każdy, kto chce budować infrastrukturę techniczną, musi zawrzeć z
właścicielem gruntu umowę i wnosić stosowne opłaty.
- Pod ziemią jest drugie miasto - tysiące kilometrów sieci
telekomunikacyjnej, ciepłowniczej, energetycznej, gazowej, połączenia między
bankami, infrastruktura telewizji kablowych. Nawet minimalne obciążenie
liczone w groszach za metr da nam dziesiątki milionów złotych - twierdzi
Lucjan Bełza. - Mamy nadzieję na dochody rzędu kilkudziesięciu milionów
złotych - precyzuje prezydent Stasiak. I zastrzega: - Ale za wcześnie, żeby
postawić kropkę nad i. Z tego, co wiem, jeszcze nikt w Polsce takich opłat
nie pobiera. Chcemy się dobrze do tego przygotować.
Tym właśnie zająć się ma specjalny zespół złożony z prawników, urzędników z
biur nieruchomości, drogownictwa, infrastruktury, inwestycji i
bezpieczeństwa. Ma ustalić: *co się kryje pod ziemią, *prawa właścicielskie
do gruntów, *przygotować projekt opłat lub zwolnień z nich za użytkowanie
infrastruktury podziemnej (np. dla spółek miejskich, jak MPWiK czy SPEC).
To szansa dla gmin
Jeżeli pomysł jest tak prosty, to dlaczego żaden samorząd w Polsce nie
pokusił się o wprowadzenie podobnych opłat? - Może nikt na to nie wpadł -
zastanawia się Adam Polanowski, prorektor Wyższej Szkoły Gospodarowania
Nieruchomościami.
Samorząd nie może pozwolić na to, by ktoś za darmo na jego gruncie prowadził
działalność gospodarczą i na tym zarabiał. W końcu to szansa dla gmin na
dodatkowe dochody, choć może też spowodować podwyższenie opłat za media.
A jak jest w Europie? W wydziale rozwoju miasta Berlina powiedziano nam, że
publiczne firmy energetyczne (np. dostawca gazu) są zobowiązane do zawarcia z
landem Berlin umowy koncesyjnej - na jej podstawie płacą ryczałt za
korzystanie z jego gruntów. Pozostałe firmy, np. wodociągi miejskie,
prywatne firmy energetyczne itp., wnoszą specjalne opłaty za korzystanie z
ulic (1,02 euro za metr bieżący sieci miesięcznie).
Prawnicy już główkują
Jak do pomysłu wprowadzenia opłat odnosi się główny zainteresowany, czyli TP
SA? - Władze będą nam musiały przedstawić tytuł prawny do nałożenia takich
opłat - zapowiada Barbara Górska, rzecznik spółki.
Miejscy prawnicy już nad tym pracują. Być może rada uchwały podejmie uchwałę
o zasadach gospodarowania nieruchomościami gruntowymi. Możliwa jest inna
opcja - wprowadzenie opłat decyzją prezydenta.
Telekomunikacja broni się, że płaci już gminie podatek gruntowy. - Jedno
drugiego nie wyklucza - uważa mec. Antoni Sosnkowski specjalizujący się w
prawie administracyjnym i cywilnym.
- Jeśli spotkamy się ze sprzeciwem, postaramy się opracować projekt ustawy,
która przesądzałaby uprawnienia samorządów do pobierania opłat - zapowiada
dyrektor Lucjan Bełza.