swavek
25.06.09, 21:25
Rock Festiwal Szczecin 2009
Nareszcie coś się dzieje w Szczecinie, entuzjazm ogarnął Mie przed
rozpoczęciem festiwalu,poleciałem w środę do MediaMarkt po bilet na
dzisiejszy Rock Festiwal, ale w dzień imprezy można nabyć tylko w kasach
Pogoni. Po pracy szybka kąpiel małe papu i szur na tramwaj nr 7 kierunek
stadion. Dotarłem do głównego wejścia na Pogoń i pytam stojących tam
ochroniarzy, a bilety to gdzie kupię? W lewo - w lewo, odpowiedziała pani,
okazało się że to pierwsze w lewo to ul. Mickiewicza a drugie w lewo to mała
uliczka która prowadzi do bramy stadionu. Po drodze spotkałem kolegę który też
szukał właściwej drogi na stadion. Z Arturem już raźniej z uśmiechami na
twarzach pełni optymizmu przyspieszamy kroku, aby zdążyć na Happysad , a tu
niespodzianka jak uliczka na stadion krótka, tak kolejka potężna. Artur! –
wystraszony, spojrzałem na jego równie przerażoną minę, czy te ludziska to za
biletami? Możemy to tylko sprawdzić idąc wzdłuż olbrzymiej kolejki (takiej to
nawet nie widziałem w komunie za papierem toaletowym) i ulga to kolejka do
bramek, ale ze stadionu słyszę już Happysad, a ja bez biletu, jeszcze kolejka
do wejścia dobre pół godziny, na szczęście kasa pusta, bilet w łapę i fru na
koniec kolejki, a Happysad gra. Dotarliśmy w ogonku do wejścia, a Happysad już
przestał grać, no to jeden zespół mamy zaliczony, ale jesteśmy za bramą.
Telefon od Darka, trzeci koleś który umówił się z nami na Rock Festiwal,
gdzie jesteście bo ja stoję w kur…sko. długiej kolejce do wejścia, my jesteśmy
na stadionie i stoimy w kur…sko długiej kolejce za piwem, Hapisad przestaliśmy
w kolejce, ty masz szanse przestać Comę (taki ponury żarcik).
Na szczęście zmiana na estradzie troszkę trwała i udało nam się kupić piwo, a
Darkowi wejść na stadion. Coma na scenie, My na płycie boiska. Szukamy
najlepszego miejsca do słuchania, gdzie nie staniemy, wszędzie słychać byle
jak, zlepek dźwięków, słów wokalisty nie można rozszyfrować, tak jakby
realizator dźwięku w tym czasie stał w kolejce za piwem, w pewnym momencie,
coś jakby przypadkowo włączył. Do doskonałości daleko. Występ Comy trwał 45
minut, plus mały bis ( zespół super, technicy od dźwięku do laryngologa).
Kolejna mała przerwa w oczekiwaniu na Hej, szybko w kolejkę po piwo, ups, za
piwem więcej ludzi jak na samej płycie boiska. Hej zaczyna koncert, Kasia
Nosowska wychodzi w przedziwnym stroju, jakby spadochron miała na sobie, gdzie
tylko dłonie jej wystawały, a całe ciało skrępowane bez ruchu, tak jak cały
koncert Hej. Katarzyna Nosowska jest wielką gwiazdą, którą bardzo cenię, ale
prywatna prośba, proszę nie jeździć na tego typu festiwale rokowe. Hej to nie
jest grupa koncertowa.
Kolejna przerwa w oczekiwaniu na Kaiser Chiefs, znużeni po występach polskich
wykonawców i wielka odmiana, (na szczęście nie skorzystali z techników dźwięku
grupy coma ) Super występ, radosny, żywiołowy, warto było poczekać na ten
koncert mogę tylko powiedzieć, Panowie zapraszamy ponownie do Szczecina, Viva
Kaiser Chiefs!
Kolejnej nie doczekałem, bo to środek tygodnia i do pracy za zajątrz, a
satysfakcję miałem po występie Kaiser Chiefs .
Mam nadzieje, że organizatorzy dostrzegą błędy tegorocznego festiwalu i
następny będzie cool, czego sobie i wszystkim życzę.
Swavek