Gość: MiQel
IP: *.audax.pl
08.09.01, 03:35
Kilka dni temu przyszła do domu kartka, o jakiejś mało znanej (mi)
firmy zajmującej się badaniem opini publicznej. Napisali, że przyjdzie
pracownik zajdać kilka pytań, że możemy (brat może bo to przyszło
do niego) zarządać usunięcia danych osobowych z ich bazy (tu plus
bo zazwyczajróżne firmy informują tylko o możliwości poprawiania danych)
oraz skąd mają dane personalne.
Nie potrafię teraz przypomnieć sobie ani nazwy firmy, ani urzędu
z którego drogą losowania wybrali numery PSL, ale napewno na kartce
było napisane że to był jakiś urząd. (Kartkę zabrał ankieter - chyba
jako potwierdzenie przeprowadzenia ankiety)
Okazało się, że nastąpiła pomyłka i wysłali kartkęnie temu co chcieli
bo chodziło im o drugiego brata - 4 klasitę. Wynika z tego, że mieli
dane oby dwóch.
Po co ustawa o ochronie danych osobowych, po co usunięto nazwiska z
domofonów jeżeli takie dane można uzyskać z urzędu?
(Nawiasem mówiąc usunięcie nazwisk z domofonów, jest sprzeczne z ideą
tego urządzenia - poprostu dzwoni się do kogoś i mówi, że "idę do
Kowlskiego tylko nie pamiętam numeru mieszkania", przecierz mało kto
zna wszystkich sąsiadów. Także wątpie by ktokolwiek pozyskiwał dane
personalne chodząc i spisując je z domofonów)