janina73
31.10.05, 14:08
wczoraj w klubie miało miejsce niecodzienne-wydawałoby się- wydarzenie. Mój
mężczyzna był tam z przyjacielem, siedzieli przy stoliku, rozmawiali; nie
wiadomo z jakiej przyczyny podszedł osiłek, złapał mojego mężczyzne za
gardło! a drugi strzelił pięścią w twarz (oczywiście poleciałą krew) - za
nic. Tak po prostu. Mój Mężczyzna chciał dzwoniś na policję (walczyć z
kilkoma osiłkami nie było sensu) - jednak barman powiedział, że już dzwoni.
Barman na policję nie zadzwonił, ochroniarz znalazł się po jakimś czasie,
przeprowadził ugrzecznioną rozmowę wychowawczą!!!! i na tym sie skończyło.
Osiłkowie bawili sie dalej, policji nie było - zaznaczam,że barman skłamał,
by chronić osiłków,gdyż jeden z osiłków poprosił, żeby "w odwecie" mój
Mężczyzna uderzył jego własnie, ale żeby tylko nie wzywać policji.
Należałoby się zastanowic jaki cel (może interes?) ma właściciel pubu, może
pracownicy np. barman, który po takich zajściach pozwala na dalsze
przebywanie zwyczajnej chuliganerii? a gdzie bezpieczeństwo klientów? a gdzie
odpowiedzialność pubu? Cóż, Miles okazał się zwykłą speluną, która ma gdzieś
klientów za to specjalnie troszczy sie o dobrą zabawę tzw. kwadratów o
nieciekawej przeszłości; jeszcze jedna mysl mi się nasunęła - jeżeli jednak
osiłkowie byli tzw."ochroną - lokalną mafią" to może lepiej niech własciciel
klubu zacznie komu innemu płacić, bo z całą pewnością taka "ochrona" nie
zatrzyma klientów Milesa. Ku przestrodze.