zlota_niunia
23.09.08, 22:25
Mam lot w czwartek i umieram ze strachu. Im wiecej latam, tym wieksza mam
panike. To jest juz komedia. najchetniej nigdy wiecej nie polecialabym. Wydaje
mi sie, ze kazdy kolejny lot zbliza mnie do mojego konca. Boje sie, ze
zostawie moje dziecko sierota, boje sie jego rozpaczy, gdyby tak sie stalo,
boje sie mojego konca, po prostu. Wiem, ze to irracjonalne, ale czuje sie,
jakbym robila przepowiednie... Chcialabym wierzyc w boga, ktory nade mna
czuwa, albo we wrozby, ze nic mi sie nie stanie, ale czuje lek. Coraz wiekszy.
Na widok samolotu przelatujacego nade mna zamieram, mam sny o samolotach,
ktore na mnie leca. Innych fobii nie mam. Zadne srodki przeciwklekowe nie
pomoga, bo kiedy juz jestem w samolocie, to uspokajam sie, ale tygodnie przed
kazdym lotem to koszmar. W koncu skoncze, ale ze zniszczonym ukl nerwowym...
Napiszcie mi, czy tez macie takie leki? Sny? Czy kiedy macie leciec, to
czujecie, jakbyscie juz nie mieli przyszlosci? Prosze napiszcie, bo jestem w
kropce, nawet spac nie moge, tylko sacze alkohol... ach i jeszcze jedno, moje
dziecko dzisiaj poplakalo sie, ze nie chce zebym leciala. powiedzialo, ze
nigdy jeszcze tak sie o mnie nie balo. co sie dzieje?