Praca po godzinach

IP: 64.62.196.* 14.05.10, 18:07
Ostatnio mialem sporo pracy - przez trzy tygodnie codziennie zostawalem w
biurze po godzinach, czesto do 2-3 nad ranem. Pracowalismy rowniez w weekendy
(tez po kilkanacie godzin).

W umowie o prace mam napisane, ze nadgodziny sa nieplatne - sam sie na to
zgodzilem, ale mialo to dotyczyc okazjonalnego posiedzenia godzinke po czasie.

Kiedy zapytalem szefa, czy cos dostane za tak intensywna prace odpowiedzial,
ze moze mi dac ekstra (sic!) cztery dni wolne.

Moze orientujecie sie, czy:

1. sytuacja, kiedy nadgodziny sa darmowe jest legalna? Czy nie jest to
'klauzula zakazana'?
2. czy taka sytuacja w ktorej za tak intensywna prace nie zostaja przyznane
dni wolne w skali 1:1 jest zgodna z przepisami?
3. czy ewentualnie jakis sad pracy rozpatrzylby taka sprawe, i czy mialbym
szanse na wygrana? Przez wygrana rozumiem uzyskanie zaplaty przynajmniej w
wysokosci mojej normalnej stawki za przepracowany czas.

Czas pracy nie jest w zaden sposob rejestrowany - teoretyccznie jest to zwykla
praca 'nine to five'.

Najwyzsza pora zmienic firme na jakas normalna.
    • Gość: Adam Re: Praca po godzinach IP: *.zone9.bethere.co.uk 15.05.10, 00:35
      Direct.gov podaje, że -

      There's no legal right to pay for working extra hours

      czyli jakkolwiek kretyńsko by to nie brzmiało wynika że pracodawca
      może zmusić do dowolnie długiego dnia pracy i nie zapłacić za to
      pena.

      Jedyne ogranoczenie to nieprzekraczanie 48 godzin w tygodniu ale też
      tylko przeciętnie a poza tym pracownik może zrezygnować z tego
      limitu (zrezygnować można od ręki, ale żeby potem przywrócić limit
      trzeba dać 3 miesięczne wypowiedzenie!)

      Witamy w Anglii, ojczyźnie kapitalizmu! :-)

      W tym kraju ochrona pracownika praktycznie nie istnieje, sprowadza
      się do tego żeby nie stracił w pracy życia, dopóki żyje wszystko
      jest ok, jet własnością pracodawcy który go kupił i może z nim
      zrobić cokolwiek (por. sytuacja murzyńskich niewolników na
      plantacjach południowych stanów w 18 wieku).

      Przy praktycznym braku jakichkolwiek przepisów chroniących
      pracownika tym ważniejsze jest żeby uważać co jest w kontrakcie
      który się podpisuje. Tyle że nikt na to nie zważa bo każdy jest
      podekscytowany tym że zaczyna nową pracę, więc większość kontraków
      da się streścić następująco: pracodawca może wszystko, a pracownik
      ma zapier..ć, brać z podziękowaniem to co raczą mu wypłacić, i
      siedzieć cicho.
    • Gość: ja Re: Praca po godzinach IP: *.zone11.bethere.co.uk 16.05.10, 21:38
      pracujesz na kontrakt?
      • Gość: Zapracowany Re: Praca po godzinach IP: 68.68.108.* 17.05.10, 10:03
        > pracujesz na kontrakt?

        Nope. Zwykla umowa o prace.
        • Gość: aniaheasley Re: Praca po godzinach IP: *.demon.co.uk 21.06.10, 18:06
          Umowa o prace to chyba kontrakt sie wlasnie nazywa...?
          • Gość: Zapracowany Re: Praca po godzinach IP: 64.62.196.* 21.06.10, 18:31
            > Umowa o prace to chyba kontrakt sie wlasnie nazywa...?

            Hmmm. Teoretycznie tak.
            Ale w pytaniu 'ja' wyczulem, ze pyta o 'contract' - przeciwienstwo
            'permanent'.
          • Gość: Ralph Re: Praca po godzinach IP: 78.145.3.* 22.06.10, 00:59
            Kontrakt to umowa na czas określony, z reguły kilka miesięcy :P
    • Gość: spiderko Re: Praca po godzinach IP: *.dsl.cnl.uk.net 17.05.10, 10:58
      "Najwyzsza pora zmienic firme na jakas normalna."

      Chyba to jest najlepsza odpowiedź w tej sytuacji. Poszukaj, a znajdziesz.
      • Gość: Zapracowany Re: Praca po godzinach IP: 64.62.196.* 21.06.10, 16:57
        Gość portalu: spiderko napisał(a):
        > "Najwyzsza pora zmienic firme na jakas normalna."
        >
        > Chyba to jest najlepsza odpowiedź w tej sytuacji. Poszukaj, a
        znajdziesz.

        Po trzech tygodniach niezbyt intensywnyvh poszukiwan udalo mi sie
        zmienic prace :-)

        Lepsza firma, lepsza placa, lepsze warunki, przyjemniejsza dzielnica
        :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja