tez-polacy
21.11.10, 20:02
Po dwóch latach siedzenia w domu poszłam do mojej pierwszej pracy. Praca przez Agencję w jednej z fabryk. Robota jak robota - łatwa nie jest na tzw. lince. Stojąca, szybka, w ciągłym biegu. To mnie jednak nie przeraża. Jestem zdeterminowana, chcę w końcu pracować ,a nigdzie nie jest łatwo. Mój angielski myślę jest w pełni komunikatywny chociaż daleko mi do biegłości i dlatego boję się starań o inną pracę. nadal się uczę i chodze teraz do szkoły na Level1.
W pracy ma problem ale nie z angielskim tylko polskim.
Przepracowałam cały tydzień. Z samymi Polakami. Na palcach jednej ręki można policzyć Anglików. I o tych Polaków mi własnie chodzi. Ja wiem ,ze ludzie są rożni, maja rożne wykształcenie ale kultura osobista chyba od tego nie zależy albo ja czegoś nie wiem. To co ja tam zobaczyłam a raczej usłyszałam przechodzi ludzkie wyobrażenie.
Czy wszędzie tak jest? Czy tylko ja mam pecha i tak trafiłam? Oprócz kur.. chu.. jeba.... zapied... zadup...... itd, itd nie słyszę tam innych słów. Zwykli pracownicy, liniowi i wajzerzy bez wyjątku. Całe zdanie są tak budowane ,ze ja nawet nie wpadłabym na pomysł tych skomplikowanych połączeń wulgaryzmów. I tak mówią wszyscy. Młodzi , starsi, dziewczyny, chłopcy. To jest nie do wytrzymania.
Jakiś Arab który zapytał mnie skąd jestem na moją odpowiedz , ze z Polski zaczął mi mówić ,ze zna polski i leci mi tymi tymi samymi słowami. Dwa razy mu mówiłam ,że nie rozumiem co do mnie mówi, a ten dwa razy mi powtarza te cudny polski. W końcu mu powiedziałam ,że po polsku to ja rozumiem ale takiego języka polskiego to nie. Zdębiał.
Jutro ma iści na popołudniówkę i normalnie nie wiem co mam robić. Święta nie jestem . Ja rozumiem ,ze czasami w żartach albo w skrajnym zdenerwowaniu człowiek tez czymś rzuci ale , żeby tak?!
Spotykacie się z czymś takim czy tylko ja tak trafiłam? Normalnie beczeć mi się chce jak sobie pomyślę o jutrze.