Dodaj do ulubionych

Praca a depresja.

IP: 193.133.92.* 12.01.11, 10:15
Zastanawiam sie co powinnam zrobic w nastepujacej sytuacji:

Od dluzszego czasu zmagam sie z depresja, potwierdzona przez lekarza, jestem na lekach i biore udzial w psychoterapii.

Depresja rujnowala mi zycie - przez nia unikalam ludzi, kontakty ograniczalam do minimum - ogolnie bylam wiecznie smutna i niezadowolona. To oczywiscie nie umknelo uwadze moich przelozonych. I tak jak swoje obowiazki zwiazane stricte z wykonywana praca wykonywalam i wykonuje bez zadnych zastrzezen to juz moje zachowanie nie do konca jest rozumiane. Mialam dawane lekkie sugestie, ze powinnam sie bardziej zaangazowac i zintregowac z grupa. Ale szczerze mowiac - mialam to gdzies. Sama nie rozumialam mojego zachowania, do czasu gdy uswiadomilam sobie, ze zjada mnie depresja.

Lecze sie od niedawna, jakiejs spektakularnej poprawy jeszcze nie ma.
I teraz pytanie: czy powinnam o tym poinformowac mojego przelozonego? Teoretycznie nie jego broszka ale w praktyce - moje zachowanie moze zostac ocenione jako nielicujace z firmowymi standardami, co wplynie na moja ocene roczna. A ta na wysokosc premii, bonusow, moze mi to zamknac droge awansu.

Tak wiec: informowac czy nie?
Obserwuj wątek
    • spiderk0 Re: Praca a depresja. 12.01.11, 11:36
      Powiem Ci co ja bym zrobił będąc z tą chorobą w swoim miejscu pracy, nic bym nie powiedział, moja szefowa już parę razy dała mi do zrozumienia iż moje życie osobiste, problemy itd. są moimi prywatnymi sprawami i jak długo nie mają one ujemnego efektu na firmę to ona się w te rzeczy nie wtrąca. Podejżewam, że na wieść o mojej depresji zostałbym zwolniony, oczywiście po cichu i dla mojego dobra. Ale to jest tylko moje wyobrażenie co by się stało, nie mam pewności, bo równie dobrze mogła by powiedzieć, że "świetnie, ja też przechodzę/przechodziłam depresję i wiem jak to jest". Ważne pytanie, co chcesz uzyskać mówiąc o swojej depresji? Większe zrozumienie, współczucie? Może lepiej porozmawiać ze współpracownikami, a nie z szefem?
      • Gość: drucik Re: Praca a depresja. IP: *.zone8.bethere.co.uk 12.01.11, 21:49
        Tak naprawdę to ja nie mam ochoty rozmawiać ani z pracownikami, ani z szefem. Jedyny powód, dla któego to rozważam to ta nieszczęsna ocena roczna. Nie oczekują ani współczucia, ani litości, ani ulgowego traktowania ale właśnie zrozumienia.

        To też nie jest tak, że ze mną nie można pogadać - bo można :)

        Tyle, że nie włączam się w integracyjne wypady do pubu po pracy, wspólne Xmas party, summer barbeque i kilka innych podobnych imprez też mi zwisało. I to było powodem zasygnalizowania mi, że trochę odstaję od grupy. I to jest ten moment, gdy oczekuję zrozumienia - bo to, że po pracy chce mi się iść do domu a nie do knajpy wcale nie wynika z faktu, że mam ich wszystkich gdzieś - ale z faktu, że mój mózg - mówiąc wprost - nie pracuje jak należy.

        Żeby była jasność - nie jestem świrem, którego trzeba się obawiać - po prostu z otwartej, optymistycznie nastawionej do życia osoby, zmieniłam się w smutną, zmęczoną domatorkę.
        • princesswhitewolf Re: Praca a depresja. 14.01.11, 19:57
          Tyle, że nie włączam się w integracyjne wypady do pubu po pracy, wspólne Xmas party, summer barbeque i kilka innych podobnych imprez też mi zwisało. I to było powodem zasygnalizowania mi, że trochę odstaję od grupy.

          A co to szkola, ze musisz jakos pasowac czy co?? Pracujesz w banku jako brokerka ( tam sie ciaaaagle chleje)? Liczy sie czy jestes wydajnym pracownikiem i czy w kontaktach jestes osoba mila i uprzejma bo ciezko pracowac z wydajnym chamem. Ja nigdy nie chodze na zadne wypady do pubu bo jestem tea total i nie mam na takie bzdety czasu, i nikt sie nie czepia bo wie, ze mnie to nie interesuje.

          Żeby była jasność - nie jestem świrem, którego trzeba się obawiać - po prostu z
          > otwartej, optymistycznie nastawionej do życia osoby, zmieniłam się w smutną, z
          > męczoną domatorkę.


          A to depresja endogenna ( jakies kwestie chemii mozgu) czy to depresja sytuacyjna?
          Moze pracujesz w miejscu absolutnie dla siebie nie pasujacym. Pamietaj, ze zawsze mozesz po cichutku szukac lepszej pracy bardziej dla ciebie odpowiedniej. Poza tym bron boze nie miej wyrzutow sumienia, ze nie zlopiesz piwska z kumplami po pracy....
          Powiem cos banalnego ale trzeba to pamietac: Badz soba. Praca to sprawa jaka mozna zmienic. Na pewno jest wiele subtelniejszych miejsc pracy gdzie pasujesz. Ponadto jak zmienisz prace to zmienisz otoczenie i powroci radosc zycia. Moze kogos fajnego tam poznasz...
        • prenumbra1976 Re: Praca a depresja. 14.01.11, 22:06
          W UK wierz mi wszyscy tak maja, a tutaj jest cyrk i musisz dobrze grac klauna
          Ogolna patologia, narabac sie, najlepiej co tydzien, albo codziennie, party, party i party. Pacowac tylko, zeby doczekac do weekendu i nawalic sie znowu, zycie Brytyjczykow i Irlandczykow, pusta patologia. Widzisz ten bezsens i dlatego masz depresje, bo nie chcesz tylko pracowac, jesc, srac, ogladac durne amerykanskie filmy, narabac sie w weekend, a po weekendzie leczyc kaca.
          Chcesz wiedziec, ze jest cos wiecej... Niestety w UK tego nie znajdziesz, juz tak 5 lat szukam i tylko teatr, alkohol, ktorego rodzaj pija w Polsce tylko menele (nawet tego dobrego nie maja, mowie o winach), prymitywizm i szarowa.
      • prenumbra1976 Re: Praca a depresja. 14.01.11, 22:00
        z kolegami Brytyjczykami lepiej tez o tym nie rozmawiac, to falszywe pajace, lepeij mowic im o tym, ze jadlo sie ostatnio super max bulke w mc donaldzie za 0,99 funta, to bedziesz friendly i lubiany
    • Gość: Waldek Re: Praca a depresja. IP: *.range86-173.btcentralplus.com 12.01.11, 11:55
      Nic nie mów. Leczysz sie wiec mozna zalozyc ze niedlugo z niej wyjdziesz. Jesli tak to szefostwo bedzie szczesliwe ze ich cenne uwagi pomogly Ci sie bardziej pozbierac bez znajomosci wlasciwej przyczyny. W ogole jesli pracujesz w duzej firmie to mozesz pogadac z dzialem HR o tej sprawie ale upewniajac sie o dyskrecji wczesniej. Czasami potrafia pomoc. Ale bezposredni szef - po co?
      • Gość: drucik Re: Praca a depresja. IP: *.zone8.bethere.co.uk 12.01.11, 21:53
        Ja mam nadzieję, że niedługo to będzie tylko niemiłym wspomnieniem.
        Firma duża, jeden z największych banków, więc i HR rozdmuchany do granic możliwości. do ego stopnia, że nie ma szans na jakikolwiek bliższy konakt z nimi.
        • princesswhitewolf Re: Praca a depresja. 14.01.11, 21:19
          jeden z największych banków, więc i HR rozdmuchany do granic możliwości. do ego stopnia, że nie ma szans na jakikolwiek bliższy konakt z nimi.

          no czyli jak podejrzewalam bank. A w banku dominujacy typ to byczki z wlosami w czub na zel z poteznym ego. No i wszyscy pija w pubie po pracy. W sumie tez bym tam w depresje popadla....
    • Gość: steph13 Re: Praca a depresja. IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.01.11, 12:54
      Jest nadzieja, ze leki pomoga i wyjdziesz na prosta. Z szefem na ten temat nie rozmawialabym. Zalezy rowniez gdzie pracujesz. Jesli jest to tzw high pressure environment, np w City, to depresja uznana moze byc za twoja slabosc, ie zmniejszona przydatnosc dla firmy, co nie bedzie mile widziane i wspolczucia ani zrozumienia raczej nie znajdziesz. Nie przyznawaj sie rowniez do depresji w jakichkolwiek application forms szukajac pracy w przyszlosci, play it down, myslalas ze to byla depresja ale tak naprawde to tylko jednorazowa i tymczasaowa zmiana nastroju, lekow przepisanych nie bralas bo samo przeszlo; powod jak wyzej. Okrutne ale prawdziwe.
      • xiv Re: Praca a depresja. 12.01.11, 21:33

        trochę się pod tym podpisuję, a trochę nie

        wszystko zależy od pracodawcy i ewentualnego ubezpieczenia zdrowotnego - moja znajoma także popadła w depresję (w City) i nie spotkały jej z tego powodu żadne nieprzyjemności

        tutaj się jednak trochę boją posądzenia o dyskryminację
        • Gość: drucik Re: Praca a depresja. IP: *.zone8.bethere.co.uk 12.01.11, 21:59
          Ubezpieczenie - muszę się wczytać, co w moim napisali.
      • Gość: drucik Re: Praca a depresja. IP: *.zone8.bethere.co.uk 12.01.11, 21:58
        Miejsce pracy na pewno stresujące - to fakt. Nie jest to City ale dział finansów w instytucji bankowej. Tyle, że moje problemy wzięły się raczej z popapranego życia osobistego - praca póki co jest dla mnie odskocznią :)
        Oczywiście o depresji zamierzam zapomnieć tak szybko, jak się jej pozbędę. Nie ma mowy żebym gdziekolwiek o tym wspominała. Zwłaszcza, że jednak na osoby chorujące 'na głowę' patrzy się inaczej. A chciałabym uniknąć ostracyzmu zawodowo-towarzyskiego.
    • qvintesencja Re: Praca a depresja. 12.01.11, 13:02
      Jest tez pytanie o tlo depresji. Jesli jest w jakis sposob zwiazana z praca czy srodowiskiem w pracy to mozna porozmawiac z szefostwem czy nie daloby sie czegos zmienic, oczywiscie nie wspominajac od razu o leczeniu depresji.
      • Gość: drucik Re: Praca a depresja. IP: *.zone8.bethere.co.uk 12.01.11, 22:02
        Właśnie nie sądzę, żeby moja choroba była związana z pracą. To raczej efekt moich perturbacji w życiu osobistym.

        I to też powód, dla którego waham się wspomnieć o tym szefostwu. W końcu życie prywatne powinno zostać przed drzwiami zakładu pracy. Na szczęście nikt nie ma zastrzeżeń co do wykonywanych przeze mnie obowiązków. To chyba jedyny element życia ostatnio, którego nie zawalam.
        • princesswhitewolf Re: Praca a depresja. 14.01.11, 20:00
          To raczej efekt moich perturbacji w życiu osobistym.

          no a czasami trzeba zmienic mieszkanie i prace aby zapomniec o calosci tamtego etapu. Pomysl o tym. Nosek w gore!
          Nalezysz do zwiazkow zawodowych? Jesli nie do sie zapisz koniecznie. To jedyna instytucja jaka obiektywnie moze ci udzielic rady i w razie przykrosci czy zwolnienia nie fair, bedzie cie reprezentowac.
    • randybvain Re: Praca a depresja. 12.01.11, 19:27
      Pracodawca ma prawo wiedzieć, czy leki, które bierzesz, nie wpływają na twoją zdolność na przykład prowadzenia samochodu czy obsługi maszyn. Depresja nie jest podstawą do zwolnienia, nie jest przeszkodą w zdobyciu pracy. Powinnaś powiadomić pracodawcę o rodzaju leków, które zażywasz stale - powinno to być zapisane w twoim kwestionariuszu medycznym. Jeżeli będzie miał jakieś uwagi, musi sam zgłosić się do lekarza, aby ten wydał zaświadczenie o tym, że jesteś zdolna do pracy - to kosztuje i pracodawca ponosi koszty. A lekarz, skoro nie daje ci zwolnienia, stwierdzi, że możesz pracować, bo inaczej musiałby cię wysłać na utrzymanie państwa, a tego będzie się wzbraniał zrobić, jeśli nie ma podstaw.
      • xiv Re: Praca a depresja. 12.01.11, 21:29

        kwestionariusz medyczny?!? skądżeś to wytrzasnął?
        • randybvain Re: Praca a depresja. 14.01.11, 21:28
          Przy przyjęciu do pracy oraz po dłuższym zwolnieniu się wypełnia. U ciebie nie?
          • xiv Re: Praca a depresja. 14.01.11, 23:53

            Nie. I w żadnych z firm w których tutaj pracowałem tego nie było.
            • princesswhitewolf Re: Praca a depresja. 15.01.11, 17:14
              xiv, musiales/musisz pracowac w malych firmach. Pracowalam kiedys w firmie 20 osobowej i tam tez nikt czegos takiego nie wymagal. Duze firmy i korporacje wymagaja przy przyjeciu do pracy wypelniania kwestionariusza medycznego. Ba, jedna z takowych nawet badania lekarskie w szpitalu prywatnym fundowala ludziom.
              • Gość: steph13 Re: Praca a depresja. IP: *.haye.cable.virginmedia.com 15.01.11, 19:24
                princesswhitewolf napisała:

                > xiv, musiales/musisz pracowac w malych firmach. Pracowalam kiedys w firmie 20 o
                > sobowej i tam tez nikt czegos takiego nie wymagal. Duze firmy i korporacje wyma
                > gaja przy przyjeciu do pracy wypelniania kwestionariusza medycznego. Ba, jedna
                > z takowych nawet badania lekarskie w szpitalu prywatnym fundowala ludziom.

                princess ma racje; wiem z doswiadczenia wlasnego i czlonkow rodziny. A formularze medyczne potrafia byc bardzo dlugie, szczegolowe i czesto siegaja sporo wstecz; klamac trudno bo HR maja prawo sprawdzic informacje z GP kandydata.

      • Gość: drucik Re: Praca a depresja. IP: *.zone8.bethere.co.uk 12.01.11, 22:05
        Jedyna maszyna jaką obsługuję to komputer - i jestem pewna, że dam radę ją ogarnąć :)

        Moja terapia nie ma wpływu na wykonywaną pracę - w zasadzie powinna mieć wpływ pozytywny - ale tego jeszcze nie widzę. Z akcentem na 'jeszcze'.
        • Gość: ania Re: Praca a depresja. IP: *.dynamic.chello.pl 13.01.11, 11:19
          witaj, bardzo mocno nie polecam mowic o tym przelozonym, zwlaszcza wydzialowi HR w firmie, depresja to czesto taki stan, ze potrzebujesz z kims pogadac, wygadac sie, wyplakac, ciezko sobie samemu z tym poradzic, w firmie raczej nie znajdziesz ludzi, ktorzy to rozumieja, sama pracowalam w dziale HR i na porzadku dziennym byly plotki w stylu: ta to chyba bierze silne proszki... ciekawe czy wywinie jakis numer... nie wiadomo jak z nia gadac... czego mozna sie spodziewac... sluchajac tego za zadne skarby nie przyznalabym sie nawet do tego, ze biore aspiryne... jezeli choroba nie ma wplywu na wykonywane obowiazki to na bank uda Ci sie przetrwac ten okres, zazwyczaj tak jest ze pomoc przyjdzie skad sie jej najmniej spodziewasz... nie poddawaj sie
    • Gość: drucik Re: Praca a depresja. IP: *.zone8.bethere.co.uk 12.01.11, 22:03
      Tak, spam to jest to, czego mi potrzeba.
    • qvintesencja Jesli to nie praca.... 13.01.11, 13:30
      .... ani srodowisko pracy kompletnie nie sa zwiazane z depresja i nie maja wplywu na prace to nie ma sensu powiadamiac o tym szefostwa. Byloby to podobne to powiadamiania ze wlasnie bola cie jajniki.

      Natomiast sens ma kombinowanie jak mocno zadzialac by wyjsc z depresji. Na przyklad wiadomo ze okres jesienno-zimowy sprzyja poglebieniu objawow. Wobec tego mozna by pomyslec o jak najszybszym i mozliwie niekrotkim urlopie w slonecznym miejscu. Innymi slowy urlop teraz moze miec o wiele wieksze znaczenie niz w lecie. Czyli juz wykorzystac doroczny urlop + ewentualnie jesli sie da wziac troche bezplatnego. To oczywiscie wymaga uzgodnien z szefami i wtedy mozna wspomniec o jakims takim niezbyt dobrym samopoczuciu ktore chcesz intensywnie poprawic zeby jeszcze wydajniej pracowac w doskonalym humorze:).
      • spiderk0 Re: Jesli to nie praca.... 14.01.11, 11:37
        Urlop na depresję raczej nie pomoże, lub w niewielkim stopniu, grunt to terapia i zażywanie leków.

        Życzę szybkiego odzyskania dobrego samopoczucia!
    • prenumbra1976 Re: Praca a depresja. 14.01.11, 21:57
      UK to jeden wielki teatrzyk. Pracowalam w 8 miejscach i kazde cechowalo to samo. Wszedzie mielismy byc przyjazni dla siebie, zaangazowani, pracowac w zespole. A najczesciej wygladalo to tak, ze robota byla do zrobienia, ale moi koledzy, albo kolezanki (tubylcy) jak bylo busy, gdzies uciekali, znikali, albo zwyczajnie gadali, olewajac swoje obowiazki, a jak ja zrobilam swoje, bo zwyczajnie do obrzydzenia nudzi mnie zycie ich sztucznych celebrytow z paintshopa, albo co jedli, albo co beda jedli na lunch, no ja pracowalam, oni znikali, wiec managerowie dowalali mi ich robote, nie karzac ich, nie dajac nagany albo nie wywalajac z roboty. I tak to sie ciagle krecilo, gdy ja mowilam, ze jestem zmeczona, mnie upominano, wrecz czulam jak team, czuje sie obrazony, brakiem checi odwalania za nich ich roboty, bo wcale nie przekladalo sie to tez na wyzsze finanse. Ogolnie praca zespolowa w UK z Brytyjczykami, Irlandczykami to mit. Wyglada to tak, ze w teamie emigrant pracuje za siebie i team, ale dostaje kase tylko za siebie, a reszta teamu wali w h..., czesto management w ogole nie reaguje na to. Gdy zwracasz na to uwage, nastepuje konsternacja, ogole oburzenie, jak tak mozesz mowic, nie jestes friendly, zaczynaja okazywac ci "w bialych rekawiczkach" niechec. To jest classic na wyspach. Zygac sie chce.
      • princesswhitewolf Re: Praca a depresja. 14.01.11, 23:27
        Pracowalam w 8 miejscach i kazde cechowalo to samo. Wszedzie mielismy byc przyjazni dla siebie, zaangazowani, pracowac w zespole. A najczesciej wygladalo to tak, ze robota byla do zrobienia, ale moi koledzy, albo kolezanki (tubylcy) jak bylo busy, gdzies uciekali, znikali, albo zwyczajnie gadali, olewajac swoje obowiazki, a jak ja zrobilam swoje, bo zwyczajnie do obrzydzenia nudzi mnie zycie ich sztucznych celebrytow z paintshopa

        Mysle ze pracowalas w beznadziejnych firmach jakichs gdzie sa kiepscy pracownicy. Albo to jakas taka branza gdzie sa tego typu ludzi. Pracowalam i pracuje z brytyjczykami pracocholikami, albo jakimis obsesyjniakami na tle drobiazgow nawet. Z pracy nie wychodza przed 6pm, a jeszcze niektorzy emailuja w sprawach zawodowych ....z domu.
        • Gość: Kanapol Pracownik ma przynosic firmie korzysc a nie byc IP: *.ed.shawcable.net 15.01.11, 22:56
          obciazeniem. Absolutnie nie mow.
          W kazej firmie bedzie to traktowane jako slabosc.
          Dla szefostwa musisz sie wydawac 100% dependable.
          Wyjatkiem moze byc sytuacja jesli pracujesz "na panstwowce" gdzie twoj szef nie placi tobie swoimi pieniedzmi a rozdmuchane dzieki zwiazkom swiadczenia i prawa pracownicze beda cie chronic i zapewnia ci "poduszki" na okazje twojej niedyspozycji.
          Znalem dwie takie sytuacje w Kanadzie, goscia ktory mial depresje w prywatnej firmie, wspomnial o tym szefowi, zwolniono go przy pierwszej okazji. Drugi pracowale "na panstwowce", cos tam wyszlo z jego zdrowiem psychicznym, szefostwo zaproponowalo mu nieograniczony w czasie urop zdrowotny/leczenie na koszt podatnika.
    • qvintesencja Blue Monday 17.01.11, 17:12
      spiderk0 napisał:

      > Urlop na depresję raczej nie pomoże, lub w niewielkim stopniu, grunt to terapia
      > i zażywanie leków.

      Nie zapominaj ze w styczniu w UK jest Blue Monday, nawet normalnych to podlamuje.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka