Dodaj do ulubionych

coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

04.11.05, 14:18
Anna Gołębiowska/02.11.2005 10:38

Chorzy na emigrację

O tym się głośno nie mówi. Choroby psychiczne u emigrantów mogłyby zburzyć
wiele polskich mitów o dobrodziejstwach czekających na Zachodzie
Pakujemy swoje życie do walizek, wierząc że czeka na nas kraj spełniających
się marzeń. Jesteśmy w stanie zmierzyć się ze wszystkim: nowym językiem,
kulturą, klimatem. Tylko nie z samym sobą...

Na miejscu czeka nas wiele wrażeń. Chłoniemy z ciekawością nowy świat, uczymy
się jego reguł. Wkrótce okres pierwszej fascynacji mija. Uświadamiamy sobie z
niepokojem, że wciąż jesteśmy „tylko“ emigrantami. Przypominają nam o tym
nieprzychylni obcokrajowcom tubylcy, bardziej skomplikowane dla naszego
statusu prawnego sprawy urzędowe - jak posłanie dziecka do szkoły, wizyta u
lekarza czy zdobycie legalnej pracy.

Raz na ulicy zapytałem starszego człowieka o drogę. Źle wymówiłem nazwę
ulicy. Ten Austriak potraktował mnie jak gó..arza, zaczął krzyczeć na mnie,
że takiej ulicy nie ma i że powinienem się nauczyć mówić, zanim
otworzę „gębę“. Ludzie się gapili, a ja czułem, że chcę zniknąć – wspomina
Romek, który z Polski do Austrii wyemigrował 12 lat temu.

Weszłam z koleżanką do sklepu z kosmetykami. Chciałam kupić dobry krem.
Rozmawiałyśmy po polsku. Kiedy stanęłam przy jednej z półek, poczułam na
plecach wzrok sprzedawczyni.Niemal deptała nam po piętach, udając, że tak się
troszczy o klientki. A tak naprawdę wciąż patrzyła nam na ręce. Wyszłam ze
sklepu bez zakupów. Całą drogę do domu czułam, jak palę się ze wstydu i
wściekłości. W życiu niczego nie ukradłam!- denerwuje się Dorota, która w
Wiedniu stawia dopiero pierwsze kroki.



Po setkach sytuacji podobnych do tych, jakich doświadczyli nasi bohaterowie,
zaczynamy powoli rozumieć, że dom, przyjaciele, rodzina - wszystko zostało w
Polsce. I że wcale nie jesteśmy „u siebie“...

Rozczarowanie zastaną rzeczywistością to tylko jeden z elementów, które
atakują psychikę emigranta. Jak zauważa profesor Wróbel, niebagatelną rolę
odgrywają również problemy komunikacyjne. –Podczas jednej z konferencji na
tematy polskie, gdy doszło do pytań zgłaszanych z widowni, wystąpił
mężczyzna, który obwieścił sali w języku angielskim, że, według jego żony,
gdy wypowiada się w języku polskim, wydaje się być inteligentnym, elokwentnym
i wykształconym dżentelmenem; podczas gdy wypowiadając się po angielsku,
stwarza on wrażenie raczej prymitywnego ignoranta - wspomina profesor,
pokazując tym samym jak wiele możemy stracić na swojej osobowości, posługując
się językiem, który nie do końca czujemy. – Na początku śmiałam się z innymi,
kiedy popełniłam „językowy lapsus”. Później to ciągłe nabijanie się ze mnie
zaczynało mnie irytować. I te ekspedientki, które słysząc obcy akcent,
traktowały mnie jak głuchą albo niedorozwiniętą. W Polsce byłam
bardzo „wyszczekana”, rodzina wiedziała, że załatwię wszystko w urzędach,
sklepach, w pracy. Tu nie mam ochoty otwierać ust. Niedouczony pijak wychodzi
na bardziej elokwentnego niż ja...- ostro stwierdza Magda, która przyjechała
trzy lata temu do Austrii, by podreperować rodzinny budżet. Dziewczyna
najchętniej przebywa w otoczeniu Polaków. Nie ma już ochoty na nawiązywanie
znajomości z „tubylcami”.

„Ani płynność i znajomość języka, ani stała praca na stanowisku
odpowiadającym kwalifikacjom i wykształceniu, ani wejście w nowe
społeczeństwo za pomocą małżeństwa z tubylcem (co w rzeczy samej wydaje się
być wielką premią) nie zapewniają emigrantom pomyślnego życia na emigracji i
tym bardziej nie gwarantują bezbolesnego przejścia z jednego społeczeństwa w
drugie”.

Musi boleć - jednogłośnie potwierdzają eksperci. Czasami ból ten jest jednak
nie do opanowania...





Obserwuj wątek
    • Gość: obywatel Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.apple.com 04.11.05, 15:23
      Choro - to ja sie ostatnio czulem w Polsce :-(

      Dopiero tutaj (Irlandia) czuje sie normalnie :-)

      Piotr Slotwinski
      www.obywatel.blog.onet.pl <-
    • Gość: mdj Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.11.05, 15:28
      Jakos dziwnie sie sklada ze wiekszosc negatywnych przykladow dotyczy Austrii...
      Nigdy, przenigdy sie nie spotkalem z takim zachowaniem tubylcow w Szkocji.
      To nie znaczy, ze problem nie istnieje, ale rozciaganie takich opinii na caly
      swiat to gruba przesada...
      • Gość: gość Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 04.11.05, 16:18
        Dlatego ja ie lubię Niemców i Austriaków. Nigdy w życiu nie wyjechałabym tam do
        pracy. obecnie mieszkam w Irlandii i tu nie spotykam sie z takim traktowaniem
        • Gość: majkel Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.unknown.be.uu.net 04.11.05, 17:17

          Gazeta.pl > Forum > Praca Piątek, 4 listopada 2005


          Wielka Brytania i Irlandia




          Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!!
          Autor: Gość: gość IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net
          Data: 04.11.05, 16:18 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Dlatego ja ie lubię Niemców i Austriaków. Nigdy w życiu nie wyjechałabym tam do
          pracy. obecnie mieszkam w Irlandii i tu nie spotykam sie z takim traktowaniem

          heheheheh mam tak samo zadnych dojczoofff :)
          ireland rulez
        • glassempire Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! 05.11.05, 21:01
          Po IP widze ze my z tych samych stron...
          A co do tematu - nie mam uprzedzen. Zycie jest zbyt krotkie na takie bzdury. A
          jesli inni je maja - to ich problem.
      • Gość: sabna Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.creativesupport.co.uk 04.11.05, 17:51
        wiekszosc przykladow z austrii bo art z gazety ukazujacej sie w austrii :)
    • Gość: w niemczech Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.pools.arcor-ip.net 04.11.05, 16:28
      zgadza sie jesli chodzi o niemcy,
      dlatego sie z tad wynosze.
      • Gość: Soup Nazi Niemcy to swolocz, ale IP: *.sympatico.ca 04.11.05, 19:04
        chyba juz zadne inne kraje nie znaja tak polskiej szumowiny jak wlasnie Niemcy i
        Austria. Jak przy rozwodzie - wina nigdy nie lezy tylko po jednej stronie.
        • adam551 Re: Niemcy to swolocz, ale 05.11.05, 17:33
          ok, ale jeszcze kilka latek a Anglicy/irlandczycy bedą Polaków traktowac tak
          samo.
          Niemcy nas juz dobrze znają, po naszym potopie na wyspy musi jeszcze troche
          potrwać zanim miejscowi bedą wywieszac kartki po polsku w sklepie:
          " w przypadku kradzieży wzywamy policje".
          Jakie społeczeństwo traktuje poważnie emigrantów?
          Nawet w USA są "polish jokes".Czarny to czarny, emigrant to emigrant.
          Mozna siebie okłamywać, ze wszystko jest ok, ale tak samo robi alkoholik idący
          do sklepu po następną flaszke.
          Wiecie , ze jestescie obywatelami II kategorii, wasz język,(oczywiscie jak sie
          dużo uczycie) = sposobowi mówienia 4,5 latka, ewentualnie osoby lekko
          upośledzonej.Takie sa fakty , zresztą pewnie sami to zauwazyliście.
          • Gość: w niemczech Re: Niemcy to swolocz, ale IP: *.pools.arcor-ip.net 05.11.05, 18:24
            >wasz język,(oczywiscie jak sie
            > dużo uczycie) = sposobowi mówienia 4,5 latka, ewentualnie osoby lekko
            > upośledzonej.Takie sa fakty , zresztą pewnie sami to zauwazyliście.

            to jest glupi mit, jezyk mozna opanowac do perfekcji.
          • Gość: gość Re: Niemcy to swolocz, ale IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 05.11.05, 23:26
            To prawda że niektórzy nigdy nie naucza sie dobrze języka ale to wynika tylko z
            lenistwa (pewnie znasz to z własnego doświadczenia) No i nie obrażaj 4,5
            letnich dzieci. Moje mówi bardzo ładnie w dwóch językach.Czysbys zazdroscił
            innym?
    • Gość: Halny Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 23:58
      Kto, do kroćset, winny jest, takiemu stanu rzeczy, pytam! Też jestem czerwony,
      ze wstydu i oburzenia. Każą nam głosować! Na kogo, pytam. Kto, jest w stanie
      przywrócić honor i godność Polaka! Larum grają! A rząd co? Wypina się, proszę
      ja kogo. Walczą, politykierzy o... stołki, dla zwykłych ludzi, miejsca nie ma.
      Polak, żle traktuje Polaka. Dlatego, nie szanują nas inni.
    • kierunek_zachod Proponuje poczytac dyskusje na Forum Polonia 06.11.05, 00:07
      ... zamiast podniecac sie ta grafomania :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=31352037&v=2&s=0
      Oryginal tego artykulu jest dostepny na Onecie.
      Wybaczcie, ale ten tekst to zenada. Zwlaszcza fragment o banku. No chyba ze
      ktos siedzi w PL i placa mu za wierszowke
    • loopeczka artykul Golebiewskiej - ale S Z M I R A !!!! 06.11.05, 16:53
      Ten artykul jest chyba chwilami o emigrantach przybywajacych do Polski,
      zwlaszcza z terenow bylego ZSRR i Ukrainy.

      Gdziekolwiek by sie nie bylo poza granicami swojego ojczystego kraju, nie wolno
      dac soba pomiatac nikomu. Ciagle przeciez jestesmy obywatelami tego samego
      swiata. A gburowate oszolomy (jak ten przechodzien poproszony o wskazanie
      ulicy) sa niestety wszedzie. Trzeba tylko nauczyc sie z nimi radzic.

      Ktory "uczony" doszedl do tych wnioskow z plynna znajomoscia jezyka i jej
      zbytecznoscia w osiaganiu szczescia na emigracji? Jesli chodzi o mnie, moglabym
      mieszkac w uk na stale, gdybym znala jezyk angielski perfekcyjnie, z wszystkimi
      idiomami.
      To oczywiste, ze nie kazdy jest elastyczny i potrafi sie wszedzie
      zaklimatyzowac, ale bez przesady. Z artykulu zionie depresja i gnusnieniem -
      jego autorki lub ekspertow, ktorych slowa przytoczono.

      Mam wielu znajomych, ktorzy nie wracaja do Polski, przynajmniej nie w
      najblizszym dziesiecioleciu.
      Nasze szczescie lub nie na emigracji zalezy od bardzo wielu czynnikow, ale
      przede wszystkim chyba od nas samych.
      • adam551 Re: artykul Golebiewskiej - ale S Z M I R A !!! 07.11.05, 10:09
        oczywiście , że tak. Ale sama przyznasz , ze ogromna część naszej OGROMEJ
        emigracjii to ucieczka(przed brakiem pracy, niespłaconym kredytem, brakiem
        perspektyw) , a nie tak jak w przypadku np. Francuza , czy Niemca
        mieszkającego w Londynie , rodzaj przygody.
        My bardziej przypominamy emigrantów z Rosji , Rumunii, Bułgarii, a nie tych z
        Europy.Zresztą tak własnie jesteśmy spostrzeganii.Dla Anglika ślub/romans z
        Polką czy Rumunka jest podobny.On uwaza , ze chodzi tym kobietom o paszport
        brytyjski i mozliwośc legalnej pracy.
        Przecież na np.Oxford Street łatwo zauważyć Polke/Polaka, głównie po ubiorze i
        zmęczonej twarzy.Czyli pisząc wprost Polke/Polaka rozpoznamy po biednym pysku.
        A co do języka, to nie wazne czy bedziesz mieszkała tam 2 czy 22 lat.Zawsze
        ktoś w tym niby "twoim domu-nowej ojczyznie" zapyta skąd jesteś.Czyli w
        tym "nowym domu" usłyszysz nie raz: "jak ci sie nie podoba , to wracaj DO
        SIEBIE!!!"
        • loopeczka Re: artykul Golebiewskiej - ale S Z M I R A !!! 07.11.05, 11:52
          Drogi Adamie, ja nie potepiam tych wszystkich ludzi, ktorzy z im wiadomego
          wzgledu opuscili kraj ojczysty. Mnie chodzi o to, ze artykul jednostronnie
          wrzuca wszystkich do jakiegos bagna. Trudno, taka mamy Polske jaka mamy. Czy Ty
          myslisz, ze Brytyjczycy mysla o Polsce jak o drugim po USA czy Rosji mocarstwie
          swiata? Nie, oni w wiekszosci dobrze wiedza (o ile wiedza gdzie lezy Polska),
          ze nieciekawe perpektywy czekaja mlodych ludzi po studiach. Pewnie byliby w
          szoku, gdybym im mowila, ze bez znajomosci, 40-to letnia kobieta z zawodowym
          wyksztalceniem ma raczej znikome szanse na jakakolwiek fizyczna prace.

          Czy oni naprawde sa tacy glupi, by wierzyc, ze kobieta poslubia brytyjczyka dla
          paszportu czy legalnej pracy??? Jesli chodzi o mnie, to z jedyna nielegalna
          praca w UK mialam stycznosc pracujac u... polaka (celowo pisze z malej...),
          ktorego kopnelam w cztery litery, gdy sie okazalo, ze jego obietnice o
          wlasciwym zatrudnieniu to byly tylko slowa.
          Brytyjczykow lubie, bo sa otwarci i towarzyscy, ale nie widze zadnego z nich w
          roli swojego faceta, bo ja po prostu musze rozumiec kazde slowo, ktore moj
          facet do mnie mowi... Nie to, ze z moim angielskim jest tak krucho, ale tak
          jada z tymi idiomami...
          Gdy pytaja mnie Brytyjczycy, skad jestem, nie waham sie i nie wstydze mowic, ze
          z Polski. A ta opisana przez Ciebie sytuacja ("WRACAJ DO SIEBIE!!!") po prostu
          nie bedzie miec miejsca, bo z miejsca wyczuwam gburow i prostakow, ktorych po
          prostu unikam.
          Pozdrawiam.
    • Gość: fan barcy Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.j.pppool.de 07.11.05, 10:33
      Ten artykul mowi cos prawdziwego o pewnej grupie emigrantow, ale nie mozna na
      jego podstawie wyciagac wnioskow o calej populacji emigrantow.
      Znam kilka osob, ktore zalamaly sie psychicznie podczas studiow w Polsce, bo
      musialy sie przeprowadzic z rodzinnej wioski / malego miasta do miasta duzego,
      chociaz bylo to tylko 50km. Tez nie mogly sobie poradzic w nowym otoczeniu bez
      rodziny, trudno im sie bylo zintegrowac. Ale to chyba nie dowodzi, ze absoultnie
      nie nalezy wyjezdzac z koziej wolki na studia do miasta prawda?
      Drazni mnie takie podpuszczanie i myslowe chodzenie na skroty. Zawsze przy
      przeprowadzce, czy z Poznania do Warszawy, czy z Warszawy do Londynu jest pewien
      stres. Niektorzy lykaja go bez problemu, inni odczuwaja bolesnie. Wiec nie ma co
      demonizowac wyjazdow za granice. Jezeli ktos zna plynnie jezyk, czyli potrafi
      sie komunikowac, to tylko od niego zalezy czy bedzie mu dobrze czy nie (ludzi
      ktorzy wyjezdzaja za granice bez znajomosci jezyka pomijam milczeniem, bo to
      fani doznan ekstremalnych najwyrazniej, wiec nie powinni sie skarzyc na duza
      ilosc "przygod").

      Pzdr
      • Gość: sabna Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.creativesupport.co.uk 07.11.05, 17:12
        Chyba nikomu nie wchodzilo o wrzucanie wszystkich emigrantow do jednego worka.
        Ja ten art przeczytalam jako opis pewnego zjawiska. Nikt chyba niezaprzeczy ze
        emigracja jest sytuacja bardzo stresogenna, ktora moze doprowadzic do zalaman
        psychicznych i depresji. Kazdy z nas z pewnoscia przezywal stres zwiazany z
        pobytem w nowym kraju, gdzies na forum byl post o panicznym strachu przed
        mowieniem w obcym jezyku itp.
        Kazdy myslacy czlowiek przezywa rozne rozterki gdy wchodzi w nowe srodowisko,
        gdzie wszystko musi udowadniac od poczatku. W kraju jego dyplom i doswiadczenie
        duzo znacyzly, tu czesto gesto dopiero musi udowodnic ile jest wart.Jesli
        jeszcze jest sie na emigracji samotnie musi byc to poczwórnie utrudnione.
        • Gość: fan barcy Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 19:16
          > Chyba nikomu nie wchodzilo o wrzucanie wszystkich emigrantow do jednego worka.

          Cytowanym "autorytetom" chyba jednak chodzi. Przyklad:
          "Ani płynność i znajomość języka, ani stała praca na stanowisku odpowiadającym
          kwalifikacjom i wykształceniu, ani wejście w nowe społeczeństwo za pomocą
          małżeństwa z tubylcem (co w rzeczy samej wydaje się być wielką premią) nie
          zapewniają emigrantom pomyślnego życia na emigracji i tym bardziej nie
          gwarantują bezbolesnego przejścia z jednego społeczeństwa w drugie".

          "Musi boleć - jednogłośnie potwierdzają eksperci".

          Moj komentarz dotyczyl takich wlasnie uogolnien. Poprostu nie lubie sadow
          zaczynajacych sie od "wszyscy", "nikt", "musi" etc. formulowanych na podstawie
          przypadkow skrajnych.

          Pzdr
    • loopeczka Mysle o tym i mysle... 18.11.05, 22:20
      i dochodze do wniosku, ze bardzo mi smutno, ze ktos odwazyl sie w ogole uzyc
      takiego sformulowania w stosunku do emigrantow jak "chorzy psychicznie". To
      zdecydowanie baaaardzo za duzo napisane. Nie mozna ot tak sobie dla wlasnego
      kurazu, rzucac takimi epitetami bez glebszego zastanowienia sie, czym w ogole
      jest choroba psychiczna. Jesli komus sprawia to przyjemnosc, to widze, ze wsrod
      Polakow jest jeszcze duzo debili.
      Kazdy za czyms lub za kims teskni - to tak naturalne jak oddychanie. Kazdy musi
      sobie jakos radzic. Jesli ktos w Polsce nie znajduje pracy, ma prawo jej szukac
      za granica. Wszak ludzie emigruja z bardzo wielu powodow. I obojetne co by nie
      robil, polskie wspomnienia ze studiow czy innego okresu jego zycia, beda wracac
      bo tak jestesmy skonstruowani. Nazywanie mozliwosci uczciwego zarobienia
      pieniedzy swoja ciezka praca choroba psychiczna, jest po prostu niezrozumieniem
      ludzkiej psychiki i plytkim, pseudozyciowym podejsciem do sprawy.

      Jesli sie myle, niech mnie ktos "oswieci". Bede bardzo wdzieczna.

      Moze autorka po prostu sama przebywa na emigracji i nienawidzi (ze zwyklego
      kaprysu, znam takich) Polakow? Moze pora, by sie udala do jakiegos psychologa?
      Jesli angielscy sa tak drodzy jak dentysci, niech sie wybierze do psychologa w
      Polsce, by przestala niepotrzebnie "dzielic wlos na czworo".

      Ps. UK jest krajem moich spelniajacych sie marzen. Poza tym, po raz kolejny
      utwierdzilam sie w przekonaniu, ze pieniadze to nie wszystko.

      Pozdrawiam Rodakow.
    • Gość: Eryk zgadzam sie w 100% IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 19.11.05, 20:41
      dlatego nie wrocilem do Londynu
      dlatego mnie tam nie ciagnia az tak
      to prawda ze nigdy nie jest sie tam u siebie

      bylem tam wiele razy
      widzialem troche a moze i wiecej
      ale po przesyceniu sie tym czlowiek zdaje sobie sprawe ze to nei do konca jego
      miejsce

      obcy kraj to taki do ktorego sie niewiele wnioslo, wszystko dookola jest obce
      nie mozna byc tam nigdy gospodarzem

      ktos kto jedzie po raz pierwszy sika w majtki z wrazenia
      mysli ze zpalap Pana Boga za nogi
      mysli ze zyje w raju a Polska to jakis tam wschod dziki

      potem zycie to weryfikuje gdy zdaja sobie sprawe ze tak na prawde
      nic tam nie znacza sa tania sila robocza calujaca po rekach

      stanowczo popieram takie Polki ktore wyszly tam za maz i ich
      zachowanei jest wrecz pogardliwe dla rodakow
      a wyszla za maz za jakiegos dzikusa ktory dostal tylko paszport jako azylant
      doswiadczylem to osobiscie choc na pewno nie wszyscy az tak sie zachowuja
      jednakze nie ma nic gorszego niz chamstwo co dorwie sie do kasy

      mysle ze kazdy prawdziwy Polak zawsze wie ze Polska choc biedna to najlepsze miejsce
      • Gość: Eryk Re: zgadzam sie w 100%-poprawka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 19.11.05, 20:45
        mialobyć ze POTĘPIAM nie POPIERAM Polki ....
        • satans_cock Re: zgadzam sie w 100%-poprawka 19.11.05, 20:50
          Cos pan Eryk bardzo zgorzknialy. Nie powiodlo sie w UK ze sie tak teraz psioczy
          na wszystkich? A jak w tej Anglii tak zle bylo, to po coz pan czyta co sie
          pisze na forum? A moze zal, ze nie wyszlo???
          • Gość: Eryk Re: zgadzam sie w 100%-poprawka IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 19.11.05, 22:56
            oj wyszlo wyszlo i to bardzo do przodu
      • loopeczka Re: zgadzam sie w 100% 20.11.05, 15:01
        Gdy awansowalam, zaczelam zarabiac wiecej od niektorych Brytyjczykow
        pracujacych ze mna. Uwazam, ze wnosze bardzo duzo do sprawnego funkcjonowania
        firmy. I bardzo sie ciesze, ze swoje pierwsze kroki w sciezce zawodowej stawiam
        w UK. Pierwsza uczciwa praca, pierwsze konto, pierwsze normalne, powazne
        pieniadze i pierwszy powiew wolnosci i niezaleznosci: oto moje podstawy
        egzystencji. Ale jak juz pisalam: pieniadze to nie wszystko.
        Tyle ze zycie ma to do siebie, drogi Eryku, ze nie mozna wszystkiego
        generalizowac. Ja nie sikalam z wrazenia. Jesli juz, to z wrazenia sie
        cieszylam, gdy "na zywo" moglam blysnac angielskimi idiomami.
      • Gość: kasia Re: zgadzam sie w 100% IP: 212.44.10.* 22.11.05, 13:21
        "obcy kraj to taki do ktorego sie niewiele wnioslo, wszystko dookola jest obce
        nie mozna byc tam nigdy gospodarzem"

        Zawsze mozna to zmienic i kraj przestaje byc obcy. Mozna poczytac o histori UK,
        Londynu, okolicy , w ktorej sie mieszka. Wtedy jest na prawde duzo latwiej
        zrozumiec pewne rzeczy i zjawiska. Mnie zawsze interesowala historia tego co
        mnie otacza. Nie wydaje mi sie, zeby przecietny tubylec wiedzial tyle o swojej
        okolicy lub zadal sobie trud przeczytania czegos o historii swojego miasta.

        Myslisz, ze jak ludzie sie przenosza miedzy miastami w PL czy migruja do
        Warszawy to wiedza cos o niej i sa w ogole zainteresowani tym? A moze wnosza cos
        od siebie?
        Wszystko zalezy od konretnej osoby jak chce sie identyfikowac ze swoja nowa
        ojczyzna i czy w ogole chce.
    • Gość: znudzona Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.11.05, 19:29
      najwiekszym psychicznym jest ten kto to czyta i sie tym przejmuje dopiero idzie
      po takiej lakturze zwariowac;) ale w Polsce jest to na topie: Jak najszybciej i
      najlepiej sie zdołować + Boze jaki ja nieszczesliwy jestem :)
    • Gość: gość Re: coś prawdziwego o emigrantach !!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 11:12
      Niektórzy ludzie mają tendencje (wrodzone?) żeby wszędzie czuć się
      nieszczęśliwie. Źle im w Polsce, uciekają za granicę. Są za granicą, płaczą i
      chcą z powrotem do Polski, w której im było przecież tak strasznie źle...Prawda
      jest taka, że są problemy przed którymi się nie da uciec, nawet jak się
      przebędzie te 2 czy 3 tys. km. One sie zawleką i tam i dalej będą dręczyły.
      Niestety, jak kogoś życie w Polsce jeszcze nie zahartowało, to on i w UK sobie
      raczej nie poradzi. Bo jak w Polsce ma kiepsko i narzeka, to najwyraźniej nie
      potrafi walczyć o swoje i cieszyć się tym co ma. Więc nic dziwnego że w Anglii
      dalej ma tak samo, obrywa z prawa i z lewa. Drogi emigrancie: pozbądź się
      kompleksów po pierwsze, uwierz że zasługujesz na sukces, a zobaczysz że będzie
      lepiej. Przecież nie wszyscy Polacy w UK śpią na dworcach, harują jak woły za 3ł
      / h na czarno i są ścigani przez ekspedientki za niepopełnione kradzieże...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka