cosmokramer
04.06.06, 21:22
Witam!
Mieszkałem kiedyś pół roku w Londynie z zamierzchłych czasach (w 1997 roku) i
pracowałem na czarno jako kurier motocyklowy. Obecnie zmęczony pobytem na
czarno w USA rozważam przyjazd do UK na stałe. Zastanawiam się czy kurierzy w
dobie szybkiego internetu i coraz większych pojemności emaili jeszcze nie
wyginęli? Czy ktoś może pracuje w ten sposób? Jakie są stawki? Ja miałem swój
własny motorower 125cc z tzw. eLką i prawko jazdy tzw. CBT (certificate of
basic training) i w 1997 roku dostawałem 50% od zleceń i miałem gwarancję
250Ł/tydzień. Wieczorami dorabiałem rozwożąc chińszczyznę za o ile pamiętam
6Ł/h (+ tips). Od chłopaków co mieli SIN wiem że ci co pracowali na normalnych
dużych motorach dostawali nawet 400-500Ł/tydzień... Coś ktoś wie na ten temat????
A druga sprawa jest taka: mieszkam obecnie w USA (też na czarno :-) i pracuje
tu jako kierowca Tira z tym że mam własną ciężarówkę; tu u nas to bardzo
popularny układ - kierowca ma swojego trucka i bierze od firmy ładunki. Czy
coś takiego występuje w UK? Można kupić swojego trucka czy raczej lorry i
jeździć na własny rachunek? Czy ktoś próbował czegoś takiego? Mam zawodowe
prawo jazdy w USA i 6 lat doświadczenia, polskie prawko niestety chyba już
nieważne bo typu książeczkowego a wiem że w międzyczasie były jakieś wymiany :-(
Trzecia sprawa: pamiętam z pobytu w Londynie że niesamowitą kasę trzepali
taksówkarze i też tzw. mini-cabs. Więc tak sobie myślę - kupić takiego
czarnego cab'a, wsadzić GPS bo ulice już pozapominałem i można smigać i czesać
niezły hajs :-) !!! I tu znów standardowe pytanie: ktoś coś próbował takiego?
Coś ktoś o tym słyszał?
Od razu uprzedzam wszelkie wątpliwości i ironiczne komentarze: po angielsku
mówię/piszę/czytam jak po polsku z tym że mówię na pewno z akcentem (podobno
po 20-30 latach mija, lub po wizytach u logopedy) no i na pewno ok 20-30 tys Ł
ze sobą bym przywiózł więc chyba na taxi starczy albo na pół tira albo na 5
motocykli...
Z góry dzięki za pomysły i odpowiedzi - generalnie chodzi mi o to czy jest coś
innego (ambitniejszego, ciekawszego) do roboty niż
zmywanie/sprzątanie/budowa/opieka i czy można z tego czegoś się utrzymać na
niezłym poziomie - to znaczy kupić mieszkanie/dom, jeździć na wakacje i żyć
jak normalny człowiek w XXI wieku w kraju tzw. pierwszego świata?!?
Tomek