Gość: Kerberos
IP: *.range86-129.btcentralplus.com
08.08.06, 15:54
Naszla mnie dzisiaj pewna refleksja. Jak latwo zauwazyc, nasi drodzy
forumowicze, podobnie jak cale polskie spoleczenstwo w UK, podzielilo sie na
kilka obozow. Pierwszy to ci, ktorzy wyjechali, ale tak naprawde to mysla
codziennie o powrocie i odliczaja dni, drudzy kosmopolici, ktorym wszedzie
dobrze i jest im obojetne gdzie mieszkaja byle by bylo im dobrze.Jeszcze inni
to Ci, ktorzy za Polska juz chyba nie przepadaja delikatnie rzecz ujmujac i
nawet swojego psa na zwiady by nie wyslali do PL.
Jest jeszcze kilka warstw posrednich, ale to nie jest potrzebne do dalszej
refleksji.
Pomyslalem o pewnej analogii - ex-malzonkowie. Iles lat byli razem, raz
lepiej raz gorzej. Nie udalo sie. Trudno, rozwod.
I jest kilka podejsc do tematu. Albo pozniej dalej sie lubia, szanuja mimo,
ze dalej juz ze soba nie zyja, albo milcza na temat swojej eks, nie podejmuja
tematu. I oczywiscie tacy, ktorzy opluwaja sie wzajemnie, oczerniaja wsrod
wspolnych znajomych itd. Oczywiscie jedna strona moze sie zachowywac inaczej
niz druga.
Tak sie zastanawiam, kto tutaj pokazuje klase. Ktory to przypadek ? Czy tez
widzicie jakas analogie bylego malzenstwa do podejscia emigrantow do swojej
(bylej) ojczyzny ?