tomsmom
16.09.06, 17:39
Mamy synka!! Ma juz ponad dwa dni i jest przeuroczy! (jak znajde chwile to
wkleje zdjecia)
Dziewczyny, porod jak w kinie:
cos mnie od dwoch dni pobolewalo, ale ze Tomka wywolywano wiec pojecia nie
mialam jakie sa dokladnie objawy, cos tam czlek czytal i slyszal, ale to co
innego... I tak, na 12go mialam termin i rano skurcze jakby co 15 minut, ale
po prysznicu wszystko przeszlo. Wiec zylam sobie dalej :-) Wieczorem scielo
mnie z nog, ale nie skurcze tylko taki bol nieustanny jakby mi sie kosci
miednicy rozjechaly, wiec polozylam sie i... przeczekalam. Obejrzelismy sobie
film, wypilismy herbatke i o polnocy grzecznie spac (nastepnego dnia rano
mialam wizyte u lekarza). O 2 obudzily mnie skurcze... co minute!! Bol
potworny, ale jeszcze pol godziny zastanawialam sie czy aby to na pewno to
(pol godziny jechac w nocy do szpitala po to zeby sie dowiedziec, ze mam
wracac?), w koncu nie wytrzymalam, obudzilam Chrisa, on zawiadomil szpital i
swoja mame, ktora przyjechala w mgnieniu oka do Tomka, a my o 3 bylismy w
samochodzie, w ktorym ja wylam z bolu przez cale 15 minut kiedy to Chris na
czerwonych swiatlach pedzil do szpitala. Porzucilismy samochod przed
wejsciem, portier wwiozl mnie na wozku do pokoju przyjec (kobietka jakas
spokojnie lezala sobie pod ktg i myslala pewnie, ze wariatke przywiezli
jakas), polozylam sie na lozku i... OK, bez zbednych szczegolow, dosc
powiedziec, ze jak przyszly polozne to juz lapaly dziecko. O 3:35 juz bylo po
wszystkim. Kurcze, strach pomyslec, gdyby Chris zatrzymal sie na ktoryms z
tych czerwonych swiatel, Marek urodzilby sie chyba w samochodzie!!
Sluchajcie, ja cykor najwiekszy chyba na swiecie (zadnemu dentyscie nie dam
sie dotknac bez znieczulenia) nie zdazylam nawet pomyslec o epiduralu, a
maluszek maly slonik: 4,04kg! Teraz to czuje bardziej niz wtedy... :-(
Ale najwazniejsze, ze wszystko OK. Wszystkim "zaciazonym" zycze takiego
gladkiego porodu! :-)
Usciski - Hania