Dodaj do ulubionych

Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? :P

13.01.07, 21:12

Gdyby to byl pierwszostronicowy artykul, rzeklym ze jest niezly. A ze to blog
zaledwie - to jak dla mnie duzo wiecej niz niezly.

"Teorie spiskowe
Pleonastycznie rzecz biorąc - jak wyjechaliśmy, to nas zabrakło. Póki byliśmy,
to traktowano nas jak zło konieczne, które marudziło w urzędach pracy i nie
chciało pracować za 1200 zł. Które było zmęczone niekończącymi się rozmowami o
pracę, na których zadawano nam podchwytliwe pytania typu: do jakiego
zwierzęcia może się pan porównać lub z jakimi znakami Zodiaku dobrze się pani
współpracuje.

I które w sumie miało już dość politycznych i wszelkiej innej maści
przepychanek oraz chciało wreszcie przestać włączać telewizor i zastanawiać
się - śmiać się czy płakać. Lub które po prostu miało ochotę na przygodę,
poznanie innego kraju, kultury, podszlifowanie języka.

Rożnie to było. Z wszystkich pomysłów na poprawienie / odwrócenie / zmienienie
własnej sytuacji pomysł porzucenia na chwilę, bądź na zawsze, własnego kraju
tysiącom wydał się atrakcyjny. Wymeldowaliśmy się i wyjechaliśmy.

Wkrótce okazało się, że magicznym sposobem bezrobocie w kraju spadło i
wszystko zaczyna iść ku lepszemu. Po rynku pracy przeleciał ożywczy wiaterek,
poszły plotki, że miejsca pracy cudownie się objawiły, a nawet można
negocjować pensje. Na emigracji zaczęto opowiadać historyjki o znajomym, który
niby to już miał bilet i był spakowany, ale dostał TAKĄ propozycję pracy, za
TAKIE pieniądze, że został.

Może były to tylko pogłoski, a może TAKICH miejsc pracy wciąż było za mało,
grunt, że kolejne tysiące wsiadły w samoloty i wyfrunęły z orlego gniazda.

Bomba tykała, tykała i w końcu wybuchła. Okazało się, że niektórych grup
zawodowych wyjechało za dużo (choćby budowlańców i pielęgniarek). Że ci, co
wyjechali, nie chcą płacić podwójnego podatku, a tym, co zostali, nie ma kto
zarabiać na emerytury
(...)
zaczęło się robić dziwnie.

My tu, na emigracji, śledzimy polskie media, szczególnie jeśli mówią o nas. I
czego się dowiadujemy? Że tyramy w ciężkich warunkach. Za znikome pieniądze.
Na stanowiskach, których nikt nie chce. Że mieszkamy w strasznych warunkach
(10 osób śpiących pokotem w salonie to norma). Że pracodawcy nas wykorzystują.
Że sobie odejmujemy od ust, żeby wysłać pieniądze rodzinie. Że okupujemy
wszelkie ośrodki pomocy. I tak dalej w tym stylu.

Nie mówię, że to wszystko z palca wyssane. Emigracja to wielki tygiel, a każdy
emigrant jest inny. Równie dobrze można by uogólnić w druga stronę i napisać,
że Polacy zakładają własne firmy i firemki, chodzą na kursy, szkolenia,
studia, pracują na stanowiskach specjalistów i managerów, biorą kredyty w
banku, kupują mieszkania i samochody. Bo to też prawda.(...)"

Calosc:

emigracyjny.blog.polityka.pl/?p=59
Obserwuj wątek
    • buena_xena Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 01:04
      Czy ja wiem? "wiecej niz dobry"? - moze dosc zgrabnie ujete zostalo to o czym
      wszyscy wiemy.......

      Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm?

      Jak dla mnie bzdura - patriotow wsrod tych, ktorzy zostali w Polsce tak
      naprawde jest bardzo malo. Ci co zostaja rzadko kiedy sie z szacunkiem o Polsce
      wypowiadaja. Wiadomo jaka jest sytuacja i jak wiekszosc spoleczenstwa zyje -
      bieda dawno temu pozbawila ludzi sentymentow i idealow a bez idealow nie ma
      patriotyzmu. Wsrod Polakow odsetek ludzi, ktorzy w kazdej sytuacji, nawet zlej -
      potrafia na kraj spojrzec z duma - jest bardzo malo - zrobic cos dla niej -
      jeszcze mniej.

      Ci co wyjechali moga byc wciaz patriotami, ale jest ich jeszcze mniej niz wsrod
      tych ktorzy w kraju zostali - wiekszosc czy czasowych, czy stalych emigrantow
      czy to bedzie UK czy kazdy inny kraj - a zwlaszcza USA, Kanada i mowie tu o
      wczesniejszej fali emigracji politycznej - to ptaki, ktore sraja we wlasna
      gniazdo - zwlaszcza wiec ci patriotami absolutnie nie sa.

      Mysle, ze bycie patriota w stosunku do swojego kraju to naprawde wielka rzecz i
      tak naprawde niewielu dzisiaj ludzi moze smialo o sobie powiedziec: "jestem
      patriota" i nie istotne czy w tym kraju wlasnie jestes czy 10.000 miles away
      from home - patriota sie nie bywa, patriota sie jest bez wzgledu na miejsce
      pobytu....

      Tak na marginesie - nigdy w UK nie powiedzialam zlego slowa na Polske, zawsze
      bylam z niej dumna, pare osob mysle, ze przekonalam, zeby ja odwiedzili i
      zobaczyli jaki to piekny kraj, ale czy juz jestem patriotka? Nie, za malo dla
      kraju zorbilam - bardzo madre slowa padly z ust Kennedy'ego: "nie pytaj co kraj
      moze dla ciebie zrobic, pytaj co ty mozesz zrobic dla kraju" - daleko mi wiec
      do patriotyzmu ale mysle ze jestem na dobrej drodze.

      I juz na zakonczenie: nigdy nie rozumialam i nie zrozumiem dlaczego calkiem
      spora liczba osob tak bardzo podchwycila podzial na Polakow i polaczkow i
      ochrzcila Polske bulbonia (ja to uwazam za wynaturzenie) - zadna inna nacja nie
      dzieli swoich obywateli w tak pozbawiony szacunku sposob (na lepszych czy
      gorszych) i nie szkaluje swojego panstwa w taki sposob jaki robi to duza czesc
      Polakow - dla mnie osobiscie takie osobniki wykazuja zdecydowane zaburzenia
      psychiczne, wiec zbedna jest mowa u nich o patriotyzmie, bo wciaz jeszcze nie
      zeszli z drzewa...

      moj ojciec spedzil bite 10 lat w stanach i wiele sie naogladal i nasluchal jak
      polacy sie zachowuja i jak pluja na swoj kraj, widzial rowniez jakim zerowym
      szacunkiem ci polacy sie cieszyli wsrod tubylcow. W UK sama bylam swiadkiem jak
      chlopak Polak, w firmie w ktorej razem pracowalismy, wygadywal bzdury na nasz
      kraj - dlatego w UK kontaktu z Polakami praktycznie nie mialam i nie mam, bo
      nie spotkalam takich z ktorymi kontakt bylby dla mnie zwlaszcza z tego powodu
      przyjemnoscia.
      • Gość: Soup Nazi [...] IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.01.07, 07:39
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • b00g13 OT 14.01.07, 15:56
          A myslales kiedys o napisaniu ksiazki? Takiego Trans-Atlantyka? Potencjal masz
          na pewno :P
      • kicior99 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 13:27
        > chlopak Polak, w firmie w ktorej razem pracowalismy, wygadywal bzdury na nasz
        > kraj - dlatego w UK kontaktu z Polakami praktycznie nie mialam i nie mam, bo
        > nie spotkalam takich z ktorymi kontakt bylby dla mnie zwlaszcza z tego powodu
        > przyjemnoscia

        Piszesz ze nie rozumiesz tych stawiajacych podzialy a sama taki podzial
        postawilas i wrzucilas do jednego worka prawie wszystkich... A jezeli
        rzeczywiscie spotykasz na swej drodze wylacznie ludzi opluwajacych swoj kraj,
        to jest mi ciebie najzwyczajniej Ciebie zal, dziewczyno. Ja wybierajac sobie
        przyjaciol nie patrze w paszport ani w rozporek. Moze nim kazdy zostac -
        Murzyn, Zyd, Polak, Rosjanin, Anglik, gej czy zielonoswiatkowiec - moze wlasnie
        dlatego nauczylem sie patrzec na swiat bez robienia podzialow na "mych"
        i "onych" - bo ci oni sa zawsze gorsi niz MY, prawda? pozdrawiam niedzielnie.
        • buena_xena Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 14:49
          Przyznam szczerze, ze nie rozumiem twoich zarzutow - widac ze i ty chyba nie
          zrozumiales wiele z tego co chcialam powiedziec. To ze spotykam Polakow z
          ktorymi nie chce miec kontaktu (takie moje "szczescie") nie jest spowodowane
          tym, ZE KTOS JEST POLAKIEM, ale jakim jest czlowiekiem! Akurat tak sie sklada
          ze wole kontakt z Hiszpanami, Czechami, Slowakami czy Anglikami bo sie tak nie
          zachowuja w stosunku do siebie jak Polacy (tez tylko moje obserwacje). W ich
          krajach (pierwsze trzy nacje) tez jest roznie, nigdzie zreszta idealnie nie
          jest, ale nie zauwazylam, zeby ktokolwiek sposrod wymienionych nacji tak
          negatywnie wypowiadal sie o swojej ojczyznie publicznie wobec innych, choc tez
          przeciez stamtad ludzie wyjezdzaja za chlebem majac swiadomosc jakichs brakow i
          niedociagniec gospodarczych, czy tak ponizal jeden drugiego wobec innej nacji,
          w czym Polacy przoduja niestety - z tego powodu takich ludzi omijam (nie
          twierdze, ze wszyscy Polacy sie tak zachowuja, jestem pewna, ze normalni sie
          tez zdarzaja tylko jest ich zdecydowanie mniej i trudniej ich spotkac) - a juz
          zupelnie nie widze powodu dla ktorego mialabym sie z podobnymi osobami
          przyjaznic. Przyjaznic sie moge nawet z ufoludkami, jesli ich i moj punkt
          widzenia swiata i standardy zachowan beda zblizone.

          Piszac o patriotyzmie absolutnie nie mialam na mysli, ze nie powinnismy sie
          oceniac, bo jest to niemzoliwe z zalozenia! Wszyscy oceniamy ludzi, zjawiska
          czyli tym samym stwarzamy jakies podzialy. Chodzilo mi bardziej o to, ze te
          podzialy jakie my Polacy tworzymy miedzy soba bardzo czesto przekraczaja pewna
          bardzo subtelna granice szacunku do nas jako narodu polskiego ze strony innych
          nacji - sytuacje kiedy podle sie wzgledem siebie zachowujemy i nie ma w nas
          zadnego hamulca, ktory nas powstrzyma przed kolejnym krokiem by komus dokopac
          bo swiadczyl bedzie paradoksalnie przeciwko nam rowniez. Jakby nie bylo i czy
          chcemy czy nie - reprezentujemy nasz kraj (w sensie korzeni) na zewnatrz -
          nawet jesli dedcydujemy sie na dlugi pobyt lub wrecz staly za granica. Nie
          znaczy to, ze musimy o takich rzeczach myslec obsesyjnie - powinnismy raczej
          pamietac, ze ten odbior nas przez innych jest w jakis sposob "automatyczny",
          jesli te subtelna granice przekroczymy. Tak przynajmniej ja to rozumiem.

          I na zakonczenie jako przyklad sytuacj z zycia: nie przepadam za Kaczysnkimi i
          ich rzadami, mam prawo do krytycznej opinii ich rzadow bo sie z nimi nie
          zgadzam. Z rzadami Kaczynskich nie zgadza sie wielu, rowniez Walesa (dochodza
          tu zapewne jeszcze pobudki osobiste). Teraz jesli ktos z prasy zachodniej pyta
          go o zdanie do. Kaczynskich i ich rzadow - wymaga to ogromnej dyplomacji i
          kultury, zeby powiedziec to co chce, ale nie powiedziec za duzo, zeby nie
          skompromitowac kraju, ktory reprezentuje mimo ze juz dawno prezydentem nie
          jest. A tymczasem co robi Walesa? Udziela wywiadu w ktorym wrecz szkaluje
          Kaczynskich i im ubliza nie tylko jako politykom ale i ludziom (jakby nie bylo
          glowa panstwa) - dla mnie to jest zenujace i absolutnie niepatriotyczne. Po
          prostu totalny brak klasy politycznej wynikajacy z braku klasy ogolnie. Wszyscy
          jestesmy ambasadorami kraju z ktorego pochodzimy...... i jak sie zachowujemy
          poza granicami kraju swiadczy o naszym patriotyzmie lub jego braku - o to mi
          chodzilo.

          pozdrawiam
          • kicior99 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 14:53
            juz rozumiem cie bardziej, nie zoladkuj sie :)
          • kaffelek Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 19:35
            Może nie całkiem na temat główny wątku, ale przytocz mi jedną, powtarzam: JEDNĄ
            sytuację, w której Wałęsa pokazał klasę polityczną...
            ...wyższą od żłobkowej.

            Pozdrawiam

            • buena_xena Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 19:46
              Przeciez dobrze wiesz, ze jest to niewykonalne i powie to kazdy, kto choc
              troche interesuje badz interesowal sie sytuacja w kraju.

              pozdro
          • Gość: starycynik Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: *.dhcp.uno.edu 15.01.07, 04:24
            > jestesmy ambasadorami kraju z ktorego pochodzimy...... i jak sie zachowujemy
            > poza granicami kraju swiadczy o naszym patriotyzmie lub jego braku - o to mi
            > chodzilo.

            Nie, mila Pani, aby byc ambasadorem trzeba zlozyc listy uwierzytelniajace, nie
            mowiac o tym ze na ta posade otrzymuje sie mianowanie .... i zwiazane z tym
            pobory. Ambasadorow za darmo nie ma. A "patriotyzm to ostatnie schronienie
            kazdego lajdaka" - jak mawial pewien niezyjacy juz prezydent USA.
            • buena_xena Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 09:21
              Wszystko w zyciu przeliczasz na pieniadze, stanowiska? - faktycznie stary cynik
              jestes, dlatego nie sadze zebysmy sie zrozumieli kiedykolwiek. Szanuje twoj
              poglad, ale sie z nim nie zgadzam.
      • eeela Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 23:49
        > I juz na zakonczenie: nigdy nie rozumialam i nie zrozumiem dlaczego calkiem
        > spora liczba osob tak bardzo podchwycila podzial na Polakow i polaczkow i
        > ochrzcila Polske bulbonia (ja to uwazam za wynaturzenie) - zadna inna nacja nie
        >
        > dzieli swoich obywateli w tak pozbawiony szacunku sposob (na lepszych czy
        > gorszych) i nie szkaluje swojego panstwa w taki sposob j

        Zadna inna? :-D Chyba nie rozmawialas z zadnym przedstawicielem innej nacji
        dluzej niz piec minut!
        Wszyscy wszedzie na swoich narzekaja. Mniej na zewnatrz, wiecej miedzy soba. Tak
        jak i Polacy.
        • buena_xena Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 09:17
          > Wszyscy wszedzie na swoich narzekaja. Mniej na zewnatrz, wiecej miedzy soba.
          > Tak jak i Polacy.

          Absolutna zgoda! O to "mniej na zewnatrz" mi wlasnie chodzi w calej tej sprawie.
          • eeela Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 10:22
            To, ze narzekamy powszechnie na narzekanie 'na zewnatrz', tez jest moim zdaniem
            po prostu jednym z motywow narzekania 'wewnetrznego' ;-)
            Nie uwazam, zebysmy narzekali na zewnatrz wiecej niz inni. Irlandczycy duzo
            narzekaja. A ponoc sa najbardziej zadowolonym narodem na swiecie;-)
            • buena_xena Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 10:55
              eeela, lubie analizowac podobnie jak ty, ale tak zeby nie zatracic motywu
              przewodniego sprawy - za chwile mi napiszesz ze w analizowaniu wewnetrznym jest
              zarowno analizowanie bardziej wewnetrzne jak i mniej wewnetrzne czyli
              zewnetrzne - nie chce sie bawic w takie dysputy.
              • buena_xena Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 10:56
                zapomnialam dodac cos bardzo istotnego:

                :)
                • eeela Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 13:52
                  ROTFL :-) Dobre. Okej, juz sie zamykam ;-)
            • radekk10 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 11:22
              PATRIOTYZ JESC MI NIE DA :(
    • 2paco Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 02:06
      ech, takie gadanie że polacy śpią po 10 osób w salonie mnie też rozbraja -
      widziałem podobne kołchozy w wiedniu, i na pewno wiele jest takich miejsc także
      na wyspach.
      cóz, ciekawe czy o mnie będą w mediach mówić - zamieszkam ze znajomą (ona już
      jest tam od 1,5 roku) w dwupoziomowym mieszkaniu w pięknym miasteczku pod
      londynem, radę sobie na pewno dam. tylko że mówienie o ludziach, którym coś się
      udało, nadal jest w polsce bardzo niepopularne. moim zdaniem w tym tkwi jeden z
      największych problemów współczesnej polski. chrzanić to że socjalizm ludzi
      wyprał z przedsiębiorczości, bo mleko się już rozlało i nic tego nie cofnie.
      trzeba iść z duchem czasu i wykorzenić z polskiego narodu przeświadczenie, że
      jak ktoś się czegoś dorobił to na pewno nakradł i tak dalej - ileż to razy
      słuchałem w autobusach zawistnego jeżdżenia po takich ktosiach, i
      niejednokrotnie odzywałem się co sądzę o takiej postawie. i wiecie co? bardzo
      rzadko słyszałem pod swoim adresem obelgi, często inni dołączali się do dyskusji
      i tam gulom mordy rzedły. tylko żeby takie myślenie stało się normą potrzeba w
      polsce, moim skromnym zdaniem, co najmniej dwóch pokoleń i paskudnie ciężkiej
      pracy u podstaw. chętnych do tego nie widać, a ja nie jestem kotem z
      dziewięcioma życiami, i nie mam zamiaru na to czekać.
      odszedłem z własnej woli w grudniu z ciekawej pracy, i próbowano mnie zatrzymać,
      finansowo wyszedłbym na tym wyśmienicie, a i awans bym zaliczył, ale co z tego,
      skoro ja się w tym kraju po prostu źle czuję?
      • Gość: ptak Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: *.server.ntli.net 14.01.07, 04:47
        nasrałbym chętnie w to własne gniazdo ojczyste jeno kupy żal
        • 2paco Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 05:05
          na te wszystkie piękne polskie kobiety też? :> nie wierzę ;)
        • Gość: Soup Nazi Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.01.07, 07:30
          Gość portalu: ptak napisał(a):

          > nasrałbym chętnie w to własne gniazdo ojczyste jeno kupy żal

          Szkodzi nic, tam jest od dawna nasrane, juz nie trzeba dokladac.
          • Gość: ptak Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: *.server.ntli.net 14.01.07, 12:20
            oczywiscie. dlatego pora nasrac w uk
            • Gość: Soup Nazi Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: *.sdsl.bell.ca 15.01.07, 20:27
              In progress ;-). Nie czytales dyskusji o policji w Ulsterze?
    • gonzales.wroclaw Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 09:57
      korkix78 napisał:

      > My tu, na emigracji, śledzimy polskie media, szczególnie jeśli mówią o nas. I
      > czego się dowiadujemy? Że tyramy w ciężkich warunkach. Za znikome pieniądze.
      > Na stanowiskach, których nikt nie chce. Że mieszkamy w strasznych warunkach
      > (10 osób śpiących pokotem w salonie to norma). Że pracodawcy nas wykorzystują.
      > Że sobie odejmujemy od ust, żeby wysłać pieniądze rodzinie. Że okupujemy
      > wszelkie ośrodki pomocy. I tak dalej w tym stylu.

      O, nieprawda. Ostatnio cytowałem tu artykuł z Faktu mówiący, że szeregowy pracownik Tesco mieszka w niezłych warunkach, nieźle je i zarabia tyle, że stać go na laptopa oraz nowy, szybki samochód.

      Poza tym generalna zsada rządząca mediami jest taka, że zła wiadomość, to dobra wiadomość. I niestety, gros czytelników/widzów/słuchaczy nie chce słyszeć że Wam jest dobrze, tylko, że jest Wam źle.
    • kaffelek Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 12:51
      Moim zdaniem patriotyzm obecnie jest pustym słowem.
      Ale za rozmydlenie tego słowa obarczam winą tych, którzy zostali wybrani do
      reprezentowania polskiego Narodu.
      Pochodzę z "miotu" wychowywanego w komunie. Patriotyzm był wtedy często używanym
      określeniem, może nieco wypaczanym, ale silnie związanym z krajem, w którym się
      urodziliśmy.
      Z tego co pamiętam chodziło ,(krótko), o umiłowanie do Ojczyzny. Częste
      porównywanie Ojczyzny do Matki było jak najbardziej trafne...
      Ale...
      Co to za matka, która jedne dzieci faworyzuje, a pozostałe olewa. Co to za
      matka, która stwarza jednym mozliwości ślizgania się na plecach drugich dzieci?
      Co to za matka, która za KłAMLIWE DEKLARACJE żąda od swoich oszukanych dzieci
      utrzymania JEJ ponad ich siły...
      Mógłbym tak dalej wymieniać, ale po co??? Czy mam Wam zabrać możliwość dodania
      innych powodów dla których w końcu trzasnęliście z hukiem drzwiami tego DOMU i
      pojechaliście szukać domy gdzie indziej???
      Długo walczyłem w Polsce o takie życie jakiego zasmakowałem w Irlandii przez 9
      miesięcy.
      Jedna Firma, druga Firma, jeszcze inna Firma... Praca po 16 godzin na dobę. Po
      powrocie do domu trzeba wziąć się za papiery...
      Jedna pomyłka: łubudu po dupie, a raczej po kieszeni... drugie niedopatrzenie:
      pierdut w plery...
      Klient nie płaci, nie ma pieniędzy na opłaty obligatoryjne:ZUS, skarbowy...
      A hooj to ICH obchodzi!!! Komornik "stoi u bram"...
      Czy mam "mimo wszystko" darzyć taką "matkę" miłością...
      Powiecie: wolny rynek.
      Tak jak w Irlandii. Ale tam odnajduję się na nowo.
      Stłamszony, zrezygnowany, oceniający własne możliwości w Polsce na "mniej niż
      zero" przekonuję się raptem, że jestem doceniany. Za wiadomości które posiadam,
      za umiejętności w pracy...
      Cóż więcej potrzeba do spokojnego, godnego życia???

      I mną szarpią rozterki. Wiele zostawiłem w Polsce. Powiedzmy, że jest to
      "zamrożone". Ale ciągnie, brakuje tego...

      Będąc obecnie w Polsce też spotkałem się z opiniami: "przecież takich ludzi jak
      ty teraz tutaj brakuje".
      Odpowiadam: trzeba było mieć wyobraźnię, że kiedyś tak właśnie będzie. Teraz już
      za późno, nie utożsamiam się z piłeczką pingpongową. Nie wracam do starego.
      Tym bardziej, że i tak długo w Polsce nie osiągnie się jakości życia jaki można
      osiągnąć na Wyspach.
      Znam ludzi pracujących za minimalną stawkę. Wynajmują wspólnie dom, kazdy ma
      własny pokój, każdy kupuje jedzenie, przecież jeść też trzeba, i to nie tylko w
      Lidlu, czy Super Value, które to sklepy są przez niektórych na tym Forum
      traktowane jako magazyny karmy dla psów, (manierka?), i jeszcze udaje im się coś
      odłożyć.
      Celowo podaję ten "minimalny" przykład. Bo nawet CI ludzie są zadowoleni z życia
      w IRL, mają poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na polepszenie swojego bytu.
      Czy w Polsce mieli takie wrażenia???

      Wspomniano tutaj o informacjach w polskich mediach jak to Polacy na emigracji
      egzystują w UK, czy IRL...
      Rzuciłem już tutaj, na Forum wątek z podobnym tematem...
      Jak to młodzi ludzie planują sobie start w dorosłe życie. "...i żadne z nich nie
      marzy o wyjeździe z Polski" - cytat.
      Jeszcze nie... bo jeszcze nie nalało im się wody w doopę.
      Tak, każdy wyjeżdżający to inny charakter, inne powody wyjazdu. Ale jeden powód
      wspólny - i przynajmniej ja tak to określam:
      Tam moje miejsce na ziemi, gdzie mam mozliwości stworzenia sobie godziwych
      warunków do życia. Własnymi siłami, własną wiedzą i własnymi umiejętnościami.
      I przez mój patriotyzm przejechał cięzki walec, który spowodował, że tam mój dom
      i moja Ojczyzna gdzie stworzą mi mozliwości do życia j.w.


      Pozdrawiam
      • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 14.01.07, 12:59
        Kaffelek, wyjales mi to z mozgu.
        I uksztaltowales/wyrzezbiles tak, jakbym na pewno sam rady nie dal.

        Lubie Cie coraz bardziej.
        • korkix78 Appendix 14.01.07, 13:17

          A juz przearcywybitnie utozsamiam sie z porownywaniem ojczyzny do matki/ojca.

          "Prawdziwy patriota kocha swoja ojczyzne bez wzgledu na wszystko, tak jak matke.
          Kochac slepo zawsze i wszedzie ojczyzne nalezy juz za sam fakt jej istnienia,
          ja trzeba kochac i za wszystko szanowac bo jest jak trzeci rodzic, matka i
          ojciec. Jej opuszczenie to niemal zdrada- pojscie na latwizne."

          Takie frazesy spotyka w identycznych lub podobnych mutacjach czesto.
          Jak to wzniosle, dumnie i pieknie brzmi, nie ?

          Jakze inaczej juz brzmi przetlumaczenie tego w praktyce, tj:

          Masz slepo szanowac i kochac bezgranicznie swoich rodzicow za sam fakt bycia
          rodzicami. Dziewczyna ma kochac matke, ktora w pijackim amoku w zasmierdlym od
          odorow alkoholowych oparow przypalala Cie papierosami zebys nie plakala z
          glodu.MAsz ja milowac pomimo, ze bedac w ciazy, palila po 40 papierosow dziennie
          i pomagala sobie kompocikiem, co jest przyczyna Twojej nieuleczalnej astmy,
          niedowladu konczyn i slabych kosci.
          Masz kochac ojca niezaleznei od tego,ze Cie gwalcil od malej dziewczynki, bo to
          zadna wymowka. Winnas im dozgonna wdziecznosc, pomimo ze nieraz nie dopilnowali
          Cie i wypadlas z okna. A Ty niewdziecznie w wieku 15 lat uciekasz z domu jak
          szczur z tonacego okretu. heh cuiekasz z patologicznego dla Ciebie domu -
          idziesz na latwizne. Trzeba zostac, i dalej mesjanistycznie byc meczennikiem, bo
          tego zycza sobie Ci, dla ktorych rodzice byli dobrze i ktorym wiedzie sie
          calkiem w porzadku. A, i oddaj koniecznie rodzicom pieniadze, ktore lozyli na
          Twoje dorastanie, bo wszystko co dobre- im zawdzieczasz, sobie - nic.


          Pisane w goraczce, wiec moze byc deficyt skladu i ladu.
          • matt.cobosca Re: Appendix 14.01.07, 14:30
            korkix78 napisał:

            > Masz slepo szanowac i kochac bezgranicznie swoich rodzicow za sam fakt bycia
            > rodzicami. Dziewczyna ma kochac matke, ktora w pijackim amoku w zasmierdlym od
            > odorow alkoholowych oparow przypalala Cie papierosami zebys nie plakala z
            > glodu.MAsz ja milowac pomimo, ze bedac w ciazy, palila po 40 papierosow
            dzienni
            > e
            > i pomagala sobie kompocikiem, co jest przyczyna Twojej nieuleczalnej astmy,
            > niedowladu konczyn i slabych kosci.
            > Masz kochac ojca niezaleznei od tego,ze Cie gwalcil od malej dziewczynki, bo
            to
            > zadna wymowka. Winnas im dozgonna wdziecznosc, pomimo ze nieraz nie
            dopilnowali
            > Cie i wypadlas z okna. A Ty niewdziecznie w wieku 15 lat uciekasz z domu jak
            > szczur z tonacego okretu. heh cuiekasz z patologicznego dla Ciebie domu -
            > idziesz na latwizne. Trzeba zostac, i dalej mesjanistycznie byc meczennikiem,
            b
            > o
            > tego zycza sobie Ci, dla ktorych rodzice byli dobrze i ktorym wiedzie sie
            > calkiem w porzadku. A, i oddaj koniecznie rodzicom pieniadze, ktore lozyli na
            > Twoje dorastanie, bo wszystko co dobre- im zawdzieczasz, sobie - nic.

            Mocne, ale dobre :) Wyjąłeś mi to z ust :)
    • Gość: Amon Re: Korki - biedny chłopiec.. IP: *.aster.pl 14.01.07, 15:18
      Korki kolejny raz spędza sobotni wieczór przed kompem. Zal mi cię chłopcze..
      • 2paco Re: Korki - biedny chłopiec.. 14.01.07, 16:26
        a ty kolejne niedzielne popołudnie spędzasz przed kompem. i co? i nic.
        • joanna.d2 Re: Korki - biedny chłopiec.. 14.01.07, 20:29
          Wyglada na o ,ze sporo ludzi spedza popoludnie przed kompem
    • Gość: Emigrant Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: *.cable.ubr02.brad.blueyonder.co.uk 14.01.07, 21:23
      Po 50 latach rządów komunistów i kilkunastu latach rządów złodziei, populistów,
      LPRowców i innych popaprańców kopiących w du_pę zniewolonych i upodlonych już
      maksymalnie polaków, słowo patriotyzm jest dla mnie jedynie synonimem słowa
      FRAJERSTWO
      • Gość: student Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: *.116.227.237.strzyzow227.tnp.pl 15.01.07, 09:59
        Patriotyzm to ciężka sprawa.. Czy można kochać kraj w którym jest się traktowany
        jak śmieć, który chce zdawać jakiejś egzaminy, który ciągle chodzi i szuka
        jakiejś pracy, zawraca d..pe bo chce jakieś zaświadczenie z urzędu nie wiadomo
        poco, chciałby w przyszłości mieć gdzie mieszkać i za co kupić jedzenie dla
        dziecka..

        Niestety można.. Ale mnie nie stać na takie uczucia..
        • Gość: Adv Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? IP: 199.67.203.* 15.01.07, 11:48
          Jeśłi ktoś cię traktował w kraju jak śmiecia to może warto zastanowić się czy
          nim czasem nie jesteś..
          • kaffelek Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 11:53
            Gość portalu: Adv napisał(a):

            > Jeśłi ktoś cię traktował w kraju jak śmiecia to może warto zastanowić się czy
            > nim czasem nie jesteś..
            =========

            Mądre stwierdzenie. Ale... jeśli Cię tak potraktuje śmieć????
            Czy będzie to miarodajne do Twojej uwagi?

            Pozdrawiam
    • johaqim Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 12:23
      Dla mnie ten artykol tak jak i wiele innych jest kolejnym dowodem na uzalanie
      sie nad swoim losem i proba reagowania na czas zmian. Emigracja o ktorej sie
      wypisuje jest niczym innym jak tylko pragne zauwazyc, dowodem/pozwoleniem na
      opowiadanie o slabosci ojczyzny i wszystkim z tym zwiazanym, co stanowi kolejny
      dowod na brak dojrzalosci ludzi to piszacych . Najgorsze jest to ze kolejni
      ludzie podpisuja sie pod takimi artykolami, oglaszajac wszem i wobec o tragedi
      narodu, ktora szczerze powiedziawszy i tak nic nie polepszy. Taka postawa to
      nic nowego i nawet sie nie dziwie, ze tak sie uwidacznia bo jest przekazywana
      ostatnio z pokolenia na pokolenie.

      Odemnie to tyle, ze od tego pokolenia zalezy jak bedzie wygladala przyszlosc
      polski, wiec przestanicie biadolic jak rodzice i dziadkowie a wez Cie sie do
      roboty, niezaleznie czy jestescie w Polsce czy na Haitii, Polska jest tam gdzie
      i sa polacy.
      • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 12:42
        > Odemnie to tyle, ze od tego pokolenia zalezy jak bedzie wygladala przyszlosc
        > polski, wiec przestanicie biadolic jak rodzice i dziadkowie a wez Cie sie do
        > roboty, niezaleznie czy jestescie w Polsce czy na Haitii, Polska jest tam
        gdzie
        >
        > i sa polacy.

        Nie jestem pewny co masz na mysli mowiac "wezcie sie do roboty", ale jesli
        chodzi Ci o to,zeby nie biadolic nad swoim losem placzac,ze jest nam zle,i
        wziac sprawy w swoje rece i sprobowac odmienic swoj los, wplynac na swoje
        wlasne zycie, to akurat wyjazd/emigracja jest sama w sobie wzieciem sie do
        roboty, wiec wszelkie "wezcie sie do roboty" kierowalbym pod zupelnie innym
        adresem.
        • johaqim Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 13:28
          'akurat wyjazd/emigracja jest sama w sobie wzieciem sie do
          roboty, wiec wszelkie "wezcie sie do roboty" kierowalbym pod zupelnie innym
          adresem.'

          niestety sie zgodzi nie moge bo migracja/emigracja w sama w sobie nie przynosi
          efektu jesli ktos nie wezmie sie do roboty (bezdomni polacy w Londynie,
          Dublinie). MOzesz wziasc sie do roboty zarowno w Polsce jak i w UK, zalezy to
          jedynie od Ciebie - to mialem na mysli.
          • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 13:44
            Ja natomiast mam na mysli to, ze poza ekstremalnymi przypadkami nasz los zalezy
            od nas samych (pomijam ekstrema typu urodzenie sie z HIV'em albo dziedziczny
            rak w wieku 15 lat).
            Bezdomni w Londynie i Dublinie to Ci ,ktorzy chcieli cos zmienic, ale wzieli
            sie do tego od dupy strony (no chyba ze kogos napadli i zostal bez grosz aprzy
            duszy). Ale to margines.
            Ponad 99% ma dach nad glowa, i to nie ten dworcowy. Podobnie jak w Polsce.
            • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 13:47
              (no chyba ze kogos napadli

              tfu, zostali napadnieci.
              • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 13:54
                Obawiam sie, ze nawet jakby sie pojawily takie dane , to i tak ludzie podzilili
                by sie na widzacych pol szklanki pustej i pol pelnej.

                Jedni darli by sie wnieboglosy, ze podobno 50% (dane z koncowki ukladu
                trawiennego) polskich magistrow zasuwa w ponizeniu za 6 funtow na godzine
                ukladajac sloiki w marketach dodajac niezbedne przyjacielskie "hehehehehehe" ,
                a drudzy uwypuklali by fakt,ze drugie 50% robi niewiarygodne kariery na
                Wyspach, o jakich marzy 100% ludnosc tetniacej syfem Polski.

                Ale dane by sie przydaly.
                • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 13:56

                  Zupelnie nie tu wkleilem post gdzie mialem.

                  Musze zmienci taktyke i zastosowac premierowa metode myslenia najpierw, a potem
                  naciskania enter.
                  • johaqim Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 14:03
                    absolutnie sie zgadzam, ta innovacja pozwoli Ci na lepsze wykorzystanie
                    zdobytych w UK zdolnosci.
                    • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 14:07
                      hehe proozmawiajmy o tym
            • johaqim Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 14:10
              oczywiscie zmienili - miejsce zamieszkania ale tutaj 'zmiana' powinna sie
              kojarzyc z zupelnie czym innym. Marginalny przypadek, no a jednak.

              'Ponad 99% ma dach nad glowa, i to nie ten dworcowy. Podobnie jak w Polsce'- Co
              do tych 99% to nie wiem bo nie liczylem, ale co z tego ze maja dach nad glowa,
              w Polsce tez ludzie maja wiec nie rozumiem o co Ci chodzi. Nie traktujmy
              emigracji/migracji jako wybawienia, bo tak nie jest - przedewszystkim zycie w
              UK Ci pokazuje, ze zaslugujesz na to na co zapracujesz.
              • korkix78 Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 16:10
                > 'Ponad 99% ma dach nad glowa, i to nie ten dworcowy. Podobnie jak w Polsce'-
                Co
                >
                > do tych 99% to nie wiem bo nie liczylem, ale co z tego ze maja dach nad
                glowa,
                > w Polsce tez ludzie maja wiec nie rozumiem o co Ci chodzi.

                Wiesz, to Ty wyskoczyles z tymi bezdomnymi jako pierwszy.

                Napisalem, ze wzieciem sprawy w swoje rece jest i konkretnymi czynami jest
                powiedzenie sobie "dobra, od siedzenia w miejscu cud sie nie wydarzy, proa
                dzialac" - po czym zrobienie czegos konkretnego, np wlasnie wyjazd za granice.

                A Ty na to, ze nie, bo 1% z nich nic nie osiagnelo bo sa bezdomnymi (pisano o
                600 w Dublinie. Na grubo ponad 100tys Polakow. Wiec ten 1% to i tak mocno na
                wyrost).


                > Nie traktujmy
                > emigracji/migracji jako wybawienia, bo tak nie jest

                O, dla licznych jest.

                Mnie leczy z poczucia gorszym (choc innych odwrotnie), beznadziei z
                przeswiadczeniem ze "no tak musi byc", umozliwia realizacje tych marzen,
                zwiazanych z koniecznoscia posiadania pieniadza -niewazne czy to swietny bardzo
                profesjonaly aparat fotograficzny i realizacja pasji fotografowania, czy drogi
                sprzet do nurkowania, czy podroz do Afryki, czy tez marzenie polegajace na
                wybierani uw restauracji w menu ciekawej potrawy patrzac po nazwach, a nie
                najtanszej patrzac po cenach.
          • kaffelek Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 14:24
            johaqim napisał:

            > MOzesz wziasc sie do roboty zarowno w Polsce jak i w UK, zalezy to
            > jedynie od Ciebie - to mialem na mysli.
            =======

            Wiem, o co Ci chodzi. Próbowałem jako nieuleczalny optymista "wziąć sprawy w
            swoje ręce"... pisałem o tym wcześniej, w innym wątku.
            I co? kolejne rozczarowania? Przebić się przez TAKĄ grubą warstwę betonu można
            tylko dynamitem.
            Inklinacji terrorystycznych nie mam, a mój głos rozsądku (myślę,że taki był),
            ginął we wrzawie przepychanek, kombinacji, zabiegania o miękką podściółkę pod
            własną doopę.
            Można nazwać mnie słabeuszem, ale po prostu dałem sobie z tym spokój. Bo
            rzeczywiście jestem za słaby.
            Za słaby na wiarygodne kłamstwa, które trzeba rozsiewać dookoła własnej osoby,
            za słaby na cwaniactwo, które chyba trzeba wyssać z mlekiem matki, bo nauczyć
            sie tego nie sposób, (a może to tylko ja jestem takim nieukiem?), za słaby na
            cynizm... co jeszcze???
            A może po prostu jestem nie dostosowany do życia w Polsce, ponieważ staram się
            szanować innych ludzi, nawet własnych wrogów???
            Piszę to, ponieważ nie uważam się za wyjątkowego człowieka. I dlatego myślę, że
            inni nawet "w tym temacie", jak mawiał jeden z polityków, nie spróbują swoich
            sił, bo są mądrzejsi ode mnie i potrafią przewidzieć efekty swoich możliwości.

            Jeśli to miałeś na myśli mówiąc: weźcie się do roboty.

            Pozdrawiam
            • johaqim Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 14:44
              wiesz troche skomplikowane to dla mnie, ale jedno co moge napisac do Ciebie to
              pytanie:
              czy w stosunku do siebie jestes przekonany, ze zrobiles to wszystko co mogles,
              zeby miec lepsze zycie? jesli tak, to gratuluje wzioles sie do roboty!

              Pozdrawiam
              • kaffelek Re: Niepoddanie sie fali emigracji - patriotyzm? 15.01.07, 14:51
                johaqim napisał:

                > wiesz troche skomplikowane to dla mnie, ale jedno co moge napisac do Ciebie to
                > pytanie:
                > czy w stosunku do siebie jestes przekonany, ze zrobiles to wszystko co mogles,
                > zeby miec lepsze zycie? jesli tak, to gratuluje wzioles sie do roboty!
                >
                > Pozdrawiam
                ========

                Masz rację.Bo do tej pory to tylko próbowałem...
                Bez większego skutku, jak widać.

                pozdrawiam
    • vazz Aha,czyli patruotyzm to... 15.01.07, 12:40
      ...miłość do ojczyzny gdy jestesmy najedzeni z pełnymi kieszeniami,a gdy troche
      trudniej to o patriotyzmie trzeba zapomniec,tak?
      Nie zapominacie,ze ojczyzna to nie tylko politycy i duza wypłata na koncie?

      Troche smiesznym jest to co tutaj wyczytuje, patrze przez okno i szukam, gdzie
      ta sodoma i gomora? Chyba nie żyje w Polsce bo jestem szczesliwy i
      zadowolony...jakos miłę sa panie z urzedu skarbowego, mam za co sie utrzymac,
      na około wiecej miłoch ludzi niz niemiłych itp, itd.
      Tutaj sie dowiaduje,ze szybko, szybko trzeba zwiewac,bo
      korupcja,politycy,nędza,bieda i syf ;)

      Życze wam wiecej luzy i optymizmu na emigracji bo widze,ze wielu z was jest
      sfrustrowanych (nie wiem czym,przeciez tam jest tak fajnie) ;)
      • korkix78 Re: Aha,czyli patruotyzm to... 15.01.07, 12:50
        > ...miłość do ojczyzny gdy jestesmy najedzeni z pełnymi kieszeniami,a gdy
        troche
        >
        > trudniej to o patriotyzmie trzeba zapomniec,tak?
        > Nie zapominacie,ze ojczyzna to nie tylko politycy i duza wypłata na koncie?
        >
        > Troche smiesznym jest to co tutaj wyczytuje, patrze przez okno i szukam,
        gdzie
        > ta sodoma i gomora? Chyba nie żyje w Polsce bo jestem szczesliwy i
        > zadowolony...jakos miłę sa panie z urzedu skarbowego, mam za co sie utrzymac,
        > na około wiecej miłoch ludzi niz niemiłych itp, itd.

        Znaczy sie co. Bo przez Twoje okno jest ladny widok, Ty jestes szczelsiwy i Ty
        masz za co sie utrzymac wiec wszyscy inni w zwiazku z tym inni maja lezec
        krzyzem na polskiej ziemii i ja calowac ?
        Szczerz esie ciesze, ze niektorym w Polsce jest dobrze, i cieszy mnie to. Ale
        co w zwiazku z tym ?

        > Tutaj sie dowiaduje,ze szybko, szybko trzeba zwiewac,bo
        > korupcja,politycy,nędza,bieda i syf ;)

        Nie, downloadujesz te dane z sufitu. Pokaz mi kto mowi (z tego forum), ze
        nalezy zwiewac?
        Alez masz prawo robic co chcesz.
        Ty i wszyscy inni.
        A zatem ze Ci, co wyjezdzaja tez.
        Nikt nie mowi ze "Masz wyjechac" ale nie brakuje glosow mowiacych "nie, nie
        wolno! to niepatriotyczne!". Oczywiscie okazuje sie, ze brak patriotyzmu ma
        swoj konretny cennik, bo jesli ktos "odda" (hehe) pieniadze za wyksztalcenie i
        utrzyma emerytow - to juz sa wszyscy kwita.
        • vazz Re: Aha,czyli patruotyzm to... 15.01.07, 13:09
          korkix78 napisał:

          > Znaczy sie co. Bo przez Twoje okno jest ladny widok,

          a owszem,ale dobrze wiesz,ze nie o widoki z okna chodzi

          >Ty jestes szczelsiwy i Ty masz za co sie utrzymac wiec wszyscy inni w zwiazku
          z tym inni maja lezec
          > krzyzem na polskiej ziemii i ja calowac ?
          > Szczerz esie ciesze, ze niektorym w Polsce jest dobrze, i cieszy mnie to. Ale
          > co w zwiazku z tym ?

          ...a chocby to,ze Polska nie jest takim syfem jak wielu uważa (hmm naprawde
          tego nie zrozumiałes z mojej wypowiedzi?)
          Nikomu nie każe leżec krzyżem,nikogo nie chce zatrzymywać,ale załosnym jest
          ciagłe wieszanie psów na Polsce i uważanie ,ze ma sie do tego swiete prawo
          bo "korupcja, podatki, polityci itp itd"

          > Nie, downloadujesz te dane z sufitu. Pokaz mi kto mowi (z tego forum), ze
          > nalezy zwiewac?

          Dasz mi słowo honoru,ze na tym forum nie ma takich wypowiedzi?

          > Alez masz prawo robic co chcesz.
          > Ty i wszyscy inni.
          > A zatem ze Ci, co wyjezdzaja tez.

          tu sie zgadzam

          • korkix78 Re: Aha,czyli patruotyzm to... 15.01.07, 13:38
            >
            > Dasz mi słowo honoru,ze na tym forum nie ma takich wypowiedzi?
            >

            Nie, ale ja takich wypowiedzi nie zauwazylem, zachecajacych wszystkich
            do 'zwiewania'. (mowie o bardziej stalych postaciach)
            Jesli juz sa, to w najekstremalniejszej postaci mowia "zwialem z tego syfu na
            szczescie, bo mialem go juz dosc". Ale to zupelnie co innego niz mowienie
            ze "nalezy zwiac" czyli do mowienia innym ze tez maja tak zrobic.

            Dla mnie ogrom aspektow w Polandii bylo (i pewnie nadal jest) chorych,
            beznadziejnych, i pomimo swietnych znajomych, ktorych teraz widuje rzadko
            (najwiekszy bol jak dla mnie) taka kombinacja mi nie odpowiada.
            Ale jesli ktos twierdzi,ze wszystko jest ok to tego kogos sprawa, mi to
            osobiscie w niczym nie przeszkadza, i nie bede mu tlumaczyl ze jest mu zle,
            skoro czuje sie wysmienicie.

            Sek w tym, ze moich znajomych bardziej wkurzaja sprawy w Polsce niz mnie, i
            zwykle to ja im staram sie wykazac,ze widza w zbyt czarnych barwach niektore
            rzeczy :-)
            • vazz Re: Aha,czyli patruotyzm to... 15.01.07, 14:29
              korkix78 napisał:

              > Nie, ale ja takich wypowiedzi nie zauwazylem, zachecajacych wszystkich
              > do 'zwiewania'. (mowie o bardziej stalych postaciach)

              aaa juz mowa o stałych postaciach ;) jeszcze troche i wycofałbys sie z tego
              pogladu,ale spoko

              > Dla mnie ogrom aspektow w Polandii bylo (i pewnie nadal jest) chorych,
              > beznadziejnych, i pomimo swietnych znajomych, ktorych teraz widuje rzadko
              > (najwiekszy bol jak dla mnie) taka kombinacja mi nie odpowiada.

              Ja też widze pełno rzeczy,które nalezałoby zmienić,ale przecież od razu nie
              bede mówił,ze Polska to szary,smutny kraj.

              > Ale jesli ktos twierdzi,ze wszystko jest ok to tego kogos sprawa, mi to
              > osobiscie w niczym nie przeszkadza, i nie bede mu tlumaczyl ze jest mu zle,
              > skoro czuje sie wysmienicie.

              Czyli w.ciebie ten,kto nie zgadza sie z mówieniem o Polsce jako
              zasyfionym,zeżartym korupcja krajem to tym samym twierdzi,ze Polska jest
              ideałem? Troche zagalopowałeś sie ;)
              • korkix78 Re: Aha,czyli patruotyzm to... 15.01.07, 15:49
                > > Nie, ale ja takich wypowiedzi nie zauwazylem, zachecajacych wszystkich
                > > do 'zwiewania'. (mowie o bardziej stalych postaciach)
                >
                > aaa juz mowa o stałych postaciach ;) jeszcze troche i wycofałbys sie z tego
                > pogladu,ale spoko

                Hehe ze co?
                No juz nie kombinuj kolego i daruj sobie te proby manipulacji :)
                Wiem co napisalem i a propos czego.

                > Czyli w.ciebie ten,kto nie zgadza sie z mówieniem o Polsce jako
                > zasyfionym,zeżartym korupcja krajem to tym samym twierdzi,ze Polska jest
                > ideałem? Troche zagalopowałeś sie ;)

                Nie.
                Jesli ktos, kto mowi ze jemu w Polsce jest fajnie, ze fajnie mu sie zyje, nie
                przeszkdza mu alokacja jego podatkow, wszyscy wokol mu sa mili, uczynni, a on
                sam ma fajna, ciekawa dobrze platna prace, i w zwiazku z tym on zyczy sobie
                zostac w tym ogolnie milym kraju, to niech zostaje, bo on najlepiej umie ocenic
                swoja sytuacje, potrzeby i mozliwosciami ich zaspokojenia.

                Ale jesli ta sama osoba w zwiazku z tym samym zyczy sobie, zeby inni zostali,
                bo on wie najlepiej jaka Ci inni maja sytuacje potrzeby i mozliwosci ich
                zaspokojenia, to niech lepiej sprobuje kopnac sam siebie w tylek lub sprobuje
                sam sobie zrobic dobrze jak w krazacych swinskich empegach.
                Zanim to osiagnie, moze sie pokapuje,ze to co innym odpowiada, jemu
                niekoniecznie musi.
                • vazz Re: Aha,czyli patruotyzm to... 16.01.07, 10:43
                  korkix78 napisał:

                  >> Hehe ze co?
                  > No juz nie kombinuj kolego i daruj sobie te proby manipulacji :)
                  > Wiem co napisalem i a propos czego.

                  Nie ja twierdziłem,że na tym forum nie ma wypowiedzi ludzi o pewnej tresci,a
                  potem wycofywałem sie mówiac,ze chodziło mi o stałe nicki itp ;),nastepnie
                  pewnie byłyby stałe nicki tylko w tym wątku ;) tak?

                  > Nie.
                  > Jesli ktos, kto mowi ze jemu w Polsce jest fajnie, ze fajnie mu sie zyje, nie
                  > przeszkdza mu alokacja jego podatkow, wszyscy wokol mu sa mili, uczynni, a on
                  > sam ma fajna, ciekawa dobrze platna prace, i w zwiazku z tym on zyczy sobie
                  > zostac w tym ogolnie milym kraju, to niech zostaje, bo on najlepiej umie
                  ocenic
                  >
                  > swoja sytuacje, potrzeby i mozliwosciami ich zaspokojenia.
                  >
                  > Ale jesli ta sama osoba w zwiazku z tym samym zyczy sobie, zeby inni zostali,
                  > bo on wie najlepiej jaka Ci inni maja sytuacje potrzeby i mozliwosci ich
                  > zaspokojenia, to niech lepiej sprobuje kopnac sam siebie w tylek lub sprobuje
                  > sam sobie zrobic dobrze jak w krazacych swinskich empegach.
                  > Zanim to osiagnie, moze sie pokapuje,ze to co innym odpowiada, jemu
                  > niekoniecznie musi.
                  >

                  ??? jak mam to interpretować? Bo tobie ktos powiedział,ze ma "ciekawa dobrze
                  płatną prace" to ty od razu musisz to wciskac do tego wątku?
                  Druga część chyba wcisnieta na takiej samej zasadzie, chciałeś cos z siebie
                  wyrzucic i akurat wciskasz tutaj,bo to co napisałes ma sie nijak do moich słów.
                  • korkix78 Re: Aha,czyli patruotyzm to... 16.01.07, 12:52
                    > ??? jak mam to interpretować? Bo tobie ktos powiedział,ze ma "ciekawa dobrze
                    > płatną prace" to ty od razu musisz to wciskac do tego wątku?
                    > Druga część chyba wcisnieta na takiej samej zasadzie, chciałeś cos z siebie
                    > wyrzucic i akurat wciskasz tutaj,bo to co napisałes ma sie nijak do moich
                    słów.


                    Zacznijmy do tego, ze zupelnie niajk ma sie Twoje:

                    >Troche smiesznym jest to co tutaj wyczytuje, patrze przez okno i szukam, gdzie
                    >ta sodoma i gomora? Chyba nie żyje w Polsce bo jestem szczesliwy i
                    >zadowolony...jakos miłę sa panie z urzedu skarbowego, mam za co sie utrzymac,
                    >na około wiecej miłoch ludzi niz niemiłych itp, itd.
                    >Tutaj sie dowiaduje,ze szybko, szybko trzeba zwiewac,bo
                    >korupcja,politycy,nędza,bieda i syf ;)

                    do cytowanego w watku przewodnim fragmentu bloga.

                    I moze najpierw powiesz moj drogi, po co Ty to wciskasz to tego watku ?


                    I tak z pozdrowieniami,
                    • vazz Re: Aha,czyli patriotyzm to... 16.01.07, 14:59
                      ;) tylko,ze jest mała róznica, ja odnoszac sie niejako do bloga napisałem pewne
                      hasłą, spostrzeżenia, własne zdanie, Taki charakter ma juz to forum,ze w pewnym
                      temacie dyskusje biegną wielotorowo nei zawsze na temat,lecz w poscie "Aha,
                      czyli patriotyzm to..." rozmawialismy tylko my.
                      W pewnym momencie zaczałeś pisać mniemam,ze do mnie,ze niejako twierdze,że:

                      "a on
                      sam ma fajna, ciekawa dobrze platna prace,"

                      Zacytuj mnie gdzie tak napisałem.

                      "Ale jesli ta sama osoba w zwiazku z tym samym zyczy sobie, zeby inni zostali,"

                      Pisałem w róznych postach wrecz przeciwnie,nikogo nie zatrzymuje,kazdy sam
                      podejmuje decyzje.

                      " bo on wie najlepiej jaka Ci inni maja sytuacje potrzeby i mozliwosci ich
                      zaspokojenia"

                      Znów pudło,pokaż gdzie tak twierdze.

                      Więc,albo poniosła cie wyobraźnia (delikatnie mówiąc),albo nie odnosiłeś sie
                      wogóle do moich słów i stąd spytałem sie, dlaczego wciskasz to do tego tematu.
    • Gość: comrade Te dyskusje będą się ciągnąć w nieskończoność IP: 57.66.197.* 15.01.07, 13:33
      Dopóki ktoś nie przeprowadzi porządnych badań statystycznych w Polsce i wśród
      emigrantów - z zachowaniem rzetelności tj. reprezentatywna próba i tak dalej to
      takie dyskusje będą się ciągnąć w nieskonczoność. Badania powinny skoncentrować
      się na czynnikach ekonomicznych, gł. na zarobkach. Wyniki powinny być podane w
      postaci rozkładu (żadnego wyciągania średnich). Powinien być też podany
      przelicznik cen między krajami w których robiono badania tak by wyniki
      odzwierciedlały realną siłę nabywczą zarobków a nie ich nominalną wielkość.

      Takie najzwyklejsze w świecie badanie statystyczne zakończyłoby 90% jałowych
      dyskusji spod znaku: jak to jest z pracą/zarobkami w
      Polsce/UK/Irlandii/gdziekolwiek, co się komu opłaca, czy 80% emigrantów zasuwa
      za 5funtów/h czy może wręcz przeciwnie, tylko 20% i tak dalej. Bo na razie to
      wszelkie dyskusje opierają się tylko na "własnych obserwacjach jak to jest" i
      można tak bić pianę, oraz wyciągać cyfry z rzyci dosłownie bez końca.

      Najgorsze jest że ja takich badań nie widziałem nawet dla Polski - GUS publikuje
      dane o średnim wynagrodzeniu w formie, która jest kompletnie bez sensu. Cóż -
      może kiedyś.
      • korkix78 Re: Te dyskusje będą się ciągnąć w nieskończoność 15.01.07, 13:55
        Obawiam sie, ze nawet jakby sie pojawily takie dane , to i tak ludzie podzilili
        by sie na widzacych pol szklanki pustej i pol pelnej.

        Jedni darli by sie wnieboglosy, ze podobno 50% (dane z koncowki ukladu
        trawiennego) polskich magistrow zasuwa w ponizeniu za 6 funtow na godzine
        ukladajac sloiki w marketach dodajac niezbedne przyjacielskie "hehehehehehe" ,
        a drudzy uwypuklali by fakt,ze drugie 50% robi niewiarygodne kariery na
        Wyspach, o jakich marzy 100% ludnosc tetniacej syfem Polski.

        Ale dane by sie przydaly.
        • comrade Re: Te dyskusje będą się ciągnąć w nieskończoność 15.01.07, 15:39
          > Obawiam sie, ze nawet jakby sie pojawily takie dane , to i tak ludzie podzilili
          >
          > by sie na widzacych pol szklanki pustej i pol pelnej.
          >
          > Jedni darli by sie wnieboglosy, ze podobno 50% (dane z koncowki ukladu
          > trawiennego) polskich magistrow zasuwa w ponizeniu za 6 funtow na godzine
          > ukladajac sloiki w marketach dodajac niezbedne przyjacielskie "hehehehehehe" ,
          > a drudzy uwypuklali by fakt,ze drugie 50% robi niewiarygodne kariery na
          > Wyspach, o jakich marzy 100% ludnosc tetniacej syfem Polski.
          >
          > Ale dane by sie przydaly.

          No wlasnie - takie dane moim zdaniem zakonczylyby jałowe spory, bo scisle dane
          liczbowe maja do siebie to ze trudno z nimi dyskutowac. Jesli okazaloby sie ze -
          na przyklad - 50% polskich magistrów za granica osiaga dochody lokujace ich w
          przedziale 10% magistrow w Polsce (albo ze jest np dokladnie na odwrót!), no to
          bylby to tylko suchy fakt z ktorym trudno byloby polemizowac. Spory mozna byloby
          skonczyc definitywnie bo jesli takie badania zrobic rzetelnie to mozna byloby
          bardzo obiektywnie porownac populacje pracownikow w Polsce z populacja
          emigrantow - wyciagnac praktycznie kazda informacje. Teorie ze "80% rodakow w UK
          zapieprza za 5 funtów/h" albo "A w Polsce to 80% ludzi pracuje za 900 brutto" po
          prostu zostalyby zweryfikowane - takie zdanie moze byc albo prawda albo fałszem,
          albo ta liczba moze byc np. 70% albo 20%, albo jeszcze inna. W kazdym razie -
          takie dane zamknelyby usta wszelkiej masci trollom ktorzy od czasu do czasu
          produkuja zdania takie jak wymienione wyzej skutkiem czego wywiazuje sie typowy
          flame war bez konca - bo bez oparcia w realnych danych...
      • kaffelek Re: Te dyskusje będą się ciągnąć w nieskończoność 15.01.07, 14:46
        Odbiegając trochę od głównego wątku:
        czytając Twoja wypowiedź przypomniało mi się, jak na tzw. "chłopski rozum"
        tłumaczył mi pewien wiejski gospodarz pojęcie średniej statystycznej. Otóż:
        na gospodarstwie zostali: 80-cioletni dziadek i jego wnuczek w wieku 11 lat.
        Średnia ich wieku to 45,5. Czyli chłop w sile wieku. A pole ugorem stoi, bo
        jeden za stary i bez sił, a drugi za młody i dopiero w siłę będzie rosnąć.
        Tak, że masz wiele racji, tylko pokaż mi kogoś, kto podejmie się TAKICH wyliczeń
        jakie proponujesz.
        Najlepiej wrzucić wszystko do jednego worka, potrząsnąć i "wyśrednić"... tfu, co
        za brzydkie słowo mi wyszło...

        Pozdrawiam
    • Gość: Soup Nazi Chore pojecie patriotyzmu w Bulbonii IP: *.sdsl.bell.ca 15.01.07, 20:56
      Jak wiele innych chorych rzeczy. Wielu Kanadyjczykow, z roznych "walks of life"
      pracuje i mieszka w Stanach. Latami. Wyjechali na dluzej, krocej, badz na stale.
      Wyjechali, bo uwazaja, ze maja wieksze mozliwosci rozwoju zawodowego (populacja
      30 mln a 300 mln), klimat lagodniejszy czy to jako pielegniarka czy to jako
      aktor. Nikomu w Kanadzie nie przyjdzie w najgorszym majaku do glowy, zeby
      rozwazac zjawisko w kategoriach patriotyzmu. Podobnie jest z Amerykanami, ktorzy
      zrobili to w odwrotna strone. Ilu Anglikow, Szkotow jest w Kanadzie, Australii,
      etc.? Ilu ludzi w Europie zyje w innym kraju? Ale tylko polactwo-buractwo
      lesno-stepowe wrzeszczy o zdradzie i nielojalnosci tych, ktorzy wyjechali.

      Dlaczego? Konspiruja moze przeciwko Bulbie nadetej, na obywateli wciaz wypietej?
      Stonke moze zrzucaja z samolotow? Innych wszeteczenstw antybulbonskich sie
      dopuszczaja?

      No, ni - ale taplac sie pospolu z polactwem w bajorze nedzy i beznadziei nie
      chcom! O Bulbonii zle mowiom i piszom miendzy sobom! Dulary/funty/whatever
      zarabiajom! Podatkow i dziesiecin kunsularnych placic nie chcom! Z kunsulatow
      siem smiejom! W autobusach krajowych i tramwajach jem smierdzi! W beczkach po
      sledziach mieszkac nie chcom! Klepteokracja jem sie nie podoba, ustroj tak
      swojski i cozy, bo w jakimze innym "tym chata bogata, co ukradnie tata"?!
      • Gość: voxx Re: Chore pojecie patriotyzmu w Bulbonii IP: *.server.ntli.net 16.01.07, 12:03
        tak sie właśnie przejawia w Polsce zwykła zazdrość, bo moze ktoś , kto
        wyjechał, bedzie miał lepiej od reszty.
      • Gość: Rotamistrz Hola hola! IP: 83.167.242.* 16.01.07, 19:03
        Soup Nazi napisał:

        > Wielu Kanadyjczykow, z roznych "walks of life"
        > pracuje i mieszka w Stanach...

        > Ilu Anglikow, Szkotow jest w Kanadzie, Australii,
        > etc.?

        > Ilu ludzi w Europie zyje w innym kraju?

        No właśnie. Pomijając stosunkowo naturalny (choć nie tak znowu masowy jak by
        się mogło wydawać) przepływ siły roboczej w obrębie kultury anglojęzycznej oraz
        pogranicze niemiecko-holendersko-belgijskie, rozliczne wolontariaty czy zawody
        wyspecjalizowane, to powiedz mi ilu to Anglików pracuje w Bułgarii, Francuzów w
        Rumunii, Niemców w Polsce, a Szwedów we Włoszech?

        Wiesz, rozmawiałem kiedyś z Amerykaninem studiującym w Galway, a jest ich tam
        sporo. I na pytanie dlaczego wybrał studia właśnie tam odpowiedział prosto i
        szczerze: jest taniej, jest w mitycznej Europie, ale wszyscy mówią po
        angielsku, więc nie czuje się wyobcowany i może podjąć się pracy bez obawy, że
        nie zrozumie zakresu swoich obowiązków. Easy choice, don't you think?

        Tu wcale nie chodzi o patriotyzm typu nie-rzucim-ziemi-skąd-nasz-ród, tylko o
        wyraźne różnice w zamożności poszczególnych regionów Europy, które przepychają
        ludzi z jednego miejsca na drugie i różnice kulturowe utrudniające
        nowoprzybyłym zadomowienie się. To jest to cierpienie emigranta, prawdziwego
        emigranta wrzuconego w INNY ŚWIAT, a nie młodego Irlandczyka, dziecka
        Celtyckiego Tygrysa, który spokoju ducha szuka przy wypasie owiec w Nowej
        Zelandii. Konflikt tragiczny osiąga naprawdę dla niektórych epickie rozmiary
        ponieważ, aby na dobrze osiąść TAM wyprzeć się muszą tego, co z mlekiem matki
        wyssali TU, począwszy od języka, czyli najintymniejszego narzędzia jakim
        dysponuje ludzka istota, czegoś z czego buduje się MYŚLI. I nawet najwięksi
        kosmopolici, wieczni turyści, obyci światowcy, zaradni specjaliści bez ziemi i
        mistrzowie życia na walizkach przyznają, że są takie momenty, te samotne
        wieczory pośród zgiełku OBCYCH narzeczy, kiedy ciężkim kamieniem spada na głowę
        myśl "CO JA TU ROBIĘ?! KIM SĄ CI LUDZIE?!" No bo odpowiedz sobie szczerze na
        pytanie, Nazi Soup, pisałbyś o tej SWOJEJ Bulbonii, jej bulwersujących
        bulbońskich obyczajach i to na dodatek po BULBOŃSKU, gdybyś tak się bez
        zgrzytów wpasował w nowe otoczenie?

        A ci, co zostali w większości nie mają nic za złe tym, co wyjechali. Czasem im
        jakaś zgryźliwa myśl do łbów strzeli, ale oni też się zastanawiają "CO MÓJ
        SYN/CÓRKA/BRAT/SIOSTRA/KUMPEL/SĄSIAD TAM, POŚRÓD OBCYCH NARZECZY I OBYCZAJÓW,
        ROBI?"
        • Gość: Soup Nazi Re: Hola hola! IP: *.sdsl.bell.ca 16.01.07, 19:12
          Dobry tekst, ale skoro mnie zaczepiasz, to poczekaj troche - odpisze ci jak bede
          mial chwile czasu - po poludniu (moim). Teraz moge rzucac tylko 5 liniowki.
        • soup.nazi Re: Hola hola! 17.01.07, 05:50
          Gość portalu: Rotamistrz napisał(a):

          > myśl "CO JA TU ROBIĘ?! KIM SĄ CI LUDZIE?!"

          Wierz sobie lub nie, ale jakos nie nachodzi mnie to pytanie. A przepraszam, po
          latach bylem w sierpniu w Polsce - wtedy mnie naszlo.

          No bo odpowiedz sobie szczerze na
          > pytanie, Nazi Soup, pisałbyś o tej SWOJEJ Bulbonii, jej bulwersujących
          > bulbońskich obyczajach i to na dodatek po BULBOŃSKU, gdybyś tak się bez
          > zgrzytów wpasował w nowe otoczenie?

          Moze nie tyle ze zgrzytami, co z pewnym wysilkiem, ale to chyba naturalne?
          Czyzby ktos sie spodziewal, ze ot, tak przesiadzie ze stolka na stolek?
          Gratuluje tytanicznego intelektu i wiedzy o swiecie. Normalny proces, jesli
          komus podoba sie kraj osiedlenia, samo przychodzi z czasem. Jesli ktos
          przyjechal, zlapal robote w fabryce i ostatnie 20 lat spedzil w getcie
          etnicznym, rzeczywistym lub wirtualnym wytworzonym wokol siebie (tacy tez sa -
          zwlaszcza przy dzisiejszych srodkach technicznych), to pewnie takie pytanie
          zadaje sobie codziennie. Jezeli sie wchodzi w zycie, takim jakie jest, konczy
          studia by zdobyc nowy zawod, certyfikuje stary by moc go tu wykonywac, zalatwia
          tysiace spraw codziennych w szpitalu, firmie, kosciele, u dealera, w sklepie, w
          warsztacie, etc. etc. po kilku latach przychodzi normalnosc. Oczywiscie to
          wszystko jest mozliwe jezeli jezyk nie jest kamieniem u szyi. Wielu tak ma
          non-stop i stad frustracje, uczucie wyrzucenia poza nawias. Sami sie jednak
          wyrzucili. Otoczenie po kilku latach przestaje byc obce i egzotyczne, staje sie
          swoje i opatrzone. Integracja? Wyzej opisana, a prywatnie? Mam dobrych sasiadow
          z lewej, kanadyjskich makaroniarzy, Steve'a i Marine prawej i z prawej prawej
          Kanadyjczykow, o ktorych nie mysle i nie mowie "kanadole" ale Sean i Dianne,
          Jack i Kathy. Chodzimy do siebie na podworkowe party, wpadamy czasem w zimie,
          Jack czasem odsniezy mi podjazd, bo wczesnie wraca z pracy, a ja mu pozyczam
          narzedzia, troche dalej mieszka Brad, niegdys "prawie" w NHL, ktory mnie zawsze
          wciaga na piwo ile razy przechodze obok jego domu z psem. W pracy lazimy czasem
          na zakladowego golfa (nie umiem grac, ale i tak sie swietnie bawie), spotykamy
          sie czasem w pubie po pracy, etc. Za mna mieszka Angol, ktorego w myslach
          nazywam "Angol" i prawie nie znam. Gdy laze z psem, spotykam prawdziwego
          scousera (surprise, surprise - rozumialem go od pierwszej chwili - wiem, ze nie
          wierzycie, hehehe) z Liverpoolu, ktory mi opowiada jak jego frakking dog
          opieprzyl 20 swiezo upieczonych muffinow, gdy zona poszla sie kapac i rzygal
          dalej niz widzial. Nic specjalnego, ale co do cholery ma byc - mam z nimi w
          sline uderzac? Na tym polega integracja w/g krajowcow polskich czy moze po 5
          minutach znajomosci mam opowiadac historie zycia i zapraszac do domu na wodke?
          Mam tez kilkoro polskich znajomych, ktorzy przeszli probe czasu,
          Jugola-rowiesnika, z ktorym bylem na roku na studiach, i jego rodzine.
          Wyjechalem z kraju majac 25 lat, mam 45, najwazniejsze dla mnie sprawy wydarzyly
          sie tutaj - ozenilem sie, urodzilo sie dziecko i blah, blah, blah. Za czym ma
          moje DNA tak komorkowo tesknic - za komusza Polska lat 80, za bajzelkiem 90, za
          syfem 2000? Tamtego kraju, z ktorego wyjechalem, juz dawno nie ma, obecny
          smierdzi padlina, hehehe. I widze jak nadal z niego ludzie drzwiami i oknami
          wywalaja. Za polska mentalnoscia? A w zyciu Romana - byla jednym z czynnikow dla
          ktorych wyjechalem! Forum? Wolne zarty, kilkanascie lat nie interesowalem sie
          krajem ani polskim katem Internetu. Pisze na Polonii i tu, bo kiedys zaplatalem
          sie na Polonie w "sprawie paszportowej" za jednym gosciem pod nickiem
          starywiarus. I tak sobie chuliganie czasem jak w pracy mam chwile, poza prace
          mam pilniejsze i ciekawsze rzeczy do roboty. A Bulbonia wziela sie stad, ze
          poczawszy od sprawy paszportowej zorientowalem sie, ze to takie samo gowniane i
          wredne panstwo jak kiedys - podmalowane troche na froncie, z tylu podpieraja
          deski i wystaje koltun. Przedtem w naiwnosci swojej (wtedy kiedy sie nie
          interesowalem) myslalem, ze to kraj wolny, ubogi lecz podazajacy ku lepszemu,
          ktore kiedys przyjdzie. Bulba, hehehe!

          > A ci, co zostali w większości nie mają nic za złe tym, co wyjechali. Czasem im
          > jakaś zgryźliwa myśl do łbów strzeli, ale oni też się zastanawiają "CO MÓJ
          > SYN/CÓRKA/BRAT/SIOSTRA/KUMPEL/SĄSIAD TAM, POŚRÓD OBCYCH NARZECZY I OBYCZAJÓW,
          > ROBI?"

          Oj, maja, maja. Oczywiscie, ze w realu nie w takiej formie jak na forum, ale to
          sie czuje jak cholera.

          Na zakonczenie wiem, ze zaraz zjawi sie sfora moich cichych wielbicieli, hehehe,
          i zacznie rzucac goovnem - great Polish pastime, i rozni nawiedzeni on a mission
          from God i ojczyzna, ktorzy beda zarzucac mi klamstwo, snobizm, zaprzanstwo,
          zydostwo i diabli wiedza co jeszcze. Ci ktorzy sa w Kanadzie, USA, Australii od
          kilkunastu lat i maja historie podobne do mojej - wiem, ze nie jestem jedyny i
          jest nas sporo - wiedza o czym pisze, niektorzy z was w UK czy Irlandii uwierza
          mi na slowo, a na pewno beda wiedzieli za kilka(nascie) lat, niektorzy nie beda
          wiedzieli nigdy, choc pozostana na emigracji (dla pieniedzy), ci z kraju nie
          beda wiedzieli nigdy i beda zarzucac nieprawde tym, ktorzy im powiedza, ze
          wszedzie na swiecie zyja ludzie, a linie podzialu nie przebiegaja etnicznie,
          jezykowo, ani terytorialnie, ale w/g poziomu umyslowego i typy charakteru.
          • sendivigius Re: Hola hola! 17.01.07, 23:56
            Niewiele pojales z zycia soup, ale na szczescie jestem ja aby ci to objasnic. U
            siebie w kraju z nikim i niczym sie nie integrujesz. Uwazasz, zupelnie
            slusznie, ze wiekszosc to idioci, albo przynajmniej przecietne miernoty. Wsrod
            tego tlumu znajdujesz ludzi z ktorymi masz ochote sie zadawac. Kryterium tu
            jest takie zwyczajne: wspolne zainteresowania, poglady polityczne, sposob
            spedzania czasu czy interesy. Latwo nie jest ale sie znajdzie. I jest ok. Na
            emigracji stajesz nie wobec problemu ze integrowac sie z toba nikt nie chce ale
            ze ty nie chcesz bo w polu widzenia nie ma nikogo kto by podzielal cokolwiek
            tak samo jak ty. Chocbys sie rozpeknal to nie znajdziesz amerykanina co gra w
            pilke nozna, a czy ciebie baseball tak fascynuje? Naprawde uwazasz ze Polacy to
            antysemici? A moze McDonalds to najlepsze jedzenie na swiecie? I tak dalej...
            Nie zostaje ci nikt. Wybor = zero. I teraz mozesz na sile udawac nieobowiazkowa
            rozmowe o piesku i biesku ale tak naprawde jakbys wyparowal jutro to sasiada
            nic nie obejdzie ani podobny proces przemiany sasiada w pare nie obejdzie
            ciebie. Twoj sasiad nie da za ciebie trzech centow ani ty za niego. Miele was
            czas i historia jak kawalki miesa, byle zdrowo do grobu i tyle z tego zycia wam
            zostalo. Cywilizacja ludzka jest zbudowana na tym ze ludzie wzajemnie od siebie
            zaleza i o siebie dbaja, jak przestaja to cywilizacja sie konczy - jest magazyn
            cial ludzkopodonych.
            • buena_xena Re: Hola hola! 18.01.07, 10:14
              samo sedno! nic dodac nic ujac
              • Gość: Soup Nazi Re: Hola hola! IP: *.sdsl.bell.ca 18.01.07, 18:49
                On ma duzo racji, bo przebywa za granica od lat, duzo wiecej niz od 2, jak to
                jest w twoim przypadku. I dlatego on wie, a ty zgadujesz - najczesciej
                nietrafnie. Wiem, ze uwazasz sie za stara emigrantke - it ain't so.
                • buena_xena Re: Hola hola! 18.01.07, 23:38
                  Nie zupa, tu sie mylisz. Ja nie zgaduje - ja to wiem. Ilosc spedzonych lat za
                  granica nie ma tu nic do rzeczy - ma do rzeczy zmysl obserwacji i inteligencja.
                  Mam 2-letni staz jako emigrantka, ale to mi nie przeszkadza w wyciaganiu
                  wnioskow i chyba sa niezle skoro sa identyczne jak osoby, ktora ten staz ma
                  duzo wiekszy niz ja. To co napisal sandivigius o tobie to czysta psychologia i
                  to naprawde moze o tobie wyczytac kazdy sadzac po twoich postach, kto sie
                  troche zna na ludziach. Posunelabym sie nawet dalej w tym co sandivigius
                  napisal, bo moja dedukcja i wnioski dot. motywow twojego zachowania w stosunku
                  do innych na forum poszly znacznie dalej ale zachowam je dla siebie, bo nie
                  chce ci robic wstydu a na druga awanture nie mam ochoty.... i zareczam ze nie
                  dlatego ze sie boje - w przeciwienstwie do ciebie - dla mnie to forum to tylko
                  jedna z wielu atrakcji w zyciu, a nie jak dla ciebie - jedyna.
                  • Gość: Soup Nazi Re: Hola hola! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.01.07, 06:19
                    Twoja glupota i polactwo sa wrecz niewiarygodne. Poddaje sie.
                    • buena_xena Re: Hola hola! 19.01.07, 10:09
                      No comment
                      • Gość: Soup Nazi Re: Hola hola! IP: *.sdsl.bell.ca 19.01.07, 18:08
                        Zapomnialem dodac, ze poraza mnie rowniez blask slonca bijacy ci z doopy. Jest
                        nie do zniesienia. I oszczedz sobie tej biednej, szczatkowej angielszczyzny,
                        ktorej zreszta nie potrafisz wymowic, zeby sluchacze nie dostawali krwotoku z uszu
                        • buena_xena Re: Hola hola! 19.01.07, 22:11
                          Mnie natomiast poraza twoja slownosc - czyzby pokojowe nastawienie Ci juz
                          przeszlo? Szybko sie z nim uporales. Coz sa warte twoje slowa? Nic.
          • Gość: Rotamistrz Zeby bylo jasne... IP: 82.141.235.* 18.01.07, 02:20
            I zeby za bardzo nie odbiec od tematu pozwol, ze przedstawie jak wyglada polska
            emigracja XXI wieku, a przynajmniej jej irlandzki watek. Moze ulatwi to
            zrozumienie jej specyfiki oraz dostrzezenie integracyjnych przeszkod, a
            wlasciwie to nawet braku integracyjnych zamiarow.

            Wedlug roznych szacunkow w chwili obecnej na terenie Republiki Irlandii
            przebywa od 100.000 do 200.000 Polakow. Jak na kraj liczacy sobie nieco ponad 4
            miliony obywateli jest to liczba spora, zwazywszy iz wiekszosc z nas skupia sie
            w kilku osrodkach: Dublin, hrabstwo Kildare, Cork, Limerick. Wyobraz sobie
            Naas, do roku 2004 liczace sobie mniej niz 20.000 mieszkancow, ktoremu w ciagu
            2 lat przybylo kilka tysiecy jednorodnych etnicznie przybyszow. Wyobraz sobie
            jeszcze, ze rzad irlandzki w ramach smialego unijnego eksperymentu maksymalnie
            ulatwia nowoprzybylym poruszanie sie w obrebie swojego systemu prawnego bez
            koniecznosci znajomosci jezyka, zdawania egzaminow obywatelskich, czy tym
            podobnych. Kazdy urzad dysponuje wyczerpujacymi ulotkami w jezyku polskim,
            witryny internetowe nie tylko linii lotniczych takze maja polskie podstrony,
            najwieksze irlandzkie banki (AIB, BOI) zatrudniaja polskich kasjerow i
            telefonistki do obslugi polskich klientow. Nie ma dziennika o ogolnokrajowym
            zasiegu, w ktorym nie byloby chociaz tygodniowej kolumny po polsku.

            A jak wygladaja polskie grupy? Bynajmniej nie sa to armie roboli stloczonych w
            zabloconych barakach do pozostawionych zon i dziatek regularnie odsylajacy
            uciulane jurki, choc pewnie poczatki dla wielu tak wygladaja. Dzieki sprzyjacej
            polityce prorodzinnej predzej czy pozniej Rysiowie sprowadzaja swoje Krystynki
            z malym Mateuszkiem i z jakas druga spokojna rodzina wynajmuja dom. A mlodzi
            jak to mlodzi, zyja w mniejszych czy wiekszych brygadach, ale zwartych i
            zaprzyjaznionych ze soba ludzi (kumpli z podworka, szkoly, studiow). W domu
            rozmawiaja po polsku, zra polskie bigosy, popijaja litewskim kefirem oraz
            Zywcem, Tyskim czy Lechem i ogladaja polska telewizje z C+ lub Polsatu. Pracuja
            w wiekszosci z rodakami, ktorych czasem jest tak wielu, ze stanowia wiekszosc
            personelu zakladu. W moim hotelu na 200 zatrudnionych osob polowe stanowia nasi.

            Nie wiem jak dokladnie wyglada sytuacja Polonii w UK, ale spodziewam sie, ze
            odrobine inaczej, w koncu Wielka Brytania to 60-milionowe potezne panstwo, a
            nie folklorystyczna nieco wysepka na zachodnich peryferiach Europy, ktora
            przezywa wlasnie okres prosperity i na gwalt potrzebuje rozgarnietych
            pracownikow z zewnatrz, aby utrzymac mordercze tempo rozwoju.

            Dlatego wlasnie przeciwstawilem sie Twojej beztroskiej wizji wylatania z
            rodzinnego gniazda i osiedlenia sie gdzie popadnie na zasadzie "where I lay my
            hat is home". Widzisz, to nie jest tak, ze do IE z Polski wyjechali Polacy - do
            IE przyjechal polski oboz, niekoniecznie z zamiarem zagrzania miejsca na
            dluzej. Wiekszosc chce tu uczciwie popracowac, odkuc sie, przeczekac posuche w
            ojczyznie, odlozyc na DOM (raczej nad Wisla i Warta, niz nad Liffey, Suir czy
            Barrow) i wrocic i na starosc wygrzewac kopyta w lipcowym sloncu na niebie
            wypatrujac bocianow.

            O tym, ze to normalka pracowac i zyc w innym kraju, bo Kanadyjczycy w USA,
            Angole w Australii, itp moglibysmy mowic, gdyby Polacy sobie pracowali u
            Czechow, Slowakow, Ukraincow moze, i na odwyrtke, w zaleznosci od wahan
            koniunkturalnych, bo koszula blizsza cialu. A tak to mamy klasyczne saksy,
            specjalnosc europejskich narodow biednych, tylko teraz bez zgarbionej sylwetki
            i spie..nia na widok munduru.
            • buena_xena Re: Zeby bylo jasne... 18.01.07, 10:47
              Madry post! Oby takich wiecej. Pozdrawiam.
            • donat351 Re: Zeby bylo jasne... 19.01.07, 04:11
              bravo rotamistrz!!!
            • Gość: MI5 Re: Zeby bylo jasne... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 19.01.07, 12:03
              Gość portalu: Rotamistrz napisał(a):

              A tak to mamy klasyczne saksy,
              specjalnosc europejskich narodow biednych, tylko teraz bez zgarbionej sylwetki
              i spie..nia na widok munduru.

              ----
              W koncu ktos trzezwo to widzi i opisuje.
              • Gość: Soup Nazi Re: Zeby bylo jasne... IP: *.sdsl.bell.ca 19.01.07, 18:11
                > W koncu ktos trzezwo to widzi i opisuje.

                No tak, ale jak wam wczesniej mowilem, ze to nie jest zadna emigracja, ale saksy
                (a emigracja to zostana niektorzy z was jak juz sie na stale osiedla) to malo
                nie zostalem gremialnie zaszlachtowany. Czyzbyscie zaczeli (przynajmniej
                niektorzy) dostrzegac rzeczy takimi jakim sa, a nie takimi jakimi chcielibyscie
                je widziec?
                • Gość: MI5 Re: Zeby bylo jasne... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 19.01.07, 21:18
                  Ja od poczatku to mowilem, i o sobie, i o innych. Pewne rzeczy da sie zauwazyc
                  bardzo latwo - sa to w ogromnej wiekszosci wyjazdy zarobkowe - saksy.
                  Ale no wlasnie, powiedz to tym madralom z forum, ktorzy twierdza, ze 90% nie wroci
                  i zostanie emigrantami.
                • Gość: Rotamistrz Może chcą cię zaszlachtować... IP: 83.167.242.* 19.01.07, 21:47
                  ... nie za to, co piszesz, tylko za to JAK piszesz. Sam przyznasz, że dość
                  kontrowersyjne niekiedy wypowiedzi rzucasz, Soup, i w swoim paszkwilowaniu
                  wielu aspektów zycia polityczno-społecznego kraju chcąc nie chcąc urażając
                  zwykłych Polaków, którzy uwierz mi, mają więcej rozumu i życiowej przytomności,
                  niż przypisuje jej to rodzima opinia publiczna i nasi politycy. To jest
                  strasznie bolesne, kiedy media i elity uprawiają coś na kształt psychicznego
                  znęcania się nad... no właśnie NAD KIM? Zły to ptak, który własne gniazdo kala.
                  Szkoda, że niekiedy przyłączasz się do tego chóru.
                  • buena_xena Re: Może chcą cię zaszlachtować... 19.01.07, 22:15
                    Dziekuje Ci za ten post. Pozdrawiam
                  • Gość: noe Re: Może chcą cię zaszlachtować... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 00:49
                    Ale on chce zebyscie juz sie zadeklarowali ze na stale wyjechaliscie ,
                    a kto ma jakies watpliwosci tego nienawidzi .

                    Dajecie sie wciagac i manipulowac psycholowi w badanie wlasnych mozgów.
                    • Gość: wowa Re: Może chcą cię zaszlachtować... IP: *.184-203-24.mc.videotron.ca 20.01.07, 02:06
                      zagladam tutaj od kilku lat, tak jak tow. zupa od sprawy paszportowej
                      i powiem wam tow. ze zadko czytam wasze glupawe bulbonskie wypociny
                      czytam to co lubie pisze malo bo nie mam zamiaru dyskutowac z dzikimi
                      brak wam luzu tow.
                      to sie nabywa jak sie mieszka w normalnym kraju w normalnych warunkach
                      i zebyscie sie wybulili tow. i swiat zjezdzili nie wiecie o czym
                      zupa czy starywiarus pisza
                      to przychodzi samo naturalnie trzeba po prostu troche chciec
                      zyje sie latwo i przyjemnie i po poczatkach trudnych przychodzi zaplata
                      a zaplata jest spokoj komfort i mozliwosci nie tylko finansowe ale w pracy
                      ty stawiasz warunki nie twoj pracodawca bo on wie ze jestes najlepszy
                      i zyje siem tow
                      bylem u was po 13 latach drugi raz w ubieglym roku
                      bylem tesz w sasiednich krajach i co to samo zadawalem sobie pytanie
                      po co ja tu przyjechalem?
                      niki sie zmieniaja ale poziom zagluszania i pompowania gowna ten sam
                      pozdrawlaju was i niech was goowno prowadzi do europy tow.

                    • Gość: Soup Nazi Re: Może chcą cię zaszlachtować... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.01.07, 08:28
                      Chlasnij sie, gliniak, po guli ta plastykowa maszynka do golenia, ktorej fabryke
                      podobno gdzies wam tam Kalmucy postawili, moze sobie zrobisz dobrze, bo innym na
                      pewno, hehehe. Zona Antka baby chlopa powiedziala, ze wezmie po was kalesony.
                      Zasrane co prawda, ale moze sie odpiora a troki cale, nie pourywane, i onuce tez
                      wezmie, i beret, i kufajke. Tak pedziala, hehehe
                    • buena_xena Re: Może chcą cię zaszlachtować... 20.01.07, 10:16
                      on chce? a to dobre - on sobie moze chciec.
                      • Gość: wowa Re: Może chcą cię zaszlachtować... IP: *.184-203-24.mc.videotron.ca 20.01.07, 14:25
                        gliniak nawet nie mozecie chciec bo to nawet nie warto
                        czyli po prostaczu jedziesz
                        tak?
                      • Gość: Soup Nazi Re: Może chcą cię zaszlachtować... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.01.07, 16:00
                        Czy zdajesz sobie sprawe jak bardzo lame wygladasz, nawet w oczach tych, ktorzy
                        mnie nie lubia, lazac tak jak zbity pies po moich watkach i napinajac swoj
                        biedny intelekt do granic mozliwosci, zeby dopisac pare cienkich komentarzykow,
                        "podziekowan" i przytakniec, ktorych wiekszosc raczej nie czyta, bo wie juz, ze
                        jedyne co mozna w nich znalezc to mialkosc, prymitywizm i prostaczy jezyk,
                        czasem podlany szambem "wannabe" czy raczej "wannahave" troche oleju w glowie?
                        Oszczedz sobie wstydu. Idz wez sie za ksiazke do polskiej lub angielskiej
                        gramatyki, idz do szkoly wieczorowej zeby nie musiec wiecznie z miotla tanczyc,
                        albo znajdz sobie faceta. Znacznie lepiej wykorzystasz czas, ktory teraz
                        spedzasz na forum wypisuja bzdety.
                        • Gość: MI5 Re: Może chcą cię zaszlachtować... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.01.07, 17:26
                          Czy zdajesz sobie sprawe jak bardzo lame wygladasz, nawet w oczach tych, ktorzy
                          > mnie nie lubia, lazac tak jak zbity pies po moich watkach i napinajac swoj
                          > biedny intelekt do granic mozliwosci, zeby dopisac pare cienkich komentarzykow,
                          > "podziekowan" i przytakniec, ktorych wiekszosc raczej nie czyta, bo wie juz, ze
                          > jedyne co mozna w nich znalezc to mialkosc, prymitywizm i prostaczy jezyk,
                          > czasem podlany szambem "wannabe" czy raczej "wannahave" troche oleju w glowie?

                          soup, skad ta pewnosc? Pierd.olisz facet glupoty, juz nie wiesz co masz pisac.
                          Czasem cos ci wyjdzie, a tak, nerwy, ublizanie, i myslenie, ze znalazles recepte
                          i masz patent na szczesliwe zycie. To skad w tobie tyle zlosci? Fakt,
                          inteligencji i polotu to ci nie mozna odmowic, ale cala reszta - pieprzenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka