tomsmom
09.06.07, 12:48
Juz prawie tydzien temu wrocilismy, a ja dopiero teraz wygrzebalam sie z
prania!! Chyba nastepnym razem zabiore ze soba pralke ;-)
Ale urlop sie udal: Newcastle to piekne, wbrew pozorom miasto, z wspaniala
historia (ach te mosty) a wokol zatrzesienie zamkow i innych ciekawostek. Po
drodze (jechalismy samochodem: przejazd promem tak sie Tomkowi podobal, ze
nie chcial odkleic sie od okna: "woda!", "wielka woda!" "statek!" itd)
podziwialismy krajobrazy Szkocji i Polnocnej Anglii (te gory, doliny no i
oczywiscie mur Hadriana). W samym Newcastle mieszkalismy w hotelu niedaleko
centrum z cala prawie rodzina, super, "nianie" na kazde zawolanie, basen (z
ktorego Tomek wyjsc nie chcial) i naprawde ladna pogoda.
Wkleilam pare zdjec, zobaczcie sobie.
Mala dygresja: oczywiscie wokol pelno Polakow, ale bardzo milych, ogolnie
fajne wrazenie. Jak wybieralam prezent dla cioci w sklepie zadzwonilam do
Chrisa, zeby sie upewnic czy aby jej sie cos takiego spodoba, chwile
pogadalam. Ide do kasy, a pani na to (po angielsku): to byl polski, prawda?
Ja na to, ze tak. A ona: myslalam, ze rozumiem co mowisz, ale bylam pewna, ze
opisujesz buty, a nie torebke. Wiesz, moja mama jest Polka. Jak bylam mala
wakacje spedzalismy w Polsce u dziadkow. Dobrze mowilam po polsku. Ale
dziadkowie zmarli jak mialam 10 lat (pani wygladala na jakies 20-pare lat) a
mama rzadko mowi do mnie po polsku. Mam do niej zal, bo nic juz nie umiem
powiedziec. Pozbawila mnie czegos bardzo waznego, ale teraz polski to obcy,
trudny jezyk i chociaz staram sie go uczyc, to ciezko mi przychodzi.
Az mi sie smutno zrobilo... A moj Tomek tymczasem glownie po angielsku gada,
ach ten wplyw babci ;-)
Milego, slonecznego weekendu!! Ide sie grzac na ogrodek!