angielski w Dublinie

15.12.08, 11:16
dla zainteresowanych podszkoleniem jezyka w stolicy:

www.angielski.ie/?gclid=CKDUlNCxwpcCFcse3godbT5FSQ
    • olliesmum Re: angielski w Dublinie 15.12.08, 23:14
      Pomijajac kwestie reklamy ;), jako filolog i nauczyciel jezykow obcych uwazam,
      ze jak sie uczyc angielskiego w Dublinie czy w Irlandii, to tylko u nauczycieli
      ktorzy sa native speakers, a najlepiej u Irlandczykow - bo kto nam pozniej
      pomoze zrozumiec tubylcow?
      Sama chodzilam na intensywny kurs angielskiego na poczatku mojego pobytu tutaj
      (5 godzin dziennie przez 5 miesiecy) - mialam nauczycieli tylko native speakers
      i najwiecej dala mi nauka u rdzennych Irlandczykow. Moze nie zawsze byli super
      przygotowani zawodowo, ale za to dali mi to, co naprawde bylo mi potrzebne do
      zycia i komunikowanie tu, w Irlandii.
      Do polskich nauczycieli stanowczo odradzam chodzic, nawet w Polsce, a tym
      bardziej bedac u zrodla ;).
    • tomsmom Re: angielski w Dublinie 15.12.08, 23:34
      Jako nauczyciel jezykow obcych oraz filolog ;-) pozwole sie z Toba
      nie zgodzic Gosiu. Ja, osobiscie, uczylam sie jezykow obcych prawie
      wylacznie od polskich nauczycieli i wylacznie w Polsce i nie raz juz
      zdarzalo mi sie, ze pytano sie mnie z jakiego stanu pochodze
      (zasluga ksiazki do wymowy amerykanskiej niejakiego Polaka
      nazwiskiem Arabski). Mowie bezblednie i bez akcentu i nie jest to
      ani troche zasluga mieszkania poza Polska czy niepolskich
      nauczycieli, bo ci nativi, ktorych mialam za nauczycieli byli,
      krotko mowiac, denni.

      W kraju uczylam jezyka i bardzo mnie ceniono. Obecnie tez ucze
      angielskiego tutaj. Jakos do tej pory ci, ktorych uczylam byli
      bardzo zadowoleni i duzo sie nauczyli. W swojej praktyce
      nauczycielskiej natomiast, spotkalam sporo osob, ktore pomimo pobytu
      w kraju angielskojezycznym, oraz korepetycji u native'ow mialy duze
      klopoty z opanowaniem jezyka, wiec... jakby to powiedziec, nie od
      narodowosci nauczyciela sukces zalezy.

      A, tak na marginesie, nie jest to sprawa reklamy, bo ja z ta szkola
      NIC nie mam wspolnego. Nie raz natomiast na tym forum padaly pytania
      gdzie mozna sie jezyka nauczyc. Wiele osob wlasnie polskich
      nauczycieli poszukuje. Rzucilo mi sie w oczy to ogloszenie wiec
      zapodalam linka, tyle.
      • olliesmum Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 13:53
        Nie zapomnij Haniu, ze Ty studiowalas angeilski, ze masz meza Irlandczyka, ze
        mieszkasz tu juz od paru lat... choc tak do konca nie uwierze,ze ktos kto nie
        jest native speaker lub bilingue bedzie mowil zupelnie bezblednie i bez akcentu...
        Ale pomijajac Twoj specjalny przypadek ;), mysle, ze jednak bedac w kraju w
        ktorym mowi sie w danym jezyku, to troche paradoksalne nie zwrocic sie do
        nauczycieli z tego kraju, trzymajac kurczowo "swoich" - mysle, ze to troche jak
        byc w Rzymie a nie widziec papieza ;)
        • tomsmom Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 14:05
          No, i tu juz wkraczamy w opcje indywidualne bo jedni do Rzymu do
          papieza jada, inni zabytki zwiedzac, a jeszcze inni espresso pic ;-)
          Ja daleka jestem od trzymania sie jednej teorii, uwazam po prostu,
          ze to co dla jednego jest dobre dla innego bedzie niezbyt dobre.
          Jedni wola sie uczyc u native'ow, byle jakich, byle native'ow, inni
          wola wykwalifikowanych nauczycieli, a jeszcze inni Polakow (to tak
          jak z tym Rzymem ;-)).

          Meza Irlandczyka poznalam majac lat niemal 30, angielski studiowalam
          w Polsce u Polakow. I wsrod swoich znajomych mam takze paru, ktorych
          Anglicy (lub Amerykanie) za swoich biora, bynajmniej nie jestem
          jedynym przypadkiem. A, tak na marginesie, te pare osob rowniez
          uczylo sie w Polsce, od Polakow :-)
          • monis78 Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 14:29
            A ja zgadzam się z tym że każdy musi znaleść dla siebie najlepsze
            rozwiązanie i nie krytykuje możliwości korzystania z kursu z
            polskimi nauczycielami bo wielokrotnie polski nauczyciel szybciej
            przetumaczy lub wytumaczy coś dla nas trudngo, chodź dla mnie
            osobiści i subiektywnie to troszke dziwne i ja wole Irlandzkiego
            nauczyciela,bo tak sobie myśle jakby odwrocić cała ta sytuacje i
            Irlandczyk wyjzdza do Polski do pracy i uczy sie polskiego od
            innego Irlandczyka, to nie umie sobie wyobrazić że to logiczne jest.
            • olliesmum Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 14:34
              monis78 napisała:

              >
              > Irlandczyk wyjzdza do Polski do pracy i uczy sie polskiego od
              > innego Irlandczyka, to nie umie sobie wyobrazić że to logiczne jest.

              Wlasnie!!
              • maja92 Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 16:27
                olliesmum napisała:

                > monis78 napisała:
                >
                > >
                > > Irlandczyk wyjzdza do Polski do pracy i uczy sie polskiego od
                > > innego Irlandczyka, to nie umie sobie wyobrazić że to logiczne
                jest.
                >
                > Wlasnie!!
                ************************

                A mi by nie przeszkadzalo gdyby moje dzieci uczyly sie polskiego od
                Hani meza ;-)

                Moze lepiej niz ja by im wytlumaczyl zawilki wymowy "a" z
                ogonkiem ;-)
                • tomsmom Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 21:20
                  I wlasnie Maja! Bo prawda taka, ze native bardzo czesto o wlasnym
                  jezyku pojecia nie ma. I to do pewnego tylko poziomu wystarcza.
                  Swego czasu przygotowywalam ludzi z Amerykanskiego Korpusu Pokoju do
                  pracy w polskich szkolach. I te teorie, ktore oni na temat gramatyki
                  angielskiej wymyslali!! Glowa mala. Tak dokumentnie namieszali
                  mlodziezy w glowach (to byl dla mlodziezy z Radomia darmowy kurs
                  wakacyjny), ze wszyscysmy sie zastanawiali, czy aby nie powinnismy
                  zorganizowac kolejnego kursu pod tytulem: "poprawianie bledow
                  native'ow" (a dodam, ze byli to ludzie po studiach, nie jakies
                  ciolki). Tymczasem ci z nas, ktorzy uczyli ich polskiego przyjmowani
                  byli na podstawie papierow dokumentujacych nie tylko ukonczenie
                  filologii polskiej, ale takze specjalnego kursu uczenia jezyka
                  polskiego jako jezyka obcego. Prawda jest taka, ze jakby tak Polaka
                  po studiach nawet zwerbowac do nauczania jezyka polskiego to tez by
                  z tego zaczal sieczke robic po krotkim czasie.

                  Bo to jest tak: jak komus zalezy li i wylacznie na plynnosci to
                  owszem, natywni nauczyciele (szczegolnie tu mowa o tych bez
                  specjalnych kwalifikacji) jak najbardziej. Jesli natomiast zaczyna
                  juz nam chodzic o poprawnosc w tej plynnosci to mimo wszystko
                  potrzebne sa kwalifikacje, a z tymi czesto u natywnych jest problem.
                  Pracuje wsrod nauczycieli tutaj wiec wiem jak sie ma ich
                  przygotowanie do mojego na ten przyklad... i to oni co tydzien
                  zadaja mi jakies pytania na temat gramatyki swojego jezyka. :-)

                  Podkreslam, nie uwazam, ze jedna opcja jest lepsza od drugiej. Mam
                  wsrod swoich znajomych rowniez rewelacyjnych nauczycieli natywnych,
                  ale razi mnie to jak ktos twierdzi, ze jezyka mozna sie dobrze
                  nauczyc wylacznie od natywnych i jeszcze najlepiej w danym kraju. To
                  najwiekszy z mitow na temat uczenia sie jezykow obcych.
                  • olliesmum Re: angielski w Dublinie 17.12.08, 10:15
                    Wiem, ze uczenie jezyka obcego przez przygotowana do tego osobe - nie native
                    speaker - ma tez swoje plusy i moze byc uzasadnione. Sama zreszta uczylam
                    francuskiego jako romanistka i w Niemczech i we Francji.
                    Rozumiem tez, ze Hania uczac angielskiegow Irlandii moze i jest w stanie bronic
                    swego stanowiska :)
                    Ale gdybym miala wybierac miedzy nauczycielami j. obcego o podobnych
                    kwalifikacjach, z ktorych jeden jest native a drugi nie native speaker, nie
                    wahalabym sie, ktorego wybrac :). W dodatku bedac w kraju native speakers,
                    napewno dobrych fachowcow mozna znalezc.
                    Inna sprawa to metoda uczenia jezyka - moze my w Polsce jestesmy inaczej
                    przygotowani do uczenia jezykow, niz nauczyciele w innych krajach?
                    Z tego co wiem, wielu nauczycieli j. obcych w Polsce uczylo i uczy w sposob b.
                    tradycyjny, co nie kazdemu odpowiada i nie zawsze przynosi dobre rezultaty... :(
          • olliesmum Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 14:33
            Z tym papiezem to bylo zartobliwe porownanie, ale jak piszesz pewnie i
            odzwierciedlajace rozne motywacje i jazdy do Rzymu jak i wyboru nauczycieli ;) -
            w zasadzie zgadzam sie z Toba w tym punkcie :), choc ja sama nie jade do Rzymu
            by spotykac tam Polakow ;), ale jak piszesz by bic wloskie espresso i ogladac
            wloskie zabytki. Niektorzy moga poprostu jechac zobaczyc rodzine :).
            Ja mysle, ze uczenie sie jezykow obcych u nauczycieli z wlasnego kraju moze dac
            dobre i b. dobre rezultaty, zwlaszcza u ludzi utalentowanych w tym kierunku :),
            poza tym bedac we wlasnym kraju nie zawsze ma sie inna mozliwosc.
            Zachecalabym jednak ludzi zyjacych w kraju w ktorym mowi sie danym jezykiem, by
            pokonale swe obawy i opry (ze nie zrozumieja native's itd.) i nabrali odwagi do
            rzucenia sie w glebokie fale :).
            Ale decyzja nalezy do kazdego z osobna oczywiscie.
            • monis78 Re: angielski w Dublinie 16.12.08, 18:39
              Ale ja oczywiście też uważam że będąc w Polsce nauka przez polskich
              nuaczycieli jest oczywista i nie neguje w żadnym wypadku, mowa tu
              tylko i wyłącznie dotyczny ludzi mieszkających za granicami kraju,
              chodź macie racje czasami nauczyciel mówiacy w tym samym języku
              jest bardzo przydatny więc każda forma dobra byle efekty były
              wychodzi na to:)

              Ja mam nauczyciela Irlandczyka i zdecydowanie chwale sobie to że
              ucze się przy okazji jednak irlandzkiego akcentu i bardziej
              mobilizuje się do nauki z racji dogadania sie podczas lekcji:)
              dlatego mowie ze dla mnie lepiej:)
      • olliesmum Re: angielski w Dublinie 17.12.08, 11:02
        Jeszcze wracajac do kwestii naszych kompetencji w jezyku obcym - o ile to nie
        jest jezyk nabyty w dziecinstwie - owszem zdarza sie, ze osoby, ktore studiowaly
        pilnie dany jezyk plus/czy dluzej przebywaja w kraju w ktorym sie tym jezkiem
        mowi moga dojsc do pewnego rodzaju perfekcji w poslugiwaniu sie tym jezkiem, tak
        ze nawet native speakers moga miec czasem wrazenie ze osoby te sa native
        speakers... Mnie sie to tez zdarzylo, ale wiem, ze tak do konca nie jest... :)
        Bo ktos kto jezyka obcego nie nauczyl sie naturalnie we wczesnym dziecinstwoie
        nie bedzie mial wytworzonych pewnych glebokich struktur tego jezyka w mozgu...
        Mowi o tym wielu znanych lingwistow, np Julia Kristeva, ktora zdaje sie w
        Strangers to ourselves porownuje kompetencje osoby ktora doskonale nauczy sie j.
        obcego nie jako mother tongue do... protezy, ktora co prawda funcjonowac moze
        doskonale i nawet sprawiac wrazenie nautrualnej czesci ciala, ale zawsze jest
        tylko proteza :)
        Choc oczywisci milo nam zawsze slyszec pytanie, czy jestesmy native speakers itd. :)
Pełna wersja