Dodaj do ulubionych

Religia jako element ewolucji

01.11.09, 13:08
Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
ewolucji czlowieka?Przemiany jakim ulega ludzkosc nie dorycza
tylko,cech fizycznych tj wzrost,waga,wielkosc glowy i inne,ale
równiez psychiki.Wiara towazyszy czlowiekowi od poczatku.Moze wiec
religia jest typowym procesem zastepczym,który umozliwia wypelnianie
niepokojacych luk w wiedzy i daje zludne poczucie bezpieczenstwa.To
by tlumaczylo,ze dla wielu kobiet duchowny jest atrakcyjny
sexualnie.Moze ktos wie wiecej na ten temat.Warto sie nad tym trapic
czy tez jest to slepa uliczka?
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Re: Religia jako element ewolucji 02.11.09, 03:01
      001radek napisał:

      > Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
      > ewolucji czlowieka?Przemiany jakim ulega ludzkosc nie dorycza
      > tylko,cech fizycznych tj wzrost,waga,wielkosc glowy i inne,ale
      > równiez psychiki.

      Człowiek ewoluuje, a jego zabobony razem z nim.

      > Wiara towazyszy czlowiekowi od poczatku.

      Od jakiego początku?

      > Moze wiec
      > religia jest typowym procesem zastepczym,który umozliwia wypelnianie
      > niepokojacych luk w wiedzy i daje zludne poczucie bezpieczenstwa.

      To nie jest przypuszczenie, tylko fakt.

      > To
      > by tlumaczylo,ze dla wielu kobiet duchowny jest atrakcyjny
      > sexualnie.
      > Moze ktos wie wiecej na ten temat.

      E? Ksiądz jest atrakcyjny seksualnie głównie dlatego, że jest osobą na stanowisku, czyli posiada władzę i pieniądze, a dodatkowo kojarzy się z kimś uczciwym.

      > Warto sie nad tym trapic
      > czy tez jest to slepa uliczka?

      Zawartość tego zdania boli mnie przy czytaniu ;)
      Od nadmiaru myślenia jeszcze nikomu mózg nie wyparował, więc kontynuuj badania.
      • pocoo Re: Religia jako element ewolucji 02.11.09, 07:25
        Gdyby rzekomy bóg nie był taki tajemniczy , to powiedziałby ludziom co nieco o żywiołach i procesach zachodzących w przyrodzie.A tak to musiał Zeus walić gromami w ziemię.
      • 001radek Re: Religia jako element ewolucji 02.11.09, 16:23
        To nie calkiem tak .Chodzxilo mi raczej o to,ze moze trzeba
        traktowac religie jako "chorobe wieku dzieciecego"Cywilizacja
        istnieje od niedawna.Ludzie zaczeli sie systematycznie myc 100lat
        temu.Moze po prostu do ateizmu trzeba dorosnac.
        • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 02.11.09, 16:30
          001radek napisał:
          (...)
          > Moze po prostu do ateizmu trzeba dorosnac.

          A czemu zakładasz, że to do ateizmu trzeba dorosnąć a nie do wiary w
          Boga (prawdziwej, a nie tego czegoś, co reprezentują teraz co
          popularniejsze religie)? Póki co nie udowodniono ani istnienia Boga
          ani również jego nieistnienia, więc każda droga jest
          równouprawniona. Skąd wiesz, która z nich w końcu okaże się
          prawdziwa? ;)
          • 001radek Re: Religia jako element ewolucji 02.11.09, 17:58
            Prosty przyklad:swiadomy ateizm nie wystepuje u dzieci.Natomiast
            wiara w mikolaja nie wystepuje u doroslych ateistów.Spoleczenstwa sa
            czesto porównywane do jednostki.Analogie sa latwo dostrzegalne.Byc
            morze podobny mechanizm wystepuje w przypadku gatunku.
            Natomiast jesli chodzi o obiekty wierzen to udowadnianie
            nieistnienia nie ma sensu.Tym sie powinny zajmowac dzieci.To tak
            jakbys kazal mi udowodnic,ze nie ma muminków.
            • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 09:32
              001radek napisał:

              > Prosty przyklad:swiadomy ateizm nie wystepuje u dzieci.

              O !?! Jakieś dowody ? :)

              Natomiast
              > wiara w mikolaja nie wystepuje u doroslych ateistów.

              Wiara w sw.Mikołaja ?!?

              Ty naprawdę jesteś ewolucyjnie zacofany :)

              Byc
              > morze

              Ortograficznie też :)


              > Natomiast jesli chodzi o obiekty wierzen to udowadnianie
              > nieistnienia nie ma sensu.Tym sie powinny zajmowac dzieci.To tak
              > jakbys kazal mi udowodnic,ze nie ma muminków.

              Ciekawe czy twoja głupota wynika z ignorancji czy na odwrót ... :)


              PS:
              w której klasie podstawówki jesteś ? :)
          • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 09:45
            ideefiks napisał:

            ** A czemu zakładasz, że to do ateizmu trzeba dorosnąć a nie do wiary w Boga
            (prawdziwej, a nie tego czegoś, co reprezentują teraz co popularniejsze
            religie)? **

            Droczysz się tylko czy masz jakieś argumenty za tym, że prawdziwa wiara wymaga
            jakiejś dorosłości?
            Bo ja uważam, że wiara to kompletna głupota. Przyjmowanie za prawdę (bez żadnych
            argumentów logicznych) wymyślonych tysiąclecia temu dogmatów i obietnica
            niepodważania ich to dowód bezmyślności, a nie dorosłości.

            A 001radek w swej wypowiedzi : "Moze po prostu do ateizmu trzeba dorosnac" ma
            rację tylko częściowo. Mały Czech np. nie musi do niczego dorastać - wychowuje
            się w zdrowym światopoglądzie i traktuje go jako coś naturalnego. Polak ma
            gorzej. Indoktrynowany od maleńka musi wykazać się dużym hartem umysłu, aby
            wyplenić religijnego potworniaka mózgu


            **Póki co nie udowodniono ani istnienia Boga ani również jego nieistnienia,
            więc każda droga jest równouprawniona.**

            Masz rację jedynie w dziedzinie pseudofilozoficznego bełkotu. Kiedy bierzemy pod
            uwagę naukę, rzetelne badanie świata - taki dziwoląg pojęciowy jak "Bóg" nie
            pojawia się w ogóle. W rozumnym podejściu do świata nikt nigdy nie postawił
            hipotezy istnienia gdziekolwiek we wszechświecie takiego
            tworu/obiektu/oddziaływania jak "Bóg".

            A to że ciemnota ciągnie się przez pokolenia i z hucpą tej ciemnoty trzeba się
            ciągle użerać to inna sprawa.


            **Skąd wiesz, która z nich w końcu okaże się prawdziwa? ;)**

            Człowiek jest obserwatorem i interpreterem informacji płynących ze świata.
            Budujemy w umyśle model/opis tego świat, aby wiedzieć coś o nim i przewidywać
            jego przyszłe stany.
            Zawsze nasza wiedza będzie fragmentaryczna, tymczasowa...
            A jak na razie nie ma żadnych danych, żadnych logicznych interpretacji, z
            których można by przewidywać, że w bredniach różnych religii zawarta jest prawda
            o świecie.
            Wasze bajki świadczą tylko o stanie waszych chorych umysłów, a nie o stanie
            świata.
            • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 10:31
              astrotaurus napisał:

              > Bo ja uważam, że wiara to kompletna głupota. Przyjmowanie za
              > prawdę (bez żadnych argumentów logicznych) wymyślonych tysiąclecia
              > temu dogmatów i obietnica niepodważania ich to dowód bezmyślności,
              > a nie dorosłości.

              No i w 100% zgoda - więc co się rzucasz? :)

              Wiara w rozumieniu dzisiejszych religii to faktycznie dziecinada,
              tylko że nie trzeba od razu "wierzyć" żeby mieć świadomość istnienia
              Boga - ot, taka subtelna różnica wymyślona na moje własne
              potrzeby... :)

              > A jak na razie nie ma żadnych danych, żadnych logicznych
              > interpretacji, z których można by przewidywać, że w bredniach
              > różnych religii zawarta jest prawda o świecie.

              Czy ja gdzieś napisałem, że jest inaczej?

              > W rozumnym podejściu do świata nikt nigdy nie postawił
              > hipotezy istnienia gdziekolwiek we wszechświecie takiego
              > tworu/obiektu/oddziaływania jak "Bóg".

              A czy ktoś kiedykolwiek postawił naukową hipotezę
              tłumaczącą/wyjaśniającą jakimś równianiem, że taki twój jak takzwany
              Bóg kategorycznie nie ma prawa istnieć?

              > Wasze bajki świadczą tylko o stanie waszych chorych umysłów,
              a nie o stanie świata.


              "Wasze" czyli czyje? Znowu się plujesz. Oddychaj...

              Tylko nadal nie rozumiem czemu uważasz za jednynie słuszny pogląd
              ten twierdzący że Boga nie ma skoro nie udowodniono ani jego
              istnienia ani nieistnienia. Twój bełkot pomieszany ze śliną póki co
              nadal nie potrafił tego wyjaśnić.

              A i z racjonalizmem zdaje się ma to niewiele wspólnego. Racjonalizm
              nakazywałby odpuścić sobie i uczciwie powiedzieć "dobra, póki co
              faktycznie nie wiemy jak jest, może kiedyś będziemy mądrzejsi to się
              dowiemy, ale teraz wiemy jedynie, że nic nie wiemy".
              • enrque111 Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 11:00
                ideefiks napisał:

                > Wiara w rozumieniu dzisiejszych religii to faktycznie dziecinada,
                > tylko że nie trzeba od razu "wierzyć" żeby mieć świadomość istnienia
                > Boga - ot, taka subtelna różnica wymyślona na moje własne
                > potrzeby... :)

                Co to znaczy "wiara w rozumieniu dzisiejszych religii" ? To jest jakiś twój wymysł, czy mógłbyś go rozwinąć ?

                > Tylko nadal nie rozumiem czemu uważasz za jednynie słuszny pogląd
                > ten twierdzący że Boga nie ma skoro nie udowodniono ani jego
                > istnienia ani nieistnienia. Twój bełkot pomieszany ze śliną póki co
                > nadal nie potrafił tego wyjaśnić.

                Polemika z niejakim "astronomicznym bykiem" jest taka, jak z bykiem podczas korridy, żadnych argumentów nie rozumie, chyba że ostrze szpady :)))
                • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 11:28
                  enrque111 napisał:

                  ** Polemika z niejakim "astronomicznym bykiem" jest taka, jak z bykiem podczas
                  korridy, żadnych argumentów nie rozumie, chyba że ostrze szpady :)))**

                  Argumenty, powiadasz, dostarczasz?A kto je kiedy widział? Bo żeś kłujące ścierwo
                  to prawda.
                  Pewnie ksiądz Cię oszukuje... innym daje do gęby kawałek penisa Jezuska, a dla
                  Ciebie tylko kawałki kupy wybiera... Toś rozżalony i tą kupą rzygasz po forum...
                  Oj, biedny heniuś, biedny...


                  I jak mi to wyszło , heniuś? Nadaję się na katolika?
                  • enrque111 Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 12:37
                    astrotaurus napisał:

                    > Argumenty, powiadasz, dostarczasz?A kto je kiedy widział? Bo żeś kłujące ścierw
                    > o
                    > to prawda.
                    > Pewnie ksiądz Cię oszukuje... innym daje do gęby kawałek penisa Jezuska, a dla
                    > Ciebie tylko kawałki kupy wybiera... Toś rozżalony i tą kupą rzygasz po forum..

                    O, właśnie - takie jest rozumowanie "astronomicznego byka" - bycze :)))
                    Przyznam, że "byczo się śmieję" czytając twoje brednie, musisz mieć we łbie niezły "porządek" :)))) Dalej, baw mnie !
              • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 11:10
                ideefiks napisał:

                ** No i w 100% zgoda - więc co się rzucasz? :)**

                Nie rzucam się, tylko głoszę potrzebę jasnego wyrażania myśli i poglądów.


                **Wiara w rozumieniu dzisiejszych religii to faktycznie dziecinada, tylko że
                nie trzeba od razu "wierzyć" żeby mieć świadomość istnienia Boga - ot, taka
                subtelna różnica wymyślona na moje własne potrzeby... :)**

                No właśnie...
                A ta Twoja "świadomość istnienia Boga" to jakaś lepsza, niedzisiejsza
                religia...? Nie dziecinada?
                Weź no to mniej subtelnie wyłóż...


                **Czy ja gdzieś napisałem, że jest inaczej?**

                Kombinujesz coś podważając logiczne podejście do świata, wprowadzając jakiś
                niedookreślony bełkot o czymś takim jak "prawdziwa wiara" choćby...


                **A czy ktoś kiedykolwiek postawił naukową hipotezę tłumaczącą/wyjaśniającą
                jakimś równianiem, że taki twój jak takzwany Bóg kategorycznie nie ma prawa
                istnieć?**

                Ja mówiłem o rozumnym podejściu do odbioru/opisu świata. Dopóki ktoś w
                sposób cywilizowany nie wprowadzi pojęcia "Bóg" do dyskursu publicznego o
                świecie to jego tam po prostu nie ma.

                Jak ktoś bredzi o białych myszkach czy ufoludkach to się go po prostu leczy i
                już. I nikt nie zajmuje się poszukiwaniem/badaniem białych myszek. Urojenia
                religijne nie są na razie diagnozowane jako jednostka chorobowa do leczenia, ale
                to efekt poprawności politycznej, bo merytorycznie one się nie różnią od
                kłopotów z myszkami.
                Próbujesz zastosować jakiś pseudointelektualny bełkot, który niczego nie
                załatwia i niczego nie wyjaśnia. Na szczęście ludzie rozumni zajmują się
                rzeczywistymi sprawami zamiast badać i rozważać dowolnie chore pojęcia jakie
                mogą się zrodzić w dowolnie paranoicznym umyśle.



                **"Wasze" czyli czyje? Znowu się plujesz. Oddychaj...**

                Wasze - czyli bajarzy różnoreligjinoboskich



                **Tylko nadal nie rozumiem czemu uważasz za jednynie słuszny pogląd ten
                twierdzący że Boga nie ma skoro nie udowodniono ani jego istnienia ani
                nieistnienia. Twój bełkot pomieszany ze śliną póki co
                nadal nie potrafił tego wyjaśnić.**

                Czytaj uważniej, mówiłem przecież "taki dziwoląg pojęciowy jak "Bóg" nie pojawia
                się w ogóle".
                Czego nieistnienie mianowicie miałbym Ci udowadniać?


                **A i z racjonalizmem zdaje się ma to niewiele wspólnego. Racjonalizm
                nakazywałby odpuścić sobie i uczciwie powiedzieć "dobra, póki co faktycznie nie
                wiemy jak jest, może kiedyś będziemy mądrzejsi to się dowiemy, ale teraz wiemy
                jedynie, że nic nie wiemy".

                Oj, marne masz pojecie o racjonalizmie i logicznym myśleniu!
                Przede wszystkim ciągle nie definiujesz czym by to się to miał ten Twój wydumany
                racjonalista chwilowo nie zajmować, co sobie niby odpuścić.
                I jak to się mieści w rzeczywistym stanie naszej wiedzy o świecie.


                I jeszcze masz ode mnie gratis:

                Wprawdzie Ty sam uprawiasz jakąś pseudofilozofię, wydumane ględzenie bez tematu
                , podmiotu i treści, ale Ci podpowiem, abyś się pozbył takich bezproduktywnych
                ciągot.
                Kiedyś, kiedyś, kiedy cała wiedza ludzkości mieściła się w głowach pojedynczych
                geniuszy filozofia stanowiła ważny element poznawczy.
                W miarę postępu nauki, rozwoju wiedzy filozofia stała się odrębna dziedziną,
                zajęła się swoimi sprawami.

                Na pewno nie potrafisz wskazać jakiegoś przykładu z ostatnich kilkudziesięciu
                lat, gdzie filozofia przyczyniła się do rozwoju, poszerzenia naszej wiedzy o
                świecie.
                Daruj więc sobie jakieś puste dywagacje, które niczemu nie służą i nawet
                filozofią nie są.
                • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 15:13
                  z całego bełkotu astrotaurusa pozostawiamy:

                  > Czytaj uważniej, mówiłem przecież "taki dziwoląg pojęciowy
                  > jak "Bóg" nie pojawia się w ogóle".

                  Decydujesz autorytatywnie o tym, czy "Bóg" jest dziwolągiem
                  pojęciowym czy nie? Fajnie masz, pozazdrościć. :)


                  > Czego nieistnienie mianowicie miałbym Ci udowadniać?

                  No Boga. Udowodnij że Boga nie ma. Czemu wam, racjonalistom wolno w
                  kółko powtarzać "udowodnij że Bóg istnieje"?

                  I widzę, że takie proste niby zadanie wytacza coraz większą pianę na
                  twojej jamie gębowej... :)

                  Ja ci naprawdę uwierzę, że Boga nie ma, jeśli poznam te fakty, które
                  za tym przemawiają. To tyle.

                  A teraz czekamy na kolejny stek wyszukanych bluzg, wyzwisk, i obelg,
                  nieprawdaż? :)
                  • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 17:35
                    Na boga!!! Potrafisz udowodnic nieistnienie czegokolwiek? Czekam z
                    niecieprpliwoscia na dowod nieistnienia wielkiego potwora spagetti.



                    forum.gazeta.pl/forum/f,90783,Apostazja.html
                    • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 20:52
                      tlenek_wegla napisał:

                      > Na boga!!! Potrafisz udowodnic nieistnienie czegokolwiek?

                      Acha, czyli np. galaktyki i gwiazdy, których ludzie nigdy nie
                      odkryją (bo są albo za daleko, albo są za małe, albo jest ich za
                      dużo), po prostu nie istnieją, tak? No bardzo gratuluję
                      takiego "naukowego" podejścia.

                      Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że wy tak samo wierzycie w
                      nieistnienie Boga jak niektórzy wierzą w jego istnienie. To się w
                      sumie niczym nie różni, a wy się tak plujecie uważając w dodatku, że
                      macie monopol na prawdę. A to jest równie dziecinne jak nabijanie
                      się z tych biednych katolików i innych wierców... :)
                      • kieprze_paczynskich Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 22:34
                        > Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że wy tak samo wierzycie w
                        > nieistnienie Boga jak niektórzy wierzą w jego istnienie. To się w
                        > sumie niczym nie różni, a wy się tak plujecie uważając w dodatku, że
                        > macie monopol na prawdę. A to jest równie dziecinne jak nabijanie
                        > się z tych biednych katolików i innych wierców... :)

                        Tu są dwie kwestie
                        1)nabijanie się z tych biednych katolików i innych wierców... :)

                        są po prostu śmieszni

                        2)> Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że wy tak samo wierzycie >w
                        nieistnienie Boga jak niektórzy wierzą w jego istnienie. To się w
                        > sumie niczym nie różni

                        Pewien bank naciągnął mnie kiedyś na założenie darmowego konta, po czym zaczął
                        mnożyć rozmaite opłaty, koszty, więc grzecznie wypowiedziałem umowę. Już 15
                        miesięcy nagabują mnie próbując wmówić, jak wielki zrobiłem błąd i jak
                        wspaniałym są bankiem. A ja cholerka, nie wierzę i nie uwierzę, póki nie
                        udowodnią. I mam gdzieś, że im przykro.
                      • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 22:59
                        ideefiks napisał:


                        ** Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że wy tak samo wierzycie w
                        nieistnienie Boga jak niektórzy wierzą w jego istnienie. **

                        Najtragiczniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie skażeni religijnym
                        potworniakiem umysłu najlepiej się czują jak przylepią łatkę swojej dolegliwości
                        ludziom zdrowym.
                        Mówią sobie; jak ja jestem idiotą, bo wierze w bajki, to on też musi być idiota
                        , bo wierzy w przeciwieństwo.
                        Nie potrafią w swoim ciemnym umyśle zrozumieć, że brak wiary w coś nie jest
                        wiarą w przeciwieństwo.

                        Wyśmiewasz może swoją głupotę z powodu swojej niewiary w krasnoludki na przykład ?



                        **To się w sumie niczym nie różni, a wy się tak plujecie uważając w dodatku, że
                        macie monopol na prawdę. A to jest równie dziecinne jak nabijanie się z tych
                        biednych katolików i innych wierców... :)**

                        Już wykazałem jak bardzo się różni, a monopol na prawdę to jest zbyt mętne i
                        szerokie pojecie, aby je roztrząsać.
                        Pewne jest, że twierdzenie o istnieniu czegokolwiek bez przeprowadzenia dowodu
                        to jest fałsz.
                        • enrque111 [...] 04.11.09, 09:01
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • lernakow Re: Religia jako element ewolucji 10.11.09, 07:20
                            enrque111 napisał:

                            > > astrotaurus napisał:
                            > > Nie potrafią w swoim ciemnym umyśle zrozumieć, że brak wiary
                            > > w coś nie jest wiarą w przeciwieństwo.
                            >
                            > Powtarzasz fałszywy banał, który już wielokrotnie na tym forum
                            > był wałkowany. Ja również w polemice z niejakim lernakowem
                            > w temacie: "pojde do piekla (moje zdanie)" udowodniłem,
                            > że jest to nieprawda.
                            >
                            Udowodniłeś jedynie, że nie odróżniasz greckiego "a-" od "anty-",
                            oraz że Twój ciasny umysł nie jest w stanie pojąć myślenia innego,
                            niż "kto nie z nami, ten przeciw nam". Bywalcy już to o Tobie wiedzą,
                            nowych odsyłam do wskazanego wątku.
                            • enrque111 [...] 10.11.09, 16:27
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 10:49
                          astrotaurus napisał:

                          > Najtragiczniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie skażeni
                          > religijnym potworniakiem umysłu najlepiej się czują jak przylepią
                          > łatkę swojej dolegliwośc i ludziom zdrowym.

                          Co pozwala ci twierdzić, że to właśnie postawa negująca istnienie
                          Boga jest tą właściwą i jedynie słuszną? (poza twoim zarozumialstwem
                          i nienawiścią do wszystkich, którzy myślą inaczej niż ty
                          oczywiście) :)


                          > Mówią sobie; jak ja jestem idiotą, bo wierze w bajki, to on
                          > też musi być idiota , bo wierzy w przeciwieństwo.

                          Dlaczego każdy, kto ma odrobinę bardziej otwarty umysł niż ty, musi
                          być przez ciebie automatycznie sprowadzony do poziomu idioty?
                          Czy ja cię wyzywam od idiotów tylko dlatego, że masz na tyle
                          ograniczone pojmowanie świata, że pojęcie Boga jest dla ciebie nie
                          do przejścia? (do czego sam się zresztą na każdym kroku przyznajesz
                          rozpaczliwie prosząc o podanie "definicji Boga").

                          > Już wykazałem jak bardzo się różni, a monopol na prawdę to jest
                          zbyt mętne i szerokie pojecie,

                          Niestety ani zbyt mętne ani zbyt szerokie, spróbójmy więc prościej:
                          ty uważasz, że to co twierdzisz jest jedynie słuszne i pradziwe -
                          teraz zapuść kompilator, może tym tazem się uda... :)

                          Tak w ogóle to jeśli już takie jednoznaczne określenie jak "monopol
                          na prawdę" jest dla ciebie zbyt mętne i zbyt szerokie, to ja się w
                          sumie nie dziwię, że istnienie czegoś, co można nazwać Bogiem, leży
                          poza twoimi - niezwykle wąskimi jak widać - zdolnościami pojmowania
                          świata.
                          • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 11:40
                            ideefiks napisał:


                            **Co pozwala ci twierdzić, że to właśnie postawa negująca istnienie
                            Boga jest tą właściwą i jedynie słuszną? (poza twoim zarozumialstwem i
                            nienawiścią do wszystkich, którzy myślą inaczej niż ty oczywiście) :)**

                            Oj, psycholog z Ciebie też od siedmiu boleści. Poza tym kwestia dotyczyła
                            mylenia wiary z brakiem wiary... Ale niechta!
                            Właściwą i słuszną jest postawa odpierająca hucpę przeróżnych bezczelnych typów,
                            chcących swoim urojeniom podporządkować życie innych.
                            Po to mamy choćby brzytwę Ockhama, żeby nie zajmować się dowolnym wytworem
                            dowolnie paranoicznych umysłów. Gdyby ludzie religijni byli ludźmi rozumnymi i
                            cywilizowanymi (wiem, że to oksymoron, ale tak to jest przy gdybaniu) wszystko
                            by inaczej wyglądało.
                            Nie myliliby stwierdzenia "wierzę, że jest" z twierdzeniem "jest".
                            A to różnica jakościowa!

                            ** Dlaczego każdy, kto ma odrobinę bardziej otwarty umysł niż ty, musi być
                            przez ciebie automatycznie sprowadzony do poziomu idioty?**

                            Ja nikogo nie sprowadzam do poziomu idioty , wręcz przeciwnie - daję szansę
                            naprawy, a co najwyżej wyrażę uzasadnioną opinię.
                            Twoje bezpodstawne uogólnienie nie świadczy o Tobie dobrze, bo ciągle odnosisz
                            się do fragmentu , w którym mówię o przypisywaniu oponentowi własnej przywary. A
                            w tej kwestii jestem zdecydowany twierdzić nadal, że próba wmawiania oponentowi,
                            że brak wiary w coś jest wiarą w przeciwieństwo to rzeczywiście idiotyczne.



                            ** Czy ja cię wyzywam od idiotów tylko dlatego, że masz na tyle ograniczone
                            pojmowanie świata, że pojęcie Boga jest dla ciebie nie do przejścia? **

                            Ale wyzywaj sobie, wyzywaj! Sobie wystawisz świadectwo, bo nie masz podstaw do
                            takich twierdzeń, czego dowodem dalszy ciąg Twojej wypowiedzi. Ograniczone
                            pojecie świata , bo nie chcę na siłę dostrzegać w nim nieuzasadnionych bredni?
                            I co znaczy to emocjonalne "nie do przejścia" - możesz to wyjaśnić ludzkim językiem?


                            **(do czego sam się zresztą na każdym kroku przyznajesz rozpaczliwie prosząc o
                            podanie "definicji Boga").**

                            Ile razy trzeba powtarzać, żeby raz uzyskać odpowiedź? Czy Twoim zdaniem ludzie
                            posługujący się pojęciem "Bóg" są wolni od wyjaśnienia tego pojęcia? Takaż to
                            uniwersalna zapchajdziura, że samo słowo ma wystarczyć za wszystko? Przecież na
                            tym właśnie generalnie polega głupota religii, głupota wiary. Ludzie religijni
                            mają gęby pełne Boga, wiedza o nim wszystko, wiedzą co lubi, widzą go wszędzie,
                            a jak przyjdzie odpowiedzieć na konkretne pytanie dociekliwego oponenta: "co to
                            w ogóle jest" zaczyna się krętactwo, obrażalstwo, bełkot, psychoanaliza dla
                            ubogich itp.!



                            **Niestety ani zbyt mętne ani zbyt szerokie, spróbójmy więc prościej: ty
                            uważasz, że to co twierdzisz jest jedynie słuszne i pradziwe - teraz zapuść
                            kompilator, może tym tazem się uda... :)
                            Tak w ogóle to jeśli już takie jednoznaczne określenie jak "monopol
                            na prawdę" jest dla ciebie zbyt mętne i zbyt szerokie, to ja się w sumie nie
                            dziwię, że istnienie czegoś, co można nazwać Bogiem, leży
                            poza twoimi - niezwykle wąskimi jak widać - zdolnościami pojmowania
                            świata.**

                            Ależ Ty lubisz sypać piaskiem po oczach i wygrażać łopatką.
                            Znowu zamiast odpowiedzieć coś konkretnie buszujesz po bezdrożach ostatecznych
                            werdyktów i znowu po chamsku mnie przypisujesz uznawanie posiadania "monopolu na
                            prawdę".
                            Zamiast tego infantylnego pajacowania wyjaśniłbyś raczej po prostu jak
                            "istnienie czegoś, co można nazwać Bogiem," leży w Twoich niezwykłych jak
                            mniemam, zdolnościach pojmowania świata....

                            Czyli, po raz kolejny: O czym w ogóle mówisz?!
                            • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 12:25
                              astrotaurus napisał:

                              > Ile razy trzeba powtarzać, żeby raz uzyskać odpowiedź? Czy Twoim
                              zdaniem ludzie
                              > posługujący się pojęciem "Bóg" są wolni od wyjaśnienia tego
                              pojęcia?

                              Wyjaśnij, z czego składa się materia. Ale tak do końca - tu niestety
                              musiałbyś pójść dalej niż współczesna fizyka, no ale spróbuj, może
                              ci się uda. :)

                              To, że posługujesz się na codzień pojęciem "materia" nie czyni cię
                              wolnym od wyjaśnienia z czego materia tak NAPRAWDĘ się składa i
                              dlaczego się składa.

                              Bo jeśli nie potrafisz tego wyjaśnić, to oznaczałoby - idąc twoim
                              tokiem rozumowania - że materia nie istnieje i jest tylko pustym
                              pojęciem, na które powołują się bełkotliwie coniektórzy "takzwani
                              naukowcy"... :)
                              • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 12:35
                                To proste. Materia sklada sie z energii.. Zeby to zrozumiec musialbys wiedziec
                                wiecej, niz wiedza wyniesiona z podstawowki.

                                teraz konkret. Zadano Ci pytanie, a Ty zmieniasz temat i zadajesz jakies inne
                                pytanie, ktore w Twoim ograniczeniu wydaje sie "nie do przejscia" dla oponenta.
                                Ponawiam wiec pytanie astrotaursa. Zdefiniuj Boga, powiedz o czym mowisz w
                                koncu. Wtedy podyskutujemy.
                                • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 12:58
                                  tlenek_wegla napisał:

                                  > To proste. Materia sklada sie z energii.. Zeby to zrozumiec
                                  musialbys wiedziec
                                  > wiecej, niz wiedza wyniesiona z podstawowki.

                                  No popatrz. Więc wszystko wiadomo, a jakieś głupki wywalają kupę
                                  kasy na wielki zderzacz hadronów - kto im w ogóle na to pozwolił?
                                  Takie marnotrastwo pieniędzy. Jedź tam szybko i ich uświadom -
                                  oszczędzą kupę kasy na dalsze niepotrzebne badania, a tobie skapnie
                                  jakiś nobel czy coś... :)

                                  > Zdefiniuj Boga, powiedz o czym mowisz w koncu.

                                  Zdefiniuj to coś w czym "pływa" cały wszechświat, zdefiniuj od
                                  kiedy "pływa" i dlaczego, określ gdzie się kończy i zaczyna "to
                                  coś" (tylko bez wybiegów o zakrzywieniu czasoprzestrzeni itp).
                                  Może będziesz wtedy bliżej "definicji" Boga? No nie wiem... Ponoć
                                  spróbować zawsze warto.
                                  • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 13:08
                                    > No popatrz. Więc wszystko wiadomo,

                                    Wszystko? A kto tak powiedzial? Wiele wiadomo. Inaczej nie moznaby zbudowac
                                    WZH.. Bo i na jakiej podstawie chcialbys go budowac? To tak jakby wiedza o
                                    materii zaczynala sie od budowy akceleratora czastek, zamiast innych, prostszych
                                    narzedzi do jej badania.

                                    > Zdefiniuj to coś w czym "pływa" cały wszechświat, zdefiniuj od
                                    > kiedy "pływa" i dlaczego, określ gdzie się kończy i zaczyna "to
                                    > coś" (tylko bez wybiegów o zakrzywieniu czasoprzestrzeni itp).
                                    > Może będziesz wtedy bliżej "definicji" Boga? No nie wiem... Ponoć
                                    > spróbować zawsze warto.


                                    Kolejny unik... Zieeeew.
                                    • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 14:36
                                      tlenek_wegla napisał:

                                      > > No popatrz. Więc wszystko wiadomo,
                                      >
                                      > Wszystko? A kto tak powiedzial? Wiele wiadomo.

                                      Wiele? To znaczy jednak czegoś nie wiemy? No coś ty? A skąd wiesz
                                      czy materia w ogóle istnieje? Może to tylko złudzenie powstałe na
                                      skutek "czegośtam" o czym w tej chwili w ogóle nie mamy zielonego
                                      pojęcia? A ty twierdzisz, że materia istnieje bo można jej dotknąć
                                      ale jednocześnie nie wiesz kompletnie z czego właściwie się składa.
                                      Ciekawe. :)

                                      > > Zdefiniuj to coś w czym "pływa" cały wszechświat,
                                      > Kolejny unik... Zieeeew.

                                      Dlaczego unik? Skoro ty mnie prosisz o definicję czegoś co jest poza
                                      zdolnościami pojmowania ludzkiego umysłu to czemu niby ja nie mogę
                                      poprosić cię o to samo?

                                      A może przyznajesz jednak, że nawet w twoim poukładanym, opisanym
                                      wzorami, "realnym" świecie jest coś, czego jednak nie potrafisz
                                      ogarnąć swoim małym i skromnym rozumkiem? :)
                                      • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 17:13
                                        > Wiele? To znaczy jednak czegoś nie wiemy? No coś ty?

                                        Ty za to wiesz wszystko... Wyczytales to w starej ksiazce redagowanej na
                                        przestrzeni stuleci taka ilosc razy, ze juz nie wiadomo ktora czesc zmyslali
                                        kolejni przepisujacy, a ktore to bajki oryginalne.. tam wyjasnilli Ci wszystko.
                                        Wiesz jak masz pluc i co myslec.

                                        Dyskusja z Toba jest marnowaniem czasu.

                                        > Dlaczego unik? Skoro ty mnie prosisz o definicję czegoś co jest poza
                                        > zdolnościami pojmowania ludzkiego umysłu to czemu niby ja nie mogę
                                        > poprosić cię o to samo?

                                        To nie ja postuluje istnienie czegoś co jest poza zdolnościami pojmowania
                                        ludzkiego umysłu
                                        . Postulujesz
                                        ? Zdefiniuj. To proste.

                                        > A może przyznajesz jednak, że nawet w twoim poukładanym, opisanym
                                        > wzorami, "realnym" świecie jest coś, czego jednak nie potrafisz
                                        > ogarnąć swoim małym i skromnym rozumkiem?


                                        Cala masa rzeczy... Nie mam pojecia o wielu rzeczach.. Nie przestaje jednak
                                        szukac odppowiedzi.

                                        Ty juz sie zmeczyles i dales zamontowac sobie proteze myslenia pt. Bog.
                                        • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 19:55
                                          tlenek_wegla napisał:

                                          > > Wiele? To znaczy jednak czegoś nie wiemy? No coś ty?
                                          > Ty za to wiesz wszystko... Wyczytales to w starej ksiazce
                                          > redagowanej na przestrzeni [i wycinamy resztę bełkotu]

                                          To na szczęście ty powiedziałeś a nie ja ;)
                                          (patrz niżej: fragment o pseudopsychoanalizie :)


                                          > Dyskusja z Toba jest marnowaniem czasu.

                                          Standardzik - nie potrafimy rzeczowo dyskutować to puszczamy tekst o
                                          marnowaniu czasu. Zdążyłem się przyzwyczaić.

                                          > To nie ja postuluje istnienie czegoś co jest poza zdolnościami
                                          pojmowania
                                          > ludzkiego umysłu
                                          . Postulujesz ? Zdefiniuj. To proste.

                                          No i popatrz - sam przyznajesz, że mówimy o czymś, co jest poza
                                          zdolnościami pojmowania, a chwilę później wymagasz ode mnie definicji
                                          tego czegoś. Często zdarzają ci się takie sprzeczności? :)

                                          > Cala masa rzeczy... Nie mam pojecia o wielu rzeczach.. Nie
                                          > przestaje jednak szukac odppowiedzi.
                                          > Ty juz sie zmeczyles i dales zamontowac sobie proteze
                                          > myslenia pt. Bog.

                                          I znowu ucieczka w domorosłą, bezpodstawną, oczywiście błędną (i do
                                          tego obowiązkowo przynajmniej trochę obraźliwą) pseudopsychoanalizę
                                          zamiast konkretów. I po co to komu?
                                  • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 13:32
                                    ideefiks napisał:


                                    ** No popatrz. Więc wszystko wiadomo, a jakieś głupki wywalają kupę
                                    kasy na wielki zderzacz hadronów -**

                                    Nie wykręcaj się bełkotem.
                                    Przecież nawet najciemniejszy religiant wie o materii ogromnie dużo, nie
                                    potrzeba do tego stopnia precyzji definicji możliwego do uzyskania za pomocą
                                    zderzacza hadronów.
                                    A w przypadku Boga nikt nie wymaga od Ciebie jakichś szczególnie precyzyjnych,
                                    rozbudowanych definicji, tylko choć jednej informacji pozwalającej zlokalizować
                                    to w świecie poza ględzeniem religiantów.

                                    I jedna z moich ulubionych ciekawostek z regulaminu odpustów KK... ciekawe w
                                    jakim zderzaczu uzyskuje się tak precyzyjne informacje o zainteresowaniach Boga,
                                    kiedy o nim samym nie wiadomo NIC !

                                    "Posługiwanie się przedmiotami pobożności (krucyfiksem, krzyżem, różańcem,
                                    szkaplerzem, medalikiem), jeśli są pobłogosławione przez Papieża, ewentualnie
                                    przez biskupa - odpust zupełny, jeśli w uroczystość świętych Apostołów Piotra i
                                    Pawła, odmówimy wyznanie wiary (jakąkolwiek formułę); natomiast posługując się
                                    tymi przedmiotami pobłogosławionymi przez kapłana lub diakona - odpust cząstkowy. "
                                    • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 14:49
                                      astrotaurus napisał:

                                      > Przecież nawet najciemniejszy religiant wie o materii ogromnie
                                      dużo, nie
                                      > potrzeba do tego stopnia precyzji definicji możliwego do uzyskania
                                      za pomocą
                                      > zderzacza hadronów.

                                      Czekaj... Czy ja cię dobrze rozumiem? Nie wiesz o materii
                                      wszystkiego bo jedynie "ogromnie dużo" a jednak nie negujesz jej
                                      istnienia? Łał! Cóż za niekonsekwencja :)

                                      Skąd wiesz czy to co wiesz (o materii) jest prawdziwe, skoro nie
                                      wiesz wszystkiego?

                                      > I jedna z moich ulubionych ciekawostek z regulaminu odpustów KK...
                                      ciekawe w
                                      > jakim zderzaczu uzyskuje się tak precyzyjne informacje o
                                      zainteresowaniach Boga

                                      Czytaj uważnie co piszę i zapamiętuj, żeby później nie mieszać
                                      wątków (i zdaje się interlokutorów jak wnioskuję z treści powyższego
                                      cytatu).

                                      A więc jeszcze raz, dla utrwalenia: nie interesują mnie regulaminy,
                                      instrukcje i interpretacje wymyślane przez KK i inne tego typu
                                      stowarzyszenia, które niby wiedzą co się Bogu podoba a co nie i
                                      którym niby Bóg cośtam kazał a czegośtam zabronił. Te bajki naprawdę
                                      możemy pominąć. :)
                                      • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 00:13
                                        ideefiks napisał:

                                        **Czekaj... Czy ja cię dobrze rozumiem? Nie wiesz o materii wszystkiego bo jedynie "ogromnie dużo" a jednak nie negujesz jej istnienia? Łał! Cóż za niekonsekwencja :)
                                        Skąd wiesz czy to co wiesz (o materii) jest prawdziwe, skoro nie wiesz wszystkiego? **

                                        Czemu nie próbujesz opanować umiejętności czytania ze zrozumieniem? Przecież w poscie, do którego się odnosisz wyłożyłem wszystko jasno jak chłop krowie na granicy...
                                        Do stwierdzenia istnienia wystarczy 1 informacja! Jedna jedyna, która można zinterpretować, zweryfikować, skonfrontować z wszelkimi innymi informacjami! Dalsze informacje służą poszerzeniu wiedzy, uściślaniu definicji.
                                        Chciałbyś ode mnie posiadania wszystkich informacji o materii dla stwierdzenia jej istnienia, kiedy brak jakiejkolwiek informacji ma nie być przeszkodą w stwierdzeniu istnienia tworu "Bóg" ??!
                                        A kto, jaka zasada logiczna miałby decydować o tym ile informacji do stwierdzenia istnienia czego jest niezbędne, skoro uznajesz za dopuszczalne tak diametralne rozbieżności w tym względzie?
                                        I pewnie chciałbyś do tego, żeby traktować Cię poważnie?



                                        **Czytaj uważnie co piszę i zapamiętuj, żeby później nie mieszać wątków (i zdaje się interlokutorów jak wnioskuję z treści powyższego cytatu).
                                        A więc jeszcze raz, dla utrwalenia: nie interesują mnie regulaminy,
                                        instrukcje i interpretacje wymyślane przez KK i inne tego typu stowarzyszenia, które niby wiedzą co się Bogu podoba a co nie i którym niby Bóg cośtam kazał a czegośtam zabronił. Te bajki naprawdę możemy pominąć. :)**

                                        Nie pajacuj, tylko czytaj!
                                        Napisałem wyraźnie, że to ciekawostka. Napisałem, abyś wziął sobie pod rozwagę paralelę, a nie żebyś odpowiadał za idiotyzmy głoszone przez KK.
                                        Przecież odnoszę się zawsze do słów wypowiadanych przez Ciebie, do Twoich idiotyzmów i niekonsekwencji.
                                        A że nie potrafisz jak człowiek rozumny odpowiedzieć wprost na proste pytanie, to próbuję jakoś pomóc Ci zrozumieć, ze mataczysz.
                                        Przerwij ten diabelski krąg i zacznij mówić o czym mówisz, ideefiks.
                                        A więc porazktóryś: Co to jest "BÓG" ??!!


                                        **Przepraszam, że tym razem nie merytorycznie, ale ileż można znosić
                                        twoje chamstwo?... :) **

                                        Tym razem, powiadasz...?
                                        A którym razem było merytorycznie, ideefiks? Możesz rzucić jakimś linkiem?
                                        Wiem, że dla Ciebie chamstwem jest wymaganie od Ciebie, abyś mówił do rzeczy, kiedy Ty się dobrze czujesz w niedookreślonym bełkocie. Ale tak nigdy nie nauczysz się rozmawiać, myśleć, odpowiadać za swoje słowa.
                                        Zatem : Co to jest "Bóg"?


                                        **A jak definiujemy "poważną dysputę"? **

                                        Wprawdzie już coś na ten temat było, ale jedna z zasad naczelnych jest posługiwanie się zdefiniowanymi, uzgodnionymi pojęciami.
                                        Czyli musisz podjąć próbę uzgodnienia ze mną pojęcia "Bóg",skoro mamy o czymś takim rozmawiać, więc co to jest "Bóg"?


                                        **Zgoda. Teraz pozostaje nam tylko ustalić czy:
                                        1. ludzie poważni dzielą się na dwie grupy, jedna uważa, że Bóg nie
                                        istnieje, druga że istnieje.
                                        2. Ludzie poważni to ci, którzy twierdzą, że Bóg nie istnieje. Reszta
                                        to idioci.
                                        Więc którą opcję Pan wybiera? :) **

                                        O! A co można wygrać w tym kąkursie? Nowe komórkie?

                                        Nie pajacuj, człowieku, tylko mów do rzeczy!
                                        Co to jest to/ten/ta "Bóg"?
                                        • restyler Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 01:47
                                          Na wstępie zaznaczam, że czytałem bardzo pobieżnie i tylko część Twoich postów,
                                          co nie jest zbyt eleganckie, skoro coś chcę Ci powiedzieć. Może moje wywody są
                                          więc nieadekwatne. Z góry przepraszam. Jeśli uznasz to za wskazane, to
                                          przeczytam Twoje wypowiedzi wszystkie i dokładnie.

                                          Wasza dyskusja jest trudna, gdyż nie ma wspólnej płaszczyzny rozmowy. Pytasz się
                                          czym jest Bóg, co to jest Bóg? Przede wszystkim nie ma sensu rozmawiać o
                                          istnieniu Boga w kontekście metod naukowych. Nie ma sensu dyskusja: nauka versus
                                          Bóg, czy Bóg a dowody na jego istnienie. Dlaczego? Wiara w Boga zakłada
                                          istnienie bytu, rzeczywistości, która jest pierwotna w stosunku do tej, którą
                                          percepujemy i która naszą rzeczywistość przekracza, zawierając ją w sobie. Z
                                          punktu widzenia osoby wierzącej moglibyśmy nazwać naszą rzeczywistość podzbiorem
                                          boskiej rzeczywistości, albo rzeczywistość Boga metarzeczywistością. Posługując
                                          się wszystkimi zmiennymi dostępnymi w postrzeganej rzeczywistości nie możemy
                                          poznać i udowodnić istnienia metarzeczywistości. Prosty eksperyment myślowy.
                                          Załóżmy, że osoba X byłaby wychowana w zamkniętym domu, bez okien, idealnie
                                          odizolowanym. Nie wychodziłaby na zewnątrz i byłaby wychowana w wierze, że dom
                                          jest całą dostępną rzeczywistością. Miałaby dostęp do ograniczonych danych i
                                          informacji. Nie rozumiałaby idei nocy i dnia, pór roku, kosmosu, ani związków
                                          przyczynowo skutkowych, zachodzących poza domem i wpływających na jego
                                          funkcjonowanie. Przy pomocy ograniczonych narzędzi i ograniczonej siatki
                                          pojęciowej mogłaby badać tylko terytorium domu. Czy za ich pomocą mogłaby
                                          udowodnić istnienie określonej rzeczywistości poza domem? Czy miałaby szansę
                                          opisać ją? Nie. Mogłaby wierzyć najwyżej, że coś jest poza domem. Jest to bardzo
                                          uproszczony przykładzik. Relacja naszej rzeczywistości do Boga, jeśli się w
                                          niego wierzy, jest bardziej, na pozór, złożona. Dlaczego? W przykładzie dom i
                                          zewnętrzna rzeczywistość są w tym samym, fizycznym planie, porządku. Dla
                                          wierzącego boska metarzeczywistość nie znajduje się w porządku fizycznym, lecz w
                                          porządku pozamaterialnym. Uzgodnienie stanowisk jest więc niemożliwe. Ale są
                                          także inne aspekty. Wiara to przekonanie nie poparte dowodami. Niemal cała nauka
                                          zrodziła się z wiary. Bez pierwotnej wiary w pewną wizję rzeczywistości nie
                                          byłoby nauki. Poza tym nauka wciąż neguje swoje tezy, ponieważ niektórzy
                                          naukowcy wierzą, że nauka może się mylić. Oto poważny dziennik donosi o
                                          doświadczeniu, które dowodzi, że "obiekty" mogą poruszać się z prędkością
                                          większą od światła.

                                          Nauka nie wyjaśnia przyczyny, ani celu istnienia świata. Nie może się wypowiadać
                                          na ten temat, ze względu na przyjęte założenia metodologiczne. Z ich powodu jest
                                          nauką. Czy to oznacza, że takie pytania nie mogą być stawiane? Mogą. Nauka mówi
                                          tylko tyle, że nie ma narzędzi do znalezienia odpowiedzi. Czy to oznacza, że ze
                                          względu na brak metodologii badawczej (w nauce), mamy odpowiedzieć: świat nie ma
                                          celu, albo: to nie podlega badaniu? Nie podlega badaniu przez naukę. Ale nauka i
                                          światopogląd naukowy obejmują tylko wycinek rzeczywistości, bo sama nauka
                                          stwierdza, że jej narzędzia nie nadają się do badania wszystkiego. Doświadczenie
                                          naukowe wydaje się być bardzo oczywiste i namacalne: np. wszyscy korzystamy z
                                          telefonów. Doświadczenie, do którego może prowadzić wiara, jest zupełnie innego
                                          rodzaju. Jest osobiste. Ale musisz uwierzyć, że istnieje, bo inaczej nie możesz
                                          go doświadczyć, tak jak nie wierząc w możliwość zdobycia ośmiotysięcznika, nie
                                          pojedziesz nawet w Himalaje w celu jego zdobycia. Naukowcy "heretycy" nie
                                          dokonywaliby swoich odkryć, gdyby całkowicie uwierzyli w udowodnione tezy swoich
                                          poprzedników. Ten dyskurs ma bardzo wiele aspektów. Ale nikt nie udowodni Ci
                                          istnienia Boga, bo to niemożliwe z bardzo wielu względów. Z tych wskazanych
                                          wcześniej, a nawet, nazwijmy je tak bardzo umownie, teologicznych.
                                          Metarzeczywistość Boga zakłada jego stwórczy i pierwotny charakter. Założenie
                                          jest też takie, że stworzenia Boga mają wolną wolę, gdyż Bóg nie kreuje
                                          niewolników. Bóg, będąc doskonale konsekwentnym, nie może dopuścić by cokolwiek
                                          stało się wbrew Twojej woli, nie może więc nawet dopuścić do tego by wbrew
                                          Twojej woli zostało Ci udowodnione jego istnienie :) Z tych bardzo pobieżnie i
                                          trochę chaotycznie
                                          zarysowanych powodów nie ma sensu rozmawianie o możliwości udowodnienia lub nie
                                          istnienia Boga. Proszę Cię przy okazji: nie myl religii i jej
                                          zinstytucjonalizowanych
                                          przejawów z systemem myślowym, zakładającym istnienie Boga. Chyba wszystkie
                                          systemy religijne popadają w sprzeczność z własnymi pierwotnymi założeniami. Są
                                          na ogół w oczywisty sposób wewnętrznie sprzeczne. Ale to inna bajka. I jeszcze
                                          jedno, może nie ma potrzeby być niemiłym dla kogoś, tylko dlatego, że nie
                                          rozumie Twojego wywodu, bo jest np. według Ciebie mniej inteligentny, albo
                                          utknął w schematach umysłowych. Może raczej wypadałoby być cierpliwym, pomocnym
                                          w przekraczaniu ograniczeń i tolerancyjnym dla tych, którzy według Ciebie, nie
                                          dorównują Tobie? Pozdrawiam.
                                          • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 12:03
                                            restyler napisała:

                                            **..czytałem..**

                                            Wprawdzie to tylko nick, ale zawsze to dysonans. Ktoś zacz zatem? A raczej: jak
                                            się do Ciebie zwracać?
                                            Na razie wybiorę to co sam o sobie piszesz, a nie co system wyrzuca w cytowaniu...

                                            ** Na wstępie zaznaczam, że czytałem bardzo pobieżnie i tylko część Twoich
                                            postów, co nie jest zbyt eleganckie, skoro coś chcę Ci powiedzieć. Może moje
                                            wywody są więc nieadekwatne. Z góry przepraszam. Jeśli uznasz to za wskazane, to
                                            przeczytam Twoje wypowiedzi wszystkie i dokładnie.**

                                            Wiesz, jak się "rozmawia" z ludźmi, którzy swoje widzenie świata opierają na
                                            starodawnych bajkach i całej siły intelektu używają do ochrony idiotycznych
                                            dogmatów w swojej głowie, zamiast do rozwoju wiedzy to siłą rzeczy powtarza się
                                            na tysiąc sposobów to samo - a nuż wreszcie zatrybi!
                                            Być może zatem Twoje straty wynikające z pobieżności czytania moich postów są
                                            żadne. Jednakże chyba z czystym sumieniem mogę polecić Ci lekturę wszystkich
                                            moich postów. Nie jestem nudny i nieciekawy. ;)


                                            **Uzgodnienie stanowisk jest więc niemożliwe.**

                                            Z całej reszty wybrałem kwintesencję, bo nie po to tu przychodzę, aby snuć
                                            filozoficzne dywagacje z ludźmi, którzy nie wiedzą na jakim świecie żyją.
                                            A na przeszkodzie do uzgodnienia stanowisk stoją religijni, którzy mętnym
                                            bełkotem próbują maskować swoja niewiedzę o tym, o czym mówią.
                                            Raczej nie ma większych problemów w uzgadnianiem z wierzącymi kwestii, które
                                            nie4 dotyczą bezpośrednio ich religii.
                                            Czasem powołuję się na przykład ks. Hellera - laureata Nagrody Templetona. Jako
                                            naukowiec-kosmolog jest zrozumiały, klarowny (sam chyba kiedyś czytałem jakieś
                                            jego książki popularyzatorskie), a kiedy mówi na temat religii z dr. Jeckylla
                                            wyłazi mr. Hyde i zaczyna się bełkot. A to że Bóg jest matematyką, a to
                                            pobłażanie dla idei wcielenia Boga itp. a co robi w KK i jak czaruje wafelki w
                                            kawałki penisa Jezusa itp. to już jakakolwiek klarowność idzie precz. Religia
                                            musi mieć tajemnicę! To jego słowa... naukowiec czy oszołomiony czubek? Ano i to
                                            i to, tyle że w odniesieniu do różnych dziedzin.

                                            Twoje wywody też są mocno oderwane od rzeczywistości i elementarza, a życie
                                            składa się z drobiazgów. Tyle że w szczegółach tkwi diabeł, wiec religijni nie
                                            lubią się szczegółami zajmować. Wola buszować po idiotycznych wymysłach: Bóg,
                                            transcendencja, metarzeczywistość, a o konkretach ni be, ni me.
                                            A Ty? Czy Ty potrafiłbyś wyjaśnić wszystkie użyte przez siebie pojęcia i
                                            określić czy dotyczą jedynie umysłu, czy świata poza umysłem też.

                                            Kwintesencją nieporozumienia jest pojęcie "wiara". Gdyby religijni byli w
                                            stanie uznać, że ich wiara nie ma nic wspólnego ze światem dla ich umysłów
                                            zewnętrznym, rzeczywistym wszystko byłoby inaczej.
                                            To schorzenie umysłu utrzymuje ich w świecie urojeń, muszą brnąć w obłęd do
                                            oporu, wyobrażać sobie, że są jakieś inne światy, że oni maja jakieś inne,
                                            nadprzyrodnicze narzędzia do odbioru i opisu świata itp. I że w dodatku mają
                                            prawo do podporządkowania życia innych swoim urojeniom.

                                            Oczywiście wiara to nie jest wyrok dożywocia. Każdy ma szansę mniejszą czy
                                            większą się od tego uwolnić, więc również ja na tym forum próbuję ludziom pomóc.
                                            Egoistycznie całkiem, bo im więcej w religiantach wątpliwości, tym mniej w nich
                                            chamstwa i bezwzględności w próbach panoszenia się w cudzym życiu.
                                            W swoim otocznie zrobiłem już wiele dla pokojowego współistnienia, wolności
                                            myśli, oswajania religii, więc w wolnych chwilach zachodzę na fora internetowe.
                                            I adresatami moich postów na forum nie są naprawdę takie typki jak np.
                                            enrque111, czy ossey - to jest , żeby się katolickim językiem miłości bliźniego
                                            posłużyć, beton, którego kwasem solnym nie skruszy. Stanowią jedynie poligon
                                            doświadczalny, podłoże do wyrażania i ciągłego weryfikowania w ogniu walki
                                            własnych poglądów.


                                            **I jeszcze jedno, może nie ma potrzeby być niemiłym dla kogoś, tylko dlatego,
                                            że nie rozumie Twojego wywodu, bo jest np. według Ciebie mniej inteligentny,
                                            albo utknął w schematach umysłowych.**

                                            Może... nie zaprzątam tym sobie głowy specjalnie, bo to tylko forum. Tu jest
                                            sprawa czysta: istnieją jedynie poglądy! Nick to jedynie obowiązek porządkowy.
                                            Ty na przykład jesteś nawet wedle ustawień forum nieokreślonej płci, a czy przy
                                            Twojej klawiaturze siedzi ekstra laska, czy stary, obleśny pedofil nie ma to
                                            kompletnie znaczenia. Czy rzeczywiście górnolotne refleksje są Twoja naturą, czy
                                            to enrque111 wypuszcza z siebie swojego dr. Jeckylla - to wszystko nieważne.
                                            Przecież nawet w mocy enrque111 (życzę jemu i sobie tego) jest pojawić się tu
                                            jako enrque112 i powiedzeniem "Ile tu jeszcze może bluzgać ten enrque111?!"
                                            spowodować wieczyste zniknięcie wzmiankowanego.
                                            • restyler Re: Religia jako element ewolucji 11.11.09, 19:58
                                              W odpowiedzi mam prośbę: przeczytaj mój post, będący odpowiedzią dla
                                              tlenek_węgla, w "sub-wątku": wiara jako element ewolucji, z 11.11.09 z godziny
                                              19.43. Spróbuj się odnieść do tej wypowiedzi w uporządkowany sposób, ad rem, nie
                                              ad personam. Obiecuję, że starannie odniosę się do każdego Twojego zdania.
                                              Pozdrawiam.
                                        • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 13:55
                                          Tak właściwie to ciekawi mnie jedynie, skąd się bierze ta twoja
                                          wewnętrzna blokada, która nie pozwala ci przyznać, że po prostu nie
                                          wiesz, czy coś co ja nazywam Bogiem istnieje czy nie?
                                          Nie masz żadnych danych, żeby stwierdzić jego istnienie, tak jak nie
                                          masz również żadnych informacji/dowodów, które świadczyłyby o
                                          nieistnieniu Boga. No bo skąd dowód na nieistnienie czegoś, na co
                                          nawet nie masz podanej definicji, prawda? ;)

                                          Wróćmy do skrajnie prostego przykładu:
                                          czy galaktyki, których nigdy nie odkryjemy, nie istnieją, czy
                                          jedynie dla nas nie istnieją bo nie mamy świadomości ich istnienia
                                          oraz wiedzy o ich istnieniu - żadne sygnały jakie odbieramy ze
                                          wszechświata nie pozwalają stwierdzić ich obecności - przynajmniej
                                          na tym etapie naszego rozwotu technologicznego i mentalnego.

                                          Teraz użyj wyobraźni: Bóg, to dla ciebie właśnie taka galaktyka.
                                          Może istnieje, może nie, nie wiemy. Ale ty przeca wiesz, że nie
                                          istnieje, a reszta, która myśli inaczej, to idioci.

                                          Tak więc z nieznanych mi zupełnie powodów twój sposób pojmowania
                                          świata nakazuje ci uparcie twierdzić, że nie istnieje nic o czym nie
                                          wiesz i czego obecności sam namacalnie nie stwierdziłeś.
                                          Skąd takie coś ci się wzięło? :)
                                          • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 14:15
                                            Skad u ciebie mozliwosci do tego lapsusu myslowego...

                                            > Nie masz żadnych danych, żeby stwierdzić jego istnienie,

                                            Koniec kropka... Nie ma danych.. Nie ma .

                                            tak jak nie
                                            > masz również żadnych informacji/dowodów, które świadczyłyby o
                                            > nieistnieniu Boga.

                                            Udowodnic nieistnienie? A co to za twor? Od lat jest to wytrych, ktorym
                                            klerykalowie usprawiedliwiaja swoja dzialalnosc.. Dziwaczna konstrukcja
                                            logiczna, ktora ma zamknac myslacym ludziom buzie... Pfff....

                                            Z reguly zbywacie milczeniem brak dowodow na nieistnienie koziorozcow, skrzatow,
                                            elfow, swietego mikolaja i wielkiego potwora spagetti... Dziwnym trafem ciezko
                                            wam uznac istnienie tych tworow.

                                            A macie dowod ze nie istnieja?
                                            • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 14:55
                                              tlenek_wegla napisał:
                                              > Z reguly zbywacie milczeniem brak dowodow na nieistnienie
                                              > koziorozcow, skrzatow, elfow, swietego mikolaja i wielkiego
                                              > potwora spagetti... Dziwnym trafem ciezko wam uznac
                                              > istnienie tych tworow.

                                              Ale ja nie wiem czy potwór spagetti istnieje czy nie. To, że go
                                              nigdy nie widziałem absolutnie nie świadczy o tym, że on nie
                                              istnieje. Świadczy to jedynie o tym, że ja się z nim nigdy nie
                                              spotkałem i nic poza tym.

                                              Masz jakiś problem z logiką? :)

                                              Więc jak to jest z ciałem niebieskim, którego odległość od Ziemi
                                              nigdy nie pozwoli na jego odkrycie? Nie istnieje? Czy jedynie nie
                                              wiemy czy istnieje czy nie? Długo jeszcze takie niby proste pytanie
                                              będziecie zbywać milczeniem? :)
                                              • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 18:05
                                                Jezeli istnieje, to istnieje.. Jezeli nie istnieje, to nie istnieje. My mozemy
                                                najwyzej nie WIEDZIEC o jego istnieniu. Nie zmienia to rzeczywistosci.

                                                Chcesz teraz w ta latke wkleic Boga? Ze niby istnieje, a my nie wiemy nic o jego
                                                istnieniu, ale gdzies daleko sobie jest? Tylko niektorzy posiedli pewnosc jego
                                                istnienia. Dzieki wierze. Czyzby wiec wiara byla dla Ciebie insttrumentem
                                                poznawania rzeczywistosci?

                                                Wiara nie moze swiadczyc o istnieniu Boga. Wiara jest subiektywna.

                                                Przyklad z odlegla planeta. Jezeli nie mozemy jej zaobserwowa, to tak jakby dla
                                                nas nie istniala. Ne ma sensu zaprzatac soboe glowy czyms, co nie moze byc przez
                                                nas zbadane. Jezlei bedzie mozna to zbadac, to w koncu bedzie to wiedza
                                                weryfikowalna, ale takie cialo przstanie byc tak odlegle, ze nigdy nie da sie go
                                                odkryc...

                                                Jezeli nikt nie zbada, to nie ma sensu dywagowac nad mozliwoscia istnienia
                                                ciala, ktore moze wisiec sobie gdzies tam w kosmosie, a odleglosc nie pozwala
                                                nam go zbadac. Deliberowac nad jego gestoscia, struktura i innymi cechami. Tak
                                                jak to religianci robia z Bogiem. Poniewaz do czasu zbadania tych cech
                                                obiektywnymi metodami to wszystko to sa tylko spekulacje, wymysly...
                                                • karbat Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 18:27
                                                  tlenek_wegla napisał:

                                                  >Jezeli nikt nie zbada, to nie ma sensu dywagowac nad mozliwoscia
                                                  >istnienia ciala, ktore moze wisiec sobie gdzies tam w kosmosie, a
                                                  >odleglosc nie pozwalanam go zbadac. Deliberowac nad jego gestoscia,
                                                  >struktura i innymi cechami. Tak jak to religianci robia z Bogiem.
                                                  >Poniewaz do czasu zbadania tych cech obiektywnymi metodami to
                                                  >wszystko to sa tylko spekulacje, wymysly...

                                                  O ile do jakis tam odleglych planet mrowczymi kroczkami zmierzamy ,
                                                  udaje sie nauce cos konkretnego powiedziec .

                                                  To Bog ,jego pola kompetencji z biegiem czasu bledna . Kiedys byl
                                                  odpowiedzialany za wszystko , dzis same katoliki odmawiaja mu
                                                  rzucania ...nawet najmniejszymi piorunami .

                                                  Dla katolikow to Bog uratowal Wojtyle po zamachu .... zaden katolik
                                                  nie przyzna ,ze bez lekarzy , godziny Wojtyly byly policzone .

                                                  Wg . wierzacych katolikow Bog jest wszedzie , na pytanie gdzie ?
                                                  konkretnie ! , zaczyna sie tzeologiczne ble ble ble - belkot .
                                                • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 19:52
                                                  tlenek_wegla napisał:

                                                  > Jezeli istnieje, to istnieje.. Jezeli nie istnieje, to nie
                                                  > istnieje. My mozemy najwyzej nie WIEDZIEC o jego istnieniu.

                                                  Kurczę, jeszcze bardziej by mnie to ucieszyło, żeby to napisał
                                                  astrotaurus... ;P

                                                  > Nie zmienia to rzeczywistosci.

                                                  Zgoda. Nie zmienia.

                                                  > Chcesz teraz w ta latke wkleic Boga? Ze niby istnieje, a my nie
                                                  > wiemy nic o jego istnieniu, ale gdzies daleko sobie jest?

                                                  Czemu zaraz gdzieś daleko? Wszędzie. I we wszystkim. Nawet w
                                                  astrotaurusie, niestety dla niego... :P


                                                  > Tylko niektórzy posiedli pewnosc jego istnienia. Dzieki wierze.

                                                  Mylisz pojęcia. Wiara to nie pewność. To wiara.

                                                  Jesteś pewny, że jutro nie dostaniesz w łepetynę na ulicy kawałkiem
                                                  meteorytu, czy tylko wierzysz w to, że rozpędzony, pozaziemski
                                                  kawałek metalu nie odbierze ci w ten sposób życia? :)

                                                  > Czyzby wiec wiara byla dla Ciebie insttrumentem poznawania
                                                  > rzeczywistosci?

                                                  Od poznawania rzeczywistości jest zdaje się nauka, ale może się
                                                  mylę... :)

                                                  > Wiara nie moze swiadczyc o istnieniu Boga. Wiara jest subiektywna.

                                                  Ja twierdzę, że wiara świadczy o istnieniu Boga?
                                                  Czy twoja wiara w jego nieistnienie świadczy o jego nieistnieniu?

                                                  > Przyklad z odlegla planeta. Jezeli nie mozemy jej zaobserwowa,
                                                  > to tak jakby dla nas nie istniala.

                                                  No ale co komuś stoi na przeszkodzie wierzyć, że istnieje? :)
                                                  • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 20:22
                                                    > Mylisz pojęcia. Wiara to nie pewność. To wiara.

                                                    Nie myle. Sprawdz definicje wiary. To pewnosc istnienia bez dowodu...

                                                    > Jesteś pewny, że jutro nie dostaniesz w łepetynę na ulicy kawałkiem
                                                    > meteorytu, czy tylko wierzysz w to, że rozpędzony, pozaziemski
                                                    > kawałek metalu nie odbierze ci w ten sposób życia? :)

                                                    To ty mylisz wiare z czyms co sie nazywa zdrowym rozsadkiem. Mam pewnosc, ze
                                                    znam szanse trafienia przez meteoryt i z powodu wiedzy na temat tej znikomosci
                                                    ma pewnosc ze to sie nie stanie. Nie ma sensu zapatrywac sie w kazda mozliwosc i
                                                    pomimobeznadziejnie niskiego prawdopodobienstwa zdarzenia brac je na serio pod
                                                    uwage w zyciu.

                                                    Oczywiscie jutro moge dostac meteorytem w leb. Taka natura prawdopobienstwa.

                                                    > Ja twierdzę, że wiara świadczy o istnieniu Boga?

                                                    Wierzacy moga sobie dawac swiadectwo.. Niczego udowodnic nie moga. Tym zajmuje
                                                    sie nauka. A domyslanie sie na temat istoty, ktorej nie mozna pojac rozumem,
                                                    zbadac jest b\pozbawione sensu. Kazdy moze sie domyslac po swojemu i dopoki nie
                                                    potwierdzi sie tego obserwacja, ktora bedzie obiektywna i da powtarzalny wynik,
                                                    to kazda taka spekulacja jest rownie dobra. Ergo jest bezproduktywnym
                                                    marnowaniem energii.

                                                    > No ale co komuś stoi na przeszkodzie wierzyć, że istnieje? :)

                                                    Nic.. kazdemu wolno marnowac czas wg wlasnego widzimisie. Problem lezy nie
                                                    tutaj. :ezy w sposobie w jaki takie osoby narxucaja innym swoje wydumane
                                                    wierzenia. Wrecz kaza sobie placic za zajmowanie sie nimi. na dodatek z powodu
                                                    tego ze sa wiekszoscia opracowaly mechanizm indoktrynacji dzieci.

                                                    Gdyby religianci od poczatku traktowali religie jako cwiczenie umyslowe nie
                                                    byloby problemu.
                                                  • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 08:15
                                                    tlenek_wegla napisał:

                                                    > Mam pewnosc, ze znam szanse trafienia przez meteoryt i z powodu
                                                    > wiedzy na temat tej znikomosci ma pewnosc ze to sie nie stanie.

                                                    Zaraz... Jeśli istnieje skończone prawdopodobieństwo zajścia
                                                    zdarzenia, to nie ma takiej możliwości, żebyś miał pewność, że to
                                                    zdarzenie nie zajdzie (np. jutro). Możesz to nazywać pewnością, ale to
                                                    jedynie bardzo małe prawdopodobieństwo i nic więcej.
                                                    To tak w kwestii formalnej. :)

                                                    > Wierzacy moga sobie dawac swiadectwo.. Niczego udowodnic nie moga.
                                                    > Tym zajmuje sie nauka. A domyslanie sie na temat istoty, ktorej nie
                                                    > mozna pojac rozumem, zbadac jest b\pozbawione sensu.

                                                    Oczywiście. Chyba że nie ma "domyślania się" a jest jedynie świadomość
                                                    wszechobecności, czy jak to tam inaczej można określić, Boga.

                                                    > Kazdy moze sie domyslac po swojemu i dopoki nie
                                                    > potwierdzi sie tego obserwacja, ktora bedzie obiektywna i da
                                                    > powtarzalny wynik, to kazda taka spekulacja jest rownie dobra.

                                                    Zgoda.

                                                    > Ergo jest bezproduktywnym marnowaniem energii.

                                                    A to już zbyt daleka interpretacja.

                                                    > Problem lezy nie tutaj. :ezy w sposobie w jaki takie osoby
                                                    > narxucaja innym swoje wydumane
                                                    > wierzenia. Wrecz kaza sobie placic za zajmowanie sie nimi.

                                                    Każą, nie każą. Ludzie bulą dobrowolnie. Do świątyń też chodzą
                                                    dobrowolnie. Sprytne wykorzystywanie "ciemnego ludu" w celach
                                                    zarobkowych. Jakby na to nie patrzeć - karygodne. :)

                                                    > Na dodatek z powodu tego ze sa wiekszoscia opracowaly mechanizm
                                                    > indoktrynacji dzieci.

                                                    Obrzydliwe. Zgadzam się w 100%.
                                                  • karbat Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 08:42
                                                    ideefiks napisał:
                                                    > tlenek_wegla napisał:

                                                    >> Wierzacy moga sobie dawac swiadectwo.. Niczego udowodnic nie
                                                    >>moga.Tym zajmuje sie nauka. A domyslanie sie na temat istoty,
                                                    >>ktorej nie mozna pojac rozumem, zbadac jest b\pozbawione sensu.

                                                    >Oczywiście. Chyba że nie ma "domyślania się" a jest jedynie
                                                    >świadomość wszechobecności, czy jak to tam inaczej można określić,
                                                    >Boga.

                                                    ?? nie ma domyslania sie ,jest swiadomosc wszechobecnosci .... ,
                                                    jeszcze ci twoja swiadomosc nie podpowiedziala ,kiedy wygrasz w
                                                    totka ? , :) .


                                                    > > Problem lezy nie tutaj. :ezy w sposobie w jaki takie osoby
                                                    > > narxucaja innym swoje wydumane
                                                    > > wierzenia. Wrecz kaza sobie placic za zajmowanie sie nimi.

                                                    > Każą, nie każą. Ludzie bulą dobrowolnie. Do świątyń też chodzą
                                                    > dobrowolnie.

                                                    nie pytaj sie ksiedza ile pieniedzy idzie rokrocznie z budzetu
                                                    panstwa na jego firme z krzyzem na dachu , prawdy sie nie dowiesz .
                                                    Tak , twierdzisz , ze nie istnieje cos takiego jak presja
                                                    spoleczna , obyczajowa , w malych miejscowosciach - dot .
                                                    uczessczczania do kosciola ?.
                                                    Za czesto slyszalem takie opinie osob , po maturze , studiach ...
                                                    co sasiad powie , co ksiadz sobie pomysli , . Nie bede chodzic do
                                                    kosciola , ksiadz mnie nie pogrzebie ( na jedynam cmentarzu w malej
                                                    miejscowosci ) itd itp .


                                                  • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 09:00
                                                    > Zaraz... Jeśli istnieje skończone prawdopodobieństwo zajścia
                                                    > zdarzenia, to nie ma takiej możliwości, żebyś miał pewność, że to
                                                    > zdarzenie nie zajdzie (np. jutro). Możesz to nazywać pewnością, ale to
                                                    > jedynie bardzo małe prawdopodobieństwo i nic więcej.
                                                    > To tak w kwestii formalnej. :)


                                                    Oczywiscie. Co mialem na mysli: nie bede zyl w strachu przed czyms, co ma
                                                    znikome prawdopodobienstwo zajscia, poniewaz w kweswtii formalnej jest to
                                                    mozliwe. Ludzie podejmuja decyzje na podstawie rzeczy majacych REALNY wplyw na
                                                    ich zycie... Znikomy, jakkolwiek z punktu widzenia matematyki mozliwy wplyw nie
                                                    ma znaczenia.


                                                    > Oczywiście. Chyba że nie ma "domyślania się" a jest jedynie świadomość
                                                    > wszechobecności, czy jak to tam inaczej można określić, Boga.


                                                    Czy to kolejny wygibas umyslowy, ktory ma inaczej okreslic bajanie i wymyslanie?

                                                    > A to już zbyt daleka interpretacja.


                                                    Skoro kazde domysly sa rownie dobre, to ile ludzi, tyle wersji. Bezproduktywna\e
                                                    marnowanie energii... Oczywiscie niektorzy przedsiebiorczy i pomyslowi moga
                                                    przekonac do swojej wersji nawet cale tlumy. Nie zmienia to faktu, ze jest to
                                                    tylko wymysl. Nie potwierdzony niczym wymysl, ktory powstal w czyjejs glowie.
                                                    Tracenie zasobow, czsu na zycie zgodnie z czyims wymyslem nazywam
                                                    bezproduktywnym i bezsensownym marnotrastrwem.

                                                    > Każą, nie każą. Ludzie bulą dobrowolnie. Do świątyń też chodzą
                                                    > dobrowolnie. Sprytne wykorzystywanie "ciemnego ludu" w celach
                                                    > zarobkowych. Jakby na to nie patrzeć - karygodne. :)
                                                    >

                                                    Dobrowolnie? Dobre sobie. Katecheci, fundusz emerytalny, dotacje do budowy
                                                    kosciolow, szkol etc... To placone przez wszystkich "dobrowolne" skladni na KK w
                                                    Polsce, ktore ten dostaje bezposrednio z budzetu.
                                                  • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 14:16
                                                    tlenek_wegla napisał:

                                                    > Tracenie zasobow, czsu na zycie zgodnie z czyims wymyslem nazywam
                                                    > bezproduktywnym i bezsensownym marnotrastrwem.

                                                    Naprawdę bardzo proszę o doprecyzowanie: jak dokładnie odbywa się,
                                                    względnie: na czym polega, tracenie zasobów i czasu na życie zgodnie
                                                    z jakimś przekonaniem? Dawno żadne twierdzenie mnie tak nie
                                                    zaintrygowało. :)

                                                    > Dobrowolnie? Dobre sobie. Katecheci, fundusz emerytalny, dotacje
                                                    > do budowy kosciolow, szkol etc... To placone przez wszystkich
                                                    > "dobrowolne" skladni na KK w Polsce, ktore ten dostaje
                                                    > bezposrednio z budzetu.

                                                    Startuj w wyborach, żeby z tym walczyć. Mój głos masz.
                                                    Tyle że zdaje się to nie z kasy państwa KK czerpie największe zyski.
                                          • karbat Re: Religia jako element ewolucji 09.11.09, 11:11
                                            ideefiks napisał:

                                            > Wróćmy do skrajnie prostego przykładu:
                                            > czy galaktyki, których nigdy nie odkryjemy, nie istnieją, czy
                                            > jedynie dla nas nie istnieją bo nie mamy świadomości ich istnienia
                                            > oraz wiedzy o ich istnieniu - żadne sygnały jakie odbieramy ze
                                            > wszechświata nie pozwalają stwierdzić ich obecności - przynajmniej
                                            > na tym etapie naszego rozwotu technologicznego i mentalnego.

                                            jesli odbieramy " sygnaly " jakis galaktyk , to nie oznacza , ze one
                                            dzis istnieja !! , to oznacza ,ze one istnialy i NIC wiecej .

                                            > Teraz użyj wyobraźni: Bóg, to dla ciebie właśnie taka galaktyka.
                                            > Może istnieje, może nie, nie wiemy. Ale ty przeca wiesz, że nie
                                            > istnieje, a reszta, która myśli inaczej, to idioci.

                                            Bog ...- galaktyka , galaktyki wieczne jak Lenin czy twoj Bog :) ,
                                            czynisz smieszne ,zenuujace porownania .

                                            Idac za twoim tokiem rozumowania , twoja Bozia nie istnieje .
                                            Tak jak nie istnieja dzis liczne galaktyki , ktorych " sygnaly "
                                            odbieramy .
                                            Podoba mi sie ,kazde porownanie katolikow , porownanie swego Boga ze
                                            swiatem materialnym , katoliki ile razy to robia ,brutalnie
                                            unicestwiaja swego Boga :o .

                                            • enrque111 [...] 10.11.09, 16:31
                                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                            • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 11.11.09, 22:35
                                              karbat napisał:

                                              > jesli odbieramy " sygnaly " jakis galaktyk , to nie oznacza , ze
                                              > one dzis istnieja !! , to oznacza ,ze one istnialy i NIC wiecej.

                                              Łaaaaaaaał! No coś ty? Chcesz powiedzieć, że np. patrząc na Słońce
                                              widzimy je takim, jakie było 8 minut temu? No coś takiego! Patrz
                                              pan, jakie cuda... :)

                                              > > Teraz użyj wyobraźni: Bóg, to dla ciebie właśnie taka galaktyka.
                                              > > Może istnieje, może nie, nie wiemy. Ale ty przeca wiesz, że nie
                                              > > istnieje, a reszta, która myśli inaczej, to idioci.
                                              >
                                              > Bog ...- galaktyka , galaktyki wieczne jak Lenin czy twoj Bog :) ,
                                              > czynisz smieszne ,zenuujace porownania .
                                              >
                                              > Idac za twoim tokiem rozumowania , twoja Bozia nie istnieje .
                                              > Tak jak nie istnieja dzis liczne galaktyki , ktorych " sygnaly "
                                              > odbieramy .

                                              Szkoda - nie trafiają do ciebie nawet wyjątkowo proste porównania.
                                              Pozostaje jeszcze inna opcja - rżnięcie głupa za wszelką cenę, byle
                                              nie przyznać racji, że po prostu nie wiesz czy bozia istnieje, czy
                                              nie, prawda? :)
                                • enrque111 [...] 04.11.09, 16:12
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                  • kzet69 Re: Religia jako element ewolucji 08.11.09, 21:10
                                    hmmm enrique E=mc2 mówi ci to coś?
                  • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 22:47
                    ideefiks napisał:

                    **Decydujesz autorytatywnie o tym, czy "Bóg" jest dziwolągiem pojęciowym czy
                    nie? Fajnie masz, pozazdrościć. :)**

                    Czy Ty masz jakieś problemy osobowościowe, człowieku? Rozmawiamy, a rozmowa
                    polega na tym, że każdy wyraża swoje zdanie na dany temat...
                    W kwestii wzmiankowanej przez Ciebie nie ma nawet możliwości jednostronnego
                    decydowania o czymkolwiek.
                    Nie decyduję zatem, tylko stwierdzam fakt. Jeśli uważasz, że się mylę, to mów
                    konkretnie na czym polega błąd.

                    Ja przypomnę jedynie, że nie istnieje w poważnej dyspucie coś takiego jak "Bóg"
                    jako temat, przedmiot, podmiot. Nikt poważny nie zajmuje się kwestią
                    istnienia/nieistnienia "Boga" tak jak nie zajmuje się kwestią
                    istnienia/nieistnienia karzwepuka czy przebradgieła, czy miriadów innych słów
                    bez znaczenia/odniesienia do świata.



                    ** No Boga. Udowodnij że Boga nie ma. **

                    A co to w ogóle jest to coś czego istnieniu miałbym zaprzeczać? O czym jest w
                    ogóle mowa? Podaj jakąś definicję tego czegoś, bo nie wiem czego ode mnie
                    chcesz. Ty konkretnie.


                    **Czemu wam, racjonalistom wolno w kółko powtarzać "udowodnij że Bóg istnieje"?

                    Bo w cywilizowanym świecie dowód należy do kogoś kto jakieś pojęcie chce
                    wprowadzić do obiegu publicznego.
                    Bardzo to dla Ciebie dziwne? Pierwszy raz się z czymś takim spotykasz?


                    ** I widzę, że takie proste niby zadanie wytacza coraz większą pianę na twojej
                    jamie gębowej... :)**

                    Bo masz jakieś puste zwidy.
                    Przecież pisałem wyraźnie, że ogólnie, w oparciu o logikę, o rozumny sposób
                    poznawania świata nie istnieje nic co nie zostanie do owego procesu poznawania
                    w sposób rozumny, za pomocą rozumnej definicji wprowadzone.
                    A jak Ci chodzi o coś konkretnie, to powiedz o co Ci konkretnie chodzi.
                    Nie rzucaj tylko jakiegoś hasła bez treści, ale podaj choć przybliżoną definicję.



                    **Ja ci naprawdę uwierzę, że Boga nie ma, jeśli poznam te fakty, które za tym
                    przemawiają. To tyle.**

                    Ale powiedz o czym mowa!
                    Ja spotkałem się w życiu wielokroć z takim słowem określającym postaci z bajek.
                    Nigdy nie słyszałem takiego słowa w odniesieniu do świata rzeczywistego.
                    Czy chodzi Ci, abym się ośmieszył kwestionując istnienie postaci baśniowych w
                    baśniach....?



                    **A teraz czekamy na kolejny stek wyszukanych bluzg, wyzwisk, i obelg,
                    nieprawdaż? :)**

                    Nie wiesz czemu głupcy nie potrafiący mówić do rzeczy i na temat uważają się za
                    wielkie autorytety w psychoanalizie dla ubogich?
                    Ja tam wiem.
                    • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 20:09
                      astrotaurus napisał:

                      > Nie wiesz czemu głupcy nie potrafiący mówić do rzeczy i na temat
                      > uważają się za wielkie autorytety w psychoanalizie dla ubogich?

                      astrotaurus napisał również:

                      > Czy Ty masz jakieś problemy osobowościowe, człowieku?

                      oraz

                      > Bo masz jakieś puste zwidy.

                      w innych wątkach astrotaurus napisał:

                      > Najtragiczniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie skażeni
                      > religijnym potworniakiem umysłu

                      > Problem polega na tym, że bełkoczesz coś,
                      > o czym nie możesz mieć bladego pojęcia, bo Ci guru wmówili

                      > Jesteś nieukiem i na swoim nieuctwie bazujesz swoje
                      > religijne chamstwo .

                      > Takie słowa padają najczęściej ze strony skandalicznych głupców,
                      > którzy nie potrafią wyjaśnić w co wierzą

                      > Pusty, nienawistny łeb nie potrafi postawić jakiejś tezy,
                      > zaproponować myśli i potem tego logicznie obronić to pluje
                      > jadem swojej głupoty.

                      No dobrze, wystarczy, w końcu to tylko przykłady.

                      Więc jak to było z tymi autorytetami w psychoanalizie dla ubogich?

                      Przepraszam, że tym razem nie merytorycznie, ale ileż można znosić
                      twoje chamstwo?... :)


                    • ideefiks Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 20:56
                      astrotaurus napisał:

                      > Ja przypomnę jedynie, że nie istnieje w poważnej dyspucie coś takiego
                      jak "Bóg" jako temat, przedmiot, podmiot.

                      A jak definiujemy "poważną dysputę"?

                      > Nikt poważny nie zajmuje się kwestią
                      > istnienia/nieistnienia "Boga" tak jak nie zajmuje się kwestią
                      > istnienia/nieistnienia karzwepuka

                      Zgoda. Teraz pozostaje nam tylko ustalić czy:

                      1. ludzie poważni dzielą się na dwie grupy, jedna uważa, że Bóg nie
                      istnieje, druga że istnieje.

                      2. Ludzie poważni to ci, którzy twierdzą, że Bóg nie istnieje. Reszta
                      to idioci.

                      Więc którą opcję Pan wybiera? :)

                • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 07.11.09, 22:41
                  astrotaurus napisał:

                  W miarę postępu nauki, rozwoju wiedzy filozofia stała się odrębna
                  dziedziną,
                  > zajęła się swoimi sprawami.

                  Nie tylko - także sprawami nauk przyrodniczych.
                  M.in. pokazuje ograniczenia tych nauk - żeby takie ateistyczne
                  oszołomy jak ty znały swoje miejsce w szeregu :)

                  >
                  > Na pewno nie potrafisz wskazać jakiegoś przykładu z ostatnich
                  kilkudziesięciu
                  > lat, gdzie filozofia przyczyniła się do rozwoju, poszerzenia
                  naszej wiedzy o
                  > świecie.

                  A czy atołek-matołek słyszał o teorii bytu, o teorii poznania, o
                  filozofii nauki ?...


                  • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 08.11.09, 12:35
                    mg-05 napisał:


                    ** Nie tylko - także sprawami nauk przyrodniczych.
                    M.in. pokazuje ograniczenia tych nauk - żeby takie ateistyczne oszołomy jak ty
                    znały swoje miejsce w szeregu :)**

                    Konkrety, mg-05, konkrety!
                    Jak filozofia zajmuje się sprawami nauk przyrodniczych, które to zajmowanie się
                    nie wchodzi w zakres tych nauk?
                    Jak i jakie filozofia pokazuje ograniczenia nauk przyrodniczych, z których to
                    ograniczeń owe nauki nie zdają sobie spawy i filozofia jest im do tego potrzebna?



                    ** A czy atołek-matołek słyszał o teorii bytu, o teorii poznania, o filozofii
                    nauki ?...**


                    Omatkobosko! Coś, gdzieś, kiedyś, może....
                    Ale ja prosiłem o wskazanie "jakiegoś przykładu z ostatnich kilkudziesięciu
                    lat, gdzie filozofia przyczyniła się do rozwoju, poszerzenia naszej wiedzy o
                    świecie.""
                    Konkretnie.
                    • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 08.11.09, 15:29
                      astrotaurus napisał:

                      > Konkrety, mg-05, konkrety!
                      > Jak filozofia zajmuje się sprawami nauk przyrodniczych, które to
                      zajmowanie się
                      > nie wchodzi w zakres tych nauk?

                      Filozofia jest meta-nauką, określa teoretyczne podstawy innych nauk,
                      którymi te nauki się nie zajmują.
                      Np. to,że nauki (także przyrodnicze!) są [u]oparte na wierze[u]! :) -
                      na paradygmatach przyjętych ...na wiarę :)


                      > Jak i jakie filozofia pokazuje ograniczenia nauk przyrodniczych, z
                      których to
                      > ograniczeń owe nauki nie zdają sobie spawy i filozofia jest im do
                      tego potrzebn
                      > a?

                      j.w.
                      Np. nauki mogą weryfikować tylko zjawiska powtarzalne, a więc nie
                      mogą weryfikować zjawisk jednorazowych (np. cudów, ale też powstania
                      Wszechświata i życia). Tu nauka skazuje nas tylko na hipotezy...


                      > Ale ja prosiłem o wskazanie "jakiegoś przykładu z ostatnich
                      kilkudziesięciu
                      > lat, gdzie filozofia przyczyniła się do rozwoju, poszerzenia
                      naszej wiedzy o
                      > świecie.""
                      > Konkretnie.

                      Ontologia mowi nam czym jest byt i jakie ma atrybuty.
                      Epistemologia mówi nam jak się ma poznanie ludzkie i naukowe do
                      rzeczywistości.

                      Resztę sobie doczytaj w książkach :)

                      Na koniec powtórzę pytanie:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,721,102365947,102669070,Re_Religia_jako_element_ewolucji.html?wv.x=2

                      Uważasz, że należy odebrać im tytuły naukowe ?... :)
                    • enrque111 [...] 09.11.09, 10:06
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 08.11.09, 12:37
                    mg-05 napisał:

                    **A czy atołek-matołek...**

                    Znów się nażarłeś Jezusowej kupy w opłatku i teraz to wyłazi....
        • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 09:25
          001radek napisał:

          > To nie calkiem tak .Chodzxilo mi raczej o to,ze moze trzeba
          > traktowac religie jako "chorobe wieku dzieciecego"Cywilizacja
          > istnieje od niedawna.Ludzie zaczeli sie systematycznie myc 100lat
          > temu.Moze po prostu do ateizmu trzeba dorosnac.

          Przecież to człowiek pierwotny był ateistą ! :)
        • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 11:12
          Ludzie myli sie systematycznie 2000 lat temu.. To chrzescijanstwo i
          sredniowiecze ciemne wprowadzilo popyt na brud i brak higieny....
    • strikemaster Re: Religia jako element ewolucji 02.11.09, 17:12
      > Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
      > ewolucji czlowieka?Przemiany jakim ulega ludzkosc nie dorycza
      > tylko,cech fizycznych tj wzrost,waga,wielkosc glowy i inne,ale
      > równiez psychiki.Wiara towazyszy czlowiekowi od poczatku.Moze wiec
      > religia jest typowym procesem zastepczym,który umozliwia wypelnianie
      > niepokojacych luk w wiedzy i daje zludne poczucie bezpieczenstwa.

      Słuszne.

      > To
      > by tlumaczylo,ze dla wielu kobiet duchowny jest atrakcyjny
      > sexualnie

      A moze dlatego, że chodzą w kieckach? :)
    • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 09:22
      001radek napisał:

      > Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
      > ewolucji czlowieka?

      Ewolucji darwinowskiej - nie, ewolucji duchowej - tak.
      • karbat Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 11:14
        mg-05 napisał:

        > 001radek napisał:
        > > Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
        > > ewolucji czlowieka?

        > Ewolucji darwinowskiej - nie, ewolucji duchowej - tak.

        Duch , duchy , dusza zdefiniuj , bedzie wiadomo o co chodzi .
        Pieprzenie o duchach , duszach ... ich ewolucji , kpiny z ludzkiej
        inteligencji .
        Im wiecej ksiadz wiecej bredzi o duchach , duszach , tajemnicach ,
        tym wiekszy wzbudza podziw u katolikow.

        ewolucja duchowa ? , dusz ? , duchow ? - zdefiniuj , opisz ,
        bedzie wiadomo o co chodzi .

        Sprowadzanie polemiki do belkotu , gadanie nie wiadomo o czym ,
        duchy , dusze , - immamentna cecha katolikow .
        • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 17:48
          karbat napisał:

          >
          > > Ewolucji darwinowskiej - nie, ewolucji duchowej - tak.
          >
          > Duch , duchy , dusza zdefiniuj , bedzie wiadomo o co chodzi .
          > Pieprzenie o duchach , duszach ... ich ewolucji , kpiny z
          ludzkiej
          > inteligencji .

          Pisałem nie o duszy, ale o duchowości. Słyszałeś o czymś takim ? :)

          >
          > Sprowadzanie polemiki do belkotu , gadanie nie wiadomo o czym ,
          > duchy , dusze , - immamentna cecha katolikow .

          Wszędzie widzisz katolików, katofobie ? :)


          --
          "...lub dopłaty" :)
          • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 17:49
            A jakimi instrumentami badales "duchowosc"?
            • strikemaster Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 17:57
              Duchometrem. :))))
            • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 21:29
              tlenek_wegla napisał:

              > A jakimi instrumentami badales "duchowosc"?

              A jakimi instrumentami posługuje się psychologia ?
              • tlenek_wegla Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 21:31
                Roznymi. Co to ma wspolnego z duchopwoscia i duchammi?
                • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 17:48
                  tlenek_wegla napisał:

                  > Co to ma wspolnego z duchopwoscia

                  Duchowość to najwyższy poziom naszej psychiki.
              • karbat Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 08:27
                mg-05 napisał:
                > tlenek_wegla napisał:

                > > A jakimi instrumentami badales "duchowosc"?

                > A jakimi instrumentami posługuje się psychologia ?

                mg-05 , naprawde sadzisz , ze psychologia zajmuje sie duchowoscia w
                sensie wiary katolikow ? .

                Poczytaj sobie co mowia psychologowie na temat kontrowersyjnej
                tzw.duchowosci ,jak ich zdania sa podzielone .

                Rozumujesz przez pryzmat wiedzy ktora ci wbil od dziecka ksiadz ,
                a ,ze nie ma ona nic wspolnego z rzeczywistoscia .... masz problem .
                • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 17:46
                  karbat napisał:
                  >
                  > mg-05 , naprawde sadzisz , ze psychologia zajmuje sie
                  duchowoscia w
                  > sensie wiary katolikow ? .
                  >
                  > Poczytaj sobie co mowia psychologowie na temat
                  kontrowersyjnej
                  > tzw.duchowosci ,jak ich zdania sa podzielone .

                  Skoro mówią, to chyba się zajmują :)
                  Duchowość to część ludzkiej psychiki - to chyba oczywiste ...

                  >
                  > Rozumujesz przez pryzmat wiedzy ktora ci wbil od dziecka ksiadz ,

                  Rozumujesz bardzo schematycznie...
      • strikemaster Nie duchowej, tylko społecznej 03.11.09, 17:56
        Religia powstała jako prosty sposób wytłumaczenia zjawisk wtedy niewytłumaczalnych, czyli potrzeba psychiczna. Rozwija się wraz z nauką, tzn. zawsze próbuje wyjaśniać niewyjaśnione, dlatego np. bogów gromowładnych mamy juz szczęśliwie za sobą, bogów tworzących człowieka już też, teraz pozostaje jedynie bóg tworzący Wszechświat wraz z Twoja ukochaną zasadą antropiczną, ewentualnie bóg grawitacji, bo jej mechanizm nie został jeszcze wyjaśniony. I jako taka, obecnie jest głównie zjawiskiem społecznym, nie ma już prawie wymiaru psychologicznego, bo mało kto ze zwykłych ludzi się zajmuje teoriami powstania Wszechświata. Wymiaru duchowego nie miała nigdy, chyba, ze mi wyjaśnisz, co to jest ta dusza i gdzie się znajduje?
    • 001radek Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 17:28
      Niesbyt dokladnie wyjasnilem o co mi chodzi.Dlatego pojawili sie
      znowy bogowie.Oczywiscie nie chciale zawezac problemu do tylko do
      jednej religii,Powinienem ujac to
      szezej.Moce,sily,duchy,zle,dobre,krasnoludki,voodoo,homeopatia,wrózby
      ,astrologia,tarot,Jahwe,Allah,i inne takie koszalki opalki.Dla
      uproszczenia nazywam to zjawisko Swiatami Równoleglymi.
      • kieprze_paczynskich Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 17:47
        >Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
        >ewolucji czlowieka?
        Oczywiście. Religia jest elementem stosunków społecznych, a te wykształciły się
        i rozwinęły w procesie ewolucji. I nie ma co rozdzielać świata na biologiczny i
        duchowy bo te są nierozerwalne. Niemal wszystkie zachowania człowieka można
        wytłumaczyć biologicznie. Człowieka jako twór statystyczny, nie poszczególne
        aberracje jednostek.
        • karbat Re: Religia jako element ewolucji 03.11.09, 18:17
          mg-05 napisał:
          karbat napisał:

          > > > Ewolucji darwinowskiej - nie, ewolucji duchowej - tak.
          > >
          > > Duch , duchy , dusza zdefiniuj , bedzie wiadomo o co chodzi .
          > > Pieprzenie o duchach , duszach ... ich ewolucji , kpiny z
          > ludzkiej inteligencji .
          >
          > Pisałem nie o duszy, ale o duchowości. Słyszałeś o czymś takim ? :)
          >
          W sensie literackim tak , w sensie naukowym , nie .
          W sensie religijnym pojecie rownoznaczne z ...
          zjawami ,krasnoludkami .

          > > Sprowadzanie polemiki do belkotu , gadanie nie wiadomo o czym ,
          > > duchy , dusze , - immamentna cecha katolikow .
          >
          > Wszędzie widzisz katolików, katofobie ? :)
          >
          ;)
          aby nie bylo nieporozumien , katolik , to dla mnie pojecie
          " skrotowe " , musialbym uzywac non stop pojecia religiant ,-
          wyznawca jakiejkolwiek wiary , religii .
          Zyjemy w kraju katolickiom ,wiec posluguje sie pojeciem katolik .
          Wierze , ze nie zostane falszywie zrozumiany ;) .
          • ossey Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 18:57
            Filozofia to nie nauka ?
            • astrotaurus Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 00:23
              ossey napisał:

              ** Filozofia to nie nauka ?**

              O! Filozofia to nauka....?

              To może i teologia , religia, magia też....?
              • enrque111 [...] 05.11.09, 11:01
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • mg-05 Re: Religia jako element ewolucji 07.11.09, 22:31
                astrotaurus napisał:

                > O! Filozofia to nauka....?
                >

                O! To profesorowie Kotarbiński, Tatarkiewicz, Kołakowski - nie byli
                naukowcami ??!...

                A co z prof.Środą ?... :)
    • dzem.dobry R. Descartes 04.11.09, 09:56
      001radek napisał:

      > Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
      > ewolucji czlowieka?

      Można!
      Niejaki Kartezjusz założył coś dokładnie odwrotnego. Twierdził, że jeśli Bóg istnieje w umysłach ludzi, to jest to dowód na istnienie Boga.
      Czyli można zakładać tak albo zupełnie odwrotnie i spierać się do usr.anej śmierci. Po śmierci się dowiemy... albo nie dowiemy. :)
    • ossey Re: Religia to nie tylko wiara w Boga 04.11.09, 10:20
      to przede wszystkim zbior postaw etycznych i moralnych. Wez np Talmud...czym
      bylby zyd bez Talmudu? Podobnie jest w innych religiach.
      • astrotaurus Re: Religia to nie tylko wiara w Boga 04.11.09, 10:38
        ossey napisał:

        ** to przede wszystkim zbior postaw etycznych i moralnych. Wez np Talmud...czym
        bylby zyd bez Talmudu? Podobnie jest w innych religiach.**

        Religia to przede wszystkim wiara w boga!!

        Wszystko inne to tylko wtórne i pochodne....
        • ossey Re: I to jest podstawowy blad ateistow 04.11.09, 11:01
          Tak wydawalo sie i komunistom ze wystarczy zamknac cerkwie, koscioly i zakazac
          produkcji biblii...
          Tymczasem religia to tradycja, prawa, etyka , moralnosc i poczucie wspolnoty...
          i wiara ze to mamy od Boga.
          • feel_good_inc Re: I to jest podstawowy blad ateistow 04.11.09, 14:18
            ossey napisał:

            > Tak wydawalo sie i komunistom ze wystarczy zamknac cerkwie, koscioly i zakazac
            > produkcji biblii...
            > Tymczasem religia to tradycja, prawa, etyka , moralnosc i poczucie wspolnoty..
            > .
            > i wiara ze to mamy od Boga.

            Dlatego w Czechach ci straszni Ateiści nic nie robią tylko palą, gwałcą i mordują niewinnych chrześcijan!
            • dzem.dobry Re: I to jest podstawowy blad ateistow 04.11.09, 14:27
              feel_good_inc napisał:

              > Dlatego w Czechach ci straszni Ateiści nic nie robią tylko palą, gwałcą i mordu
              > ją niewinnych chrześcijan!

              Czesi przeszli niewykłą drogę i... znalaźli się w "próżni".
              Poczytaj choćby w Wiki
              pl.wikipedia.org/wiki/Religia_w_Czechach
    • restyler Re: Religia jako element ewolucji 04.11.09, 12:59
      Pytasz się o religię czy o wiarę? Wydaje się, że o religię. Religie to
      zinstytucjonalizowane formy pewnego rodzaju obrzędów. Pierwotnym założeniem jest
      wiara, ale religie niemal zawsze stwarzają zestaw schematów umysłowych, które
      stoją w sprzeczności z ich pierwotnym fundamentem. W efekcie religie zaprzeczają
      wierze i swoim własnym zasadom (to widać na przykładzie chyba wszystkich
      większych wspólnot religijnych) i stają się rodzajem instytucji społecznych i
      kulturowych, zaspokajających potrzeby swoich członków. Jak niemal wszystkie
      ludzkie instytucje mają strukturę hierarchiczną, więc na różnych poziomach
      hierarchii zaspokajane są różne potrzeby. Kapłani mogą zaspokajać potrzebę
      władzy, posiadania pozycji społecznej, ale także potrzebę pomagania innym,
      zwykły wierzący może zaspokajać potrzebę identyfikacji z jakąś grupą społeczną i
      posiadania autorytetu,itp. W tym kontekście nie należy nadawać religii żadnej
      szczególnej roli ewolucyjnej. Religie tworzą struktury instytucjonalne bardzo
      podobne do innych organizacji (od korporacji do klubów piłkarskich). Nie ma więc
      chyba co badać. Oczywiście całkowicie czym innym jest wiara i ta odpowiedź jej
      nie dotyczy.
      • dzem.dobry Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 13:50
        Nareszcie coś z sensem.
        Czyli religia to coś jak służba zdrowia a kapłani jak lekarze.

        Możesz teraz napisać na temat jak w tytule mego postu?
        • restyler Re: Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 16:19
          dzem.dobry napisał:

          > Nareszcie coś z sensem.
          > Czyli religia to coś jak służba zdrowia a kapłani jak lekarze.
          >
          > Możesz teraz napisać na temat jak w tytule mego postu?

          Pytanie: czym jest wiara? Zacznijmy od najbardziej ogólnego podejścia. Co to
          znaczy wierzyć w coś? Jeśli w coś wierzę, to znaczy że mam pewne przekonanie co
          do np. zjawiska, osoby, idei, itp., choć nie mam dowodów, które potwierdzałyby
          to przekonanie. Ten szczególny rodzaj przekonania - wiara ukształtowała całą
          historię ludzkości. Każde ludzkie przedsięwzięcie i dokonanie wypływa z
          określonego przekonania, z wiary. Bez wiary, przekonania nie popartego dowodami,
          Kolumb nie odkryłby Ameryki, ludzie nie wylądowaliby na Księżycu, Edison nie
          wymyśliłby żarówki, nie powstałaby Unia Europejska, Hitler nie wywołałby wojny.
          Jeśli chcesz zdobyć trudny ośmiotysięcznik, to robisz to, gdyż wierzysz, że jest
          to możliwe choć nie masz pewności, że tak się stanie. Każdy wynalazek wynika z
          tego, że wynalazca wierzy w pewnego rodzaju możliwość, nie popartą "twardymi"
          dowodami. Spotykasz się z dziewczyną/mężczyzną na randce, bo wierzysz, że to ma
          sens. Itd., itp. W tym sensie wiara każdego człowieka wpływa na jego życie.
          Wiara niektórych ludzi wpływa na historię całych społeczeństw, a nawet
          ludzkości. Wiara społeczeństw wpływa na ich losy. Jeśli wszyscy uznamy, że
          ocieplenie to fikcja i będziemy adekwatnie do tej wiary postępować, to może to
          istotnie wpłynąć na nasz los, podobnie jak wtedy, gdy uwierzymy, że ocieplenie
          to prawda. Podobnie jest z wiarą religijną. Ona też kształtuje losy ludzkie,
          społeczeństwa i instytucje. W tym sensie, biorąca pod uwagę, że dzisiaj chyba
          nikt już nie mówi o ewolucji tylko w aspekcie biologicznym, wiara ma bardzo
          istotny, jeśli nie kluczowy wpływ na ewolucję. To tyle w skrócie. Pozdrawiam
          • enrque111 [...] 04.11.09, 16:46
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • restyler Re: Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 17:15
              Jeśli wierzysz, to może spójrz na niewierzących jako na tych, którzy błądzą.
              Może są bardziej zagubienie niż Ty i dlatego kurczowo, rozpaczliwie trzymają się
              swojego systemu myślowego. Czy atakowanie błądzących, zagubionych jest tym, co
              nakazuje Ci czynić Twoja wiara? Może nie warto ich oceniać, bo przecież nie
              znamy ich losów. Może część wierzyła, ale poprzez różne doświadczenia straciła
              swoją wiarę, może część została wychowana w ateistycznych środowiskach. Jeśli
              nie błądzisz, to czyż błądzący to nie ci, którzy wymagają pomocy, troski,
              opieki? Serdecznie pozdrawiam.
          • tlenek_wegla Re: Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 17:15
            wiara ma bardzo
            > istotny, jeśli nie kluczowy wpływ na ewolucję.


            Jaki?
            • restyler Re: Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 17:29
              Przeczytaj cały post. Idea w nim zawarta jest łatwa do zrozumienia. Jeśli nie
              zgadzasz się z nią, to napisz dlaczego. Ciepło pozdrawiam
              • tlenek_wegla Re: Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 17:31
                Przeczytalem caly post. Chcialbym dowiedziec sie w jaki sposob wiara wplywa na
                ewolucje "w istotny sposob"... Moze mi wyjasnisz dokladnie?
                • restyler Re: Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 20:33
                  Jeśli ewolucję pojmujemy w kategoriach czysto biologicznych, to ten wpływ trudno
                  byłoby wyjaśnić. Konieczne byłoby wyjście poza siatkę pojęciową biologii i poza
                  stosowane w niej metody. To oczywiście przeniosłoby analizę na kwestię
                  metodologii. Musiałby być rozważony np. problem czy jest tak, że czynniki o
                  charakterze czysto biologicznym determinują wszystkie decyzje. Czy np. decyzja
                  danego plemienia o migracji w inne rejony geograficzne, co może spowodować
                  konieczność przystosowania w sensie wąsko rozumianej ewolucji, jest
                  determinowana wyłącznie przez czynniki biologiczne, czy także przez inne, czy
                  też w ogóle jest autonomiczna względem czynników biologicznych. Patrząc z
                  perspektywy ewolucji biologicznej będziemy starali się znaleźć wyjaśnienie w
                  kategoriach biologicznych. Czy możemy rozszerzyć nasze pole badawcze na inne
                  czynniki, a jeśli tak, to jakie. To prowadzi więc do dyskursu o metodologii
                  badania. Wyrażam gotowość podjęcia takich rozważań (co zresztą w pewnej mierze
                  czynię dalej). Można jednak szerzej spojrzeć na ideę ewolucji. Jest to
                  równocześnie ewolucją teorii ewolucji.:)Jest to także wykazanie poprawności
                  teorii ewolucji. Jeśli daną teorię da się bardziej uogólnić, tak by objęła
                  większy obszar rzeczywistości, to wskazuje to na jej poprawność. Ewolucję możemy
                  postrzegać w ten sposób, że z jednej strony mamy organizm (albo byt, choć na
                  razie może lepiej takiej terminologii unikajmy), a z drugiej cały zestaw
                  zewnętrznych czynników, o różnym charakterze: biologicznych i pozabiologicznych.
                  Wzajemna relacja organizmu i tych czynników prowadzi do ewolucji organizmu.
                  Organizm przystosowywuje się do istnienia, optymalizuje jego warunki, w tak
                  szeroko zdefiniowanym środowisku. Równocześnie organizm może kształtować to
                  środowisko. Co z kolej wywołuje zmianę środowiska, która to zmiana powoduje
                  dalszą ewolucję organizmu. Organizm wpływa więc na swoją ewolucję. W przypadku
                  człowieka jego wybory i decyzje kształtują środowisko w istotny sposób. Np.
                  odkrycia naukowe wpłynęły decydująco na kształt naszego obecnego środowiska. Za
                  odkryciami naukowymi stała wiara w pewną wizję czy model rzeczywistości, czyli
                  przekonania nie poparte dowodami. Te przekonania, ta wiara, ukształtowały obecne
                  warunki istnienia ludzi. Wątek ten można byłoby oczywiście rozwinąć. Jeśli
                  przyjmiemy przesłanki wskazane wyżej, co do możliwego rozumienia ewolucji, to
                  dochodzimy do wniosku, że wiara (przekonania nie poparte dowodami, w oparciu o
                  które podjęte zostały decyzje i działania, które wpłynęły za środowisko, co
                  wpłynęło na sposób istnienia człowieka)to bardzo istotny czynnik ewolucji. Być
                  może kiedyś nie miał on znaczenia, ale w toku ewolucji pojawił się i stał bardzo
                  istotny. Czy to jest satysfakcjonujące wyjaśnienie? Pozdrawiam :)
                  • dzem.dobry Re: Wiara jako element ewolucji 04.11.09, 22:20
                    Dzięki :)
                  • tlenek_wegla Re: Wiara jako element ewolucji 05.11.09, 12:06
                    Interesujaca wypowiedz...

                    Jednak nie wiem co chcialbys udowodnic, co dotyczyloby samej ewolucji, jezeli
                    wyjdziesz poza obreb jej dzialania i poza siatke pojec, ktora ta ewolucje
                    definiuje. Oczywiscie slowo ewolucja moze odnosic sie do wielu zjawisk. nie
                    tylko do tej typowo biologicznej. jednak w poprzednim poscie mialem wrazenie, ze
                    piszesz o ewolucjij biologicznej wlasnie.

                    Czy np. decyzja
                    > danego plemienia o migracji w inne rejony geograficzne, co może spowodować
                    > konieczność przystosowania w sensie wąsko rozumianej ewolucji, jest
                    > determinowana wyłącznie przez czynniki biologiczne, czy także przez inne, czy
                    > też w ogóle jest autonomiczna względem czynników biologicznych.


                    Tak tylko przez czynniki biologiczne. Poniewaz impulsem do zmiany w srodowisku
                    nie bedzie decyzja, a wplyw tego plemienia. Antropopresja. Jezlei plemie
                    podejmie decyzje, ale nie wyemigruje, albo wszysscy osobnicy zostana zabici
                    przez chorobe, to nie bedzie mowy o wplywie na ewolucje. Tym bardziej, ze...


                    > Wzajemna relacja organizmu i tych czynników prowadzi do ewolucji organizmu.


                    ...wlasnie. Ewolucja nie dziala na poziomie organizmu. Dziala na poziomie
                    populacji. A dokladnie Puli genowej w populacji. Wszystko co sprzyja lepszemu
                    wykorzystaniu zasobow srodowiska i/lub oso\iagnieciu sukcesu rozrodczego. A
                    dokladnie przekazaniu genow kolejnemu pokoleniu. To geny sa materia, na ktorej
                    swoje dzialanie odciska dobor naturalny. Organizm nie.

                    > Organizm przystosowywuje się do istnienia, optymalizuje jego warunki, w tak
                    > szeroko zdefiniowanym środowisku.

                    Owszem.. Jednak nie moze przystosowac sie do skrajnie odmiennych warunkow.
                    Ogranicza go jego genom.. granice zmiennosci gatunkowej. Za to ewolucja, w
                    dostatecznym przedziale czasowym, moze dostosowac kolejne pokolenia organizmow
                    do zasieldenia calkowicie odmiennych nisz ekologicznych. Od srodowiska wodnego
                    po ladowe.... nawet skrajnie odmiennych. Takich zmian nie przezyje zaden osobnik
                    narazony na dwa odmienne warunki zycia. Poniewaz osobnik dostosowany jest do
                    tych aktualnych. Gatunek, jako ciaglosc osobnikow o podobnych genomach, ktore
                    moga sie krzyzowac ze soba, ma o wiele wieksza plastycznosci i zmienia sie w
                    innej skali czasowej.

                    To o czym piszesz, to tylko fenotyp. Aktualna wersja organizmu dostosowana do
                    warunkow w ramach programu, czyli genomu. Nie moze jednak poza ten program
                    wykroczyc.

                    To ewolucja kresli nowe programy, inne jego wersje. I nie dziala na osobnikach.
                    Postawiles teze, ze organizm wplywa na ewolucje. Dosyc kontrowersyjna opinia.
                    Twierdzisz, ze wiara, ktora jest w stanie zmienic srodowisko wplywa na ewolucje.
                    Ok. Idea jest w stanie zmienic srodowisko. Idea, ktora stala za wymysleniem
                    silnika spalinowego zmienila srodowisko czlowieka globalnie. Od zanieczyszczen
                    po wieksza wymiane genow miedzy odleglymi i izolowanymi dotad populacjami.

                    Jednak idea nie jest w stanie zmienic tak srodowiska, zeby wplynac na ewolucje.
                    Z prostej przyczyny. Nie mozemy w takim stopniu zmienic srodowiska, zeby
                    przestalo byc zdatne dla nas do zycia. Oczywoscie srodowisko nie jest stale.
                    Klimat wciaz sie zmmienia... Powstaja nowe patogeny etc, etc... Ewolucja to taki
                    stan, kiedy trzeba biec z calych sil, zeby utrzymac sie na miejscu. Ciagla
                    zmiana jest jej immanentna cecha.. Czy idea powoduje, ze powstaje nowa jakosc
                    ewolucji? Nie.. Idee moga robic dokladnie to co wulkany od milionow lat.
                    Ewolucja nadal bedzie taka sama. Bedzie zmiana, ktora dostosowuje gatunki do
                    obecnie panujacych warunkow.

                    Pozdrawiam
                    • restyler Re: Wiara jako element ewolucji 06.11.09, 03:36
                      Dziękuję za odpowiedź :) Rozmawiamy o tym czy wiara ma wpływ, a w szczególności
                      istotny, na ewolucję. Pytanie rozumiałem w ten sposób, że chodzi o wpływ na
                      przebieg ewolucji. Jeśli zaś dobrze odczytuję Twoją wypowiedź, to zgadzamy się
                      co do tego, że idea może mieć bardzo istotny wpływ i ma (Twój przykład silnika
                      spalinowego, a można oczywiście podać bardzo dużo tego typu przykładów) na
                      przebieg ewolucji. Dla mnie to oznacza, że wiara, która decyduje np. o
                      realizacji danej idei, ma wpływ na przebieg ewolucji. Odpowiedziałem więc na
                      pytanie rozumiane w powyższy sposób i z tą odpowiedzią zgadzasz się.

                      Intencja Twojego pytania była jednak inna: czy wiara ma wpływ na ewolucję w ten
                      sposób, że np. eliminuje jej wpływ, czy zmniejszy, itd. To jest jeszcze
                      ciekawsze pytanie!

                      Moim zdaniem może tak się stać. Być może nie interesują Cię spekulacje, tylko
                      analiza tego co jest teraz. Czy postawa taka nie prowadziłaby jednak do
                      poruszania się w zamkniętym systemie myślowym? Twierdzisz, że tak jak jest, tak
                      będzie, ale skąd możesz to wiedzieć? Pozwól sobie na eksperyment z ideami.

                      Po pierwsze wydaje mi się, że można postawić tezę, że idee (a więc wiara, która
                      powoduje realizację tych idei) mają coraz większy ilościowy i jakościowy wpływ
                      na przebieg ewolucji. Nie wiem czy są prowadzone takie badania, ale pewnie można
                      byłoby je zaprojektować i zrealizować. Oczywiście to tylko teza. Jeśli jest ona
                      prawdziwa, to równocześnie oznacza to, że odpowiednio zmniejsza się wpływ
                      czynników biologicznych (szeroko rozumianych, umówmy się, bardzo upraszczając,
                      że chodzi o czynniki, które nie są ideami). Ten proces może postępować
                      wykładniczo (istnieją nawet ciekawe teorie mówiące o tym, że suma wynalazków i
                      odkryć zwiększa się wykładniczo, co spowoduje ostatecznie, że w danej jednostce
                      czasu powstanie ich nieskończona ilość, co doprowadzi do powstania osobliwości,
                      czego konsekwencji nie jesteśmy w stanie sobie - obecnie - wyobrazić; choć z tym
                      bym dyskutował: możemy przynajmniej spróbować sobie wyobrazić), aż do momentu, w
                      którym czynniki biologiczne przestaną wpływać na ewolucję. Można wyobrazić
                      sobie, że konsekwencją tego mogłoby być ustanie ewolucji. Tutaj możesz uznać, że
                      wkraczamy w krainę fantazji, ale pamiętaj, że bardzo wiele wynalazków (idei),
                      jeśli nie większość, z których obecnie korzystamy na co dzień (co kształtuje
                      nasze środowisko :)), pojawiło się najpierw w ludzkich marzeniach, legendach i
                      przede wszystkim powieściach s-f.

                      Człowiek może zacząć kształtować swoje ciało w oderwaniu od organizmu
                      biologicznego. Spekulacji i badań dotyczących integracji człowieka z robotem,
                      czy materii ożywionej z nieożywioną jest bardzo wiele, nie wspominając o pracach
                      nad sztucznymi narządami, organami i zmysłami. Dodaj do tego możliwe odkrycia
                      niezwykle wydajnych (niemal nieskonczenie wydajnych w porównaniu z
                      obecnymi)żródeł energii (w tym zakresie prowadzonych jest bardzo wiele badań).
                      Itd. itp. Chyba łatwo możemy sobie wyobrazić, że może to doprowadzić do momentu,
                      w którym tylko człowiek będzie kształtować środowisko i będzie je w stanie
                      całkowicie ustabilizować. To mógłby być koniec ewolucji. Dalej byt człowieka
                      mogłyby określać tylko idee i wiara.

                      Możemy wyobrazić soobie jeszcze bardziej fantastyczne scenariusze. Na przykład
                      niektórzy badacze zastanawiają się nad mozliwością przeniesienia ludzkiej
                      świadomości do pamięci komputera. Jest to możliwe, jeśli uznamy, że świadomość
                      to pewien układ informacji (choć nikt nie wie czym jest świadomość; załóżmy, że
                      nikt nie wie (to załóżmy jest "poza protokołem" :))). A może komputerem mógłby
                      być strumień fotonów, albo np. - to piękne - przestrzeń? Czy nie oznaczałoby to
                      wydarcia się z tyranii środowiska?

                      Zanim wzruszysz ramionami, pamiętaj, że to szlone idee, nigdy nie akceptowane
                      przez establishment nauki, zmieniły świat :), nie wspominając o tym jak były
                      przyjmowane prace i teorie Darwina :).

                      Pozdrawiam


                      • tlenek_wegla Re: Wiara jako element ewolucji 06.11.09, 08:43
                        I tak i nie. Idee sa w stanie zmieniac warunki. Skala czasowa wplywu idei moze
                        miec wplyw na ewolucje, ale... Silnik spalinowy zmienil w znaczny sposob nasz
                        sposob komunikowania sie i nasze srodowisko. Jednak 100 lat to dla ludzi nie
                        jest interwal czasowy, w ktorym mozna mowic o zmianach ewolucji. To mialem na mysli.

                        Dla bakterii 100 lat to epoka ewolucyjna.. Nowe gatunki, rodzaje itd. Dla ludzi
                        juz nie. Dla niektorych gadow to tylko jedno pokolenie. Dla drzew fragment zyca
                        jednego pokolenia osobnikow. Idee moga zmieniac srodowisko. Ale to czas jest
                        elementem, ktory ma istotne znaczenie w ewolucji. Dlatego nie zgadzam sie z
                        twierdzeniem, ze idee (w przypadku, kiedy dyskutujemy o ludziach) sa na tyle
                        trwale, zeby zmienic nas ewolucyjnie.

                        Drugim interesujacym tematem, ktory poruszyles jest cywilizacja,a wlasciwie
                        wplyw naszych idei na minimalizowanie wplywu ewolucji. Wiara (z uporem pozostane
                        przy ideii), a raczej akumulacja roznych idei zmienia sposob w jaki zyjemy.
                        Ludzie nauczyli sie gromadzic wiedze. Dlatego tez nowe pokolenia nie musza
                        wymyslac kola samemu. Dodaja tylko swoja cegielke. Cywilizacja istnieje ca 10
                        tysiecy lat. W tym czasie nauczylismy sie wiele. Jestesmy czesciowo niezalezni
                        od czynnikow losowych, ktore bezlitosnie selekkcjonowaly naszych przodkow. Np.
                        choroby. Medycyna pozwala przezyc osobnikom, ktore jeszcze 15 lat temu nie mialy
                        szans przezycia i wydania potomstwa.
                        To ma wplyw na pule genow w populacji. Tak wiec cywilizacja moze zmieniac
                        kierunek ewolucji, moze zmieniac presje selekcyjna, ale samej ewolucji nie jest
                        wstanie zmienic. Cecha ewolucji jest dostosowanie sie do panujacych warunkow.
                        Jezeli zmienia je czlowiek, ewolucja nadal bedzie zmiana do obecnych warunkow...
                        Jezeli zmienia je wybuch wulkanu, upadek asteroidy itd. ewolucja nadal
                        pozostanie zmiana. Idea/wiara moze miec wplyw na kierunek ewolucji, nie moze
                        miec jednak wplywu na to, ze zmiany zachodza.

                        Piszesz, ze moze sie stac, ze idee calkowicie zawladna i beda kontrolowac
                        ewolucje. Moim zdaniem niemozliwe. Stabilizacja warunkow materialnych,
                        konstruowanie srodowiska tak, zeby bylo dopasowane do naszych potrzeb i
                        eliminacja presji selekcyjnej srodowiska dzieja sie juz na naszych oczach. Od
                        srodowiska jednak nie uciekniemy. Jakkolwiek mozemy starac sie minimalizowac
                        jego wplyw... Sami stajemy sie wtedy kreatorami naszego srodowiska. Czynniki
                        zewnetrzne moga odgrywac tu mniejsza role w selekcji, powstaja jednak nowe,
                        ktore decyduja o atrakcyjnosci osobnika i o jego sukcesie rozrodczym. Ewolucja
                        bedzie istniala zawsze. Dlatego moim zdaniem nie masz racji piszac, ze
                        zmniejszenie wplywu czynnikow biologicznych jest w stanie zmniejszyc ewolucje do
                        zera. Nawet w przypadku, gdy zastapimy nasze ciala stalowymi maszynami, a mozgi
                        biologiczne na pozytronowe wytwory z fabryk, nadal beda istnialy czynniki, ktore
                        beda kategoryzowaly osobniki na lepsze i gorsze, lepiej kopiowane, czesciej
                        wystepujace.

                        W celu odroznienia ewolucji biologicznej od kulturowej Richard Dawkins
                        wprowadzil koncepcje memu... Jednostki ewolucji kulturowej. Innymi slowy Idei.
                        Idee moga zachowywac sie jak geny, podlegaja presji selekcyjne i doborowi (juz
                        nie naturalnemu, poniewaz memy zyja w kulturze czlowieka, w cywilizacyjnej
                        otoczce naszego zycia). Moim zdaniem mowisz o memach... Laczysz ewolucje memow w
                        kulturze z ewolucja biologiczna ludzi. Dosyc ciekawe podejscie. Trudno sie nie
                        zgodzic, ze w umyslach ludzi te dwa swiaty sie stykaja.

                        Jednak jest to jak zetkniecie bakterii z sekwoja. Bakteria (idea) trwa 20 min i
                        przemija, sekwoja trwa 12000 lat (ewolucja gatunkowa) i spotkanie z bakteria nie
                        ma dla niej znaczenia. Oczywiscie przyklad jest niedoskonaly. Patogeny moga
                        wplynac na zycie sekwoi, powodujac jej smierc. Jednak w porownaniu tym chodzilo
                        mi o skale czasowa obu zjawisk.
                        • restyler Re: Wiara jako element ewolucji 11.11.09, 19:43
                          Dziękuję za odpowiedź :) Nasza rozmowa oczywiście może nie mieć końca. Tak
                          dzieje się obecnie z dyskusjami "wierzących" i niewierzących. Można to zresztą
                          wyjaśnić, choć część osób zaangażowanych w te rozmowy (po obu stronach) ma
                          bardzo emocjonalne podejście i nie do końca rozumie dlaczego ten "dyskurs" jest
                          tak trudny. Moją "przesłanką badawczą i analityczną" jest to, że idea ma
                          całkowicie pierwotny charakter wobec wszelkiej percepowanej rzeczywistości
                          (zresztą z pewnej perspektywy można widzieć to tak, że świat jest tylko i
                          wyłącznie światem ideii). Ty, jak rozumiem, reprezentujesz podejście naukowe. Z
                          punktu widzenia takiego rodzaju doświadczenia, które jest powtarzalne i może być
                          zaprezentowane innym, nauka jest oczywiście bardzo sprawna. Jednak nauka
                          obejmuje tylko fragment rzeczywistości, w dodatku z mojego punktu widzenia dość
                          wąski. Co jest kluczowe dla jakości naszego bytu? Posiadanie samoświadomości.
                          Nauka w żaden sposób (pomimo prac i prób) nie jest w stanie wyjaśnić istoty
                          świadomości. Podstawowe teorie fizyczne, choć "działają" w praktyce, póki co nie
                          dają się ze sobą uzgodnić. Nauka nie wychodzi poza wielki wybuch (na razie tylko
                          spekuluje, czyli testuje idee na poziomie nie doświadczalnym). Choć doceniam to
                          co robi nauka i jak wyjaśnia pewne fragmenty rzeczywistości, to nie wyjaśnia
                          najistotniejszych pytań dotyczących człowieka. Czy to, że wyjaśnia dobrze pewien
                          fragment rzeczywistości, oznacza, że wyjaśnia rzeczywistość? Nie. Podejście
                          naukowe można byłoby uznać za jedyne słuszne i rozstrzygające, gdyby nauka
                          potrafiła zdefiniować rzeczywistość, objąć wszystkie przesłanki dotyczące
                          rzeczywistości i w tych ramach odpowiedzieć na wszystkie pytania. Nauka jest
                          więcej niż daleka od tego i prawdziwi naukowcy mają tego świadomość. Z tej także
                          przyczyny wielu genialnych naukowców miało dużą pokorę i nie stawiali (nie stawia)
                          nauki na zbyt wysokim piedestale w kontekście tego, czy nauka może objaśnić
                          rzeczywistość. Uczciwe jest powiedzenie, że nauka doskonale radzi sobie z
                          fragmentami rzeczywistości. I nic więcej. Kto chce uczynić z nauki "alfę i
                          omegę" przyjmuje podejście bardzo nienaukowe, bo ze zbadanego fragmentu chce
                          wywodzić "pewne", ostateczne stwierdzenia co do całości, nie potrafiąc nawet
                          zdefiniować czym ta całość jest.

                          Z drugiej strony wszystkie religie, które zbyt daleko nie odeszły od swych
                          fundamentów, podkreślają całkowicie osobisty charakter doświadczenia
                          religijnego. Czy może być inaczej? Spójrzmy na to choćby z punktu widzenia
                          uczciwie rozumianej religii chrześcijańskiej (ale może też być buddyjskiej,
                          itp.). Bóg rozumiany jest jako doskonałość, jesteśmy jego stworzeniami. Bóg
                          uczynił nas doskonale (inaczej nie mógł, bo jest doskonały) wolnymi. Oznacza to
                          także, że każde jego stworzenie może wierzyć w co tylko zechce. Jeśli nie chce
                          wierzyć w Boga, to doskonale wolna wola pozwala mu na to. Bóg nie może narzucić
                          komukolwiek żadnej wiary, bo narzucając ją zmieniłby decyzję o tym, że daje
                          wolną wolę. Będąc doskonałym podejmuje doskonałe decyzje i jest co do nich
                          doskonale konsekwentny. Nie zmienia więc ich w żaden sposób.

                          Z powodów opisanych wyżej nie jesteś w stanie mnie przekonać, że nauka jest
                          czymkolwiek więcej, niż pewnym systemem myślowym, który opisuje w miarę
                          poprawnie, pewne wąskie fragmenty rzeczywistości. Z powodów opisanych wyżej nie
                          udowodnię Ci poprawności jakichkolwiek założeń religijnych. Możesz tylko
                          zastanowić się czy interesują Cię pewne pytania, jak. np. to kim jesteś, czym
                          jest Twoja świadomość, czym jest rzeczywistość i szukać odpowiedzi wszelkimi
                          metodami, także pozanaukowymi. Możesz nawet wywołać w sobie różne doświadczenia.
                          Czy miałeś np. tzw. świadomy sen, gdy jesteś w "pełnym" śnie, a równocześnie
                          masz kompletną świadomość snu? Jest to niesamowite, gdyż możesz badać różne
                          rzeczy "organoleptycznie", możesz dotykać różnych powierzchni, możesz odczuwać
                          grawitację lub ją pokonywać, itd. Co więcej w świadomym śnie rzeczywistość jest
                          często doświadczana jako bardziej rzeczywista od tej na jawie! Takie sny można
                          wywołać w sobie, potrzeba trochę pracy, a tak czy inaczej przeżycia są ... wow!
                          Nie sposób nie zadać też sobie pytań charakter percepcji, w kontekście takiego
                          doświadczenia. Można stawiać wiele pytań i przeprowadzać wiele doświadczeń.
                          Umysł jest bardzo wolny i nieograniczony, w porównaniu do paradygmatu metody
                          naukowej, który z natury rzeczy wąsko zakreśla jej pole badawcze. Jeśli jednak
                          będziesz chciał, to możesz próbować postrzegać i wyjaśniać rzeczywistość tylko w
                          kontekście wskazanego wyżej paradygmatu. Możesz nawet twierdzić, że nauka kiedyś
                          wszystko wyjaśni. Biorąc jednak pod uwagę prawdopodobieństwo, jest większa
                          szansa, że doświadczysz za swego życia pierwotnego i nadrzędnego charakteru
                          ideii, jeśli choć trochę zwrócisz się w tę stronę, niż że nauka odpowie na
                          wszystkie rozsądne pytania, które możemy sobie zadać jako samoświadome byty.
                          Pozdrawiam.
      • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 14:02
        bo religia na przestrzeni lat spelniala rozna role..jednak to ona stworzyla
        system etyczno-prawno-moralny.
        Dzis ten system "laicyzujemy" . Piszemy kodeksy karne , cywilne czy tez
        budujemy systemy wychowacze.
        Jednak zwroc uwage ze to wszystko wypelnia dekalog i NT. My tylko to wszystko
        dzis zapisujemy naszym jezykiem ...jednak kregoslup pozostaje niezmienny.
        • tlenek_wegla Re: W pewnym sensie 04.11.09, 14:11
          Dekalog i NT to perfidna zrzynka z wierzen innych ludow. Sa ksiegi i kodeksy o
          cale tysiace lat starsze od ST i NT....

          Uwazasz, ze prawa i obowiazki chrzescijanina zawarte w biblii sa moralne i
          sluszne? Czytales kiedykolwiek ta ksiazke?
          • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 14:24
            To tak w uproszczeniu. Oczywiscie ze ST testament przynjmniej Ksiega Rodzaju
            byla znana juz u Sumerow tylko w lekko zmienionej formie.
            Natoiast istota dyskusji jest czym jest i byla religia.

            prawa i obowiazki chrzescijanina zawarte w biblii sa moralne i
            > sluszne

            przeciez sa one zawarte w naszym systemie wychowaczym oraz sa podstawa KK i KC
            oczywiscie chodzi o litere ducha.
            ps. chodzi oczywiscie o nauki Chrystusa a nie tzw prawo mojzeszowe.
            • tlenek_wegla Re: W pewnym sensie 04.11.09, 17:17
              Odrzucasz ST?
              • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 18:01
                Stary Testament jest jednym z podstwowych zrodel do badania histori starozytnej.
                Oczywiscie ma on rowniez wymiar religijno-filozoficzny bardziej jednak
                przydatny dla judaizmu niz chrzescijanstwa. ST zawiera tez sporo informacji
                historycznych ktore nalezy jeszcze zweryfikowac ale tez wiele zostalo
                zweryfikowanych i potwierdzilo informacje zawarte w ST.

                • tlenek_wegla Re: W pewnym sensie 04.11.09, 18:12
                  ST jest przede wszystkim swieta ksiega chrzescijan.. Objawionym slowem ich
                  boga... Katolicy sa chrzescijanami.. Chyba, ze to specjalna sekta wsrod
                  chrzescijan i moga sobie wybierac z tego co przykazal im ich bog, olewajac to co
                  im nie pasuje.
                  • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 18:47
                    Dla chrzescjan glowna biblia jest NT. Tam jest pelna wykladnia wiary
                    chrzescijnskiej.
                    ST dla chrzescijan to tylko dowod na przyjscie tego konkretnego Mesjasza.
                    Na ST spójrz jak na rewelacyjne zrodlo wiedzy historycznej...cwiczenia ze
                    starozytnosci zaczynaja sie od analizy ST.
        • dzem.dobry Re: W pewnym sensie 04.11.09, 14:17
          ossey napisał:

          > Dzis ten system "laicyzujemy" ....
          > Jednak zwroc uwage ze to wszystko wypelnia dekalog i NT.

          Czyli ateizm, to "nowa świecka religia".
          • feel_good_inc Re: W pewnym sensie 04.11.09, 14:20
            dzem.dobry napisał:

            > ossey napisał:
            >
            > > Dzis ten system "laicyzujemy" ....
            > > Jednak zwroc uwage ze to wszystko wypelnia dekalog i NT.
            >
            > Czyli ateizm, to "nowa świecka religia".

            Tak. Tak jak nie jeżdżenie na motocyklem jest sportem motorowym.
          • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 14:26
            > Czyli ateizm, to "nowa świecka religia".

            moze nie doslownie ale bardzo cieplo.
        • feel_good_inc Re: W pewnym sensie 04.11.09, 14:21
          ossey napisał:

          > bo religia na przestrzeni lat spelniala rozna role..jednak to ona stworzyla
          > system etyczno-prawno-moralny.
          > Dzis ten system "laicyzujemy" . Piszemy kodeksy karne , cywilne czy tez
          > budujemy systemy wychowacze.
          > Jednak zwroc uwage ze to wszystko wypelnia dekalog i NT. My tylko to wszystko
          > dzis zapisujemy naszym jezykiem ...jednak kregoslup pozostaje niezmienny.

          Prawa zapisane w ST i NT to spisane kodeksy prawne istniejące przed powstaniem tych książek, a nie odwrotnie.
          • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 15:09
            Jednak te kodeksy byly rowniez oparte o prawo wynikajace z religii...
            Religia jak i prawo podlega ewolucji.
          • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 15:12
            ale i tamte prawa rowniez wynikaly z religii...
          • enrque111 [...] 04.11.09, 15:49
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • karbat Re: W pewnym sensie 04.11.09, 17:53
              ossey napisał:

              >Jednak te kodeksy byly rowniez oparte o prawo wynikajace z
              >religii...Religia jak i prawo podlega ewolucji.

              religia , prawo podlegaja ewolucji .... jakiej ewolucji ? ,
              ewolucji w sensie darwinistycznym ? , katoliki czesto naduzywaja
              slow ktorych nie rozumieja .
              Maja zdolnosc precyzyjnego wyslawiania sie , formulowania mysli po
              swoim plebanie , im wiecej mataczenia , bicia piany ,
              tajemnicy ,itd . tym jest to dla katolikow madrzejsze .

              • ossey Re: W pewnym sensie 04.11.09, 18:12
                Porownaj sobie prawo Hamurabiego z obecnym...moze cos dotrze do twojej lepetyny.
                Mozesz tez porownac religie i wierzenia starozytnych Grekow z dzisiejszymi
                pismami filozoficzno-religijnymi.
                • karbat Re: W pewnym sensie 04.11.09, 22:31
                  ossey napisał:

                  >Porownaj sobie prawo Hamurabiego z obecnym...moze cos dotrze do
                  >twojej lepetyny.

                  ossey , czesty bywalec FK powszechnie nazywany tam ossielem
                  bedzie ubaw na FR :)

    • 001radek Re: Religia jako element ewolucji 05.11.09, 22:48
      Dyskusja nieco odbiegla od tematu.Znowu ponkt ciezkosci przeniósl
      sie na boga(jahwe chyba?)Jest czy nie ma?Chyba jak spytam o
      marchewke to druga odpowiedz bedzie"Boga nie ma!!!!"
      Cos mi sie wydaje,ze wiercy zawsze znajda sobie jakiegos totema.Nie
      ma sensu kopac sie z koniem.Jak którys ma ochote to moze czolgac sie
      z krzyzem w d.... do samej czestochowy.Jego sprawa jak sobie marnuje
      zycie.Sa ludzie ,którzy robia gorsze rzeczy.Tak naprawde trzeba
      spojrzec na religie jak na wazny element relacju
      wewnatrzspolecznych.My ,ludzie myslacy w sposób otwarty i kreatywny,
      uwazamy,ze bez religii byloby to spoleczenstwo lepsze pod kazdym
      wzgledem i co najwazniejsze mamy na to powazne racjonalne i
      udokumentowane dowody.Co wiecej w panstwie laickim,zsekularyzowanym
      lepiej zyje sie równiez wiercom.
      • ossey Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 15:00
        A czym jest religia...sama wiara i symbole to tylo czesc religii. Pozostje cala
        sfera etyczno-prawno-moralna. Czyzbys kwestionowal dorobek prawny i wychowaczy
        calych pokolen? Obawiam sie ze bez religi nie mozna byloby stworzyc tego co
        nazywamy cywilizacja.
        • 001radek Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 21:12
          Dla mnie to tytanie wyglada troche inaczej.
          Jak bardzo rozwinelaby sie ludzka cywilizacja gdyby nie balast
          religii,który zawsze chamuje zmiany?
          • ossey Re: Czy masz jakis dowod ze religia 08.11.09, 14:21
            hamuje rozwoj?
            Wydaje sie ze jest wrecz odwrotnie...kraje , ktor z zalozenia byly
            antyklerykalne i anty religijne jak chociazby ZSRR czy tez szerzej caly oboz tzw
            panstw socjalistycznych cofnely sie w rozwoju cywilizcyjnym...a system byl tak
            nieudolny ze panstwa te zbankrutowaly.
            Co do nauki...w panstwacg socjalistycznych nie istnialo cos takiego jak
            psychoanaliza , socjologia czy nawet genetyka ktora byla traktowana jako brednie
            watykansko-kapitalistyczne. Za to rozwijala sie "nauka" Miczurina ktory
            korzystajac z wykladni ewolucji Darwina...hodowal pomaraczne za kolem polarnym
            bo uwazal ze sie "przystosuja do warunkow".
            • mg-05 Re: Czy masz jakis dowod ze religia 08.11.09, 15:34
              ossey napisał:

              > Co do nauki...w panstwacg socjalistycznych nie istnialo cos
              takiego jak
              > psychoanaliza , socjologia czy nawet genetyka

              Zakazana była też... fizyka kwantowa . Okazało się ,że jest
              antysocjalistyczna, kontrrewolucyjna i wywrotowa :))
            • tlenek_wegla Re: Czy masz jakis dowod ze religia 08.11.09, 18:00
              Do XVII wieku zakazane bylo sporzadzanie atlasow anatomicznych... Otwieranie
              jamy brzusznej przez chirurga grozilo ekskomunika.

              Teoria kopernika. Galileo Galilei... To postacie, ktore swiadcza o wkladzie
              religii w rozwoj nauki. Raczej hamulec niz zacheta.
              • karbat Re: Czy masz jakis dowod ze religia 08.11.09, 18:25
                tlenek_wegla napisał:

                > Do XVII wieku zakazane bylo sporzadzanie atlasow anatomicznych...
                >Otwieranie jamy brzusznej przez chirurga grozilo ekskomunika.
                > Teoria kopernika. Galileo Galilei... To postacie, ktore swiadcza o
                >wkladzie religii w rozwoj nauki.

                Godnym podkreslenia wkladem dla wspolczesnej cywilizacji jest
                producja swietych przez kosciol katolicki . K . Wojtyla z tytulem
                papieza zrobil w czasie swego pontyfikatu kilkudziesieciu swietych .
                Jego nastepca nie ma , az takiego wkladu w propagowaniu ciemnoty ....
    • mala.mi74 Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 17:55
      001radek napisał:

      > Czy mozma przyjac zalozenie,ze religia jest elementem procesu
      > ewolucji czlowieka?Przemiany jakim ulega ludzkosc nie dorycza
      > tylko,cech fizycznych tj wzrost,waga,wielkosc glowy i inne,ale
      > równiez psychiki.Wiara towazyszy czlowiekowi od poczatku.Moze wiec
      > religia jest typowym procesem zastepczym,który umozliwia
      wypelnianie
      > niepokojacych luk w wiedzy i daje zludne poczucie
      bezpieczenstwa.To
      > by tlumaczylo,ze dla wielu kobiet duchowny jest atrakcyjny
      > sexualnie.Moze ktos wie wiecej na ten temat.Warto sie nad tym
      trapic
      > czy tez jest to slepa uliczka?

      Religia jest na pewno tym co odróznia czlowieka od zwierzat, nie ma
      troche religijnych zwierzat, wiec odpada tutaj ,akurat w tym
      zakresie, ewolucyjnosc.
      Skad wiesz,ze religia daje złudne poczucie bezpieczenstwa? jestes
      religijny zeby to wiedziec?
      Co do pociagu seksualnego to wiele kobiet pociagaja faceci zonacia
      albo duzo młodsi, rózne sa predyspozycje psychiczne czesto budowane
      na lękach lub zranieniach z przeszlosci.
      • 001radek Re: Religia jako element ewolucji 06.11.09, 21:09
        Jest wiele rzeczy ,które odrózniaja ludzi od zwierzat.Religia nie
        jest wyróznikiem specjalnie waznym.To tylko element wyobrazni i
        kreatywnosci.
        To wiercy twierdza,ze cos tam w niebie czuwa nad nimi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka