Dodaj do ulubionych

Harry Potter

16.02.04, 10:52
Witam, byłem tydzień w delegacji, miałem dużo czasu (długa podróż), więc
przeczytałem sobie ostatni tom Harrego...
Tak się zastanwaiam. Zauważyliście, że w tej książce czary są właciwością
różdżki a nie czarodzieja? Czarodziej bez różdżki nic nie może zrobić, nic
nie może zaczarować... Czyli podział czarodzieje - mugole, jest
nietrafiony... Prawdziwym klu jest dostęp do tego magicznego przedmiotu i
zestawy słów kluczowych - formułek czarów... A może to brak konsekwencji
autorki? Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Harry Potter 16.02.04, 11:50
      Przykro mi mike, ale nie czytałam żadnej książki ani też nie obejrzałam filmu.
      Ale jeśli jest tak, jak piszesz, to czy nie uważasz, że nadawanie siły
      magicznej mocy sprawczej przedmiotom jest równie niewłaściwe jak i
      antagonizowanie ludzi o zadanych cechach (czarodzieje) przeciw tym innym
      (mugole)?
      A wracając do książki - czy mugol posiadający różdżkę i znający zaklęcia może
      czarować?
      • mike_mike Re: Harry Potter 16.02.04, 14:10
        a000000 napisała:

        > Przykro mi mike, ale nie czytałam żadnej książki ani też nie obejrzałam
        filmu.
        > Ale jeśli jest tak, jak piszesz, to czy nie uważasz, że nadawanie siły
        > magicznej mocy sprawczej przedmiotom jest równie niewłaściwe jak i
        > antagonizowanie ludzi o zadanych cechach (czarodzieje) przeciw tym innym
        > (mugole)?
        > A wracając do książki - czy mugol posiadający różdżkę i znający zaklęcia może
        > czarować?

        Zanmysłem autorki, było najprawdopodbniej ograniczenie możliwości użycia
        różdżki tylko czrodziejom, na logikę jednak, gdyby mugol zdobył ten magiczny
        przemiot i wiedzę co z nim zrobić... Kto wie... Mam w domku "Słownik wiedzy
        tajemnej" (wiadomość dla Arcego - zatwierdzony przez jakiegoś biskupa w 1804r) -
        tam jest dokładnie opisana instrukcja - jak zrobić różdżkę...

    • luzer Harry Potter - analiza porównawcza :))) 16.02.04, 12:11
      mike_mike napisał:


      > Tak się zastanwaiam. Zauważyliście, że w tej książce czary są właciwością
      > różdżki a nie czarodzieja? Czarodziej bez różdżki nic nie może zrobić, nic
      > nie może zaczarować... Czyli podział czarodzieje - mugole, jest
      > nietrafiony... Prawdziwym klu jest dostęp do tego magicznego przedmiotu i
      > zestawy słów kluczowych - formułek czarów... A może to brak konsekwencji
      > autorki? Co o tym myslicie?


      No tak, ale w rękach mugoli te magiczne przedmioty chyba nie działają?
      Podobnie jak wymawiane zaklęcia? Dlaczego większość zaklęć stanowi dziwną
      kombinację języka włoskiego z łaciną? Hmmm... zastanawiające..? :))

      Natomiast co do pisarskiej konsekwencji i wyobraźni autorki, to - czy
      zauważyliście jak bardzo ten cykl powieściowy, pod względem konstrukcji
      dramaturgicznej, przy pomina znany (kiedyś) z kina i z telewizji cykl filmów
      o gangu Olsena? Co, nie wierzycie? Proszę, służę dowodami. ;)))


      Wszystkie książki o Harrym Potterze i jego przyjaciołach oraz wszystkie filmy
      o Egonie Olsenie i jego gangu realizują się według IDENTYCZNEGO schematu:


      I. Zawiązanie sie akcji filmu/powieści:

      1. Egon, po kolejnym niechcianym pobycie w więzieniu,
      wychodzi na wolność.

      1. Harry, po kolejnym niechcianym pobycie u wujostwa
      Dursleyów, wyjeżdża do Hogwartu.


      2. Egon spotyka się z przyjaciółmi (Benny, Kjeld)

      2. Harry spotyka się z przyjaciółmi (Hermiona, Ron)


      II. Rozwinięcie się fabuły filmu/powieści:

      3. Gang Olsena wikłany jest w nową-starą awanturę
      (kolejny, genialny plan Egona).

      3. Drużyna Harry'ego wikłana jest w kolejną nową-starą
      przygodę (kolejna szatańska intryga Voldemorta)


      4. Gang Olsena przeżywa od nowa te same "stałe fragmenty
      gry" - szczegółowe przygotowania do "wielkiego skoku -
      mniej lub bardziej interesujące perypetie z policją.
      (najczęsciej - zmagania z kolejnym, "inteligentnym
      inaczej" inspektorem tejże policji.)

      4. Drużyna Harry'ego przeżywa od nowa te same "stałe
      fragmenty gry" - mniej lub bardziej interesujące
      perypetie na lekcjach (najczęsciej - zmagania z kolejnym,
      "normalnym inaczej" nauczycielem obrony przed czarną magią.


      III. Rozwiązanie wątków akcji filmu/powieści.

      5. Po mniej lub bardziej konwencjonalnie schematycznej
      kulminacji fabuły filmu Egon wraca do więzienia
      w Kopenhadze, z gwarancją powrotu w następnym odcinku.

      5. Po mniej lub bardziej konwencjonalnie schematycznej
      kulminacji fabuły powieści, Harry wraca do więzienia
      u Dursleyów, z gwarancją powrotu w następnym odcinku..


      Może po prostu J. K. Rowling była fanką cyklu filmów "Olsen banden"
      i to tak jej się wdrukowało w podświadomość, że teraz już niczego innego
      nie potrafi wymyślić??? :)))
      • a000000 Re: Harry Potter - analiza porównawcza :))) 16.02.04, 12:27
        Ale cokolwiek byśmy nie powiedzieli, Gang Olsena był przecudny. Pamiętam
        włamanie do filharmonii w trakcie koncertu celem ukradzenia jakiejś bardzo
        ważnej walizki na której siedział strażnik. I zdumienie i zaniepokojenie
        dyrygenta gdy słyszał obce dźwięki poza partyturowe, gdy Olsen wysadzał w
        powietrze kolejne niepotrzebne przeszkody w rytm muzyki.
        Wydaje mi się, że większość best seller'ów jest zbudowana na podobnej
        konstrukcji.
        • luzer Re: Harry Potter - analiza porównawcza :))) 16.02.04, 12:38
          a000000 napisała:

          > Ale cokolwiek byśmy nie powiedzieli, Gang Olsena był przecudny.

          Taak! Zdecydowanie był "klawy jak cholera"!
          No i Egon niczego nie ułatwiał sobie magią - wszystko sam wymyślał -
          od a do zet! A te szczegółowe zestawy "sprzętu" potrzebnego do skoków:
          "Potrzebne na będą: samochód, dwa rowery, wiertarka, lewy but rozmiaru 42,
          pompka akwariowa, świeczka, sznurowadło i organki." Poezja! :)))

          L :))
    • mamalgosia a tak w ogóle 16.02.04, 12:50
      to wątek o Harrym Portierze już gdzieś był, chyba a0000 załozyła
      • a000000 Re: a tak w ogóle 16.02.04, 12:53
        mamalgosia napisała:

        > to wątek o Harrym Portierze już gdzieś był, chyba a0000 załozyła

        Nie. To nie byłam ja.
        • mamalgosia Re: a tak w ogóle 16.02.04, 12:54
          tradycyjnie więc odezwała się moja skleroza. Ale wypowiadałaś się tam? Nie
          wiesz, gdzie to było?
          • a000000 Re: a tak w ogóle 16.02.04, 13:26
            mamalgosia napisała:

            > tradycyjnie więc odezwała się moja skleroza. Ale wypowiadałaś się tam? Nie
            > wiesz, gdzie to było?

            Może to masz na mysli? Ja nie czytuję Harrego Pottera, więc raczej trudno mi
            się wypowiadać, chyba że tematy około- Potterowe

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10607&w=10169703&a=10169703
            • mamalgosia Re: a tak w ogóle 18.02.04, 12:54
              tak, to miałam na mysli, jesteś genialna.
              A jak ja mogłam pomylić e_wok z Tobą? Haniebne
              • a000000 Re: a tak w ogóle 18.02.04, 13:23
                mamalgosia napisała:


                > A jak ja mogłam pomylić e_wok z Tobą? Haniebne

                Mamałgosiu, uspokój się. Co jest haniebne? To, że nie pamiętasz każdego
                szczególiku i mylą Ci się autorzy wypowiedzi??? Zaprawdę, powiadam Ci. Nie
                jesteś odosobniona. Sprostowałam z szacunku dla prawdy. Problematyka Harrego
                Pottera mnie nie interesuje, dlatego zauważyłam błąd. Nie mogę zakładać wątku o
                czymś, co jest mi obojętne. Jeśli poczułaś się urażona, to przepraszam, nie
                miałam zamiaru.
                • mamalgosia skądże 18.02.04, 13:24
                  nie było czym się poczuć urażonym:))
                  A co do Harryego Portiera, to uważam, ze chociaz jednego warto przeczytać, żeby
                  mieć swoje zdanie w dyskusji - to bardzo modny temat w różnych kręgach
                  • mike_mike Re: skądże 18.02.04, 14:38
                    mamalgosia napisała:

                    > nie było czym się poczuć urażonym:))
                    > A co do Harryego Portiera, to uważam, ze chociaz jednego warto przeczytać,
                    żeby
                    >
                    > mieć swoje zdanie w dyskusji - to bardzo modny temat w różnych kręgach

                    W jakich kręgach?
                    • a000000 Re: skądże 18.02.04, 16:14


                      mamalgosia napisała:


                      - to bardzo modny temat w różnych kręgach

                      Jestem odporna na mody, a w moich kręgach jakoś nikt o tym nie dyskutuje. Ale
                      myślałam już o tym, żeby przeczytać dla celów poznawczych, ale jakoś mi schodzi.
                      >
                      • mike_mike Re: skądże 18.02.04, 16:37
                        a000000 napisała:

                        >
                        >
                        > mamalgosia napisała:
                        >
                        >
                        > - to bardzo modny temat w różnych kręgach
                        >
                        > Jestem odporna na mody, a w moich kręgach jakoś nikt o tym nie dyskutuje. Ale
                        > myślałam już o tym, żeby przeczytać dla celów poznawczych, ale jakoś mi
                        schodzi

                        Moda, nie moda, a czas zabija znakomicie (info dla Arcykra - 'zabija' użyte
                        zostało prznośnie - nie musisz tego kasować). Podobnie było swojego czasu z
                        innymi autorami i pozycjami. Przykład - Kurt Vonegutt (info dla Arcykra - KV
                        nie jest bluźniercą, nie kasuj) - kiedyś był bardzo modny - nie wiem czy
                        bardziej czy mniej od HP, ale zawsze. Pomijając odporność na mody, literatura
                        znakomita, warto czytać - a rezygnować z przeczytania dla tego, że jest modny
                        (forma nonkonformizmu (info dla Arcykra 'nonkonformizm' nie jest słowem
                        bluźnierczym - nie kasować) - czy to nie bez sensu?
                        • a000000 Re: skądże 18.02.04, 17:25
                          mike_mike napisał:

                          a rezygnować z przeczytania dla tego, że jest modny
                          > (forma nonkonformizmu - czy to nie bez sensu?

                          Oczywiście, że bez sensu. Tak samo jak czytanie czegoś bo modne.
                          Ja czytam wtedy, gdy mnie zainteresuje lub muszę. A jak na razie mały
                          czarodziej mnie nie interesuje, a i pedagogiem nie jestem, więc nie muszę
                          niejako zawodowo.
                          Pamiętam jak usiłowałam się przebić przez "Szatańskie wersety". Byłam ciekawa
                          co takiego spowodowało burzę. Niestety. Poległam. Po kilku stronach
                          całkowitego braku zrozumienia tekstu, poddałam się.
                    • mamalgosia Re:kręgi 19.02.04, 13:35
                      moim zdaniem niemalże we wszystkich: w szkołach, na imprezach, na religii,
                      wśród uzcniów, nauczycieli, policjantów itp
    • luzer Jeszcze jedna refleksja... 16.02.04, 12:52
      Ze względu na cykliczne pojawianie się w powieściach o młodocianym czarodzieju
      wspomnianego przez Mike'a, zestawu tzw. "magicznych gadżetów" (peleryna
      niewidka, mapa huncwotów itp.) i obecność stałego, dyżurnego wroga (Voldemort),
      seria ww. powieści również bardzo przypomina inną, bardzo znaną serię filmową -
      cykl obrazów o Jamesie Bondzie, gdzie ekspert od techniki operacyjnej, niejaki
      "Q" też zawsze zaopatrza bohatera w swe najnowsze "dzieła", a wróg z reguły też
      jest ustalony. Jeśli ktoś kiedykolwiek nakręci film pt. "Młody James Bond"
      analogie będą wręcz zaskakujące.
      Zresztą niewykluczone jest, że Harry Potter jest synem Jamesa Bonda, (przy
      przyjęciu takiej hipotezy zaczynają wreszcie być wytłumaczalne -
      niewytłumaczalne dotąd sukcesy double-O-seven w najbardziej nawet
      nieprawdopodobnych operacjach wywiadowczych MI-6), wszak wiemy, że ojciec
      młodego magika nosił takie właśnie imię - James.
      Śmierć tego ostatniego, w kontekscie właśnie działalności szpiegowskiej,
      również przestaje dziwić - wszak w świecie szpiegów trup pada gęsto. :)))

      LVZ3R :))
      • mike_mike Re: Jeszcze jedna refleksja... 16.02.04, 14:18
        luzer napisał:

        > Ze względu na cykliczne pojawianie się w powieściach o młodocianym czarodzieju
        > wspomnianego przez Mike'a, zestawu tzw. "magicznych gadżetów" (peleryna
        > niewidka, mapa huncwotów itp.) i obecność stałego, dyżurnego wroga
        (Voldemort),
        > seria ww. powieści również bardzo przypomina inną, bardzo znaną serię
        filmową -
        > cykl obrazów o Jamesie Bondzie, gdzie ekspert od techniki operacyjnej, niejaki
        > "Q" też zawsze zaopatrza bohatera w swe najnowsze "dzieła", a wróg z reguły
        też
        > jest ustalony. Jeśli ktoś kiedykolwiek nakręci film pt. "Młody James Bond"
        > analogie będą wręcz zaskakujące.
        > Zresztą niewykluczone jest, że Harry Potter jest synem Jamesa Bonda, (przy
        > przyjęciu takiej hipotezy zaczynają wreszcie być wytłumaczalne -
        > niewytłumaczalne dotąd sukcesy double-O-seven w najbardziej nawet
        > nieprawdopodobnych operacjach wywiadowczych MI-6), wszak wiemy, że ojciec
        > młodego magika nosił takie właśnie imię - James.
        > Śmierć tego ostatniego, w kontekscie właśnie działalności szpiegowskiej,
        > również przestaje dziwić - wszak w świecie szpiegów trup pada gęsto. :)))

        Tak, to recepta na sukces - wystarczy wykorzystać sprawdzone metody... Co do
        pokrewieństwa Harrego i Jamesa Bonda - tu by się wszystko zgadzało - prawdziwy
        Bond (ojciec Harrego) zginął w trakcie wykonywania zadania usunięcia Toma
        Riddle'a vel Voldemorta. Producent zataił ten fakt przed nami, zmieniając osobę
        aktora... Zauważcie tylko, że magiczne gadżety Bonda, były na znacznie wyższym
        poziomie technicznym, co z resztą można wyjaśnic Smiercią Qju, czy jak mu tam
        było...
    • butter_fly Re: Harry Potter 25.02.04, 18:47
      mike_mike napisał:

      > Witam, byłem tydzień w delegacji, miałem dużo czasu (długa podróż), więc
      > przeczytałem sobie ostatni tom Harrego...
      > Tak się zastanwaiam. Zauważyliście, że w tej książce czary są właciwością
      > różdżki a nie czarodzieja? Czarodziej bez różdżki nic nie może zrobić, nic
      > nie może zaczarować... Czyli podział czarodzieje - mugole, jest
      > nietrafiony... Prawdziwym klu jest dostęp do tego magicznego przedmiotu i
      > zestawy słów kluczowych - formułek czarów... A może to brak konsekwencji
      > autorki? Co o tym myslicie?

      NO tak, masz rację, różdżka jest istotna, ale to nie wszystko. Pare istotnych
      rzeczy: Dumbledore nawet bez różdżki jest postrachem Voldemorta. Oczywiście nie
      było chyba sytuacji, żeby mistrz D zgubił swoją różdżkę, ale ten ma swoje
      sposoby i małe sposobiki (feniks i inne). Poza tym zauważ, że nie każdy
      czarodziej albo uczeń-czarodziej potrafi wykorzytać swoją różdżkę (patrz -
      słodki Neville Długityłek;) i panna Hermiona). Woźny Flinch mogł być
      czarodziejem, ale niestety... jest bardziej mugolem i różdżka mu nie pomogła,
      itd. W czym innym chyba rzecz - te talenty albo co?
      A teraz poważnie - HP to nie jest świetna literatura i wiele niekonsekwencji,
      ale ja tam się cieszę, że rozkręciła moje dzieciaki i chce im się czytać:))) A
      że jeden jeszcze nie ma tej mocy tzn. jeszcze nie czyta samodzielnie, na mnie
      spadł ten obowiązek:)). mam nadzieję, że ciągiem dalszym będzie chęc do
      czytania tego co modne i mniej modne i szukanie i odkrywanie tekstów wartych
      przeczytania.
      • wladyslawa1912 Re: Harry Potter 28.02.04, 15:42
        zgadza sie, rozdzka to tylko narzedzie, staje sie bezuzyteczna w rekach osoby,
        ktora nie ma mocy.
        pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka