kann2
08.06.10, 09:51
"Wiele kobiet na Wyspach przechodzi kosztowną procedurę in vitro, by
po udanym zabiegu zmienić zdanie i usunąć ciążę. Zwykle, jak donoszą
brytyjskie media, na koszt państwa" - pisze Marta Gmiter na łamach
Rzeczpospolitej. Jak wynika z danych Urzędu ds. Płodności i
Embriologii (HFEA), taką decyzję podejmuje co roku blisko 80 kobiet.
Prawie połowa z nich w wieku 18-34 lat przerywa ciążę, kierując się
względami „społecznymi”, a nie zdrowotnymi. Część dokonuje aborcji,
bo czuje się przymuszana do macierzyństwa. Inne – bo rozpada się ich
związek. Według byłej posłanki konserwatywnej Ann Widdecombe kobiety
te traktują dzieci jak „modne zabawki”. Podobnego zdania jest prof.
Bill Ledger z HFEA. – One nie mogą być zaskoczone ciążą, bo nie
można przypadkiem zajść w ciążę w wyniku in vitro – mówi. Zabieg in
vitro kosztuje do 8 tysięcy funtów. W wielu przypadkach płacą za
niego, podobnie jak za aborcję (ok. 5 tysięcy funtów), państwo,
czyli podatnicy.